Clicks560

Oddaję się wam ciągle w Tajemnicy Krzyża, rzeczywiście uobecnianej bez przerwy i odnawianej w Tajemnicy Mszy Świętej.

57. RACHUNEK SUMIENIA

Jezus: Powaga sytuacji nakazuje ułożenie planu odpowiedniego dla wszystkich; dla dowódców i żołnierzy. Odpowiedni rachunek sumienia podaje następujące pytania, na które należy odpowiedzieć:

1. Czy jesteście przekonani o potrzebie poważnego przeglądu waszego życia?

2. Czy wasze życie jest całkowicie chrześcijańskie, czy też częściowo, lub zupełnie pogańskie?

3. Czy pragniecie opracować nowy plan życia wewnętrznego, nowy sposób życia wiarą, nadzieją i miłością, życiem łaski?

4. Czy pragniecie czynić to samo, co inni, ale staranniej by trwać w walce z mocami zła, w prawdziwym wysiłku modlitwy i pokuty?

5. Czy pragniecie uciszać hałasy dookoła was (a jest ich tyle!) by słuchać w milczeniu i skupieniu wezwań z Góry, by pomóc sobie usunąć grożące niebezpieczeństwa?

6. Czy pragniecie mieć żywe i szczere nabożeństwo do Matki Jezusa i waszej Matki?

7. Czy przyjmujecie Jej wezwanie do umartwienia i pokuty?

8. Czy pragniecie powrócić żywo i szczerze do Jezusa w Eucharystii?

Jeśli Moi kapłani, zajęci tylu czynnościami, chcieliby być obiektywni, powinni uznać, że poza swą gorączkową pracą nie ofiarują nic wiarygodnego. Czyżby źródła łaski już wyschły? Nie! Moje Miłosierne Serce jest zawsze otwarte. To tylko w sobie maja szukać przyczyn. Trzeba przyłożyć siekierę do korzenia. Mówiąc inaczej, powinniście zmienić drogę najpierw wy, kapłani, jeśli chcecie, by większość wojska poszła za wami.

Warto więc spotykać się w tym celu, by w szczerym braterstwie opracować nowy plan reformy duchowej. Zresztą, tego to właśnie żąda od was Sobór.

Życie łaski. Jedność i posłuszeństwo. Koniec z anarchią. Walka z diabłem i złem bez ulegania kompromisom - oto są wielkie tematy prawdziwie do zgłębienia i poprawy życia chrześcijańskiego. Na co jeszcze czekacie?

Lęk, wstyd, wzgląd ludzki, przywiązanie do wygód...? Nawróćcie się! Nawróćcie! Niech to wezwanie nie przestrasza was, ani nie gorszy.

Ja i moja Matka, którzy tak was kochamy, będziemy przy was. Chodzi tu przecież o zbawienie dusz waszych i tych, które wam zostały powierzone.

Błogosławię cię, synu. Kochaj Mnie!

58. TAJEMNICA KRZYŻA TRWA NADAL W SWEJ OKROPNOŚCI
30.09.1975r.

Jezus: Jakże są dalecy prawdy ci - a takich jest wiele - którzy sądzą - patrząc na Tajemnicę Mego Wcielenia, Męki, Śmierci i Zmartwychwstania, jako na zamierzchłą historię, która ginie w głębi wieków.

Jakże są jeszcze dalecy od prawdy również ci, którzy uważają Mnie, zapewne za Chwalebnego w Niebie, ale zapominającego i nie interesującego się rzeczami, ludźmi i wydarzeniami ludzkimi. Są to wszystko wytwory słabej wiary, chorej i skażonej nieświadomością.

Każdy chrześcijanin powinien wiedzieć o Mojej obecności w Niebie i na ziemi. Powinien wiedzieć, że Jestem i będę na ziemi aż do końca czasów.

Żadne zdarzenie i zajście między osobami i narodami, wielkie czy małe, nie może być obce Memu Miłosiernemu Sercu. Gdyby tak było, nie byłbym Bogiem.

Chrześcijanie winni wiedzieć, że jeśli fizycznie Ja już nie cierpię, to moralnie jestem ogromnie zasmucony obojętnością i niewdzięcznością, wszelkimi zniewagami, zdradami i strasznymi bluźnierstwami, którymi wciąż ludzie Mnie obrażają.

