V.R.S.
3424

AJC a Vaticanum II (5) - podsumowanie kwestii

18 stycznia 1960 roku Jan XXIII przyjął w Watykanie na audiencji delegację “Synów Przymierza” – B’nai B’rith pod przewodnictwem jej przewodniczącego Labela A. Katza. Wedle relacji strony żydowskiej spotkanie dotyczyło “niedawnych szerokich wybuchów antysemityzmu” zaś pan Katz powiedział po audiencji że była “w najwyższym stopniu satysfakcjonująca, zaś odpowiedź Papieża uprzejma i bardzo zadowalająca”. Na audiencji pan Katz oświadczył Roncallemu m.in. “istnieje pilna potrzeba by ludzie dobrej woli i demokratycznego ducha nadal stali razem w obronie Sprawiedliwości, moralności i pokoju powszechnego.” (Pope Receives B'nai B'rith Delegation, Discusses Swastika Outbreak - Jewish Telegraphic Agency). Symboliczne to wydarzenie zapowiadało daleko idące zmiany w Kościele w podejściu do judaizmu rabinicznego różnych odłamów.
Nie był to pierwszy gest Jana XXIII wobec żydów. W dniu 19 maja 1959 roku zmieniono treść wielkopiątkowej modlitwy za żydów, 18 lipca 1959 roku usunięto z Aktu poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Jezusa słowa o “dzieciach owego narodu, który był tak długo narodem wybranym”, 27 listopada 1959 roku usunięto z Rytuału Rzymskiego, z obrzędu Chrztu Św. dorosłych, wzmiankę o żydowskiej wiarołomności i zabobonie. W kwietniu 1960 roku Papieski Instytut Biblijny, kierowany przez kard. A. Beę, rekomendował by na nadchodzącym soborze kwestia żydowska została omówiona w ramach kwestii “ekumenizmu”. Przemawiając w maju 1960 na dorocznej konwencji B’nai B’rith na wschodnim wybrzeżu USA, przewodniczący ADL B’nai B’rith Benjamin R. Epstein wskazał: “żydzi i katolicy, w imię wspólnego dobra, znajdują obecnie nowe obszary porozumienia”. “W tym dialogu prowadzącym do większej dojrzałości otrzymujemy wzajemne wsparcie dzięki słowom i czynom papieża Jana. W dzisiejszych relacjach katolika z żydem odgrywa on natchnioną rolę.” (Pope John Xxiii Lauded for Inspiring Amity Between Catholics and Jews - Jewish Telegraphic Agency)
13 czerwca 1960 roku papież Jan XXIII spotkał się z rabinem Julesem Isaacem. Jak relacjonował sam Isaac (ccjr.us/…ces/documents-and-statements/jewish/1123-isaac1960): “nie zająłem się tą sprawą na ślepo (…) Sporządziłem plan aby udać się do papieża z pakietem programów reformy chrześcijańskiego nauczania w kwestii Izraela, przykładem teologicznego mitu (“rozproszenie – Boża kara za ukrzyżowanie”), cytatami z Katechizmu Soboru Trydenckiego, które stwierdzają że oskarżenie o bogobójstwo jest przeciwne prawdziwej doktrynie Kościoła (…) Francuski ambasador w Watykanie, który został poproszony o to przez prezydenta Vincenta Auriola, oficjalnie poprosił papieża o audiencję, która została łatwo udzielona (…) Należy wziąć pod uwagę jak trudny i śmiały był ów projekt. Problem katolickiego nauczania, w który uderzyłem jest niezrównanie bardziej złożony niż problem liturgii. Widziany ze szczególnego punktu dotyczącego Izraela [tj. żydów], dotyka on, jeśli nawet nie głównych idei wiary i dogmatu, przynajmniej tysiącletnią tradycję, wytworzoną przez ojców Kościoła, od św. Jana Chryzostoma po św. Augustyna. (…)” W dniu 10 czerwca rabin Isaac spotkał się z byłym dziekanem rzymskiej Roty kardynałem Andre-Damienem-Ferdinandem Julienem (zm. 1964). Jak wspominał Isaac, miał wrażenie że “trafił na inną planetę”, gdyż kardynał zadał mu po wysłuchaniu jego wywodu jedno pytanie: “czy nie uważa pan że komunizm ma wielki udział w obecnym przebudzeniu antysemityzmu?”, które Isaac uznał za stanowisko Kurii. Samą audiencję u Roncallego 13 czerwca Isaac wspomina tak: “jak sprawić by ktoś zrozumiał w kilka minut, w jakim duchowym getcie Kościół stopniowo zamknął stary Izrael – równolegle z fizycznym gettem? (…) Przedstawiłem moją notę z wnioskami oraz sugestię stworzenia podkomisji aby zbadać kwestię. Papież od razu odpowiada: od początku naszej rozmowy o tym pomyślałem. (…) Pytam czy mogę odejść z odrobiną nadziei. Woła: masz prawo do więcej niż nadziei! (…) Żegnamy się, znów po prostu poprzez uścisk dłoni”

We wrześniu 1960 roku mianowany przewodniczącym Sekretariatu do spraw jedności chrześcijan Augustyn Bea przedstawił Janowi XXIII koncepcję prac w kierunku soborowego dokumentu o żydach. Ów jezuita był przed śmiercią Piusa XII jego spowiednikiem oraz rektorem Papieskiego Instytutu Biblijnego, w ramach którego m.in. dokonał nowego tłumaczenia łacińskiego Psałterza – w taki sposób że nie korespondował on chorałowi gregoriańskiemu. W grudniu 1959 roku został mianowany przez Jana XXIII kardynałem i miał odegrać jedną z kluczowych ról podczas soboru. W czerwcu 1960 roku został przewodniczącym nowo utworzonego przez Roncallego Sekretariatu do spraw jedności chrześcijan. Jego sekretarzem został Holender, ks. Johannes Willebrands. Jednym z kuriozalnych nowości było to że sekretariat do spraw jedności chrześcijan miał zająć się przede wszystkim talmudycznymi żydami.

