Clicks413
Ela17

„Musiał siedzieć w więzieniu jak najdłużej, bo bezpieka chciała ukryć kulisy operacji „Cezary”................... dawnych działaczy PPS-WRN, PSL, SP, SN, NiD i innych organizacji, infiltrując te środowiska.

NASZ WYWIAD. Dr Tochman o Cichociemnym, pułkowniku Boryczce: „Musiał siedzieć w więzieniu jak najdłużej, bo bezpieka chciała ukryć kulisy operacji „Cezary”
opublikowano: wczoraj

Adam Boryczka w PSZ, 1946 r. / autor: Zbiory Józefy Adamczyk/K. Tochman

Wykop
5
Boryczka musiał siedzieć w więzieniu jak najdłużej, bo bezpieka chciała ukryć kulisy operacji „Cezary”, która nie ograniczało się tylko do rozpracowywania konspiracji poakowskiej i Delegatury Zagranicznej WiN, ale również sięgała do emigracyjnych przywódców stronnictw politycznych, czyli do dawnych działaczy PPS-WRN, PSL, SP, SN, NiD i innych organizacji, infiltrując te środowiska. To posłużyło później UB do rozpętania tzw. afery Bergu
REKLAMA
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl autor książki „Skok po niepodległość. Pułkownik Adam Boryczka (1913–1988)”, historyk, pracownik naukowy oddziału IPN w Rzeszowie dr. Krzysztof A. Tochman.
wPolityce.pl: Po klęsce wrześniowej Adam Boryczka dociera do polskich sił zbrojnych we Francji, a później do Anglii. Była to długa droga, ale podobną przeszło wielu polskich żołnierzy…
Dr Krzysztof Tochmann, IPN Rzeszów:
Tak, trasa uchodźcza prowadziła najczęściej do Francji, a później do Wielkiej Brytanii. 19 września 1939 r. ppor. Adam Boryczka przekroczył granice rumuńską i został internowany w miejscowości Tirgu–Jiu. W miejscu internowania zorganizował konspiracyjną akcję przerzutu internowanych żołnierzy do Francji. 2 stycznia 1940 r. uciekł z obozu z kilkoma kolegami i przez Jugosławię i Grecję, droga morską, przedostał się do Francji. Ostatecznie został skierowany do 9 pp w 3 DP, która w czerwcu 1940 r. była jeszcze w stadium organizacji. Boryczka dowodził plutonem ckm. i w ramach tej dywizji brał udział w krótkotrwałych walkach opóźniających w Bretanii i w rejonie St. Nazaire, w dniach 17-18 czerwca 1940 r., gdy Francja już konała…Po jej upadku został ewakuowany statkiem do Wielkiej Brytanii, gdzie przydzielono go do IV Brygady Kadrowej Strzelców, przemianowanej w 1941 r. na Brygadę Spadochronową, która w we wrześniu 1944 r. zasłynęła ze zmagań aliantów pod Arnhem w ramach operacji pod kryptonimem „Market-Garden”.
Jak trafił do grona Cichociemnych?
Należy wspomnieć, iż od samego początku w tej jednostce ćwiczono w nieznanych dotąd sztukach współczesnej walki, a IV Brygada była też „wylęgarnią” przyszłych cichociemnych – spadochroniarzy AK. Boryczka jako ochotnik zgłosił się więc do działalności konspiracyjnej w kraju. Przeszedł odpowiednie przeszkolenie dywersyjne w ramach Oddziału VI Sztabu NW i 13 stycznia 1942 r. został już zaprzysiężony na Rotę AK. Przybrał pierwszy pseudonim „Brona”, nawiązujący do swojej rodzinnej wsi Wierzchosławic pod Tarnowem, gdzie zarówno jego ojciec Józef jak i on sam pracowali na roli.

Po zrzuceniu do Polski został dowódcą ośrodka dywersyjnego w Turmontach, jego działalność obejmowała Wilno, Dyneburg i Psków. Walczył z Niemcami i Sowietami.