Judasze rozmnożyli się niezwykle. Miłość, na którą nie odpowiadają i płacą za nią często wrogością i zniewagami wszelkiego rodzaju, znoszę cierpienie, którego zatwardziałość serc ludzkich pojąć nie może.

Jakże są dalecy od rzeczywistości ci wszyscy, którzy mają tak zamglony obraz Tajemnicy Zbawienia. Jest to zawsze Tajemnica aktualna. Tajemnica Krzyża, która trwa nadal w swej okropności, choć już nie krwawej. Krew Moja jest naprawdę wciąż wylewana na odpuszczenie waszych grzechów. Moje Ciało jest prawdziwie dawane na pokarm waszych dusz. Jestem prawdziwie Ofiarą złożoną Ojcu, a we Mnie - tej Boskiej Ofierze - Człowieczeństwo łączy się z Bóstwem w Miłości nieskończonej.

59. TABERNAKULUM - MIEJSCE BOGA ŻYWEGO

Jezus: Mój synu, gdyby to przynajmniej kapłani mieli mocne przekonanie, że Ja, Syn Boga, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, punkt spotkania grzesznej ludzkości z Moim Ojcem Niebieskim, jestem zawsze z wami, pośrodku was we dnie i w nocy jako Ofiara.

Gdyby przynajmniej kapłani byli przekonani, że zamykają w tabernakulum Mnie - Wszechmogącego Boga, Stwórcę Nieba i Ziemi, Odkupiciela i Zbawcę - wówczas w ich sercach wzrastałaby ich miłość ku Mnie. Niestety ich dusze nie rozważają tej nadprzyrodzonej Rzeczywistości.

Opuścili Moje drogi i ścieżki, i nie mają czasu szukać Mnie w tabernakulum. Wiara prawdziwa, przeżywana z godziny na godzinę w ciągłej ofierze, rozpaliłaby oczyszczający pożar w całym Moim Kościele. Byłaby ona zdolna ukoić Sprawiedliwość Bożą i zatrzymać dusze w drodze do wiecznej zguby.

Jak ogromna jest odpowiedzialność kapłanów, którzy mając możliwość i środki skuteczne do współpracy ze Mną w dziele zbawienia dusz, nie korzy stają z tego!

60. JEZUS - LEKARZEM DUSZ

Don Ottavio: Co czynić. Panie, aby kapłani mogli zrozumieć powagę sytuacji? By mogli wyjść z ciemności, które otaczają i obudzić się z letargu, w jaki popadli? Wreszcie, by mogli otrząsnąć się i wyjść z kryzysu wiary?

Jezus: Trzeba z wielką pokorą uznać siłę zła, która was dręczy. Chory, jeśli nie ma jasnego rozpoznania swej choroby, nie może odczuwać potrzeby leczenia. Żaden chory, jeśli nie ufa lekarzowi, nie podda się jego leczeniu. Żaden z kapłanów, dotknięty kryzysem wiary, jeśli nie wie o tym, nie będzie starał się wyrwać z niego. Kapłani dotknięci kryzysem życia wewnętrznego, jeśli nie ufają Mi, jako Lekarzowi dusz, i nie uznają Mojej obecności w Papieżu - Moim Zastępcy - nie będą mieli siły do powstania z letargu.

Mówiłem wielokrotnie, przez usta Mego Zastępcy, o zarazie dręczącej duchowieństwo XX wieku. Wskazałem wyraźnie przyczyny i sposoby walki z tą infekcją. Lecz któż wziął na serio moje słowa?

Poza tym wszystkim, co jest jednak takie ważne, czyż nie jestem Drogą, Prawdą i Życiem? Czy nie powiedziałem wyraźnie że kto chce iść za Mną, niech weźmie swój krzyż i zaprze się siebie? Czy nie jest to wyraźna wskazówka dla wszystkich, a zwłaszcza dla Moich kapłanów?

Mój synu, w tym jest klucz i rozwiązanie wszystkich problemów, powstałych na skutek kryzysu wiary - potrzeba umartwienia wewnętrznego i zewnętrznego. Niestety jest to przeciwne ich życiu i ich przekonaniom: kino, telewizja, samochody, nieraz bez żadnej koniecznej potrzeby. Jest to gorączkowy dynamizm nic nie dający, nie usposabiający i nie skłaniający do modlitwy.

