Clicks46
Beatus 1
1

Tak, widziałem Niepokalaną. Dzień dziesiąty.

Niepokalana Matka Jezusa
Matka powszechne


Tylko Bóg!
Kiedy moje serce było wypełnione Twoją miłością, wtedy ofiarowałam Tobie mnie samą.
Oto ja, Maryja Niepokalana, Matka Boga i Matka Słowa Wcielonego!


Matka powinna żywić swego syna, powinna go bronić, wychowywać, ukierunkować na to, co ważne w życiu, to znaczy: powinna pomóc mu w wypełnieniu tej specjalnej misji, którą ma w życiu. Dopóki tego nie uczyni, dopóty nie ma odpoczynku zawsze niepokoi się o los syna. Matka żywi swego syna i przekazuje mu życie, karmiąc go mlekiem, broni go jak siebie, nawet mocniej niż siebie, uważając go za szlachetniejszą cześć siebie, wychowuje go przeszczepiając mu prawie swoją duszę, swoje myśli, przyzwyczajenia; stwarza sytuacje, by uczynić go niezależnym od siebie, uczynić go kimś samodzielnym. Te matczyne obowiązki wypełniłam w sposób tajemniczy.
Moim synem był Bóg, nie mogłam Go więc żywić mlekiem w sposób tylko materialny, ale to moje karmienie było jednocześnie adoracją Boskości, było ofiarą, było jak ofiarowanie w żyjącej świątyni mojego ciała. Brałam Jezusa w ramiona, kładłam Go na sercu, czułam żar Jego Boskiego życia, adorowałam Go w Jego maleńkości, bardzo kochanego i jednocześnie godnego adoracji! On był mój, mój maleńki, moja miłość, moje wszystko! Był cały mój, bo ja byłam Jego Matką, ale bez ludzkiego udziału! Był piękny z tym przenikliwym blaskiem w oczach i gdy się Go dotykało, w całym tym małym ciele przelewało się życie i miłość.
O mój Jezu, zanim Cię nakarmiłam, Ty karmiłeś mnie; nasycałam się Tobą w kontemplacji, w miłości, w adoracji i kiedy moje serce było pełne Twojej miłości, wtedy ofiarowywałam się Tobie w skupieniu miłości, która cała poświęciła się Tobie.
Kiedy stworzenie daje się Bogu, czuje się całe pełne życia. Te momenty były dla mnie bezgraniczną słodyczą, dawałam Mu bowiem całe moje serce, całą moją duszę.

Rzym, 10 maja 1921 roku
Beatus 1
"...To dzięki mnie pasterze przyszli do szopki, to ja byłam błyszczącą gwiazdą, która przyciągnęła Mędrców ze Wschodu; moja modlitwa i moja miłość już wtedy były miłosierdziem, które wylewało się na tych, którzy bali się Boga!..."