Clicks284

. Musisz wrócić i powiedzieć ludziom. Jestem przy drzwiach! Oto przyjdę szybko! Nawróćcie się!"

Świadectwo Tatiany Białous -

Wskrzeszonej w kostnicy po 72 godzinach pobytu w Raju i piekle.

Wizja Niebios

...Abyście, przyjaciele, zrozumieli, jaka to swoboda, lekkość, radość, przypomnijcie, jak byliście małymi dziećmi. Kiedy skakaliście na kanapie mamy, podskakiwaliście coraz wyżej i wyżej, jak się cieszyliście i śmiali. Nie trzeba przypominać, jak potem nas sztorcowała mama. Ale tę chwilę lotu i radości pomnóżcie jeszcze wiele razy i zrozumiecie to odczucie szczęścia.

Uzupełnienie ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”: Z tego korytarza weszłam do tunelu, takiego ciemnego, długiego tunelu. I tylko daleko, na przedzie – było światło. Szłam przez ten tunel i czułam, jak nogi mnie nie słuchają. Ktoś mnie chwytał i zatrzymywał. Ze wszystkich stron było słychać głosy: "Stój! Stój! Wracaj! Wracaj! Jeszcze nie czas! Wróć i powiedz ludziom!”. Ale ja odpowiadałam: "Nie chcę! Nie chcę wracać! Nie chcę! Tam jest źle! Chcę do Boga! Jestem Jego dzieckiem"! I wyszłam przez ten tunel do innego świata, wypadłam z niego i uniosłam się w górę. To było piękne - uczucie latania, szczęścia, radości! Zewsząd iskrzyło się światło! Ono się mieniło! Na ziemi nie ma takich barw! Drodzy przyjaciele! Ja, nędzna, mogę porównać ten błękit – ze złotem, ale i to porównanie jest bardzo blade w porównaniu do tego, co zobaczyłam. To było tak piękne! Tak radosne! Zaczęłam śpiewać. Zaśpiewałam Chwałę Panu Bogu: "Chwała Bogu! Za wszystko Mu chwała! On ma do tego prawo!". To była szczelna zasłona. Z tej zasłony wychodzili inni. Wychodzili w pięknych błyszczących szatach i odchodzili gdzieś do góry, w dal. "Do wieczności"-pomyślałam. Byli oni piękni.


Podróżowanie z Aniołem.

Kiedy pierwszy zachwyt minął, zaczęłam się rozglądać na boki i zobaczyłam, jak zbliża się do mnie skupione światło. Było piękne i stawało się coraz jaskrawsze w miarę zbliżania się. W tym skupionym świetle zauważyłam figurę człowieka w powiewających szatach. „Dlaczego szaty powiewają, skoro nie ma wiatru?”–pomyślałam, ale nie zaczęłam się nad tym zastanawiać, ponieważ zdecydowałam, że to zbliża się Chrystus. Kiedy zbliżył się do mnie na tyle ,że mogłam zobaczyć jego twarz, piękną, zachwycającą twarz, upadłam przed nim na kolana, wyciągając do niego ręce i powiedziałam: „Panie, Chwała Tobie! Panie, przyszłam do Ciebie!” A on cofnął się do tyłu i powiedział: „Wstań! Wstań i nie rób tego. Ja nie Chrystus” .Mówię: „A ktoś ty? Kto jeszcze może być tak piękny?” –„Jestem Aniołem! Jestem posłańcem”– odpowiedział on.
Mówię: „A ja chcę do Chrystusa. Chcę do Pana” –„A po coś przyszła?,–zapytał Anioł, –Czy nie słyszałaś głosów?”-„Słyszałam, ale chce do Pana. Nie chce wracać.”-„Dobrze,-mówi Anioł,-staniesz przed Panem. Chodź za mną.

