ZakochanywBiblii
392
Miłość bliźniego (Kpł 19, 15-18) Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczy na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz …More
Miłość bliźniego (Kpł 19, 15-18)
Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczy na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego [amit]. Nie będziesz szerzył oszczerstw między krewnymi, nie będziesz czyhał na życie bliźniego [rea]. Ja jestem JHWH! (Kpł 19, 15-16)

Poświęcimy ten odcinek na przyglądanie się centralnemu przykazaniu dziewiętnastego rozdziału: na przykazaniu miłości bliźniego. Pierwsza połowa rozdziału zajmowała się przykazaniami z kręgu rodzinnego, druga połowa będzie dotyczyć życia społecznego, czego ważną częścią będzie rozstrzyganie spraw spornych, których nigdy nie zabraknie. Skoro poruszamy sprawy sądownicze, musimy zwracać baczną uwagę na każde słowo użyte w Prawie. Zauważcie, że w wersecie piętnastym bliźni jest tłumaczeniem słowa amit, podczas gdy w kolejnym wersecie to samo słowo jest tłumaczeniem słowa rea. Amit pochodzi od rdzenia Am oznaczającym lud, dosłowne tłumaczenie byłoby “Sprawiedliwie będziesz sądził współobywatela”. Natomiast cały werset wyraża głęboką troskę o sprawiedliwość: sędzia musi wydawać sprawiedliwe wyroki bez względu na osobę - osoba biedna nie jest niewinna z samego faktu bycia biedną, osoba bogata nie jest niewinna z samego faktu bycia bogatą. Sędzia nie powinien ulegać własnym emocjom, czyli współczuciu dla biednego lub przychylności dla bogatego. Sędzia wydaje wyroki w imieniu Prawa transcendentnego, dlatego musi jednakowo traktować każdego członka wspólnoty.

Zapobiega się konfliktom przez pracę nad braterstwem, o czym mówi następny werset:
Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. (Kpł 19, 17)

Początek dziewiętnastego rozdziału mówił o rodzicach, środek rozdziału mówi o braterstwie. Najpierw otrzymujemy dziedzictwo od poprzedniego pokolenia, ale przed przekazaniem go następnemu pokoleniu musimy najpierw to dziedzictwo urzeczywistniać we własnym życiu, w trudnej rzeczywistości stosunków braterskich, czy to w ramach własnej rodziny, własnej wspólnoty czy wszystkich ludzi.

Kiedy Biblia mówi o braterstwie, nie buja w obłokach. Braterstwo w Biblii jest najpierw skojarzone z nienawiścią, jak w przykładu pierwszych biblijnych braci Kaina i Abla. Brat zamordował brata, takie są realia. Kiedy Księga Kapłaństwa mówi o braterstwie, mówi o nienawiści między braćmi. Czasownik sane wyraża nienawiść, ale wyraża również niechęć, np. patriarcha Jakub miał “niechęć” do swojej żony Lea, która w dniu zaślubin podstawiła się w miejscu młodszej siostry Rachel (link). Niechęć ma to do siebie, że jest uczuciem cichym i zatruwającym serce. Wypowiadanie negatywnych emocji wyzwala z niechęci, bo taka emocja traci ze swojej intensywności kiedy znajduje ujście. Zresztą w Biblii Bóg nie waha się wyrażać swoich negatywnych “emocji”, a nawet swojej “złości”. Sam fakt, że się wyraża takie emocje jest wyrazem miłości i bliskości, bo silny ból wynika z zerwania istniejącego Przymierza. Bardziej boli rodzica złe zachowanie własnych dzieci niż dzieci sąsiadów. Bez Przymierza Bóg nie czułby się urażony. Silne emocje wyrażone w Biblii okazują rzeczywistość Przymierza, w dobrym i w złym, w radościach i smutkach.

Wracając do siedemnastego wersetu, mamy:

Nie będziesz żywił niechęci w swoim sercu przeciwko twojemu bratu,

będziesz upominał swego bliskiego.


Rodzony brat jest moim pierwszym bliskim. Sposób w jaki traktuję brata zapowiada sposób, w jaki będę traktował każdą napotkaną osobę. Motywacją do podjęcia trudu konstruktywnego wyrażania negatywnych emocji jest posłuszeństwo Prawu Bożemu. Ono daje mi siłę i motywację, nie podjąłbym się takiego trudu w imię abstrakcyjnych wartości. W imię wartości człowiek potrafi uzasadniać wszystko co mu się podoba. Wartości się przywołuje wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z naszą myślą, ale w chwilach trudnych wartości tracą wszelką moc i się je odsuwa na bok. Wartości etyczne nie dają siły ani autorytetu dla upominania brata. Upominać brata można jedynie w imię posłuszeństwa Bożym Przykazaniom, w imię Prawa transcendentnego i obowiązującego zarówno upominanego jak i upominającego. Prawo Boże jest trwałym fundamentem na którym można opierać budowanie wspólnoty. Nie ma względu na osoby, na status społeczny, na prywatne interesy lub konszachty. Tego nie można powiedzieć o tzw. “wartościach”.