18 października 1960 roku Jan XXIII przyjął na audiencji ok. 130-osobową grupę amerykańskich Żydów, prowadzoną przez rabina Herberta Friedmana. Jan XXIII przypomniał scenę z Księgi Rodzaju – spotkania Józefa z braćmi i ze wzruszeniem zawołał: “to ja, Józef – wasz brat!” (ccjr.us/…ond-vatican-council/naprecursors/1259-j231960oct19)
W roku 2016 ukazały się pod tytułem: “The Oil Has Not Run Dry: The Story of My Theological Pathway” wspomnienia soborowego eksperta Gerharda Bauma. Baum, protegowany kard. Bea, jest przykładem fali peritich papieża Jana XXIII. Był synem żydówki i protestanta, jego ojciec Zygfryd współpracował podczas wojny z Fritzem Haberem, późniejszym laureatem nagrody Nobla (1918) i współtwórcą technologii Cyklonu B, przy produkcji gazów bojowych, użytych m.in. pod Ypres. Baum, urodzony w roku 1923, w roku 1940 został przyjęty jako żydowski uchodźca w Kanadzie. W lipcu roku 1946, w wieku 23 lat przyjął chrzest, w roku 1947 wstąpił do zakonu augustianów, a w roku 1950 został wysłany na studia teologiczne do Fryburga w Szwajcarii. W roku 1956 uzyskał doktorat z teologii i zaczął prowadzić wykłady. Związał się również z protestanckim ruchem “ekumenicznym” z Seelisbergu. Deklaracja z Seelisbergu przyjęta w roku 1947, a zatem dwa lata po pokonaniu niemieckiego narodowego socjalizmu, w okresie największej ekspansji komunizmu, stwierdzała że (ccjr.us/…ond-vatican-council/naprecursors/1231-seelisberg-1) “antysemityzm nie osłabł, lecz grozi rozszerzeniem się na inne regiony i zatruciem umysłów chrześcijan oraz wciągnięciem ludzkości coraz bardziej w poważną winę o katastrofalnych następstwach”. Mottem deklaracji, wzywającej m.in. do zaprzestania przedstawiania judaizmu post-biblijnego w złym świetle “w celu wywyższenia chrześcijaństwa”, stał się ulubiony dziś przez organizatorów dni judaizmu talmudycznego w kościołach, wyrwany z kontekstu cytat z XI Rozdziału Listu św. Pawła do Rzymian: “dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”.
W latach 50-tych Baum przeczytał książkę rabina Julesa Isaaca “Jezus i Izrael“, która “go zaszokowała”. Jak wspomina – “byłem zmieszany i załamany odkryciem antyżydowskiej narracji Kościoła i jej kulturowymi konsekwencjami. Czułem że grunt pode mną się osuwa. Mimo żydowskich korzeni mojej rodziny byłem (wcześniej) całkiem nieczuły na antyżydowską retorykę związaną z chrześcijańskim nauczaniem niemal od początku. (…) Zdecydowałem się napisać książkę, w której zdemaskuję antyżydowską narrację tradycji chrześcijańskiej i jednocześnie pokażę że sam Nowy Testament nie stanowi źródła owej wrogości.” Baum książkę Isaaca nazwał “poruszającym zapiskiem miłości, jaką Jezus żywił dla swego ludu, Żydów, oraz pogardy jaką następnie chrześcijanie do nich chowali.”
Baum przystąpił do pisania książki “Żydzi i Ewangelia: badając na nowo Nowy Testament”, której kopię wysłał na wiosnę roku 1961 rabinowi Isaacowi. W ramach dalszej korespondencji z J. Isaacem Baum napisał mu m.in. (list z 26.07.1961) że “Jezus i Izrael” otworzył moje oczy i że w podjętej przeze mnie próbie oczyszczenia nauk Ewangelii ze złych bajek przeszłości , jestem jego naśladowcą”. W międzyczasie pozycja Bauma zmieniła się – w listopadzie roku 1960, gdy przebywał w Kanadzie, otrzymał wezwanie z Watykanu, gdzie został wyznaczony członkiem komisji przygotowawczej soboru. Jak wspomina Baum, dokonało się to za protekcją kard. Augustyna Bea, który, sam był zaangażowany w ruch z Seelisbergu. Jak wskazuje Baum, podczas spotkania w listopadzie 1960 “Kard. Bea wbił nam do głowy wagę przekonania katolickich biskupów by zwrócili się ku ekumenizmowi.” Podczas Soboru Watykańskiego II Baum był zaangażowany przede wszystkim w projekt manifestu “ekumenicznego” czyli Unitatis redintegratio oraz w projekt deklaracji o islamie i judaizmie tj. Nostra Aetate. Jak wspominał w roku 2012 (por. lifesitenews.com/…/Witness_Rosica_…‘ ) mimo iż “zawsze znajdowali się krytycy”doprowadziliśmy do włączenia tych kwestii, to były wspaniałe doświadczenia.” Baum pracował także w magazynie soborowym Concilium z innymi ekspertami takimi jak K. Rahner, H. Kung, Y. Congar czy Schillebeeckx.
Wydana w roku 1961 książka Bauma “Żydzi i Ewangelia” stanowiła rozważania nad rzekomym antysemityzmem katolickiego nauczania, na kanwie książki Isaaca. W roku 1966, już po zakończeniu Soboru Watykańskiego II, kolejne wydanie książki Bauma ukazało się pod tytułem: “Czy Nowy Testament jest antysemicki?” Książka Bauma posłużyła w roku 1961 i latach następnych środowiskom żydowskim do nacisków na Watykan w kwestii rzekomego antysemityzmu w Kościele. W lipcu i listopadzie 1961 roku Amerykański Komitet Żydowski (AJC) z urodzonym w Warszawie, w roku 1907 chasydzkim rabinem Abrahamem Joszuą Heschelem (znanym przez zwolenników Martina Luthera Kinga jako Ojciec Abraham, od 1969 występującym przeciw wojnie w Wietnamie) skierował do kard. Bea w związku z przygotowywanym soborem cytowane w poprzednich odcinkach oficjalne memoranda zawierające żądania zmian w Kościele. W drugim memorandum zatytułowanym “Antyżydowskie elementy w katolickiej liturgii” (ajcarchives.org/AJC_DATA/Files/6A2.PDF) wprost odnoszono się do książki Bauma: “ Współczesne potwierdzenie związku między liturgią Wielkiego Tygodnia a złym traktowaniem żydów znajdujemy w dziele augustianina Gregory’ego Bauma” . W treści Memorandum cytowano Bauma i dalej m.in.: “Nie ma wątpliwości, że ewangelia Jana często służyła jako usprawiedliwienie pogardy, którą darzony był lud żydowski, a nawet niesprawiedliwości i przemocy jakiej doświadczał. Pełne wrogości cytaty, które znajdujemy u ojców Kościoła łączące synagogi ze świątyniami szatana i czyniące każdego jednostkowego żyda współsprawcą ze złymi duchami w walce z królestwem Chrystusowym mają swój literacki początek w Ewangelii Jana (…) Kiedy opowie się całą historię chrześcijańskiej nienawiści wobec żydów oraz przyczynek do jej motywów wyjęty z Nowego Testamentu, można by przeprowadzić imponujący przewód w sprawie autora Czwartej Ewangelii jako ojca chrześcijańskiego antysemityzmu.”