REKLAMA
W nocy z 8 na 9 kwietnia 1942 r. został zrzucony na placówkę odbiorczą koło Łowicza. Dokumenty legalizacyjne otrzymał na nazwisko Zygmunta Radziszewskiego. Miesiąc później zameldował się u mjr. Remigiusza Grocholskiego ps. „Doktor”, komendanta organizacji „Wachlarz” i otrzymał pierwszy przydział konspiracyjny na V Odcinek, został dowódcą patrolu dywersyjnego w Turmontach. Mieszkał w Wilnie i w Kolonii Staciuny Stąd wyruszał na liczne „wojaże” i wypady dywersyjne, m.in. „cięcia” torów na linii kolejowej Dźwińsk – Leningrad oraz pod stacja Józefowo na linii Dyneburg - Połock. W styczniu 1943 r. już po rozwiązaniu „Wachlarza”, Boryczka został oficerem do zleceń komendanta Okręgu Wilno AK. M.in. często wyjeżdżał jako kurier do Warszawy z meldunkami, a w drodze powrotnej z rozkazami i materiałami niezbędnymi do legalizacji. , m. in. 30 stycznia, kiedy to wyjechał do Warszawy, skąd powtórnie „zawadził” o Tarnów i Wierzchosławice. Jednak pełną działalność dywersyjną oraz bojową rozwinął jako szef Kedywu Okręgu, od kwietnia 1943 r., kiedy to pod ps. „Broniowski” podporządkował sobie oddziały „Egzekutywa” i „Baza”. Dzięki jego zaangażowaniu nastąpiła aktywizacja zbrojnej działalności na terenie całego Okręgu Wileńskiego AK. Osobiście uczestniczył w szeregu akcjach dywersyjnych przeciwko okupantowi niemieckiemu i litewskiemu, a później już jako dowódca oddziału partyzanckiego „Brony” i 6 Brygady Dyspozycyjnej Okręgu Wileńskiego z bandami sowiecko-żydowskimi, które niemiłosiernie grabiły majątki i mordowały obywateli polskich. Osobiście brał udział w wykonywaniu wyroków Wojskowego Sądu Specjalnego (WSS), które dotyczyły konfidentów Gestapo, m.in. w nieudanej likwidacji Danuty Wyleżyńskiej, która była sprawczynią wielu denucjacji Polaków oraz „Leonie” Kazimierzu Kiełbowskim, rozstrzeliwując go na Karolinkach w Wilnie.
Po ciężkim zranieniu 7 lipca 1943 r. w Wilnie, w wyniku walki z agentami Gestapo, przebywał na leczeniu, a następnie od końca sierpnia dowodził oddziałem leśnym Kedywu oraz 6 Brygadą. Częstym miejscem jego pobytu było gospodarstwo rolne Józefa Szarłata ps. „Bubi” koło Kiejdzi i Cokówki oraz dworek pp. Skawińskich, właścicieli majątki Kiemieliszki. M.in. w czasie współdziałania z 3 Brygadą Partyzancką „Szczerbca” odniósł kilka sukcesów: pod koniec grudnia 1943 r. zdobył Turgiele, 7 stycznia 1944 r. zdobył miasteczko Rudomino, a 21 stycznia opanował Polany. Na początku marca 1944 r. jego oddział zdobył folwark Kiejdzie, a 8 marca Miedniki Królewskie. Kolejna zwycięska akcja 6 Brygady, wykonana w nocy z 11/12 marca, na posterunek policji litewskiej w Szumsku przyniosła zdobycz w postaci 1 ckm „maxim” i 7 kbk wraz z amunicją, bez strat własnych. Po ciężkim zranieniu w nocy z 31 marca na 1 kwietnia w czasie akcji na Ostrowiec i rekonwalescencji, Boryczka na początku czerwca powrócił do Brygady i został mianowany zastępcą dowódcy 6 Brygady mjr. „Konara” (cichociemny Franciszek Koprowski). 7 lipca w Szwajcarach uwolnił z rąk niemieckich zagarnięty szpital partyzancki z ciężko rannymi partyzantami AK oraz konwojowaną kolumnę ponad 1000 jeńców sowieckich, włoskich i jugosłowiańskich. W tym czasie z brygadą osłaniał Sztab Operacyjny Oddziałów Partyzanckich w Polu połączonych okręgów Wilno - Nowogródek i przebywał w Wołkorabiszkach, do 17 lipca. Awansowany na stopień kapitana ze starszeństwem od 15 lipca 1944 r.
