Clicks214
Agnus
1

Dwuletnie dziecko zabite podczas eksperymentów Pfizera ze szczepionką

covid-19 na dzieciach w ciągu sześciu dni od otrzymania drugiego zastrzyku eksperymentalnej Wuhan koronawirusa Pfizer (Covid-19) szczepionki .
covid-19-nieznane-fakty.pl/…ntow-pfizera-ze-szczepionka-covid-19-na-dzieciach/
Trwające badania obejmują ponad 10 000 dzieci w wieku od 5 do 11 lat w jednej z grup i kolejne 10 000 dzieci w wieku [ponad??? MD] sześciu miesięcy w drugiej. Próby te trwają od połowy marca i wkrótce spodziewają się, że szczepionka zostanie „dopuszczona” do stosowania u dzieci i niemowląt.
Moderna prowadzi również podobną serię badań klinicznych na dzieciach, które nazywa „KidCOVE”.
Johnson & Johnson (J&J) i AstraZeneca również prowadzą własne badania kliniczne na dzieciach, aby je dźgnąć z „prędkością warp”.

Jak podano w rządowym systemie raportowania zdarzeń niepożądanych szczepionek (VAERS), dwuletnia dziewczynka otrzymała drugą dawkę zastrzyku mRNA modyfikującego DNA firmy Pfizer 25 lutego. 1 marca wystąpiła u niej poważna reakcja niepożądana. Umarła 3 marca. Nie podano dalszych szczegółów.
Raport VAERS wskazuje, że dziecko było hospitalizowane od 14 lutego, co sugeruje, że mogło zachorować od pierwszego zastrzyku.
Mimo to ktoś podał drugi zastrzyk już choremu i cierpiącemu dziecku, co spowodowało śmierć.
dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=31085&It
=============================

dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=31078&It

Pfizer płacił za zbrodnicze eksperymenty na dzieciach z Nigerii, teraz za darmo eksperymentuje na polskich.
Matka Kurka kontrowersje.net/…nigerii-teraz-za-darmo-eksperymentuje-na-polskich/
Dziś przed południem [1 maja md ], rzecznik Ministerstwa Śmierci odpowiadając na serie takich samych jak zwykle „pytań dziennikarzy”, oświadczył, że firma Pfizer prowadzi w Polsce badania na dzieciach od 6 miesiąca do 12 roku życia. Co więcej według jego wiedzy badania mają być bardzo obiecujące, a wyniki lepsze niż w innych grupach wiekowych. Dwie przerażające rzeczy w tym wszystkim da się zauważyć.
Po pierwsze jeśli są prowadzone badania, to muszą w tych badaniach brać udział żywe organizmy, mówiąc wprost
eksperymentuje się na dzieciach. Po drugie to nie pierwsza, ale druga taka wypowiedź, przed Adrusiewiczem bardzo podobnie postępami w „badaniach” chwalił się Horban i wszystko przeszło bez echa. Nikt w Polsce nie podnosi alarmu, nie pyta co konkretnie się dzieje i jakie dzieci biorą udział w tym „eksperymencie”.
Na ostatnich stronach portali można powyższe tragiczne informacje potwierdzić i nie jest to pierwszy raz, kiedy Pfizer prowadzi eksperymenty na dzieciach w „kraju trzeciego świata”. Wcześniej wybuchła afera w Nigerii, no właśnie w Nigerii wybuchła i firma musiała wypłacić odszkodowania, w Polsce cisza jak makiem zasiał. Wiem z doświadczenia w jaki sposób to działa, przypisywano mi rozmaite brednie i kłamstwa, na przykład takie, że nie wierzę w wirusa. Równie dobrze można nie wierzyć w olej rzepakowy, ale w to, że olej rzepakowy zabił pacjentów z „nowotworem współistniejącym” już się wierzyć nie da. Zarzuca się mi, że jestem antyszczpionkowcem propagującym obecność chipów i 5G w szczepionkach na „kowida”, co ma tyle wspólnego z prawdą ile mam podziwu dla „Jurka” Owsiaka. Mam pełną świadomość, że po tym felietonie zarzuty będą jeszcze bardziej prymitywne i odrealnione, ale tu nie o mnie chodzi, tylko o potencjalną zbrodnię dokonaną na dzieciach. Z mojej strony pytania do Andrusiewicza, Horbana i Ministerstwa Śmierci, czyli ludzi odpowiedzialnych za 120 000 zgonów Polaków, są bardzo proste.
Gdzie, w jakim ośrodku, szpitalu, czy może domu dziecka prowadzone są „badania” Pfizera? Na jakiej podstawie prawnej się to odbywa, czy rodzice lub opiekunowie tych dzieci mają zdolność prawną i wyrazili zgodę, czy może dzieci są pozbawione opiekunów albo opiekunowie są ubezwłasnowolnieni? Czy pod zgodą na te „badania” podpisali się polscy lekarze, a jeśli tak, to jaka wiedza i doświadczenia zawodowe związane z tym produktem marketingowym im na to pozwoliły? Jest czymś nieprawdopodobnym, że tego rodzaju informacje wygłaszane przez rzecznika Ministerstwa Śmierci i szefa „rady medycznej” przy premierze RP Mateuszu Morawieckim, praktycznie nikogo nie interesują. Skala paranoi wywołana „pandemią” przekracza kolejną granicę i ma nią być granica życia i zdrowia polskich dzieci? Kto odpowie na ta naturalnie narzucające się pytania i kto prócz „oszołoma” w ogóle będzie miał odwagę pytania zadać? Wszelkim mędrkom, którzy będą pisać, że przecież są leki dla dzieci i jakoś muszą być testowane, odpowiadam, że te leki mają szczególne wymogi i nie wprowadza się ich do obiegu po dwóch miesiącach „testów”, co więcej w trakcie trwania testów dla osób dorosłych. Fakt, że ta sprawa nie jest jednym z gorących tematów dnia, świadczy, że „pandemia” odbiera rozum i człowieczeństwo w takiej sile, w jakiej nawet twórcy tej inżynierii społecznej się nie spodziewali.
Andrusiewicz i Horban mówią o prowadzeniu badań i obiecujących wynikach, po czym cała armia dziennikarzy przyjmuje to wiadomości i na tym koniec procesu poznawczego. Tymczasem każdy odrobinę rozgarnięty człowiek wie, że nie sposób sprawdzić chociażby tego, czy jakiś lek nie daje skutków ubocznych, jeśli się tego leku nie poda pacjentowi, w tym przypadku sześciomiesięcznym dzieciom. Polska staje się z dnia na dzień bieda krajem afrykańskim albo „nowoczesną” Holandią, gdzie nikogo nie interesują i nie bulwersują eksperymenty z ludzkim życiem. W imię walki z „pandemią” poświęcono już prawie wszystko i jak się okazuje, polskie dzieci traktowane jak króliki i myszki laboratoryjne, też na tym ołtarzu paranoi zostały złożone, przynajmniej tak twierdzi rzecznik Ministerstwa Śmierci i szef „rady medycznej”.
Zmieniony ( 01.05.2021. )
Agnus
Nikt w Polsce nie podnosi alarmu, nie pyta co konkretnie się dzieje i jakie dzieci biorą udział w tym „eksperymencie”.