Ale inni powiedzą: „Jeśli Bóg zażąda tak dokładnego rozliczenia, nikt nie będzie zbawiony. Większość ludzi żyje tak jak my. Bóg byłby wtedy zobligowany do potępienia wszystkich, jeśli chciałby nas potępić i Niebo byłoby puste”. Po pierwsze odpowiem: nie jest prawdą, że większość chrześcijan żyje tak jak wy, którzy mówicie w ten sposób. Istnieją teraz, jak i istniało wcześniej, wielu ludzi we wszystkich czasach, którzy żyli w bojaźni i miłości względem Boga, którzy nigdy nie popełnili grzechu śmiertelnego, a także wielu innych, którzy podnieśli się po upadku i czynili pokutę. Niebo jest dla nich i musi być ogromne, aby zmieścić tak wielką ich liczbę. Po drugie odpowiadam: Bóg jest sprawiedliwy, pozostanie sprawiedliwy i będzie wynagradzać dobrych i karać złych, bez względu na to, jak wielka będzie ich liczba. Bóg potępi miliony ludzi, tak jak i potępi jednego, jeśli będą na to zasługiwać. Czy nie wiecie, że Bóg zniszczył całą ludzkość przez potop, z wyjątkiem ośmiu dusz? I gdyby te osiem dusz nie odznaczyłoby się sprawiedliwością, również by zginęło. Czy nie wiecie, że wszyscy mieszkańcy Sodomy i Gomory zginęli w deszczu ognia i siarki, z wyjątkiem Lota z żoną i ich dwóch córek?
W Warszawie machina państwowa ruszyła przeciwko bezbronnym dzieciom i tym, którzy stają w ich obronie. Warszawska policja realizuje bezwzględne, polityczne zlecenie na obrońców życia, przekraczając przy tym granice bezprawia. Mowa o nielegalnej, krwawej katowni aborcyjnej ABOTAK, którą feministki otworzyły w Warszawie, tuż pod oknami Sejmu, śmiejąc się wszystkim prosto w twarz. Właśnie mija 17. miesiąc naszej nieustannej blokady tego miejsca - to już blisko półtora roku. Wolontariusze Fundacji Życie i Rodzina trwają tam nieustannie - organizując protesty, pikiety i Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji. Nie odpuszczamy ani na krok. I właśnie dlatego uderzono w nas z wielką siłą. Policja jako prywatna ochrona aborterek? Chyba tak, skoro zamiast ścigać przestępców, funkcjonariusze postawili sobie za punkt honoru przegonienie nas z Wiejskiej. Służby, które powinny chronić obywateli, zachowują się jak prywatna agencja ochroniarska tej rzeźni. Feministki Aborcyjnego Dream Teamu - nieformalnej grupy polskojęzycznych aborterek finansowanej z zagranicznych funduszy - mają na swoim koncie porażające podłości: Aborcję selektywną na bliźniaku, Zaopatrywanie szpitali w sprzęt do aborcji próżniowej, Instruktaże zabijania dzieci tabletkami - celowo kierowane do nastoletnich matek, Przemyt nielegalnych środków poronnych na teren Polski przy pomocy francuskich europosłanek. Środowisko Abotaku to bezwzględna siatka biznesowa nastawiona na depopulację i zabijanie polskich dzieci. Ostatnio te zdemoralizowane kobiety straciły grunt pod nogami - zagraniczny sponsor odciął im fundusze, a Facebook zablokował ich profile. A zatem nawet wielki biznes aborcyjny zauważył, że Polacy mają dość aborcyjnego barbarzyństwa. Niestety, w tym samym momencie aborterki zyskały nowego, potężnego sojusznika - władzę i policję. FESTIWAL ABSURDALNYCH ZARZUTÓW I NĘKANIA Funkcjonariusze są obecni niemal na każdej naszej modlitwie. Czy myśli Pan, że wchodzą do środka, by powstrzymać zabijanie? Ależ skąd. Specjalnie patrzą w drugą stronę, gdy agresywni lewaccy bojówkarze plują na nas, krzyczą i próbują zakłócać modlitwę. W zamian policjanci polują na... nas. Szukają jakichkolwiek haków na działaczy Fundacji. Machina ruszyła. Policjanci złożyli już ponad 20 wniosków o ukaranie obrońców życia. W kilkunastu sprawach sądy wydały już skandaliczne wyroki nakazowe (czyli zaoczne, jak sądy kapturowe – bez jakiejkolwiek możliwości obrony). Za co chcą skazywać ludzi? Za pokazywanie prawdy o aborcji, za Publiczny Różaniec, który w policyjnych protokołach nazywa się burzeniem spokoju i zakłócaniem porządku, za używanie legalnego nagłośnienia na zgłoszonych zgromadzeniach. To, co lewicowym aktywistom uchodzi na sucho, dla katolika i obrońcy życia staje się podstawą do ciągania po sądach. „To legalnie działająca klinika” - powtarzają policjanci, legitymując modlących się ludzi. Stosują celową politykę zastraszania. Naszych wolontariuszy wzywa się na komisariaty, nakazuje składać długie zeznania i zmusza do ciągłych przyjazdów do sądów. W ten sposób realizowana jest zaplanowana taktyka zmęczenia proliferów. Chcą nas zastraszyć, zniszczyć psychicznie, finansowo i zasiać paraliżujący lęk przed wyrokami z Kodeksu Karnego. Gdy jesienią 2024 roku gruchnęła wiadomość, że w Warszawie ma powstać placówka śmierci, wiedzieliśmy, że nie możemy milczeć. Przez kolejne miesiące próbowano oswoić Polaków z myślą, że sto metrów od parlamentu będzie się masowo zabijało dzieci. 8 marca 2025 roku, gdy tylko otworzyli Abotak, Fundacja Życie i Rodzina ruszyła do natychmiastowego oblężenia. Trwamy na posterunku do dziś.Ale koszty tej walki drastycznie wzrosły. Jedno postępowanie - od przesłuchania na komendzie, przez pisanie pism procesowych, aż po wielomiesięczne (które mogą się przerodzić w wieloletnie) batalie sądowe - to koszt od 7 000 do 9 000 złotych. Prawnicy Fundacji złożyli skuteczne odwołania od zaocznych wyroków, ale teraz musimy stawiać się w sądach karnych i walczyć o sprawiedliwość.