Po aresztowaniach części kadry AK połączonych okręgów, przeprowadzonych przez Sowietów 17 lipca w Wilnie i Boguszach w tym i Koprowskiego „Konara”, jako pierwszy zaalarmował ppłk. Zygmunta Izydora Blumskiego ps. „Strychański”, szefa Oddz. III operacyjnego Komendy Okręgu Wileńsko-Nowogródzkiego o zaistniałej sytuacji, który jako najstarszy stopniem przejął dowodzenie. i zarządził alarm, nakazując wymarsz oddziałów partyzanckich w sile ok. 12 tysięcy do Puszczy Rudnickiej, celem uniknięcia rozbrojenia przez Sowietów. Ostatecznie pod koniec sierpnia zdemobilizował pozostałości 6 Brygady i udał się do Wilna, gdzie nawiązał kontakt z odtworzoną po 17 lipca nową komendą Okręgu Wileńskiego AK na czele z ppłk. Julianem Kulikowskim ps. „Ryngraf”, „Drohomir”, „Witold” i został wyznaczony dowódcą komórki likwidacyjnej o krypt. „Zośka”. W tym czasie posługiwał się pseudonimem „Socha” oraz nazwiskiem Jerzy Zagłobicki. Brał udział w rozpracowaniu i fizycznej eliminacji kilku konfidentów sowieckiego NKGB, którzy zagrażali AK. Kolejne jego funkcje konspiracyjne, już za czasów drugiej okupacji sowieckiej to: oficer likwidacyjny ds. oddz. partyzanckich AK i oficer operacyjny w Komendzie Okręgu. Otrzymał rozkaz rozwiązania oddziałów partyzanckich rotmistrza Władysłwa Kitowskiego ps. „Grom”, „Orlicz” i porucznika Witolda Turonka ps. „Tur”, „Tumry”, tj. I i II Oddziału Samoobrony Czynnej Ziemi Wileńskiej.
W kwietniu 1945 r. w Warszawie przeprowadził rozmowy z komendantem Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj płk. Janem Rzepeckiem ps. „Prezes”, „Ożóg”, „Ślusarski” oraz ppłk. Janem Szczurkiem-Cergowskim, komendant Obszaru Zachodniego DSZ. Boryczka zreferował im wówczas sprawy wojskowe na Kresach Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Duży nacisk położył na przedstawienie sytuacji po wileńsko-nowogródzkiej „Burzy” oraz operacji „Ostra Brama” oraz funkcjonowania konspiracji wskutek ciągłych aresztowań i represji sowieckich. Otrzymał wówczas rozkaz dla Okręgu Wileńskiego rozwiązania struktur konspiracyjnych z zachowaniem ścisłego sztabu i ewakuowania ich na teren Polski centralnej. W tym czasie Boryczka mieszkał u matki swojego najbliższego współpracownika Mirosława Urtate ps. „Felek”, Marii, w Grodzisku Mazowieckim. W maju obaj powrócili do Wilna jako konwojenci transportów repatriacyjnych i przekazali rozkaz komendantowi Okręgu mjr. Antoniemu Olechnowiczowi ps. „Lawicz” vel Michał Pawłowicz odnośnie ewakuacji. Pod nazwiskiem Radziszewski otrzymał od zwierzchnika rozkaz wyjazdu do Polski centralnej z zadaniem przyjmowania ludzi, którzy przeszli granicę na „zielono” i zaopatrywaniem ich w niezbędne dokumenty. Udzielał również zapomóg dla najbiedniejszych. Ulokował się w Białymstoku i obsługiwał dwa punkty kontaktowe na które zgłaszali się przyjeżdżający „repatrianci” z AK i nierzadko ich rodziny.
