V.R.S.
685

Pius XII i dialog z odszczepieńcami

z encykliki Humani generis, która potępiała m.in. poglądy H. de Lubaca, późniejszego ojca posoborowia i kardynała Jana Pawła II:

“Zauważa się jeszcze i inne niebezpieczeństwo i to tym groźniejsze, że pokryte pozorami szlachetności. Wielu bowiem, ubolewając nad sporami i zamieszaniem myślowym panującym wśród ludzi, pod wpływem nierozważnej gorliwości duszpasterskiej i ulegając nieokreślonym porywom, pragnęłoby gorąco i usilnie obalić mury rozgraniczające ludzi prawych i uczciwych. Głoszą zatem irenizm tj. ażeby, usunąwszy na bok sprawy sporne dzielące ludzi, starać się nie tylko zresztą o zwalczanie zjednoczonymi siłami groźby ateizmu, ale nawet uzgodnienie przeciwieństw w kwestiach dogmatycznych. (…)

Niestety wydaje się, że niektórzy nieroztropni gorliwcy irenizmu za przeszkody do odzyskania braterskiej jedności uważają to, co wynika z praw i zasad danych przez Chrystusa oraz z instytucji przez Niego założonych, lub stanowi obronę i ochronę nienaruszalności wiary. A to wszystko gdyby zachwiało się, nastąpiłoby wprawdzie połączenie, ale tylko we wspólnej ruinie.
Wymienione nowe poglądy, czy powstają one z nagannego pragnienia nowości, czy z chwalebnych pobudek, nie zawsze formułowane są przez autorów w jednakowy sposób, równie przejrzyście lub w samym ujęciu słownym, ani też zawsze jednomyślnie. Co bowiem dzisiaj jedni wykładają bardziej powściągliwie, z zastosowaniem pewnych zastrzeżeń i rozróżnień, jutro inni, śmielsi głoszą otwarcie i bez ogródek, nie bez szkody, zwłaszcza dla młodszego kleru, i nie bez uszczerbku dla powagi Kościoła. Jeśli znów dość ostrożnie pisze się w publikacjach drukowanych, to o wiele śmielej rozprawia się w broszurach prywatnie rozsyłanych, na wykładach i zjazdach. A szerzy się takie poglądy nie tylko wśród duchowieństwa świeckiego i zakonnego, w seminariach duchownych i zakładach zakonnych, lecz i pośród świeckich, zwłaszcza nauczycieli i wychowawców młodzieży.

W dziedzinie teologii niektórzy radzi by jak najbardziej osłabić zawartość treściową dogmatów, sam zaś dogmat pozbawić i sformułowań w Kościele od dawna przyjętych i pojęć filozoficznych panujących w nauce katolickiej po to, by powrócić w wykładzie doktryny katolickiej do wyrażeń Pisma św. i Ojców Kościoła. Spodziewają się bowiem, iż dogmat ogołocony ze składników zdaniem ich, obcych Bożemu Objawieniu, da się z pożytkiem zestawić z opiniami dogmatycznymi ludzi pozostających poza jednością Kościoła; tą drogą stopniowo dojdzie się do wzajemnego upodobania dogmatu katolickiego i poglądów odszczepieńców.
Sądzą ponadto, że przy takim ujęciu doktryny katolickiej przygotowałoby się grunt do możliwości wyrażenia dogmatu pojęciami dzisiejszych systemów filozoficznych, np. immanentyzmu, idealizmu lub egzystencjalizmu, zgodnie z potrzebami umysłowości współczesnej. Jeszcze śmielsi twierdzą, że można i trzeba to zrobić, bo tajemnice wiary, według nich, nie dadzą się nigdy określić pojęciami jednoznacznie przybliżonymi i zmiennymi w czasie, które w pewnym stopniu określając prawdę, nieuniknienie ją wszakże zniekształcają. Dlatego nie uważają za rzecz niedorzeczną, a wręcz konieczną, zastępowanie w teologii dawnych pojęć nowymi, w zależności od rozmaitych filozofii, którymi posługuje się teologia jakby narzędziem pracy w ciągu wieków, a to w tym celu, aby uprzystępnić ludziom zawsze jednakie prawdy Boskie różnymi ujęciami, choćby nawet w pewnej mierze sprzecznymi, ale – jak powiadają- równoznacznymi. Dodają też, że historia dogmatów polega na przedstawieniu różnych form rozwojowych, w jakie przyoblekły prawdę Objawioną powstające w ciągu wieków zmienne doktryny i poglądy filozoficzne."

"Duch Asyżu" edycja 2022 czyli VII-me plenum w Astanie