jili22
378

Ksiądz Bosko i młodzieniec skazani na szubienicę

Zdrowie Księdza Bosko kiedyś rozkwitło, obumierając pod nadmiarem pracy i trosk. Ma napięte rysy, puste oczy; często nie jest w stanie spać przez godzinę w nocy. Nie myśli jednak o moderowaniu się; walczy o swoich chłopców, kilka godzin dziennie spowiada się w kościele św. Franciszka, odwiedza chorych w szpitalach, więźniów w lochach.
Pewnego lub czerwca pozwolił się zamknąć w celi młodego przestępcy, który następnego dnia musiał wyjechać na szubienicę z dwoma innymi skazańcami; jego ojciec i wspólnik. Ksiądz Bosko od dawna przygotowywał go i pojednał z Bogiem.
"Nie bój się, moje dziecko", powiedział, "Zostanę z tobą do rana.
"A potem mnie porzucisz?" Nie będziesz mi towarzyszył w podróży do Aleksandrii?
– Don Cafasso pójdzie z tobą. On będzie w stanie ci lepiej pomóc niż ja.
"Nie, mój ojcze! Nie don Cafasso! Proszę, zostań ze mną do... lina...
"Cóż, tak, moje dziecko; Zostanę!
"Och, w takim razie jestem uspokojony!
Ksiądz Bosko i jego skazani spędzają noc na modlitwie. Jakże powoli mijają godziny! Ciemność utrzymuje się przed siatką maleńkiego okna; wygląda na to, że poranek nigdy nie nadejdzie.
Dwie godziny dzwonią w pobliskim kościele. Ksiądz Bosko ponownie słyszy spowiedź młodzieńca, odprawia za niego Mszę św. i udziela mu Komunii Świętej w wiatyku na jego ostatnią podróż.
W ciągu dnia drzwi się otwierają. Kat, w towarzystwie kilku strażników, wchodzi, zgina kolano przed nieszczęśnikiem, wymawiając zgodnie ze zwyczajem: "Wybacz mi. To jest mój obowiązek. Następnie przesuwa linę wokół jej szyi i wyciąga ją.
Na dziedzińcu czekają trzy wózki. Ksiądz Bosko idzie do pierwszego ze skazanym; ksiądz z Aleksandrii siedzi obok wspólnika w drugim, a don Cafasso, w trzecim, z ojcem przestępcy.
Podróż trwa trzy dni. Około południa miejsce egzekucji Aleksandrii pojawia się w świetle wiosny. Wielu gapiów przyszło obejrzeć program. Młodzieniec wymienia ostatnie spojrzenie z kapłanem, który udziela mu ostatniego błogosławieństwa. Kat wykonuje swoją pracę. Ksiądz Bosko zemdlał u stóp szubienicy.
Został zabrany z powrotem samochodem do Sainte-Philomène, gdzie pozostał przez kilka tygodni między życiem a śmiercią. Don Borel i Don Cafasso przychodzą codziennie, aby zobaczyć swojego biednego współbrata, który odzyskuje przytomność tylko w odstępach czasu. Jego matka i Józef, wybiegni z Becchi, nie opuścili jego łóżka.
W czerwcową sobotę lekarz traci nadzieję. Don Cafasso udziela swemu przyjacielowi ostatnich sakramentów. Matka Bosko pochyla głowę, zrezygnowana, ale chłopcy nie mogą zgodzić się na tę separację. Atakują Najświętszą Dziewicę modlitwami. Nawet w nocy, kiedy do niego wraca, Ksiądz Bosko słyszy nieprzerwaną Aleję Różańca. (...)
Pewnej nocy Don Borel czuwa nad swoim przyjacielem w najgorszym momencie.
"Czy słyszysz, jak twoje dzieci modlą się za ciebie?" – ją cicho.
– Tak, słyszę je. Trudno mi je opuścić. Bez nich chętnie bym odszedł.
Dla tych, którzy zostali wam powierzeni, proście Boga, aby was uzdrowił. Musisz z nimi pozostać; Obiecuję, że od teraz wykorzystam cały mój wolny czas, aby ci pomóc.
"To od ciebie zależy, czy będziesz ich ojcem, kiedy mnie nie będzie!
"Bez ciebie nie mogę nic zrobić. Nikt nie może cię zastąpić. Błagam was, módlcie się o wasze uzdrowienie!
Następnie pacjent łączy ręce i zgadza się szeptać:
"Panie, uzdrów mnie, jeśli to jest Twoja upodobanie.
"On jest zbawiony! Teraz jestem tego pewien, powiedział Don Borel do Matki Małgorzaty, klęcząc przy łóżku z różańcem.
"Z woli dobrego Boga! wzdycha wieśniaczka, a następnie przechodzi do Zdrowaś Maryjo.
Ksiądz Bosko zapada dziś w głęboki sen. Kiedy się budzi, jesteśmy pewni jego wyzdrowienia.

(Ksiądz Bosko, Apostoł Młodzieży, G. Hünermann)

Don Bosco et le jeune condamné à la potence