Clicks354
Beatus 1

Koń trojański w mieście Boga. Błędne reakcje.

DOBRA NADPRZYRODZONE SĄ WIĘKSZE OD PRZYRODZONYCH

Jednakże owo negatywne podejście do dóbr przyrodzonych, często spotykane w czasach dawniejszych, wywołało wśród katolików postępowych reakcję, która, niestety, nie jest niezbędnym dopełnieniem prawdy cząstkowej. Przeciwnie, reakcja ta polega na całkowitym zwróceniu się w stronę dóbr przyrodzonych, zwróceniu, które nie pozwala dostrzec nieskończonej wyższości dóbr nadprzyrodzonych, a przez to odrywa nas od Boga.

DOBRA PRZYRODZONE NALEŻY KOCHAĆ W CHRYSTUSIE

Również konieczność podchodzenia do wszelkich dóbr przyrodzonych w Chrystusie bywa przedmiotem godnych ubolewania nieporozumień. Typowym przykładem sytuacji, w której mamy do czynienia z błędną reakcją zamiast potrzebnego dopełnienia jest fakt, że miejsce przesadnie ascetycznego spirytualizmu zajął brutalny naturalizm. To nowe stanowisko przynosi z sobą, rzecz jasna, coś znacznie gorszego od ograniczoności poprzedniego, ponieważ przeczy ono zdobytej prawdzie i zawiera poważny błąd.
Instaurare omnia in Christo bynajmniej nie oznacza zamazywania różnic między światem tego, co nadprzyrodzone, a światem dóbr stworzonych, nawet najbardziej wzniosłych. Z jednej strony, zakłada ono właśnie szczególne rozpoznanie absolutnej nadrzędności nadprzyrodzonej chwały, jaką znajdujemy w świętym człowieczeństwie Chrystusa oraz w osobach wszystkich świętych, wobec wszelkiego piękna i dobra przyrodzonego. Z drugiej strony, dostrzeganie tej nadrzędności nie powinno zmniejszać naszej wrażliwości na wielką wartość dóbr stworzonych. Powinno ono raczej uzdalniać nas do uchwycenia ich najgłębszego znaczenia, jak uczynił to św. Franciszek z Asyżu w swej głębokiej odpowiedzi na piękno przyrody.

DOBRA PRZYRODZONE
RÓŻNIĄ SIĘ W SPOSÓB ISTOTNY OD DÓBR ŚWIECKICH


Nie tylko jednak stało się tak, że katolicy postępowi wprowadzili niechrześcijański naturalizm. Zaniedbawszy dokonań rozróżnienia między dobrami przyrodzonymi wysokiego rzędu a dobrami świeckimi, padli oni ofiarą bezwzględnego sekularyzmu. W liturgii znajdujemy następującą modlitwę: Obyśmy nauczyli się gardzić rzeczami ziemskimi, a kochać rzeczy niebieskie (despicere terrena caelestia desiderare). Ta pogarda dla dóbr ziemskich bywa często, a błędnie, odnoszona do wszystkich dóbr przyrodzonych, nie zaś tylko do dóbr świeckich.
Było to z pewnością godne pożałowania nieporozumienie i wymagało ono korekty. Jednakże ci, którzy donośnie wzywają nas do wyjścia z tak zwanego getta, nie rozróżniają - a rozróżnienie takie jest niezbędne - między dobrami przyrodzonymi a świeckimi, popełniając dokładnie ten sam błąd, co przedstawiciele przesadnego ascetyzmu. Podczas bowiem, gdy ci ostatni rozszerzyli podejrzliwość odnośnie do dóbr świeckich na wszelkie dobra przyrodzone, pierwsi przypisują dobrom świeckim wartość dóbr przyrodzonych wysokiej rangi. Ich sekularyzm nie osiąga nawet poziomu przedchrześcijańskiej, pogańskiej intuicji.
Wypaczenie, w jakie popadają katoliccy progresiści, osiąga niebezpieczny szczyt, gdy rozszerzają oni swój entuzjazm na takie rzeczy, które nie tylko są świeckie, lecz zawierają, w swej absurdalności, wulgarności i nieczystości, rażące zaprzeczenie wartości - należy do nich infantylny brak hamulców we współczesnym sposobie tańczenia.