W lipcu 1945 r. ostatecznie Boryczka opuścił Wilno i przyjechał do Warszawy, gdzie brał udział w naradach ścisłego Sztabu Wileńskiego Okręgu, a 17 grudnia 1945 r. jako obywatel belgijski, który powrócił z sowieckiej niewoli, André Ewald, w grupie kilkunastu osób, m. in. z cichociemnym kpt. Mieczysławem Kwarcińskim ps. „Leszcz” i oficerami alianckimi, po przejściu kontroli celnej na lotnisku Okęcie, załadował się do angielskiego samolotu wojskowego i przybył do Berlina Zachodniego. Następnie został skierowany do obozu repatriacyjnego i Meppen, gdzie stacjonowała słynna 1 Dywizja Pancerna, skąd udał się do miejsca postoju I baonu spadochronowego w Bramsche i Bersen-Brieg, które pełniły służbę okupacyjną w Niemczech.
W 1945 r. rozpoczął działalność w WiN-ie. Jak udało mu się ją prowadzić bez wpadki do 1954 r.?
Właściwie żadne informacje czy dokumenty nie potwierdzają, iż kapitan Boryczka nawiązał kontakt z organizacją niepodległościową „Wolność i Niezawisłość” na terenie kraju czy na emigracji jeszcze w 1945 r. Właściwie do września 1946 r. służył w I Brygadzie Spadochronowej, a następnie w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia. Udokumentowane źródła mówią, że w czasie pobytu w Londynie, na przełomie marca i kwietnia 1947 r. ) spotkał się m. in. z cc mjr. Bohdanem Kwiatkowskim ps. „Lewar”, który w tym czasie pracował m.in. w Biurze Historycznym Głównej Komisji Likwidacyjnej PSZ i jednocześnie działał w komórce ds. łączności z Krajem o kryptonimie „Zbiornica” (szef kpt. Andrzej Pomian, właściwe Bohdan Sałaciński). Powstała ona po zawieszeniu pracy byłego Oddziału VI Sztabu Naczelnego Wodza i jednocześnie „Zbiornica” współpracowała z WiN, a następnie z jego Delegaturą Zagraniczną na czele z ppłk. Józefem Maciołkiem ps. „Marek”. Za namową Kwiatkowskiego, Boryczka zgodził się na wyjazd do Polski w charakterze emisariusza. Takie były jego początki z tą organizacją niepodległościową.