”Gdy się obróciłam, aby iść za nim, to w tej chwili zauważyłam to, na co do tej pory nie zwracałam uwagi - skąd wyszłam. Wyszłam zza zasłony. Nie z tunelu. To była ciemna brudna zasłona, jak brudna mgła. Była nieprzenikliwa. Wydało mi się, że można wybrudzić się o nią. Spojrzałam, ale brudu na mnie nie było. I w tej chwili z mgły tej wyszedł człowiek. Potem zauważyłam jeszcze i jeszcze jednego. Obróciłam się w inną stronę, ale i stamtąd, zza tej zasłony, z tej mgły wychodzili ludzie. I szli oni dokądś do przodu i do góry. „Do wieczności”–przemknęło mi w głowie. Nagle z mgły wyskoczył zupełnie goły człowiek. Grymas przerażenia był na jego twarzy. Przyjaciele, za każdym razem, gdy przypominam tę twarz, niedobrze mi się robi. Twarz zastygłą w niemym krzyku. On już nie mógł krzyczeć. On starał się wyrwać. Ale wstrętne łapy chwytały go za ramiona, za biodra, za golenie i wciągnęły go z powrotem.W tym niemym krzyku znikł on we mgle.Byłam tak wstrząśnięta, że zatrzymałam się.

Anioł poczuł, że nie idę za nim i obejrzał się. Zapytał: „Czemu nie idziesz?”-„Kto to”?–pytam. –„To”? –pyta Anioł .Zobaczyliśmy, jak jeszcze kilkoro ludzi wyszło z tej mgły i poszło do przodu. Anioł mówi: „To są dzieci Boże. One idą na spotkanie ze Zbawicielem”. –„A dlaczego oni idą sami? Za mną przyszedłeś ty. Dlaczego nikt po nich nie przyszedł?”–„Dlatego, że ty wrócisz” –powiedział Anioł. Mówię: „Ja nie chcę”. Anioł zignorował moje „nie chcę” .I znów wyskoczył goły człowiek, tym razem kobieta. Mówię: „A to kto”. Poczułam, jak dosłownie przykleiłam się do tego miejsca. Nie mogłam się ruszyć, byłam jak sparaliżowana. Anioł odpowiedział: To są ci, którzy starali się uratować swoimi czynami. Oni nie przyjęli Chrystusa jako swego osobistego Zbawiciela. Myśleli, że będą się mogli uratować przez swoje czyny. Starają się wyrwać na Niebiosa, ale grzechy ciągną ich w dół”. Mówię :„I gdzie oni będą?”. -„Zobaczysz” –odpowiedział Anioł .„A dlaczego oni są goli?” –pytam. –„Oni są pozbawieni Chwały Bożej. Odzienie prawowiernego – Chwałą Bożą”– odpowiedział Anioł. Szybciutko spojrzałam na siebie. Byłam ubrana. Alleluja! Chwała Panu! Miałam na sobie odzież. Nie byłam goła! Chwała Panu!

...Z Aniołem kontynuowałam podróż .

Anioł nieco z przodu, ja za nim. Przyjaciele moi, teraz, kiedy wróciłam stamtąd, zrozumiałam słowa Chrystusa: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.”

On przygotował te miejsca. On przygotował. Przyjaciele, to, że widzicie tutaj na ziemi piękne kwiaty, słyszycie śpiew ptaków –to tylko słabiutka kopia tego, co czeka was na Niebiosach. Jaskrawość zieleni, jak jaskrawość szmaragdu. Światło, które lało się zewsząd, - to niebieskie złoto, to było zachwycające! Były tam wszystkie barwy, nawet więcej niż widmo. Światło to przelewało się.

