Clicks3.5K
Radek33
2

Wybitny dominikanin ostro o lewicowych duchownych krytykujących ks.Międlara

Ojciec Andrzej Potocki, dominikanin i profesor socjologii, broni księdza Jacka Międlara. Ostro słowa krytyki skierował do dwóch swoich współbraci, którzy atakują kapłana-narodowca. Obaj znani są z bardzo lewicowych poglądów.
Ojciec Potocki jest specjalistą od duszpasterstwa i spraw społecznych. Zauważa on słusznie, że skrytykowane przez lewicę kazanie księdza Międlara było kierowane do konkretnego środowiska, z uwzględnieniem jego konkretnych potrzeb. Nie można więc rozpatrywać go jako uniwersalnej homilii na dowolną niedzielną mszę. Co więcej, jak tłumaczy o. Potocki, to właśnie tego typu kazania „specjalizowane” mają przyszłość w duszpasterstwie. Nie wystarcza już „tradycyjne duszpasterstwo masowe”. Pojawiają się duszpasterstwa kolejarzy, leśników czy – najstarsze chyba w Polsce duszpasterstwa „dedykowane” – studentów.
„Kazanie było krytykowane, co widać po wpisach internautów – pisze ksiądz profesor – jako przykład kazania mającego mieć uniwersalny charakter i przeznaczenie. To oczywiste nieporozumienie. Bowiem kazanie ks. Jacka Międlara było adresowane do określonego – i w istocie dość wąskiego – kręgu. Jeśli chcemy je komentować, a tym bardziej oceniać, wypada przyjrzeć się kompatybilności owego kazania z doświadczeniami i oczekiwaniami tego właśnie środowiska”.

„«Bezpośredni udział w bieżącej polityce pozostaje domeną katolików świeckich». Oczywiście trudno tego wskazania nie dostrzec i nie respektować. Skoro jednak mamy modlitewne spotkanie określonego środowiska, to w kazaniu – mającym wówczas charakter klasycznego kazania okolicznościowego – trudno nie mówić o tym środowisku. (…) Podczas Mszy św. z udziałem narodowców, świętujących rocznicę powstania ich organizacji, mówi się o tej właśnie organizacji, o aktualności jej ideałów, jej historycznych liderach. Doprawdy trudno inaczej”.

W odniesieniu do księdza Międlara, o. Potocki dodaje, że „kaznodzieja wypełnił oczywistą lukę w polskim kaznodziejstwie, faktycznie wypranym dziś z wyraźniejszych odniesień społecznych. W naszych kazaniach zbyt wiele utrzymanego w teologicznym żargonie psychologizowania, często mętnego. Zbyt wiele duchowej papki, nieraz usypiającej. Na takim tle ks. Jacka Międlara słucha się z przejęciem. I z wdzięcznością”.
Jak zauważa, ksiądz Międlar jest wspaniałym kaznodzieją; świetnie potrafi dopasować klimat i retorykę kazania do okoliczności. Inaczej mówił w białostockiej świątyni, inczej zaś podczas Marszu Niepodległości w roku 2015.
„Co wówczas mogło urzec? Oprócz walorów treściowych tamtej mowy także stylistyczna zręczność mówcy, umiejętność dostosowania retorycznego stylu wypowiedzi do okoliczności głoszenia. Było jasne, że przyjęta przez mówcę retoryka nie mogłaby znaleźć miejsca w świątyni. Jednak na przystadionowych błoniach, w spotkaniu z tysiącami słychaczy mentalnie «podgrzanymi» ideowym klimatem Marszu Niepodległości nie mogła, nie powinna być inna. Już podczas marszu dojrzewały Bogo-Ojczyźniane nastroje. Przemawiając na owych błoniach nie można było ich wyciszać. Wręcz przeciwnie: należało wkomponować się w nastrój. Retoryczny program minimum: podtrzymać ów nastórj. Retoryczny program maksimum: ów nastrój podnieść na wyższy poziom. Owszem, nie było to łatwe, jednak ks. J. Międlarowi znakomicie się udało”.
O. Andrzej Potocki dodaje ponadto, że „im bardziej w naszej kulturze obyczajowej zaczynamy chodzić na ideowym pasku UE, tym bardziej trzeba przypominać, że jesteśmy Polakami i to prespektywa narodu ma organizować naszą troskę o dobro wspólne”.
O. Potocki już nie pierwszy raz ostro ściera się ze swoimi lewicowymi współbraćmi. Nie sposób zresztą nie zauważyć, że jego słowa o „psychologizowaniu w teologicznym żargonie” właśnie do dominikanów pasują najbardziej. Sam ksiądz profesor też zdaje sobie z tego chyba sprawę, skoro nie zawahał się krzyknąć kiedyś z ambony do o. prowincjała: „Idź precz, szatanie!”