Dlatego pozostaje tu już tylko krok do wewnętrznego i zewnętrznego buntu. A w tej, właściwie mówiąc, anarchii gasną ostatnie światła wiary i prowadzi się rodzaj życia zupełnie uwarunkowany pogańską cywilizacją tego wieku.

Przyłóżcie siekierę do korzenia, bez wahania, wytnijcie to, co ma być wycięte, a wtedy znajdziecie w moim Miłosiernym Sercu wszelką pomoc, by wejść na trudną zapewne i uciążliwą, ale ścieżkę cnoty.

Synu błogosławię cię. Kochaj Mnie!

61. PŁACZ NIE JEST OZNAKĄ SŁABOŚCI
30.09.1975r.

Jezus: Synu, ja też płakałem i to nie raz, jak sądzą niektórzy. Płakałem patrząc na miasto, przedmiot mojej wielkiej miłości. Te łzy płynęły z nadmiaru bólu, jakiego Serce Moje nie mogło już powstrzymać.

Płakałem więc nie ze słabości, lecz na widok ran i rozwiązłości umiłowanego miasta oraz jego losu postanowionego przez Sprawiedliwość Bożą.

Jakże są niemądrzy ci, którzy z uporem sądzą, że mogą lekceważyć Boga, lub inni, którzy trwają nadal w grzechach licząc na Miłosierdzie Boże.

Zapominają, że w Bogu - jak to już mówiłem - Miłosierdzie jest nierozłączne ze Sprawiedliwością, bo tworzą jedność.

Synu, płakałem nie tylko raz nad miastem umiłowanym, ale wielokrotnie nad ruiną dusz tak umiłowanych, że nie wahałem się poświęcić za nie, jako Ofiara wynagradzająca i błagalna na Kalwarii i na ołtarzach.

Płakałem z powodu Judasza, jak to już wiesz, ale nie tylko z powodu jego zdrady względem Mnie, ile nad zgubą jego pysznej, rozpustnej i nie pokutującej duszy. Judasz opierał się mojej Miłości i każdemu natchnieniu Mej łaski. Gdyby się zdobył na akt skruchy, z radością zbawiłbym go.

Powinni to dobrze rozważyć Judasze, którzy rozmnożyli się teraz stokrotnie, a także Moi liczni synowie opierający się mojej Łasce.

Tak więc, łzy moje nie były i nie są słabością, lecz zbytnim bólem Mego Serca, zranionego śmiertelnie ruiną tylu dusz, z których wiele poświęciło się Mnie.

62. MATKA BOŻA NADAL PŁACZE

Jezus: Moja Matka, ta najodważniejsza ze wszystkich ludzi, płakała również. Wylewała gorzkie łzy dawniej i teraz, wobec prawie całkowitej nieczułości wielu Kapłanów i wiernych.

Maryja zna dobrze obecny poważny kryzys Mego Kościoła i całego świata, głuchego na wszelkie wezwanie Mego Miłosiernego Serca. Kościół i świat są pogrążone w ciemnościach i rychło nadejdzie kara.


Nie śmiejcie się, synowie grzechu! Nie śmiejcie się, synowie ciemności! Miecz Bożej Sprawiedliwości już wisi nad waszymi głowami!

Synu, cóż mogłem uczynić dla mego drogiego miasta? Powiedziałem wtedy: Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroków i kamienujesz posłanych do ciebie. Ileż to razy chciałem zebrać twe dzieci, jak kura gromadzi swe kurczęta, a ty nie chciałeś! Dom twój pozostanie pusty i nie pozostanie z ciebie kamień na kamieniu.

63. RZUCAJ ZASIEW

Jezus: Czy dzisiaj mój Kościół i kościoły, miasta i narody są lepsze niż Jeruzalem? Co mogłem jeszcze uczynić, by je zbawić? Jeruzalem odrzuciło Mnie i skazało na śmierć. Dobrzy słuchali Moich słów i słuchają teraz. Miasta i narody, pogrążone w okropnym poganiźmie odrzucają Mnie i odnawiają swe bezbożne skonanie.


Mój synu, Boża Sprawiedliwość będzie nieubłagalna i nic jej nie powstrzyma.

Przekaż to Moje posłannictwo swym braciom i nie troszcz się o następstwa, mogące stąd wyniknąć.

Jak dobry siewca, rzucaj swe ziarno. A jeśli by tylko jedno małe ziarno padło na grunt dobry, praca twa i cierpienia będą pożyteczne.

