V.R.S.
11.5K

Turbotradycjonalne baśnie: Święty Atanazy na heretyckich synodach

"Atanazy nie wybrzydzał, że na soborze czy synodzie większość to heretycy ale udowadniał przed nimi że ma rację. Wyrzucali go, a on wracał." - pożalił się użytkownik o pseudonimie "Tadeusz Kaktus".

Sprawdźmy w przedsoborowej Encyklopedii Katolickiej ( CATHOLIC ENCYCLOPEDIA: St. Athanasius ):
"Wezwany rozkazem cesarskim po tym jak przedłużane opóźnienie przekroczyło okres 30 miesięcy Atanazy wreszcie zgodził się odpowiedzieć na zarzuty wysuwane przeciw niemu, pojawiając się przed synodem hierarchów w Tyrze, w roku 335. Pięćdziesięciu jego sufraganów udało się z nim by bronić jego dobrego imienia, lecz oblicze stronnictwa mającego władzę nad synodem pokazało jasno że nie myślano o sprawiedliwości wobec oskarżanego. Nie można się zbytnio dziwić że Atanazy odmówił osądu przez taki sąd. Dlatego nagle wyjechał z Tyru, uciekając w łodzi z kilkoma wiernymi przyjaciółmi, którzy towarzyszyli mu do Bizancjum, gdzie zdecydował się spotkać z cesarzem."

"Na początku roku 343 odnajdujemy nieustraszonego wygnańca w Galii, gdzie udał się by poradzić się świątobliwego Hozjusza, wielkiego szermierza ortodoksji na Zachodzie. Obaj wyruszyli razem na synod w Sardyce zebrany zgodnie z życzeniami Papieża w Rzymie. (...) Tymczasem [ariańskie] stronnictwo Euzebiusza udało się do Filippopolis, gdzie wydali anatemę przeciw Atanazemu i jego zwolennikom."

"W roku 355 odbył się synod w Mediolanie, gdzie mimo żywej opozycji garstki lojalnych hierarchów wśród biskupów Zachodu, światu ogłoszono czwarte potępienie Atanazego. Podczas gdy jego przyjaciele ulegli rozproszeniu, świątobliwy Hozjusz znajdował się na wygnaniu, mówiono że papież Liberiusz przystał na ariańskie formuły, Atanazy nie mógł mieć wielkiej nadziei na ucieczkę. Nocą 8 lutego 356 roku podczas odprawiania nabożeństwa w kościele św. Tomasza, wdarła się doń grupa zbrojnych by zabezpieczyć jego aresztowanie. Był to początek trzeciego wygnania."


O synodach zwoływanych przez arian (np. tych w Sirmium) pisze zresztą sam św. Atanazy w dziele De Synodis (II.21, II.32): CHURCH FATHERS: De Synodis (Athanasius)

"I tak, zwołali kolejne synody przeciw [Soborowi] Ekumenicznemu i nadal się tym nie zmęczyli (...) A liczba ich synodów oraz różnice w ich oświadczeniach stanowią dowód że ci, którzy byli na nich obecni, choć różnili się od Soboru w Nicei, są jednak zbyt wątli by zranić Prawdę."


Nie, stanowczo nie można zarzucić św. Atanazemu braku roztropności.

---

I jeszcze jeden tekst starożytny, tym razem przekazane przez św. Ireneusza z Lyonu świadectwo św. Polikarpa o św. Janie Ewangeliście:
“Żyją jeszcze ludzie, którzy słyszeli, jak opowiadał, że Jan, uczeń Pański, razu pewnego poszedł w Efezie do łaźni. Spostrzegłszy Keryntosa, nie brał już kąpieli, tylko wybiegł z łaźni, mówiąc: „Uciekajmy, by się czasem łaźnie nie zapadły, bo znajduje się tam Keryntos, wróg prawdy”. A Polikarp sam, gdy mu Marcjon razu pewnego zabiegł drogę i go zagadnął: „Czy mnie nie poznajesz?”, odpowiedział: „Poznaję, poznaję pierworodnego syna szatana”. Taką ostrożność zachowywali apostołowie i ich uczniowie, że nawet rozmawiać nie chcieli z tymi, co fałszowali prawdę, więc tak właśnie postępowali, jak to Paweł zalecił:„ Heretyka upomnij raz i drugi, A potem go unikaj, I wiedz o tym, Że człowiek taki jest przewrotny i grzeszy, i sam siebie potępić musi” (Tt 3,10-11)”
(Św. Ireneusz z Lyonu: Przeciw herezjom, III.3)

V.R.S.
"W Polsce kiedy przyjmowano Uchwały Soboru Trydenckiego, większość biskupów i senatorów to byli protestanci"- tu można się zgodzić, że albo byli sami protestantyzujący albo sprzyjający protestantyzmowi.
Dlatego, wobec zakresu kryzysu, potrzebny był, jak to mawiają Anglosasi: workhorse, czyli zgromadzenie/towarzystwo, które wchodziło i miny protestanckie rozbrajało. Czyli wówczas jezuici (tak …More
"W Polsce kiedy przyjmowano Uchwały Soboru Trydenckiego, większość biskupów i senatorów to byli protestanci"- tu można się zgodzić, że albo byli sami protestantyzujący albo sprzyjający protestantyzmowi.

Dlatego, wobec zakresu kryzysu, potrzebny był, jak to mawiają Anglosasi: workhorse, czyli zgromadzenie/towarzystwo, które wchodziło i miny protestanckie rozbrajało. Czyli wówczas jezuici (tak jak herezję albigenską i pokrewne rozbrajali dominikanie i franciszkanie a wyspy chrześcijaństwa tworzyli w morzu wieków ciemnych z pokaźnym pakietem ariańskim i pogańskim benedyktyni, zaś ziemie polskie w XII-XIII w. intensywnie chrystianizowali cystersi).

Dlatego św. Stanisław Kostka i o. Jakub Wujek jeździli na nauki do kolegium aż do Wiednia a ten ostatni działał długie lata w szeregach jezuitów.
Dlatego Matka Magdalena Mortęska współpracowała z jezuitami.
Dlatego najbardziej znanym kaznodzieją okresu przełomu tj. odzyskiwania terenu przez Kościół po rewolucji protestanckiej w Polsce był o. Piotr Skarga SJ. Etc.