Tu należy zaznaczyć że “autor Czwartej Ewangelii” – św. Jan Apostoł najpełniej podkreślał bóstwo Chrystusa, zaś w opisywanym okresie każda Msza święta rytu rzymskiego w Kościele kończyła się początkiem tejże Ewangelii o “Słowie”, które było “na początku i było Bogiem” oraz “stało się ciałem”. Prolog Ewangelii św. Jana, obok czytanego w I Niedzielę Męki Pańskiej, fragmentu o tym jak Chrystus mówił Żydom: “zanim Abraham stał się JA JESTEM” – z pewnością można zaliczyć do najbardziej wymownie oskarżających judaizm talmudyczny fragmentów Nowego Testamentu. W treści memorandum żydzi potępiają “antysemickie” komentarze do Ewangelii św. Jana, m.in. ks. L. Bouyera i Dom Prospera Guerangera, postulując wprowadzenie nowego, odpowiedniego komentarza. który: “mógłby uczynić wiele by ograniczyć nieszczęsne skutki litanii Ludu mój ludu, literatury patrystycznej i lekcjonarza. Mógłby zapewnić niezbędne tło, wyjaśnić na przykład, że w Ewangelii Jana określenie “żydzi” jest używane w sposób nieszczęśliwy jako opis wyłącznie wrogów Jezusa”. W dalszych “wnioskach i zaleceniach” postulowano “by Kościół poprawił, zgodnie ze stworzonymi precedensami i właściwymi sobie sposobami, fragmenty liturgii i nauczania, które same w sobie, lub poprzez homiletykę pobudzają i wzmacniają oszczercze ujęcie żydów jako ludu przeklętego, pogardzanego i bogobójczego. W dzisiejszym krytycznym momencie w dziejach świata wyznawcy wielkich monoteistycznych religii objawionych muszą skupić swoje wysiłki aby usunąć bariery podejrzliwości i uprzedzeń, które powodowały w przeszłości gorycz i rozlew krwi. Stajemy z jednej strony, wobec możliwości sprokurowanego przez człowieka Armaggedonu, a z drugiej wobec zagrożenia totalitarnego antyreligijnego ucisku.”
Rabin M. Tanenbaum wskazuje że na spotkaniu 26 listopada 1961 z kard. Beą omówiono złożone memoranda, zaś “po długiej i serdecznej rozmowie kardynał Bea zaprosił rabiego Heschela i AJC do przygotowania zestawu rekomendacji do użytku kardynała i jego sekretariatu“. W styczniu roku 1962 “poważna agapa”, jak to określa Tannenbaum, z udziałem kard. Bei i członków Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, miała miejsce w Rzymie, na której kardynał “wezwał wszystkie części ludzkości do pokonania nienawistnej przeszłości.” W lutym tego samego roku trzy książki Heszela – Bóg w poszukiwaniu człowieka, Człowiek nie jest sam oraz Szabat zostały przesłane kard. Bei i, jak twierdzi Tannenbaum, co spotkało się z ciepłym przyjęciem i uznaniem za “silną wspólną więź duchową między nami” W maju roku 1962 Heszel przekazał Bei cytowane w poprzednim odcinku obszerne memorandum dotyczące relacji Kościoła z żydami. Jak zauważył Heszel w podsumowaniu swojego memorandum “pozytywne rozważenie powyższych punktów w Deklaracji ekumenicznej stanowiłoby rewolucyjny krok najwyższego znaczenia“. Dialog, który ma znaleźć przełożenie na prace Vaticanum II, prowadzony był przed kard. Beę i sekretarza Willebrandsa dalej.

Rok otwarcia zgromadzenia znanego w historii jako Sobór Watykański II – 1962 przyniósł też tajne rozmowy wysłanników Jana XXIII z działającym z ramienia Moskwy Nikodemem, dotyczące udziału przedstawicieli moskiewskiej Cerkwi w soborze. Ze strony watykańskiej prowadzili je: Eugene Tisserant, prefekt Świętej Kongregacji Ceremonii, uczyniony kardynałem jeszcze przez Piusa XI, oraz ks. Johannes Willebrands sekretarz Sekretariatu do spraw Jedności Chrześcijan, którym kierował wspomniany już kard. Augustyn Bea, zajmujący się również przeprowadzeniem soboru w łączności ze środowiskami żydowskimi. Tisserant był znany jako krytyk orzeczenia Św. Oficjum z roku 1959 w kwestii zakazu współpracy katolików z komunistami, kard. Mindszenty’ego określał jako “biednego imbecyla” (R. de Mattei: Sobór Watykański II…). Do spotkań z Nikodemem doszło w sierpniu i wrześniu 1962 roku w Paryżu, gdzie ks. Willebrands udał się na zebranie komitetu centralnego Światowej Rady Kościołów, a następnie, z udziałem Tisseranta, w Metzu. W tym ostatnim miejscu rozmowy były prowadzone w rezydencji popierającego nowy “ekumenizm” biskupa Paula Josepha Schmitta. W ich rezultacie uzgodniono że Moskwę można zaprosić na sobór pod warunkiem że nie wypowie się on na temat komunizmu, o czym zapewnił kard. Tisserant. Jego sekretarz, późniejszy biskup Georges Roche, przyznał w roku 1984, broniąc kardynała przed oskarżeniami o haniebną ugodę że rozmowy prowadzono na życzenie Jana XXIII, za radą kardynała Giovanniego Battisty Montiniego (za: R. Amerio: Iota unum).