Pod koniec listopada 1947 r. po raz pierwszy przybył do kraju jako emisariusz Delegatury Zagranicznej WiN-u i „Zbiornicy” do prezesa IV Zarządu Głównego WiN ppłk. Łukasza Cieplińskiego. Przyjazd miał na celu zorientowanie się w ogólnej sytuacji w kraju i nawiązanie zerwanych kontaktów organizacyjnych przez coraz liczniejsze aresztowania przez bezpiekę w kręgu ostatniej autentycznej IV Komendy WiN-u. Niestety już z Cieplińskim się nie spotkał z powodu jego aresztowania. Szereg kontaktów już nie działało. Ostatecznie w Gliwicach nawiązał pierwszy kontakt i spotkał się z podkomendnym Józefa Maciołka, szefa Delegatury Zagranicznej, z „Wiktorem” Stefanem Sieńko, kierownikiem Biura Studiów IV Zarządu Głównego WiN, który już w tym czasie, wg wszelkiego prawdopodobieństwa był na usługach UB. Dwukrotnie konferował również z „Psarskim” mjr. Mieczysławem Kawalcem, szefem Wydziału Informacji i p.o. prezesa IV Zarządu WiN po aresztowaniu Cieplińskiego. Pod koniec stycznia 1948 r. Boryczka wyjechał z Warszawy do Paryża, a następnie Londynu, gdzie zdał raport Pomianowi i Maciołkowi oraz gen. Borowi – Komorowskiemu. Wówczas otrzymał zgodę na powtórny wyjazd do kraju, by m. in. dostarczyć fundusze obiecane Kawalcowi. Należy przypuszczać, że od jesieni 1947 r. Boryczka był już obserwowany, ale z przyczyn operacyjnych kierownictwo MBP nie mogło pozwolić sobie na jego aresztowanie, miał bowiem uwiarygodnić w oczach Delegatury Zagranicznej WiN dalsze trwanie konspiracji niepodległościowej w kraju oraz umożliwić Resortowi i agenturze sowieckiej wyjście na „Zachód” celem penetracji, a nawet „kompromitacji” na arenie międzynarodowej państw anglosaskich. Jednym słowem bezpieka nie mogła pozwolić sobie na jego aresztowanie. Nawet UB wyznaczył mu w kraju specjalnego adiutanta, którym przez pewien czas była funkcjonariuszka Resortu.

Na czym polegała wymierzona m. in. w niego operacja „Cezary” przygotowana przez NKGB i MBP?
REKLAMA
Gdy 11 kwietnia 1948 r. Boryczka powtórnie przybył pociągiem do Polski pod nazwiskiem Papiernik, przywożąc m. in. 35 tysięcy dolarów papierowych, w kraju działała już fikcyjna, markowana V Komenda Główna (Zarząd) WiN, która składała się z oficerów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, agentów i tajnych współpracowników bezpieki. Tak zawiązała się słynna operacja o krypt. „Cezary”, wymierzona w polski rząd emigracyjny oraz państwa anglosaskie. Oczywiście Boryczka, pomimo, że był wytrawnym konspiratorem, nie był świadom do końca swoich dni tej gry i całej prowokacji. Wielokrotnie konferował m.in. z „Zygmuntem” vel „Józefem”, którym był kapitan/major UB Henryk Wendrowski oraz „Wiktorem” vel „Klemensem”, „Maciejem”, „Tadeuszem” czyli Stefanem Sieńko vel Andrzej Kazimierowicz. Później doszli inni agenci. W trakcie kolejnych przyjazdów do Polski (jesień 1948, kwiecień/maj 1949, marzec 1950 r.) Boryczka jako szef łączności Delegatury Zagranicznej WiN spotykał się już głównie ze swoimi znajomymi z czasów konspiracji niemieckiej na Wileńszczyźnie oraz konferował z członkami markowanego V Zarządu Głównego WiN, tj. funkcjonariuszami i konfidentami UB oraz mitycznym „Kosem”, prezesem Zarządu Głównego, w postać którego wcielał się mjr Stanisław Żuk-Rybicki, konfident UB. Na emigracji zaś konferował m. in. z czołowymi przedstawicielami głównych nurtów niepodległościowych: Franciszkiem Białasem, Tomaszem Arciszewskim i Zygmuntem Zarembą z PPS oraz Franciszkiem Wilkiem z PSL. Ponadto rozmawiał wielokrotnie z Pomianem-Sałacińskim, gen. Tadeuszem Borem-Komorowskim, gen. Stanisławem Kopańskim i gen. Władysławem Andersem, Edwardem Sojką (SN) i Tadeuszem Żenczykowskim-Zawadzkim z ugrupowania „Niepodległość i Demokracja”. Przekazywał im spreparowane przez UB materiały i opinie kraju, który „rzekomo” dalej walczył…
