Clicks26
Beatus 1
1

Tak, widziałem Niepokalaną. Dzień jedenasty.

Maryja Niepokalana
Matka cierpienia i trwogi


Tylko Bóg!

Zrodziłam ludzkość w cierpieniu

Oto ja, Maryja Niepokalana, Matka Boga i Matka Słowa Bożego, które stało się ciałem, Matka cierpienia i trwogi.

Moje Boskie Macierzyństwo jest całe poświęceniem się Bogu, jest ofiarą, jest wyniszczeniem, jest Macierzyństwem cierpienia!
Po grzechu pierworodnym Bóg przemówił do człowieka i powiedział mu: "W pocie czoła będziesz spożywał chleb"; a do kobiety rzekł: "Będziesz rodzić w bólu i będziesz poddana mężczyźnie". Te słowa w sposób najbardziej bolesny objawiły się u kresu życia Jezusa, który reprezentował całą ludzkość. On, pocąc się krwią, ofiarowując się całkowicie, spożył swój chleb, to znaczy: żył i umarł.
Te słowa stanowiły dla mnie najtrudniejszy epilog, ja bowiem zrodziłam ludzkość w największym cierpieniu i doświadczyłam w gorzkiej Męce Jezusa najsmutniejszego wykorzystania władzy człowieka, ponieważ nie mogłam wspomóc mojego syna i musiałam oglądać tę zbrodnię uczynioną Mu przez człowieka niesprawiedliwego i niegodziwego! Dusza moja chwali Pana w tym bolesnym poświęceniu, bo dusza moja naprawia winę pierwszej kobiety.
Oto jestem u stóp krzyża, drzewa życia, na którym wisi błogosławiony owoc mojego łona, mój Syn...
Ewa zatrzymała się pod drzewem w Raju i zobaczyła, że owoce jego były rozkoszą dla oczu i dobre do jedzenia...
Powinnam złożyć w ofierze mój wzrok, wpatrując się w ciało Jezusa, które jest krwawiącą raną, zmasakrowane, pokryte plwocinami, nieczystością, ukoronowane cierniami, zawieszone na trzech gwoździach! Dla mojego macierzyńskiego serca stanowi to z niczym nie porównywalną gorycz!
Ewa zerwała owoc i zjadła go pomimo zakazu Boga; chciała jedynie zadowolić siebie i uwierzyła, że jest przez to większa, bardziej podobna do Boga. Ten owoc był Boga, należał do Niego, miał być dany jedynie Jemu, był wyrażeniem Jego absolutnego panowania nad wszystkim i poddania się stworzenia. Nierozumny akt pierwszej kobiety miał zostać naprawiony przez ofiarę, straszliwie bolesną, uczynioną jedynie dla Boga, a ja ofiarowałam, cały krwawiący i przepełniony bólem, owoc mego łona!
Kiedy Elżbieta zobaczyła mnie po zwiastowaniu anioła, nazwała mnie Matką Boga i powiedziała mi, że jestem błogosławiona, odpowiedziałam tylko: Magnificat anima mea Dominum. Od tamtego momentu patrzyłam na moje Macierzyństwo jak na uwielbienie Boga i ofiarowałam siebie samą i mój owoc jedynie mojemu Bogu! Ale Elżbieta nie przypuszczała, że mój kantyk miał być pieśnią goryczy i bólu, że moja dusza miała uwielbić Boga, poświęcając się, jednocząc się w ofierze Boga Zbawiciela, radując się w Nim, to znaczy: żyjąc Jego cierpieniem i zgryzotą. Exsultavit spiritus meus in Deo salutari meo.

Rzym, 11 maja 1921 roku
Beatus 1
'...Ufajcie, przede wszystkim ufajcie w potęgę krzyża i przyjmijcie go za broń, za bogactwo, za siłę. Jeśli nie staniecie się córkami krzyża, nie uczynicie nic dobrego i będziecie bezpłodnymi i pustymi duszami. Musicie utożsamić się z krzyżem, macie chlubić się jedynie w ukrzyżowanym Jezusie. Pozostańcie u stóp krzyża, medytując Mękę..."