Na przełomie roku 1962 i 1963 doszło do rozmów z żydami także w Europie - o. Yves Congar OP spotkał się z nimi we francuskim Strasburgu. J. Maridan cytuje tekst na ten temat z francuskiej Trybuny żydowskiej (Tribune juive) z grudnia 1987 roku: „Trybuna żydowska (Tribune juive)
“Mglistego zimnego wieczora na przełomie 1962 i 1963 roku udałem się do Ośrodka Wspólnoty Pokoju w Strasburgu, odpowiadając na nadzwyczajne zaproszenie. Przywódcy żydowscy odbywali właśnie w jego przyziemiu potajemne spotkanie z wysłannikiem papieża. Na zakończenie szabasu tuzin z nas przywitał wtedy odzianego na biało dominikanina, wielebnego ojca Yvesa Congara, któremu kardynał Bea w imieniu Jana XXIII powierzył zadanie zapytania nas, w wigilię Soboru, czego oczekujemy od Kościoła katolickiego (…) Żydzi odseparowani od chrześcijańskiej społeczności przez prawie dwa tysiące lat, często traktowani jako przegrani, wrogowie i bogobójcy, poprosili o całkowitą rehabilitację. Jako potomkowie w prostej linii monoteistycznej trzody Abrahama, z której wyrosło chrześcijaństwo, poprosili o uznanie za braci i równych w godności partnerów Kościoła chrześcijańskiego (…) Biały wysłannik, pozbawiony jakiejkolwiek odznaki czy ozdoby powrócił do Rzymu, zabierając rozliczne petycje zgodne z tymi naszymi. Po trudnych dyskusjach (…) Sobór spełnił nasze życzenia. Jak zapewnił mnie ojciec Congar oraz trzej autorzy tekstu – deklaracja Nostra Aetate stanowiła prawdziwą rewolucję doktryny Kościoła na temat żydów.”

Congar, którego oficjalnie do Strasburga skierowano by uprawiał działalność akademicką, odnotował w swoim dzienniku m.in. „wykład dla żydowskiej w Strasburgu o soborze i żydach. Są pełni determinacji, żądając by sobór o nich mówił”.
Trwały równocześnie kontakty z Żydami w Ameryce. Pod koniec stycznia 1963 roku Bea spotkał się z przewodniczącym B’nai B’rith Katzem, a w marcu spotykał się z Żydami w Ameryce. Jak zapisał rabin Tanenbaum miała miejsce wówczas m.in. “świecka międzyreligijna agapa” na cześć Bei, w której wziął udział m.in. rabin Heszel i przedstawiciele innych religii oraz urzędnicy ONZ, a potem poufne spotkanie w gronie Bea, Tannenbaum, Heschel w kancelarii biskupa Bostonu – znanego z konfliktu z ks. Feeneyem kard. Cushinga. 31 marca doszło natomiast do spotkania także z udziałem ks. Willebrandsa z przedstawicielami Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego oraz “żydowskimi uczonymi” w siedzibie AJC. Przewodniczył rabin Heschel. Jak wynika z notatki sporządzonej wówczas na potrzeby AJC (ajcarchives.org/AJC_DATA/Files/6A10.PDF) Bea, zastrzegł się że przemawia nie w imieniu całego soboru, i przedstawił sposoby jakimi walczy z problemem “antysemityzmu.” Obok argumentu że tylko niewielka część Żydów brała udział w ukrzyżowaniu Jezusa, wskazywał na cytowane już słowa z Listu do Rzymian o nieodwołalności “darów i wezwań Bożych“. Podczas spotkania padła kwestia akceptacji przez Kościół “żydów jako żydów” czego wymaga “prawdziwa miłość“. Wg relacji żydowskiej Bea miał odpowiedzieć m.in. że brane jest to pod uwagę przy przygotowaniu projektów tekstów soborowych przez jego sekretariat i ma nadzieję że sobór je przyjmie “(…) z pełną szczerością i aby uniknąć nieporozumień musimy oczywiście uwypuklić późniejsze dodatki w Nowym Testamencie.” Pytany o wprowadzenie w praktykę deklarowanych zmian odparł że osiągnięcie celów powinno nastąpić poprzez “edukację sumień. W wypadku katolików mamy przede wszystkim owe środki, które bezpośrednio dotyczą edukacji: katechizm, nauczanie, literatura religijna, listy pasterskie, wzajemne kontakty, wykłady w danym przedmiocie, itp. Ta droga jest z pewnością bardziej powolna, lecz z tego też powodu tym bardziej skuteczna.”
3 czerwca 1963 roku "dobry papież" Jan zmarł. Kondolencje do Watykanu przesłali przedstawiciele rządów państw oraz środowisk żydowskich i masońskich. Żydzi włoscy w oświadczeniu prasowym oświadczyli że śmierć papieża była "wielką stratą dla całej ludzkości (...) Oczy rodzaju ludzkiego, zwłaszcza Żydów, były na niego zwrócone z nadzieją że jego dzieło okaże się owocne" (Jews in Many Countries Mourn Death of Pope John Xxiii - Jewish Telegraphic Agency). Żydzi amerykańscy oświadczyli że papież był jednym z najgorętszych przyjaciół jakich Żydzi kiedykolwiek mieli w Watykanie, był "wielkim duchowym przywódcą", a pamięć o nim i jego dziełach "na długo przetrwa jako inspiracja dla nieśmiertelnych zmagań człowieka o pokój i sprawiedliwość". Oświadczenie AJC wskazywało że "żydowska historia nagrodzi papieża Jana jako 'jednego ze sprawiedliwych wśród narodów świata, który zasłużył sobie na miejsce w przyszłym świecie'". Przewodniczący B'nai B'rith w depeszy do Watykanu zawiadomił sekretarza stanu o "głębokim smutku" kierowanej przez siebie organizacji, dodając m.in.: "Świat stracił mądrego i energicznego rzecznika ludzkiej dobroci. Jego duchowe i moralne przywództwo przekraczało granice religii i zostanie zapamiętany przez niekatolicką społeczność za swą współczującą troskę o godność i wolność człowieka oraz pozytywne próby popierania pokoju i sprawiedliwości społecznej pośród narodów." (American Jews Mourn Death of Pope John Xxiii; Leaders Express Grief - Jewish Telegraphic Agency).
Powszechnie wskazywano że Jan XXIII był papieżem przejściowym. Obok zwołania soboru, zapisał się jeszcze jednym ważnym osiągnięciem - przekroczył tradycyjną, ogólną liczbę kardynałów ustaloną przez papieża Sykstusa w roku 1586 (70). Podczas pięciu konsystorzy mianował 52 kardynałów, zwiększając liczbę w kolegium do 75. Jego następca miał dojść do liczby 103, ogłaszając w ciągu 15 lat pontyfikatu 143 nominacje kardynalskie.

