Clicks499
Beatus 1
1

Koń trojański w mieście Boga. Błędne reakcje.

SEKULARYZACJA
NIE JEST LEKARSTWEM NA NADUŻYWANIE WŁADZY


Założony ostatnio związek księży jest symptomatycznym, choć skrajnym, przykładem nieporozumienia ducha Soboru. Sądzi się mianowicie, że członkowie stanu kapłańskiego powinni pójść drogą większości innych zawodów i utworzyć związek dla obrony swoich interesów wobec religijnej władzy biskupów. Jeśli jednak sekularyzacja jest drogą do przezwyciężenia ograniczoności i autorytarnych nadużyć w zakonach, w seminariach i w hierarchii Kościoła, jeśli kapłaństwo można traktować jako zawód podobny do zawodu lekarza, prawnika czy nauczyciela, a nie jako powołanie, to po cóż miałyby zakony istnieć nadal? Czy miałoby jakikolwiek sens składanie ślubów posłuszeństwa?
W rzeczywistości sekularyzacja nie prowadzi do przezwyciężenia nadużyć, jakie zdarzają się w zakonach i w administracji niektórych diecezji. Wolno raczej spodziewać się, że sekularyzacja zalecana przez katolików postępowych podkopie raison d'etre zakonów i diecezji. Z drugiej strony, prawdziwa droga do przezwyciężenia tych nadużyć została jasno wskazana w znakomitym dokumencie II Soboru Watykańskiego - Deklaracji o wolności religijnej.

RELIGIJNY PRZYMUS NIE JEST DOZWOLONY

Deklaracja o wolności religijnej stwierdza, że wszelkiego rodzaju przymus w sprawach religii jest zasadniczo niezgodny z duchem Chrystusa. Elementarną pokusą człowieka, stale pojawiającą się w historii, jest próba ściągnięcia innych ludzi do Kościoła siłą - bądź dlatego, że skłania do tego duch despotyzmu, bądź z pobudek rzeczywistej miłości - jeśli nie można inaczej. Jednakże każdy przymus w tej dziedzinie jest nie tylko pogwałceniem najbardziej podstawowych praw ludzkich; stosowanie siły i nacisku, bez względu na jego możliwą skuteczność w dziedzinie prawa i we wszelkiego rodzaju szkoleniach, nigdy nie doprowadzi do rzeczywistego nawrócenia. Apostołowie nigdy nie stosowali w swojej misji siły ani nacisku. W czwartym zaś wieku, św. Marcin z Tours odbył podróż z Tours do Trewiru dla ubłagania cesarza, by nie stosował siły zbrojnej przeciwko arianizmowi.

A JEDNAK EWANGELIZACJA POZOSTAJE OBOWIĄZKIEM

Niestety jednak fakt potępienia przez Sobór metod przymusu wielu katolików postępowych rozumie jako sygnał, że trzeba wygasić zapał do nawracania niekatolików. Są oni przeświadczeni, że nasze podejście do niekatolików powinno być wolne od działań na rzecz ich nawrócenia, a nawet od nadziei na ich nawrócenie. Zapomnieli oni, że żaden katolik, który naprawdę wierzy, że Boże słowo objawione w Chrystusie zostało powierzone Kościołowi i że Kościół utrzymuje tę prawdę przez swoje nieomylne magisterium, nie może nie widzieć w każdym niekatoliku katechumena in spe. Poczytują to oni za arogancję, nietolerancję, brak szacunku dla wolności innych ludzi oraz triumfalizm. Za oznakę intelektualnej żywotności natomiast uważają pluralizm. Posuwają się nawet do twierdzenia, że w sprawach duchowych powinniśmy czerpać naukę od ateistów.
Jest to zupełne zniekształcenie wielkiego i wspaniałego orędzia Soboru. Gwałtowna gorliwość przymusu ustępuje miejsca nie łagodności św. Franciszka Salezego, lecz obojętności w kwestii, czy inni ludzie odnajdą prawdę, czy też jej nie odnajdą. Element negatywny, który okazjonalnie towarzyszył wielkiej misji Kościoła, doprowadził katolików postępowych do tego, że gotowi są odrzucić samą misję. Co więcej, wolność sumienia od wszelkiego zewnętrznego przymusu lub nacisku jest dla nich równoznaczna z brakiem obowiązku poddania się Bożemu objawieniu w Chrystusie i nawrócenia się do Chrystusowego Kościoła.
Beatus 1
Rozdawanie ulotek dotyczących przyjmowania Komunii Świętej na rękę, wielu katolików odbiera jako czyn arogancki, nietolerancyjny. Są oburzeni, że ktoś ośmiela się przedstawić im odmienne zdanie. Nie życzą sobie tego typu aktywności, bo jest przecież wolność sumienia. Warto przypomnieć sobie jaka była misja Kościoła i bez kompleksów, z pełną determinacją okazywać troskę o dobro bliźniego...o …More
Rozdawanie ulotek dotyczących przyjmowania Komunii Świętej na rękę, wielu katolików odbiera jako czyn arogancki, nietolerancyjny. Są oburzeni, że ktoś ośmiela się przedstawić im odmienne zdanie. Nie życzą sobie tego typu aktywności, bo jest przecież wolność sumienia. Warto przypomnieć sobie jaka była misja Kościoła i bez kompleksów, z pełną determinacją okazywać troskę o dobro bliźniego...o jego poznanie pełni prawdy.