polmedia.pl/wybitny-dominik…
Radek33
W odniesieniu do księdza Międlara, o. Potocki dodaje, że „kaznodzieja wypełnił oczywistą lukę w polskim kaznodziejstwie, faktycznie wypranym dziś z wyraźniejszych odniesień społecznych. W naszych kazaniach zbyt wiele utrzymanego w teologicznym żargonie psychologizowania, często mętnego. Zbyt wiele duchowej papki, nieraz usypiającej. Na takim tle ks. Jacka Międlara słucha się z przejęciem. I z …More
W odniesieniu do księdza Międlara, o. Potocki dodaje, że „kaznodzieja wypełnił oczywistą lukę w polskim kaznodziejstwie, faktycznie wypranym dziś z wyraźniejszych odniesień społecznych. W naszych kazaniach zbyt wiele utrzymanego w teologicznym żargonie psychologizowania, często mętnego. Zbyt wiele duchowej papki, nieraz usypiającej. Na takim tle ks. Jacka Międlara słucha się z przejęciem. I z wdzięcznością”.
Jak zauważa, ksiądz Międlar jest wspaniałym kaznodzieją; świetnie potrafi dopasować klimat i retorykę kazania do okoliczności. Inaczej mówił w białostockiej świątyni, inczej zaś podczas Marszu Niepodległości w roku 2015.
Radek33
Ojciec Potocki jest specjalistą od duszpasterstwa i spraw społecznych. Zauważa on słusznie, że skrytykowane przez lewicę kazanie księdza Międlara było kierowane do konkretnego środowiska, z uwzględnieniem jego konkretnych potrzeb. Nie można więc rozpatrywać go jako uniwersalnej homilii na dowolną niedzielną mszę. Co więcej, jak tłumaczy o. Potocki, to właśnie tego typu kazania „specjalizowane” …More
Ojciec Potocki jest specjalistą od duszpasterstwa i spraw społecznych. Zauważa on słusznie, że skrytykowane przez lewicę kazanie księdza Międlara było kierowane do konkretnego środowiska, z uwzględnieniem jego konkretnych potrzeb. Nie można więc rozpatrywać go jako uniwersalnej homilii na dowolną niedzielną mszę. Co więcej, jak tłumaczy o. Potocki, to właśnie tego typu kazania „specjalizowane” mają przyszłość w duszpasterstwie. Nie wystarcza już „tradycyjne duszpasterstwo masowe”. Pojawiają się duszpasterstwa kolejarzy, leśników czy – najstarsze chyba w Polsce duszpasterstwa „dedykowane” – studentów.
„Kazanie było krytykowane, co widać po wpisach internautów – pisze ksiądz profesor – jako przykład kazania mającego mieć uniwersalny charakter i przeznaczenie. To oczywiste nieporozumienie. Bowiem kazanie ks. Jacka Międlara było adresowane do określonego – i w istocie dość wąskiego – kręgu. Jeśli chcemy je komentować, a tym bardziej oceniać, wypada przyjrzeć się kompatybilności owego kazania z doświadczeniami i oczekiwaniami tego właśnie środowiska”.