Nie było tam tylko jednej barwy – czarnej; nie widziałam jej nigdzie. Posuwaliśmy się coraz wyżej i wyżej. Zachwycałam się każdym miejscem, które mijaliśmy, i potem pomyślałam: „A skąd światło? Słońca przecież nie ma. Jesteśmy gdzieś wyżej.” Kiedy o tym pomyślałam, to zobaczyłam, że Tron Boży oświetla te miejsca i przypomniałam Pismo: “A miasto nie potrzebuje ani słońca ani księżyca, aby mu świeciły: oświetla je bowiem Chwała Boża, a lampą jego jest Baranek.” Alleluja! Oto jak to się odbywa!

Uzupełnienie ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:
Na Niebiosach są rzeki, jeziora. Rzeki biorą początek u Tronu Bożego. Jeziora, lasy, ogrody! To wspaniałe! Ileż nowych zwierząt zobaczyłam! Rozpoznawałam te, które znałam i widziałam te, których nie znałam. Było to bardzo ciekawe. I muzyka, muzyka! Tak mi się podobała! Widziałam ludzi z piękną skórą, wspaniałymi twarzami, poznawałam znajomych, poznawałam przyjaciół. Jedno mnie porażało: jakże to tak – przecież jej było ponad 80, a tutaj ona jest zupełnie młoda!
Tylko się dziwiłam i obracałam na wszystkie strony. Patrzę: a skąd światło? Staje się ono coraz jaśniejsze, milsze, delikatniejsze. I było ono namacalne! To było inne światło, nie takie, jak nasze. Ono było żywe! I jak tylko chciałam o nie zapytać Anioła, to naraz zatrzymaliśmy się. Światło lało się od Tronu Bożego. Tron Boży oświetlał te miejsca. A ja jestem oto taka maleńka (Tatiana rozwiera palce ręki na odległość 10 cm –od A.L.)

-Przed Tronem Pana Byłam przepełniona uczuciami, ale trzeba było iść za Aniołem. I kiedy chciałam go zatrzymać, to zobaczyłam, że stoimy przed podnóżkiem Tronu.

Zrozumiałam, że to podnóżek. Zobaczyłam, że jest on bardzo piękny. Był piękny! Jeszcze raz powtarzam: był piękny! Wspaniały! Tron Boży był wykonany z jakiegoś materiału, który przypominał kość słoniową, wysadzaną diamentami i szmaragdami. Kamienie były ułożone w określonej kolejności tworzyły wzory, wzory niezwykłe, wstrząsająco piękne. Ale nawet wzory te nie zdołały odwrócić mojej uwagi od szaty, która zakrywała nogi Pana. Chciałam spojrzeć w Twarz Pana. Jak tylko myśl ta przemknęła mi przez głowę, Anioł położył rękę na moją głowę i pochylił ją w dół. Upadłam na kolana. Mówię mu: „Puść. Puść, chce zobaczyć Twarz mego Boga!”. Anioł odpowiedział: „Nikt z żyjących na ziemi nie widział oblicza Boga! Kto widział Chrystusa, ten widział Ojca. Kto widzi Ojca, ten widzi Chrystusa” – powiedział Anioł.

Mówię:„ Ja nie widziałam oblicza Chrystusa. Chcę zobaczyć Oblicze Ojca”. „Ty wrócisz” – powiedział Anioł. On nie kłócił się ze mną.

2 uzupełnienia ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:
a) ...Anioł odpowiedział: "Ty wrócisz. Nikt z żyjących na ziemi nie widział Oblicza Boga!"-"Ale ja nie chcę wracać! Nie chcę wracać – tutaj jest tak dobrze!". Zapłakałam. I usłyszałam głos Boga. To był głos, który wzywał mnie do nawrócenia. To był ten głos, który prowadził mnie w młodości. "Nie płacz, moje dziecko"- powiedział Pan. "Nie płacz, albowiem będziesz pocieszona.
Musisz wrócić i powiedzieć ludziom. Jestem przy drzwiach! Oto przyjdę szybko! Nawróćcie się!"
-"Panie! Panie, ja zrobię jak Ty chcesz. Panie! Ale mi tak się nie chce. Nie chce mi się tam iść, na tę ziemię."...