Radek33
W bunkrze znajdował się o. Kolbe do naga rozebrany i czekał na śmierć głodową. Zaduch był straszny, posadzka cementowa, tylko wiadro na potrzeby naturalne. Ojciec Kolbe nigdy nie narzekał. Głośno się modlił tak, że i jego współtowarzysze mogli go słyszeć i razem z nim się modlić.

Z celi, w której znajdowali się ci biedacy, słyszano codziennie głośne odprawianie modlitw, różańca i śpiewy, do …
More
W bunkrze znajdował się o. Kolbe do naga rozebrany i czekał na śmierć głodową. Zaduch był straszny, posadzka cementowa, tylko wiadro na potrzeby naturalne. Ojciec Kolbe nigdy nie narzekał. Głośno się modlił tak, że i jego współtowarzysze mogli go słyszeć i razem z nim się modlić.

Z celi, w której znajdowali się ci biedacy, słyszano codziennie głośne odprawianie modlitw, różańca i śpiewy, do których przyłączali się też więźniowie z sąsiednich cel.

Umarł po dwóch tygodniach zgładzony zastrzykiem fenolu. Ojciec Kolbe umiał pocieszyć ludzi. Współwięźniowie narzekali i w rozpaczy krzyczeli i przeklinali. Po jego słowach uspokajali się. Gdy miałem jego ciało z celi wynieść, siedział na posadzce oparty o ścianę i miał oczy otwarte. Jego ciało było czyściutkie i promieniowało. Jego twarz oblana była blaskiem pogody. Wzrok o. Kolbe był zawsze dziwnie przenikliwy. SS-mani go znieść nie mogli i krzyczeli: Patrz na ziemię, nie na nas! Pewnego razu podziwiając jego męstwo za życia mówili między sobą: Takiego klechy jak ten nie mieliśmy tu jeszcze. To musi być nadzwyczajny człowiek /Bruno Borowiec, tłumacz Bloku śmierci w Auschwitz/
jac505
Kowidler będzie wkrótce nas tak traktował jak hitlerowcy więźniów na tym obrazie i nie pomoże wspaniałe wystąpienie polskiej pielęgniarki z Chicago. Trzeba mówić jak ta pielęgniarka i to publicznie ale w o wiele większej liczbie. Panie Jezu przyjdź !
Voytek
Hańba dzisiejszym oprawcom Narodu Polskiego !!!
Św Maksymilianie módl się za nami !!!
tommy1
Bardzo ważny artykuł. DZięKi.
V.R.S.
To że na miejscu śmierci o. Maksymiliana Kolbe nie wzniesiono dotychczas kościoła to jeden z licznych dowodów że Polska to ani kraj katolicki ani suwerenny.
Weronika....S
Na Jasnej Górze usunęli obraz św. Maksymiliana w ubraniu obozowym i numerem na ręce, a umieścili płaskorzeźbę. Uważam to za przejaw swego rodzaju wandalizmu. Usunięcie wizerunku Świętego Męczennika posłużył im do zatarcia prawdy o historii i męczeństwie polskiego narodu. Zresztą to nic szczególnego, bo dostali od UE pieniądze na renowację. Gdy dzwonią srebrniki, prawda traci aktualność.
V.R.S.
A paradoksem jest że autentyczną pobożność maryjną o. Maksymiliana promuje teraz na świecie "Niemiec" ks. Stehlin. Polacy pamiętają zwykle tylko scenę z Auschwitz a ta scena stanowiła przecież jedynie konsekwentne zwieńczenie bogatego misjonarskiego życia bodaj największego Polaka XX wieku.
Weronika....S
Św. Maksymilian prowadził polemiki z żydami na tematy religijne. Przebywając w Zakopanem nawrócił na katolicyzm umierającego żyda, ale zapewne jest więcej takich przypadków.
Jota-jotka
,,Gdy szeregów przed nami ubywało, zaczął nas ogarniać coraz większy lęk. Muszę powiedzieć, że jakkolwiek człowiek byłby zdeterminowany i przestraszony, żadna filozofia nie jest mu wtedy potrzebna.
Szczęśliwy jest ten, kto ma wiarę, kto ma możliwość do kogo się uciekać, kogoś prosić o łaskę. Modliłem się do Matki Bożej
.
Nigdy przedtem ani potem, muszę to uczciwie przyznać, już tak żarliwie się …
More
,,Gdy szeregów przed nami ubywało, zaczął nas ogarniać coraz większy lęk. Muszę powiedzieć, że jakkolwiek człowiek byłby zdeterminowany i przestraszony, żadna filozofia nie jest mu wtedy potrzebna.
Szczęśliwy jest ten, kto ma wiarę, kto ma możliwość do kogo się uciekać, kogoś prosić o łaskę. Modliłem się do Matki Bożej
.
Nigdy przedtem ani potem, muszę to uczciwie przyznać, już tak żarliwie się nie modliłem. Mimo, że dalej było słychać "du!", to jednak modlitwa wewnętrznie zmieniła mnie na tyle, że byłem spokojniejszy. Ludzie mający wiarę, nie byli już tak przerażeni.
Byli gotowi przyjąć przeznaczenie ze spokojem, prawie jak bohaterzy.
Jest to wielka sprawa.,,