Oddasz dobrą przysługę swym braciom, a Mnie sprawisz trochę radości, wśród wielu goryczy, którymi Mnie karmią.

Błogosławię cię, synu, kochaj Mnie!

64. BÓG DAWCĄ WSZYSTKIEGO
1.10.1975r.

Don Ottavio: Panie, dałem do przejrzenia Twe posłannictwo: "Udział N.M.P. w Tajemnicy Krzyża" kilku osobom. Miały one trudności w uwierzeniu w obecność Maryi przy Ofierze Mszy św. i w Ofiarę, jaką składa wraz z Tobą Ojcu Niebieskiemu.

Jezus: Widzisz synu, że dobrzy nie zrozumieli jeszcze nic lub prawie nic z istoty chrześcijaństwa. Możesz więc z tego wnioskować, co mogą o tym myśleć mniej dobrzy...

W moich poprzednich orędziach twierdziłem kilka razy, że jestem Miłością i że na przykazaniu Miłości polega całe prawo i prorocy. Natura Miłości wymaga w swej istocie dawania i oddawania się.

Ja, Bóg, dałem wam wszystko i oddałem się wam cały. Ja, Bóg, dałem wam życie. Ja, Bóg, dałem wam Zbawienie. Dałem wam wszechświat. Dałem wam Ziemię, ten cudowny dom, który zamieszkujecie (a który zniekształcacie), chociaż Ziemia jest miejscem wygnania.

Powietrze i światło, słońce, gorąco, zimno, morze i rzeki, góry i żyzne równiny, rośliny, owoce i kwiaty, zwierzęta i ryby wszelkiego rodzaju i gatunku, cała przyroda jest darem mojej Miłości.

Lecz Ja Jestem nie tylko Miłością ale Miłością Wieczną, Nieskończoną i Niestworzoną. Nie wystarczyło Mi, że dałem wam wszystko, całe dzieło mego stworzenia, ale jeszcze chciałem oddać wam się Cały, Ja Stwórca, Pan wszystkich i wszystkiego. Bóg Wszechmocny, Wszechobecny, Wszechwiedzący.

Oddaję się wam ciągle w Tajemnicy Krzyża, rzeczywiście uobecnianej bez przerwy i odnawianej w Tajemnicy Mszy Świętej.

źródło: as1.ehost.pl/michelini/michel1.html
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
Jezus: Widzisz synu, że dobrzy nie zrozumieli jeszcze nic lub prawie nic z istoty chrześcijaństwa. Możesz więc z tego wnioskować, co mogą o tym myśleć mniej dobrzy...
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
Mój synu, Boża Sprawiedliwość będzie nieubłagalna i nic jej nie powstrzyma.
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
Jakże są niemądrzy ci, którzy z uporem sądzą, że mogą lekceważyć Boga, lub inni, którzy trwają nadal w grzechach licząc na Miłosierdzie Boże.

Zapominają, że w Bogu - jak to już mówiłem - Miłosierdzie jest nierozłączne ze Sprawiedliwością, bo tworzą jedność.
One more comment from MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
MEDALIK ŚW. BENEDYKTA
Jeśli Moi kapłani, zajęci tylu czynnościami, chcieliby być obiektywni, powinni uznać, że poza swą gorączkową pracą nie ofiarują nic wiarygodnego. Czyżby źródła łaski już wyschły? Nie! Moje Miłosierne Serce jest zawsze otwarte. To tylko w sobie maja szukać przyczyn. Trzeba przyłożyć siekierę do korzenia. Mówiąc inaczej, powinniście zmienić drogę najpierw wy, kapłani, jeśli chcecie, by większość …More
Jeśli Moi kapłani, zajęci tylu czynnościami, chcieliby być obiektywni, powinni uznać, że poza swą gorączkową pracą nie ofiarują nic wiarygodnego. Czyżby źródła łaski już wyschły? Nie! Moje Miłosierne Serce jest zawsze otwarte. To tylko w sobie maja szukać przyczyn. Trzeba przyłożyć siekierę do korzenia. Mówiąc inaczej, powinniście zmienić drogę najpierw wy, kapłani, jeśli chcecie, by większość wojska poszła za wami.

Warto więc spotykać się w tym celu, by w szczerym braterstwie opracować nowy plan reformy duchowej. Zresztą, tego to właśnie żąda od was Sobór.