29 września 1963 roku rozpoczęła się druga sesja soboru. 15 września pojawił się w Rzymie Nikodem, którego Paweł VI przyjął na prywatnej audiencji. W przemówieniu do członków Kurii 21 września (Alla Curia Romana (21 settembre 1963) | Paolo VI ) papież wzywał by nie obawiali się “szerzej ponadnarodowej wizji” ani “kształcenia poprzez bardziej staranne przygotowanie ekumeniczne.” 17 października 1963 roku na pierwszej stronie New York Times ukazał się artykuł wskazujący że projekt schematu o ekumenizmie, przygotowywany przez Sekretariat kard. Bei, uwzględni postulaty żydowskie, to jest uzna żydowskie korzenie Kościoła, potępi koncepcję odpowiedzialności żydów, a nie całej ludzkości za śmierć Jezusa oraz stanowczo potępi antysemityzm. Powyższe entuzjastycznie podchwycił Amerykański Komitet Żydowski, określając powyższe jako “historyczne wydarzenie”, które “uznaje historyczne wartości judaizmu jako żywej religii” (American Jewish Groups See Far-reaching Effects in Vatican Move - Jewish Telegraphic Agency). Rabin Tanenbaum jako główne zagrożenie dla przyjęcia schematu wskazywał, obok duchownych z krajów arabskich, “tradycyjnie ukierunkowanych biskupów włoskich”. 18 listopada w auli soborowej rozpoczęła się debata nad schematem o ekumenizmie. Kard. Bea przedstawił rozdział czwarty projektu dotyczący żydów. Wskazano w nim m.in. (ccjr.us/…atholic/second-vatican-council/na-drafts/1025-1963) że “ponieważ Kościół ma tak wiele wspólnej ojcowizny z Synagogą, ten Święty Sobór zamierza na wszelki sposób promować i rozszerzać wzajemne poznanie i szacunek uzyskane poprzez studia teologiczne oraz braterskie dyskusje”. Wywiązała się debata, w której kard. Ruffini wyraził niepokój z powodu braku zdefiniowania znaczenia pojęcia ekumenizm, które pochodzi z teologii protestanckiej, dodania rozdziału poświęconego żydom, a także braku uwzględnienia problemu nawrócenia katolików, którzy zeszli na drogę marksizmu. “Ekumenizm” pochwaliła większość biskupów amerykańskich reprezentowana przez kard. Rittera, zaś biskup Tuluzy G.M. Garrone powiedział że “ekumenizm jest wydarzeniem opatrznościowym, aby wywrócić wiekowe bariery i rozproszenia nocy, które rozprzestrzeniają się w świecie.” (cyt. za R. de Mattei: Sobór Watykański II…)
22 listopada 1963 roku rabin Heschel pisał do kard. Bei o niebezpieczeństwach dla “ducha ekumenicznego” na soborze: “poinformowano mnie o kilku zwrotach, które mogą nie tylko zniszczyć wielkość tego wspaniałego dokumentu, ale mogą, niech Bóg broni, praktycznie unicestwić bogactwo zawartego w nim błogosławieństwa”. W tym samym miesiącu rabin spotkał się w Rzymie z ks. Willebrandsem oraz protestanckimi obserwatorami obrad soborowych, w celu omówienia dalszych działań.
4 stycznia 1964 roku papież Paweł VI ruszył w swą pierwszą, dwudniową podróż apostolską, wsiadając do samolotu do Ammanu. Miał odwiedzić m.in. Izrael i spotkać się ekumenicznie z patriarchą Atenagorasem i wygłosić przemówienie do “Ludu Przymierza” (Peregrinación a Tierra Santa: Discurso al Presidente de la República de Israel (5 de enero de 1964) | Pablo VI, ccjr.us/…c/second-vatican-council/naprecursors/511-p664jan5). Powiedział w nim m.in.: “jako pielgrzym pokoju, proszę przede wszystkim o dar pojednania między ludźmi a Bogiem oraz z uwagi na to, o prawdziwą zgodę między poszczególnymi ludźmi i między narodami”. Bliski Wschód miał się jednak okazać daleki od pokoju, nawet takiego “jaki daje świat”.
30 maja 1964 roku Paweł VI przyjął na audiencji przedstawicieli Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego. W przemówieniu (To the Representatives of the American Jew Committee (May 30, 1964) | Paul VI) wyraził zadowolenie z okazji “potwierdzenia tego co już jest dobrze wiadome, jeśli chodzi o stosunek Kościoła katolickiego, a zwłaszcza Stolicy Apostolskiej, do Żydów”. Odnosząc się do kwestii religijnych papież mówił o “szczególnym stosunku do żydowskiej tradycji religijnej, z którą chrześcijaństwo jest tak ściśle związane oraz z której czerpie nadzieję na pełne ufności relacje i szczęśliwą przyszłość”. Wg relacji w l’Osservatore Romano i komunikatu strony żydowskiej (Pope Paul Vi Foresees 'happy Future' in Catholic-jewish Relations - Jewish Telegraphic Agency) po oficjalnym przemówieniu papież przeprowadził “długie i przyjazne rozmowy z członkami delegacji.” 3 września 1964 roku prasa doniosła o nowej wersji projektu deklaracji dotyczącej żydów. To ona właśnie doprowadziła do spotkania Pawła VI z A. Heschelem 14 września 1964 r. A. Heschel potępił publicznie nowy projekt, używając pojęcia “duchowego bratobójstwa”. Jak podaje rabin Tannenbaum, Heschela szczególnie oburzyło to, że w nowej wersji tekstu deklaracji żydów uznano za “kandydatów do nawrócenia“. W oświadczeniu Heschela znalazły się m.in. słowa: “jak wielokrotnie oświadczałem czołowym przywódcom watykańskim jestem gotowy w każdej chwili pójść do Auschwitz jeśli zostanę postawiony przed wyborem – konwersja albo śmierć. Żydzi na całym świecie będą skonsternowani wezwaniem by porzucili swoją wiarę płynącym z Watykanu w pokoleniu, które było świadkiem masakry sześciu milionów Żydów i zniszczenia tysięcy synagog na kontynencie, którego dominującą religią nie był islam, buddyzm czy szintoizm“.