(...)


O. Maksymilian szedł w więziennym pasiaku, z miską u boku, w drewniakach. Nie szedł jak żebrak, ani też jak bohater. Szedł jak człowiek świadomy wielkiej misji. Stanął spokojnie przed oficerami. Wreszcie opamiętał się kierownik obozu. Wściekły, zapytał swojego zastępcę: "Was will dieses polnische Schwein?" - "Co chce ta polska świnia?" Zaczęli szukać tłumacza, ale okazało się, że tłumacz jest zbędny. O. Maksymilianodpowiedział spokojnie: "Ich will sterben für ihn" - wskazując ręką na stojącego obok Gajowniczka - "Ja chcę umrzeć za niego".
Jeżeli wcześniej Niemcy stali jak oniemiali, to teraz pootwierali ze zdumienia usta.
Dla nich, reprezentujących bezbożność laicką, było to coś niepojętego, że ktoś może chcieć umrzeć za innego człowieka.
Patrzyli na o. Maksymiliana z pytaniem w oczach: czy on oszalał, czy może oni nie zrozumieli odpowiedzi.

Wreszcie padło drugie pytanie: "Wer bist du?" - "Kto ty jesteś?" O. Maksymilian odpowiedział:

"Ich bin ein polnischer katolischer Priester" - "Jestem polskim księdzem katolickim".
Oto więzień wyznał, że jest Polakiem, pochodzi z narodu, który Niemcy nienawidzili, do tego przyznaje, że jest duchownym.
Dla esesmanów ksiądz był wyrzutem sumienia.
Ciekawe, że w tym dialogu o. Maksymilian ani raz nie używa słowa "proszę". Jest tylko jego żądanie, którym złamał Niemca. Złamał sędziego, który uzurpował sobie prawo decydowania o życiu i śmierci, zmusił go do zmiany wyroku. Zachowuje się jak wytrawny dyplomata, choć za frak, wstęgę i ordery, służy mu pasiak, miska i drewniaki. Panowała wtedy cmentarna cisza, każda sekunda wydawała się trwać wieki. Wreszcie stało się coś, czego do dzisiaj nie mogą zrozumieć ani Niemcy, ani więźniowie. Kapitan SS zwrócił się do o. Maksymiliana per "pan": "Warum wollen Sie für ihn sterben?" -
"Dlaczego pan chce umrzeć za niego?"

Upadły wszystkie kanony, które esesman wyznawał wcześniej.
Przed chwilą nazwał go "polską świnią", a teraz zwraca się do niego per "pan".
Stojący obok esesmani i podoficerowie nie byli pewni, czy dobrze słyszą.
Tylko jeden raz w historii obozów koncentracyjnych zdarzyło się, aby wysoki oficer, który zamordował tysiące niewinnych ludzi, zwrócił się do więźnia w ten sposób.
O. Maksymilian odpowiedział:
"Er hat eine Frau und Kinder" -
"On ma żonę i dzieci". Oto cały katechizm w pigułce. On uczył wszystkich, co to znaczy ojcostwo, rodzina. On - człowiek mający dwa doktoraty obronione w Rzymie z najwyższą notą summa cum laude, redaktor, misjonarz, wykładowca dwóch wyższych uczelni w Krakowie i Nagasaki. On uważał, że jego życie jest mniej warte, niż życie ojca rodziny! Jakże to był wspaniały wykład katechizmu.,,