Kolejny werset nalega na temat obowiązku upominania:
Będziesz upominał bliźniego [amit], aby nie ponieść winy z jego powodu. (Kpł 19, 17)

Cała Księga Kapłańska opisuje pragnienie Boga do spotkania człowieka oraz pragnienie wierzących do wzniesienia się ku Bogu. Może się tak zdarzyć, żeby taki wzniosły cel zasłaniał uraz i niechęć do naszych braci. Niewypowiedziane niechęci, stłamszone i utajone, zamienią się najpierw w oszczerstwie, później w pragnieniu zemsty i zabójstwa - czy to fizycznie, czy poprzez przemoc słowną. Kto nie upomina współobywatyla traktuje go tak, jakby nie należał do Przymierza. Dla świętego spokoju zawsze łatwiej jest milknąć, ale takie zachowanie tylko zwiększa liczbę niewypowiedzianych negatywnych emocji, wzmacnia niechęć, która w nieoczekiwanym momencie wybucha i prowadzi do nienawiści, lub nawet do rozlewu krwi.

Dopiero w takim kontekście spotykamy słynne przykazanie miłości bliźniego:
Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego [rea] jak siebie samego. Ja jestem JHWH! (Kpł 19, 18)

Większość komentatorów chrześcijańskich omawia przykazanie miłowania bliźniego w oderwaniu od całego Kodeksu Świętości. Podkreślają więc wymiar poziomy tego przykazania, zwracają uwagę na to, że warunkiem dla miłości bliźniego jest miłość do samego siebie. Przekreślają tym samym cały kontekst Księgi Kapłańskiej, gdzie jest mowa o wymiarze pionowym, transcendentnym, gdzie nicość (człowiek) spotyka nieskończoność (Boga). Miłość bliźniego o której tutaj mowa nie jest więzią emocjonalną. Komentatorzy zapominają o tym, że ten nakaz został przygotowany szeregiem zakazów wyjaśniających jego znaczenie.

Ponadto miłość do siebie samego nie wynika z godzin spędzonych na auto kontemplacji, wręcz przeciwnie. Biada mi, gdybym patrzył na siebie poza Bogiem! Widziałbym tylko nicość i marność! Pokocham samego siebie dopiero wtedy, kiedy będę patrzył na siebie oczami Boga, tak jak Bóg patrzy na mnie. Wtedy odkryję własną godność i wtedy pokocham samego siebie. Tak samo moja miłość do bliźniego nie wynika z jego zasług, ale z faktu widzenia Boga w nim.

Kontekst Księgi Kapłańskiej pozwala nam zrozumieć w jaki sposób mam kochać bliźniego. Nie powinienem kochać bliźniego tak, jak kocham siebie samego. Nie. Powinienem kochać siebie oraz bliźniego tak, jak Bóg kocha mnie i bliźniego! Oto pionowe, transcendentne rozumienie tego centralnego przykazania. Dopiero w takim duchu będę miał chęć i siłę, aby w miłości upominać bliźniego, co jest jednym z aktów miłosierdzia względem niego i względem całej wspólnoty.

Kiedy Jezus wyjaśniał uczonym w Piśmie, że z całego Prawa najważniejsza jest miłość do Boga i bliźniego, nie przekreślał całego Kodeksu Świętości, nie unieważniał Prawa Mojżeszowego. Podał właściwą interpretację duchu, w jakim zostały zapisane. Stare Przykazanie miłości brzmi:

Miłujcie się wzajemnie, jak Bóg was umiłował.

Nowe przykazanie miłości brzmi:

Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem. (J 15, 12)

Od Mojżesza wiadomo, że mamy się miłować wzajemnie jak Bóg nas umiłował, ale nie było wiadomo do jakiego stopnia Bóg nas miłuje, tę głębię możemy kontemplować dopiero patrząc na ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Nawet apostołowie, w chwili kiedy usłyszeli Nowe Przykazanie miłości, nie mogli jeszcze pojmać głębi miłości Jezusowej, która ukazała się dopiero następnego dnia, że jest to miłość aż po śmierć na Krzyżu. Dlatego Krzyż jest centralnym znakiem chrześcijaństwa, dlatego kontemplacja Krzyża i rozważanie Męki Chrystusa jest podstawą duchowości chrześcijańskiej (link).

Wracając do Kodeksu Świętości, możemy odczytywać mojżeszowe przykazanie miłości w szerszym kontekście jako szereg przykazań wynikających jedno od drugiego. Tak by można je przeredagować:

Nie będziesz szerzył oszczerstw między krewnymi, W TEN SPOSÓB nie będziesz czyhał na życie bliźniego. Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata, W TEN SPOSÓ będziesz upominał współobywatela, aby nie ponieść winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty i nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, W TEN SPOSÓB będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem JHWH!

Takie odczytywanie zależności między przykazaniami pozytywnymi i negatywnymi jest moim zdaniem bardziej inspirujące. Biblijne przykazanie miłości nie jest uczuciowe. Z niego wynikają szereg innych przepisów, których omówimy w następnym odcinku. Na koniec warto jeszcze sobie przypomnieć Jezusowe kazanie na górze, które doskonale wpisuje się w duchu Księgi Kapłańskiej, o ile ją prawidłowo zinterpretujemy.

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Mt 5, 43-48)