44:16
Ten Heros wiedział, że go zamordują i odmówił ochrony. Masońska maczeta za uratowanie Ekwadoru. Ten Heros wiedział, że go zamordują i odmówił ochrony. Masońska maczeta za uratowanie Ekwadoru.More
Ten Heros wiedział, że go zamordują i odmówił ochrony. Masońska maczeta za uratowanie Ekwadoru.
Ten Heros wiedział, że go zamordują i odmówił ochrony. Masońska maczeta za uratowanie Ekwadoru.
V.R.S.
I ciekawostka:
“Był rok 1873 kiedy to ojciec Manuel Proano, przebywający wówczas w Riobambie, otrzymał następującą wieść:
"W mieście Racibórz, w Niemczech obchodzono święto na cześć Najświętszego Serca Jezusa, co wzbudziło furię u protestantów. Przy wsparciu państwowej policji, weszli do Kościoła katolickiego, aresztowali wiernych i przystąpili do skierowaniaich do więzienia. Niektórzy, którym …More
I ciekawostka:

“Był rok 1873 kiedy to ojciec Manuel Proano, przebywający wówczas w Riobambie, otrzymał następującą wieść:
"W mieście Racibórz, w Niemczech obchodzono święto na cześć Najświętszego Serca Jezusa, co wzbudziło furię u protestantów. Przy wsparciu państwowej policji, weszli do Kościoła katolickiego, aresztowali wiernych i przystąpili do skierowaniaich do więzienia. Niektórzy, którym udało się wymknąć postanowili opuścić rodzinną ziemię a nawet kraj.”

Na wieść o tym wspomniany jezuita poczuł głęboką przykrość gdyż propagował nabożeństwo do Serca Jezusowego. Jak można było wynagrodzić za takie świętokradztwo? W sposób dotąd niespotykany. Istniała przyczyna że Ekwador miał szczęście być rządzonym przez najbardziej katolickiego prezydenta w ówczesnym świecie. Zatem napisał do Garcii Moreno co następuje:

“Zdaje się że nadszedł czas, w którym Wasza Ekscelencja jako katolicki urzędnik i gorliwy syn Kościoła, wykładając niemal jednogłośną wiarę narodu ekwadorskiego, powinien wzmocnić więzy miłości jakie połączyły Ekwadorczyków z Bogiem przez dekret oficjalnego poświęcenia Republiki Boskiemu Sercu Jezusa. Świat ginie wskutek naturalizmu, który obecnie zajął wysokie regiony władzy niemal wszędzie i żałośnie zwiódł na manowce ludzkie idee. Wasza Ekscelencja jest przywódcą Ekwadoru, kraju stanowiącego dziś najbardziej wyraźny wyjątek, w dużej mierze dzięki szczerej pobożności i bohaterskiemu męstwu tego, który kieruje jego przzanaczeniem.
Lecz zaiste! Wasza Ekscelencja jest człowiekiem… który w przyszłości opuści tę ziemię… a wówczas… jaki będzie los Ekwadoru?… Wasza Ekscelencja ma zwyczaju mówić często: “żaden człowiek na świecie nie jest niezbędny… Bóg nie umiera.” Zawierzmy się zatem owemu prawdziwemu Bogu, stałemu obiektowi pańskiej pokornej adoracji. Niech Ekwador uzna Boskie Serce Jezusa Chrystusa za swego wieczystego i absolutnego Suwerena i Protektora. Zaś salwy Republiki na powitanie promiennego świtu narodowego święta niech ogłuszą onieśmielone uszy bezbożności oraz odpędzą harde hordy piekielne daleko od granic naszej Ojczyzny.”

za: Joan Mart: The Consecration of Ecuador to the Sacred Heart of Jesus
V.R.S.
Dwa teksty:
"Od stu prawie lat dąży rewolucja do obalenia porządku chrześcijańskiego i już w XVIII wieku za Piusa VI, a więcej jeszcze w XIX wieku za Piusa VII, Grzegorza XVI i Piusa IX, mierzyła w samo serce chrześcijaństwa — w Stolicę św., słusznie rozumując, że jeżeli runie papiestwo, runie także Kościół i całe społeczeństwo chrześcijańskie. Najprzód uderzyła na doczesną władzę papieża, by …More
Dwa teksty:

"Od stu prawie lat dąży rewolucja do obalenia porządku chrześcijańskiego i już w XVIII wieku za Piusa VI, a więcej jeszcze w XIX wieku za Piusa VII, Grzegorza XVI i Piusa IX, mierzyła w samo serce chrześcijaństwa — w Stolicę św., słusznie rozumując, że jeżeli runie papiestwo, runie także Kościół i całe społeczeństwo chrześcijańskie. Najprzód uderzyła na doczesną władzę papieża, by pozbawiwszy go niepodległości i swobody, tym łatwiej skrępować jego władzę duchowną. W tym celu wywołała ruchy włoskie, pozawiązywała tajne towarzystwa (Karbonariuszów i Młodych Włoch), utworzyła sobie liczny zastęp zwolenników, nie tylko we Włoszech, ale i w całej Europie, a idąc krok za krokiem, przy pomocy swego głównego sztabu, czyli masonerii, swojej przedniej straży, czyli liberalizmu, i swoich sojuszników (Napoleona III, Palmerstona, Bismarcka i t. p.), weszła, z Wiktorem Emanuelem na czele, do Stolicy chrześcijaństwa. Zabór Rzymu był zatem tryumfem rewolucji, a jedność włoska jej wcieleniem. Z Piemontczykami napłynęły do miasta wiecznego rewolucyjne szumowiny, a wsparte przez uliczny motłoch, uwolnionych przez jen. Cadorna więźniów i przez żydów z dzielnicy Ghetto, poczęły wyprawiać haniebne orgie, znieważając duchownych lub osoby oddane papieżowi i wrzeszcząc po ulicach : „Abbasso il Papa!” to znowu „Viva Vittorio Emanuele! Viva Garibaldi! Viva Mazzini!” Równocześnie plądrowano koszary papieskie, przy czym szczególnie żydzi dobry zrobili połów. Dziełem tej hałastry był wybór „junty prowizorycznej”, najprzód z dziewięciu, następnie z 44 członków złożonej (20 wrześ.); ponieważ jednak żywioły demagogiczne w niej przeważały, przeto jen. Cadorna utworzył inną Giunta di governo prowisorio, do której weszło kilku książąt, jak ks. Mich. Caetani, ks. Sermoneta, ks. Simonetti, ks. di Sabbionetta, ks. Baltazar Odescalchi, ks. Ign. di Piombino. Zarazem tenże zdobywca Rzymu ogłosił, że jen. Masi będzie wojskowym komendantem całej prowincji, — że władze administracyjne mają nadal fungować, — że co do ustaw, stempli, monety i t. p. ma pozostać tymczasem status quo, — że wyroki mają być wydawane w imię Wiktora Emanuela „per grazia di Dio e volonta della nazione Re d’Italia”, (21 wrześ.). (…)

Senard, przedstawiciel republiki francuskiej przy dworze włoskim, w piśmie z 22 września złożył królowi życzenia z powodu tak wielkiego czynu, dokonanego z „przedziwną roztropnością i energią”, a nawet wyraził podziękę, że król nie żądał odwołania konwencji wrześniowej, która z obu stron została rozdarta. Nie bez radości powitali także tę wieść hr. Bismarck, hr. Beust, ks. Gorczakow, hr. Prim i hr. Granville, słowem, ówcześni sternicy monarchii europejskich, uprawniając tym samym tryumf rewolucji; a jeden tylko prezydent republiki Ekwador, Garcia Moreno, w okólniku z 18 stycznia 1871 wystąpił z protestacją. (...)