11 dni po powyższym oświadczeniu, 14 września 1964 roku papież Paweł VI spotkał się z Heschelem w Watykanie. Moment spotkania nie był przypadkowy – nazajutrz przypadało żydowskie święto Jom Kippur, w tym samym dniu rozpoczynała się trzecia sesja Soboru. Jak relacjonuje rabin Tanenbaum “rabin Heszel czuł że pójście tam mimo wielkiego osobistego dyskomfortu było z jego strony aktem kidusz haszem” [rodzaj żydowskiego religijnego poświęcenia]. Heszel udał się na to spotkanie z kolejnym, 18-stronicowym memorandum, które pozostawił papieżowi celem przekazania komisji soborowej. Spotkanie i memorandum wywołało wkrótce określone skutki. Strona liberalna podniosła w toku obrad, że zmiany w deklaracji dotyczącej żydów nie zostały zatwierdzone przez sekretariat kard. Bei. Już 17 września 170 z 240 biskupów amerykańskich spotkało się pospiesznie, publicznie wzywając do powrotu do koncepcji pierwotnego dokumentu. 28 września 1964 roku kardynał Bea przedłożył ojcom soborowym zrewidowany projekt deklaracji, nad którym niezwłocznie podjęto debatę. Jak wskazuje Tanenbaum “pod koniec pierwszego dnia debaty jeden z periti soborowych powiedział AJC z silnym wzruszeniem wobec determinacji i prawie jednomyślności jaka została okazana. To był najwspanialszy dzień Soboru i wspaniały dzień dla Kościoła. W żadnej innej kwestii Ojcowie nie byli tak zjednoczeni, o żadnej nie mówili tak jednoznacznie”. 20 listopada 1964 roku, w przeddzień zakończenia trzeciej sesji Soboru, głosowano tekst deklaracji dotyczącej żydów. Miała ona być częścią deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. 28 września 1964 roku na trzeciej sesji soboru rozpoczęto dyskusję na temat schematu o wolności religijnej. 21 listopada 1964 przegłosowano, niemal jednogłośnie, tekst konstytucji o Kościele – Lumen gentium, zawierający m.in. takie stwierdzenia że Kościół Chrystusowy trwa (subsystuje) w Kościele katolickim (LG 8), co umożliwiało głosy o zmianie tradycyjnej tezy, że Kościół Chrystusa jest tożsamy z Kościołem katolickim oraz że muzułmanie razem z katolikami czczą (adorują) jednego miłosiernego Boga (LG 16), jak również passusy dotyczące żydom. Tego samego dnia przyjęto dekret Unitatis redintegratio o ekumenizmie, bardzo fetowany przez kard. Beę czy ojca Y. Congara. Dokument ów uzupełniał nową eklezjologię Lumen gentium, twierdząc (UR 3) o wspólnotach protestanckich: “Same te Kościoły i odłączone Wspólnoty, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu”. 13 listopada 1964 roku, tydzień przed zamknięciem trzeciej sesji soboru, po ekumenicznym nabożeństwie Paweł VI symbolicznie złożył tiarę na ołtarzu w bazylice św. Piotra (Abandonment of the Tiara - Pope Paul VI [13.11.1964]).
22 grudnia 1964 roku Paweł VI wygłosił bożonarodzeniowe przemówienie radiowe, w którym wymienił trzy przeszkody stojące na przekór “ludzkiemu braterstwu” – nacjonalizm, rasizm i militaryzm. Komunizm został po raz kolejny przemilczany. 6 stycznia 1965 ogłosił iż ostatnia sesja soboru rozpocznie się 14 września. W styczniu 1965 w miesięczniku Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego Commentary ukazał się obszerny artykuł Vaticanum II i Żydzi. Oprócz życzliwego opisu prac nad Nostra Aetate znalazł się w nim tekst krótkiej modlitwy przebłagalnej za “stulecia zaślepienia”, w których nie dostrzegano piękna “Narodu Wybranego”, “znamię Kaina na czole” i “rozlew krwi z powodu zapomnienia o miłości” oraz “klątwę niesłusznie nałożoną na imię żydów”. Autorstwo modlitwy przypisano Janowi XXIII i wskazano że “napisał ją trzy miesiące przed śmiercią w roku 1963 oraz pierwotnie zamierzał odczytać głośno we wszystkich kościołach rzymskokatolickich na świecie.” Autora artykułu, który podpisał się jako “F.E. Carthus” – katolik i obserwator soboru w roku 2008 włoski dziennikarz Andrea Tornielli na podstawie wcześniejszych artykułów i relacji, w tym wypowiedzi sekretarza Jana XXIII L. Capovilli (który już w marcu 1965 roku zaprzeczał autorstwu Jana XXIII) zidentyfikował jako jezuitę Malachiego Martina, który sam też napisał tekst modlitwy, którą przypisał papieżowi Roncallemu (por. M. K. Watson: The “Johanine Prayer” that Never Really Was). Martin, studiujący przed soborem w Jerozolimie, od roku 1958 był bliskim współpracownikiem i prywatnym kard. Bei. Blisko współpracował też z J. Courtneyem Murrayem. Od roku 1960 pracował na rzecz Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan Bei, który, jak wiemy, zajmował się kwestiami żydowskimi. Wątek działalności ks. Martina rozwinę w kolejnym odcinku.
11 października 1965 roku rozpoczęto dyskusję nad deklaracją Nostra Aetate. J. Maritain wyrażał ubolewanie że tekst nie wystarczająco potępia antysemityzm. Jak podaje R. de Mattei (Sobór Watykański II…) sam Paweł VI “był przeświadczony o kolektywnej odpowiedzialności narodu żydowskiego za śmierć Chrystusa”. Ostateczny tekst deklaracji przegłosowano dopiero 28 października.