Brał również udział w przekazaniu i omawianiu z członkami fikcyjnego V Zarządu WiN założeń planu „Wulkan”, nastawionego na sabotaż i dywersję na linie komunikacyjne w razie wybuchu III wojny światowej pomiędzy Anglosasami i Rosja Sowiecką jak również planu „X”, z wyszczególnieniem konkretnych obiektów przeznaczonych do dywersji na liniach kolejowych biegnących ze wschodu na zachód, jak np. mosty, w Grudziądzu, Toruniu, Warszawie i Krakowie. Plan ten przewidywał wysłanie przez Amerykanów około 100 oficerów, którzy mieli zostać doradcami wojskowymi, wyposażonymi w sprzęt nadawczo-odbiorczy. Plan „X” przekazany przez Delegaturę stanowił wytyczne dla podziemia niepodległościowego w Polsce na okres poprzedzający wojnę i na czas wojny. Plan „X” lub „0001” albo „1000” opracowany był przez „Zbiornicę” i Sztab gen. Kopańskiego, przy współudziale Anglików i dostosowany do ówczesnej sytuacji międzynarodowej, stale podlegał modyfikacji. Razem ze sobą powiązane i analizowane przez Sztab generałów Stanisława Kopańskiego i Władysława Andersa. Jako szefowi łączności Delegatury podlegały m. in. kwestie związane z radiotelegrafią, dywersją, sabotażem i legalizacją.
Po oświadczeniu „Kosa” i „Wiktora” z grudnia 1952 r., tj. „ujawnieniu” się ośrodka kierowniczego WiN w kraju, co było dla wszystkich wielkim ciosem, za wszelką cenę dążył do wyjaśnienia prawdy o okolicznościach i przyczynach ujawnienia się gremium kierowniczego WiN w kraju. To było jednym z powodów przybycia po raz ostatni do Polski 13 czerwca 1954 r., kiedy to został aresztowany.
Aby go upokorzyć go, komuniści więzili go w jednej celi z dowódcą policji i SS Dystryktu Warszawskiego gen. Paulem Geiblem.
Niestety nie znam szczegółów uwiezienia gen. Geibla i późniejszego przebywania w jednej celi. Fakt ten znam jedynie z opowieści przyjaciół Adama Boryczki. Gen. Geibel był niemieckim zbrodniarzem wojennym, następcą Franza Kutschery. Brał udział w tłumieniu powstania warszawskiego W 1966 r. popełnił samobójstwo w więzieniu mokotowskim. Prawdopodobnie dotyczyło to więzienia w Strzelcach Opolskich.
Był jednym z ostatnich żołnierzy AK więzionych przez PRL.
Tak, ale nie ostatnim. Boryczka musiał siedzieć w więzieniu jak najdłużej, bo bezpieka chciała ukryć kulisy operacji „Cezary”, która nie ograniczało się tylko do rozpracowywania konspiracji poakowskiej i Delegatury Zagranicznej WiN, ale również sięgała do emigracyjnych przywódców stronnictw politycznych, czyli do dawnych działaczy PPS-WRN, PSL, SP, SN, NiD i innych organizacji, infiltrując te środowiska. To posłużyło później UB do rozpętania tzw. afery Bergu, której sednem miało być ujawnienie, że emigracyjne stronnictwa polityczne współpracowały z amerykańską CIA i wywiadami państw zachodnich w działalności wywiadowczej i dywersyjnej w Polsce, za co otrzymywały pieniądze. W konsekwencji nastąpiła dezintegracja emigracji oraz pozwoliła poznać rzeczywiste zamiary Zachodu. Przynajmniej kilku żołnierzy NSZ siedziało znacznie dłużej, do początków lat 70. XX w., jak np. kpt. Kazimierz Poray-Wybranowski, ps. „Kret”, szwagier słynnego cichociemnego „Zęba”.

Adam Boryczka w PSZ, 1946 r. / autor: Zbiory Józefy Adamczyk/K. Tochman
Rozmawiał Tomasz Plaskota