Prawdziwą oazą pośród państw nowożytnych była republika Ekwador pod rządami prezydenta Dr. Gabriela Garcia Moreno, człowieka rozumnego, uczonego i sprężystego, a przede wszystkim szczerego katolika, którego dewizą były słowa, wypowiedziane w odezwie z 10 sierpnia 1873: „Skoro mamy szczęście być katolikami, bądźmy nimi całkowicie i otwarcie, bądźmy katolikami w życiu prywatnym i w polityce, oddajmy świadectwo prawdziwości naszego najgłębszego przekonania i naszych słów za pomocą aktów publicznych…“

Przejęty na wskroś zasadami religii, starał się uczynić z kraju, któremu przewodniczył, ideał chrześcijańskiej rzeczypospolitej. On to zawarł w roku 1863 ze Stolicą świętą konkordat, zapewniający religii katolickiej, jako religii państwowej, przynależne prawa, po czym tegoż roku złożył władzę w ręce Hieronima Carion, a sam zajął na powrót katedrę chemii w uniwersytecie krajowym. Wybrany ponownie w r. 1869 prezydentem na lat sześć, on jeden wśród rządzących zaprotestował przeciw zajęciu Rzymu (18 stycz. 1871) i ogłosił dekrety Soboru Watykańskiego, a nawet zaliczył je do fundamentalnych praw republiki, którą wkrótce potem Najśw. Sercu Zbawiciela uroczyście poświęcił (25 marca 1874). Na jego też wniosek ustanowioną została w r. 1873 przez senat i izbę deputowanych roczna danina świętopietrza, mająca być płaconą z dochodów państwa, „jako ofiara sprawiedliwości, wierności i czci Ekwadoru dla Głowy Kościoła”.

Dla spotęgowania wpływu religii, podniósł rozwolnioną karność w duchowieństwie świeckim i zakonnym, i w tym celu sprowadził z Europy gorliwych zakonników, zwłaszcza Jezuitów, Redemptorystów, Lazarystów i Braci szkolnych, którzy już to uczyli w szkołach, już to urządzali misje dla ludu, już pracowali około nawrócenia dzikich Indian. Popierając w ten sposób moralne interesy kraju, starał się równocześnie o dobrobyt i oświatę. (…) Nic też dziwnego, że zjednał sobie powszechną popularność w kraju i szacunek u wszystkich katolików; za to sekta masońska, której loże rozwiązał, poprzysięgła mu zgubę. Garcia Moreno przeczuwał, że padnie ofiarą nienawiści sekciarskiej, jak to dowiadujemy się z następującego listu, pisanego przez niego do Ojca św. roku 1875, prawie w przededniu śmierci:

„W dzisiejszych czasach, kiedy loże masońskie krajów ościennych, poduszczane przez Niemcy, miotają na mnie wszelkiego rodzaju obelgi i najsromotniejsze potwarze, a nawet potajemnie szukają sposobów, jakby mię zgładzić, więcej niż kiedykolwiek potrzeba mi Bożej opieki, aby żyć i umierać w obronie naszej świętej religii i tego ukochanego ludu, którym rządzić mi przyszło“.

O zamachu, uknutym na niego w loży masońskiej w Limie, mówił także do apostolskiego delegata mons. Serafina Vannutellego, kiedy tenże opuszczał Ekwador, idąc w charakterze nuncjusza do Belgii; mimo to nie uląkł się śmierci, która go wkrótce potem spotkała. W lecie r. 1875 został on wybrany po raz trzeci prezydentem na lat sześć; nim atoli rozpoczął się ten okres, najęci przez sektę skrytobójcy Rayo, były kapitan i rządca prowincji Napo, Campuzano, Andrade i Cornejo, dokonali, niestety, zbrodniczego czynu. Szóstego sierpnia o pierwszej z południa, kiedy Garcia Moreno, po przyjęciu w tym dniu św. Sakramentów, modlił się w katedrze, wywołali go na ulicę, w onej chwili pustą, po czym już na schodach gmachu rządowego Rayo uderzył go ostrym nożem w kark, inni zaś dobili go strzałami z rewolwerów i sztyletami. Umierającego zaniesiono do kaplicy Matki Boskiej Bolesnej w katedrze, gdzie otrzymawszy absolucję i Ostatnie Namaszczenie, i przebaczywszy mordercom, skonał. Ostatnie jego słowa były: „Dios no muere“ (Bóg nie umiera)."

(Bp Józef Pelczar: Pius IX i Jego Pontyfikat)