Dotyczyła ona religii niechrześcijańskich, wśród których wymieniono judaizm. Tekst deklaracji miał charakter antropocentrycznego rozmywania charakteru Bożego planu zbawienia: „Bóg sprawił, że cały rodzaj ludzki zamieszkuje cały obszar ziemi, jeden także mają cel ostateczny, Boga, którego Opatrzność oraz świadectwo dobroci i zbawienne zamysły rozciągają się na wszystkich, dopóki wybrani nie zostaną zjednoczeni w Mieście Świętym, które oświeci chwała Boga, gdzie narody chodzić będą w Jego światłości. Ludzie oczekują od różnych religii odpowiedzi na głębokie tajemnice ludzkiej egzystencji, które jak niegdyś, tak i teraz do głębi poruszają ludzkie serca” (NA 1), zawierał śmiałą tezę że fałszywe religie mogą zawierać „to co prawdziwe jest i święte” i że Kościół katolicki te elementy aprobuje („nie odrzuca”), wreszcie wezwanie by katolicy „uznawali, chronili i wspierali owe dobra duchowe i moralne, a także wartości społeczno-kulturalne”, które znajdują się u wyznawców fałszywych religii (NA 2) oraz traktowania ludzi „po bratersku” (NA 5). Jak trafnie zauważył Don Pietro Leone w swojej analizie dokumentów Vaticanum II (cykl The Council and the Eclipse of God publikowany m.in. na stronie rorate-caeli:
„Formuła, przy użyciu której Sobór próbował stworzyć wspólny front z niekatolickimi chrześcijanami były „elementy prawdy i uświęcenia”. (…) W stosunku do religii niechrześcijańskich natomiast, stosuje ową formułę całkowicie bezprawnie, dlatego że nie ma Prawdy ani miłości nadprzyrodzonej w tych religiach: nie ma Wiary i nie ma Miłości (a zatem nie ma świętości). Nie ma Wiary, gdyż z definicji nie podzielają one z nami jedynej prawdziwej Wiary, nie ma Miłości, ponieważ Miłość jest miłością nadprzyrodzoną, która wymaga stanu Łaski ze strony podmiotu, zaś Łaska ta pochodzi wyłącznie z Chrztu. (…) Prawdy, które nauczają inne religie (…) pochodzą z porządku czysto naturalnego. W konsekwencji nie przydają one wagi religiom tym jako religiom lecz po prostu jako systemom ideologicznym i etycznym. Nie można również powiedzieć, że takie czysto naturalne wartości są właściwym obiektem ‘szczerego szacunku’ Kościoła. (…)Doktrynę o nasionach Słowa (logoi spermatikoi) znajdujemy u Ojców Kościoła, pochodzi ona od św. Justyna Męczennika. Oznacza ona prawdy naturalne, które można znaleźć u antycznych filozofów greckich oraz w mądrości poetów i Sybilli. (…) Doktryna owa posiada autorytet jako nauczanie tradycyjne i patrystyczne wyłącznie w stosunku do takich prawd i mądrości, a nie, jak podaje to Sobór, w odniesieniu do religii niechrześcijańskich. (…) Wspomnienie wcześniej w tym samym paragrafie o tym co „prawdziwe i święte” oraz tu o „dobrach duchowych i moralnych” sugeruje że Sobór propaguje tu jakiś rodzaj współpracy nadprzyrodzonej; wzmianka o „miłości” sugeruje że współpraca ta ma na celu dobro wyznawców innych religii. A jednak, jak to wyjaśniliśmy, nie ma nic nadprzyrodzonego jeśli chodzi o inne religie, zaś zachęcanie ich wyznawców by pozostawali w ignorancji i grzechu nie może być w ogóle nazwane „aktem miłości”, ani „świadectwem wiary i życia chrześcijańskiego”. Próba wprowadzenia soborowego zachowania tego typu do umysłów i serc wiernych spycha nakaz Pana by ewangelizować w cień oraz przeszkadza w zbawczym celu Kościoła. Wszystko co tu widzimy jeśli chodzi o szacunek do innych religii widzieliśmy wcześniej w kwestii ekumenizmu. (…)Wyraźne użycie słowa “święte” (sancta) sugeruje nadprzyrodzony element w równaniu, podobnie jak zwrotu “nasiona słowa”, “światło słowa” oraz zalecenie “szacunku do innych religii”. Poszukując w szczególności wspólnego gruntu z hinduistami Sobór odwołuje się do ich “ascetyzmu i mistycyzmu”, z buddystami – do ich poszukiwania “wyzwolenia i oświecenia”, z muzułmanami – do ich wiary w Boga i podporządkowania Mu oraz doceniania przez nich życia moralnego, z żydami – do Starego Testamentu oraz rzekomej wystarczalności Starego Przymierza do zbawienia.”

O żydach i judaizmie konkretnie (NA 4) powiedziano że „lud Nowego Testamentu zespolony jest duchowo z plemieniem Abrahama” co więcej że „w powołaniu Abrahama zawarte jest również powołanie wszystkich wyznawców Chrystusa”, że mimo iż „Jerozolima nie poznała czasu nawiedzenia swego i większość Żydów nie przyjęła Ewangelii, a nawet niemało spośród nich przeciwstawiło się jej rozpowszechnieniu” to „Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu”, że „wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom” (co zresztą w NA4 powtórzono: „pomnąc na wspólne z Żydami dziedzictwo”, zatem „święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy”, że „nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych (…) przez Boga” czy też jako winnych śmierci Chrystusa. Tekst rozmywał i mieszał rozróżnienia między Żydami historycznymi – mozaistycznymi i Żydami współczesnymi – talmudycznymi oraz w ogóle między mozaizmem a judaizmem rabinicznym, sugerując że Stare Przymierze nadal obowiązuje. Budzi również istotne wątpliwości teologiczne zwłaszcza wobec wypowiedzi Pisma Świętego, np. „Zaprawdę powiadam wam że Królestwo Boże zostanie wam zabrane i dane ludowi, który sprawi że wyda owoc” (Mt 21,43), “Z powodu niewiary zostali odcięci” (Rz 11,20) oraz Magisterium – por. np. “Na Krzyżu umarł Stary Zakon, który miał zostać pogrzebany i przynieść śmierć, aby otworzyć drogę Nowemu Przymierzu, na którego prawdziwych szafarzy Chrystus wybrał Apostołów” [Pius XII - Mystici Corporis Christi]. Jak wskazuje trafnie Don Pietro Leone: „Wezwanie i możliwość zbawienia pozostają (…) otwarte nie dla Żydów według ciała lecz według ducha, nie poprzez środki Starego Prawa i Starego Przymierza, lecz dzięki środkom Nowego Prawa i Przymierza. Takie jest nauczanie Kościoła potwierdzone Jego próbami nawracania żydów poświadczonymi w Dziejach Apostolskich i w ciągu całych dziejów Kościoła.”

Jak oceniał rabin Mark Tanenbaum – jeden z głównych motorów lobbyingu AJC w wyniku presji dokonano podczas ostatniej sesji w deklaracji dalszych zmian, a “obok satysfakcji, że deklaracja przetrwała pojawiło się ubolewanie nad odejściem od mocniejszej wersji z roku 1964 i obawy wobec wprowadzonej nuty dwuznaczności”.

