Kiedy Fallaci umierała na raka, próbowano ją przekonać, by skorzystała z terapii wykorzystującej komórki macierzyste pobrane z abortowanych dzieci. Odpowiedziała wówczas: Bardzo kocham żyć i chciałabym żyć tak długo, jak tylko się da. Jestem zakochana w życiu. Ale leczyć moje nowotwory wstrzykiwaniem komórek pochodzących z nigdy nienarodzonego dziecka wydaje mi się aktem kanibalizmu. To tak jak Medea, która zabija własne dzieci.