Okołosoborowe otwarcie na żydów i judaizm rabiniczny jednak dopiero się rozpoczynało. Trwały gesty dobrej woli. W lutym 1967 roku nowo mianowany biskup Rochester – Fulton J. Sheen udał się do miejscowej synagogi, gdzie spotkał się właśnie z rabinem Markiem Tannenbaumem z AJC. Spotkanie odbyło się z okazji zorganizowanego przez biskupa i rabina sympozjum “Lud żydowski oraz katolicki patrzą na siebie nawzajem” (Bishop Fulton J. Sheen Addresses Gathering in Rochester Synagogue - Jewish Telegraphic Agency). We wrześniu tegoż roku odbyła się konwencja żydowskiej organizacji B’nai B’rith dla Ameryki Łacińskiej. Obecni byli pionier tzw. “odnowy charyzmatycznej” kardynał Leo Joseph Suenens z Brukseli oraz arcybiskup Sao Paolo – kardynał Rossi (B'nai B'rith Sets Up New District for Caribbean Area - Jewish Telegraphic Agency).
7 grudnia 1965 roku Paweł VI wygłosił mowę na zakończenie obrad Soboru, który uchylił się od potępienia komunizmu, wykonał potężne gesty wobec protestantów (Unitatis redintegratio, Lumen gentium) oraz żydów (Nostra Aetate). W mowie tej zawarł słynne podsumowanie (Epilogo del Concilio Ecumenico Vaticano II: Allocuzione durante l'ultima Sessione Pubblica (7 dicembre 1965) | Paolo VI) iż “Kościół soborowy zajął się nie tylko sobą i swą relacją jedności z Bogiem, lecz człowiekiem, człowiekiem – jakim rzeczywiście jest obecnie: żywym człowiekiem, człowiekiem, całym odzianym w siebie, człowiekiem, który czyni się nie tylko centrum swego wszelkiego zainteresowania, lecz ośmiela się twierdzić że jest zasadą i wyjaśnieniem całej rzeczywistości (…) Religia Boga, który uczynił siebie człowiekiem, spotkała się z religią człowieka, który czyni siebie Bogiem. Co wynikło z tego spotkania? Zwarcie, walka, anatema? Tak mogło się stać, ale tak nie było. Stara opowieść o Samarytaninie stanowiła wzór duchowości soboru. Poczucie bezgranicznej sympatii [wł. una simpatia immensa] przeniknęło jego całość [tj. soboru]. Uwaga naszego soboru skupiła się na odkryciu potrzeb ludzkich (a potrzeby te rosną proporcjonalnie do wielkości, którą syn ziemi sobie rości). Wzywamy tych, którzy określają się nowoczesnymi humanistami (…) aby (…) uznali nasz własny nowy rodzaj humanizmu: my również, faktycznie bardziej niż inni, oddajemy cześć człowiekowi”. Wskazał również że podczas Soboru “nauczyliśmy się kochać bardziej i lepiej służyć” ludzkości. Powyższe wywody można sprowadzić do śmiałej tezy z dokumentu Gaudium et spes (12) “ Wedle niemal zgodnego zapatrywania wierzących i niewierzących wszystkie rzeczy, które są na ziemi, należy skierować ku człowiekowi, stanowiącemu ich ośrodek i szczyt.” 8 grudnia sobór został uroczyście zakończony. Y. Congar pisał: “Kościół w sposób pokojowy przeprowadził swą rewolucję październikową”.
W dokumentach soboru, jak wskazuje R. Amerio, pojawiło się nowe słowo “dialog” i to aż 28 razy. Dekret soborowy Presbyterorum ordinis z roku 1965 wymieniał wśród zasadniczych celów Soboru “nawiązanie dialogu ze światem współczesnym” oraz wzywał duchownych by “przygotowali się do korzystniejszego dialogu ze współczesnymi”. 6 sierpnia 1964 roku Paweł VI ogłosił encyklikę Ecclesiam suam, w której słowo dialog odmieniano przez wszystkie przypadki i wymieniono prawie sto razy, mówiąc o “dialogu ze współczesnymi ludźmi”, “dialogu z braćmi odłączonymi”, “dialogu między Bogiem a człowiekiem”. “Dialog” nazwano “najgłębszą dążnością miłości, która ku temu zmierza aby przejść w zewnętrzny dar miłości”, słowa tyleż napuszone co niezrozumiałe i zdystansowane od doprowadzenia do Prawdy i Boga. Jak wskazano bowiem dalej: “jeśli nawet przez sam dialog nie zmierzam ku temu, by zaraz doprowadzić współrozmówcę do prawdziwej religii, bo chcemy uszanować jego godność i wolność, to jednak szukając jego dobra, przygotowujemy go do pełniejszej wspólnoty uczuć i poglądów.” Odnośnie dialogu z ateistami, w tym komunistami wskazano m.in. “nasze serce i dziś nie żywi żadnych uprzedzeń i nie odwraca się od ludzi, którzy wyznają inny światopogląd i są zwolennikami tego rodzaju formy rządów. Dla tego, kto miłuje prawdę, dialog zawsze jest możliwy (…) Nie tracimy nadziei, że mogą oni kiedyś wejść w dialog z Kościołem i to owocniejszy niż ten, który obecnie trwa” Filozofię dialogu rozpropagował w czterdziestoleciu poprzedzającym Sobór chasydzki filozof Mordechaj – Martin Buber, autor wydanej w roku 1923 rozprawy: Ich – Du (Ja – Ty), który interakcję osobową (subiektywną) przeciwstawiał obiektywnej relacji Ich – Es (Ja – To), mającej wg niego charakter monologu uprzedmiotowiającego człowieka. Relację Ich – Du wskazywał jako charakterystyczną Jezusa pojmowanego jako Żyd w przeciwieństwie do Szawła z Tarsu (św. Pawła), którego, tradycyjnie żydzi w swej propagandzie, uznawali za rzeczywistego twórcę chrześcijaństwa. Z myśli Bubera czerpali posoborowi papieże tacy jak Jan Paweł II (co sam przyznał w wywiadzie Przekroczyć próg nadziei) oraz Benedykt XVI (co jako J. Ratzinger opisał w autobiografii: Moje życie).
V.R.S.
bogda zuzanna straszynska
Przyjal to nie znaczy ze z nimi wspilpracowal wolnomyslicielu
V.R.S.
Jeżeli jest pani w stanie przeczytać tylko pierwsze zdanie z tekstu to rozsądniej byłoby się powstrzymać od komentarzy