youtu.be/sREFl0NDhq4 Następnie JHWH powiedział do Aarona: «Kiedy będziecie wchodzić do Namiotu Spotkania, ty i synowie twoi, nie będziecie pić wina ani sycery, abyście nie pomarli! (Kpł 10, 8-9)More
youtu.be/sREFl0NDhq4
Następnie JHWH powiedział do Aarona: «Kiedy będziecie wchodzić do Namiotu Spotkania, ty i synowie twoi, nie będziecie pić wina ani sycery, abyście nie pomarli! (Kpł 10, 8-9)

Werset, który usłyszeliśmy przed chwilą jest rzadkością, bo to pierwszy z dwóch przypadków, kiedy Bóg zwraca się bezpośrednio do Aarona. Drugi przypadek będzie w Księdze Liczb (Lb 18) i będzie dotyczył troski o służbę liturgiczną, za którą odpowiedzialność przypada kapłanom. Na podstawie umiejscowienia tej przestrogi niektórzy komentatorzy dochodzą do wniosku, że grzech Nadaba i Abihu było związane z pełnieniem służby w stanie nietrzeźwości, ale w poprzednim odcinku nic na to nie wskazywało. Lepsze wyjaśnienie możemy znaleźć w Księdze Przysłów:

Dajcie sycerę będącemu w udręce, wino zgorzkniałemu na duchu: niech pije, niech o nędzy zapomni, na trud już niepomny. (Prz 31, 6-7)

Aaron jest w udręce po stracie swoich dwóch starszych synów. Mógłby odczuwać pokusę zalewania smutku alkoholem, stąd taka przestroga. Końcowe ostrzeżenie “abyście nie pomarli” nie jest groźba, ale zaproszeniem do wybierania życia. Picie alkoholu jest ucieczką od życia, a kapłan musi żyć dla pełnienia swojego urzędu. Urząd kapłański w całości jest ukierunkowany na życie, na Boga jako źródła życia, dlatego jest niekompatybilny z nietrzeźwością. U Izajasza znajdziemy taką przestrogę:

Biada tym, którzy rychło wstając rano, szukają sycery, zostają do późna w nocy, bo wino ich rozgrzewa. Nic, tylko harfy i cytry, bębny i flety, i wino na ich ucztach. O dzieło JHWH nie dbają ani nie baczą na czyny rąk Jego. (Iz 5, 11-12)

Alkohol jest niebezpieczny, bo odciąga wzrok człowieka od dzieł Bożych. Najwznioślejsze dzieło Boże to dzieło uświęcenia wspólnoty wierzących za pośrednictwem liturgii świątynnej. Poza granicami świątyni znajduje się sfera świecka (nieświęta), o której mówią dwa następne wersety:
To jest ustawa wieczysta dla wszystkich waszych pokoleń, abyście rozróżniali między tym, co święte, a tym, co nieświęte, między tym, co nieczyste, a tym, co czyste, abyście nauczali Izraelitów wszystkich ustaw, które JHWH ogłosił wam przez Mojżesza». (Kpł 10, 9-11)

Tutaj należy zwracać baczną uwagę na porządek słów aby nie myśleć, że święte to jest to, co jest czyste. Świętość i czystość nie pokrywają się ze sobą. Nie ma paraleli w tym zdaniu, nie jest napisane: “święte a nieświęte, czyste a nieczyste”. Porządek słów jest odwrócony: “święte a nieświęte, nieczyste a czyste”. Ważne jest więc właściwe zrozumienie samych pojęć świętości i czystości. Słowo rozróżnić zostało użyte cztery razy w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju, kiedy Bóg ODDZIELIŁ (rozróżnił) wody dolne od wód górnych (Rdz 1, 6), dzień od nocy (Rdz 1, 14) i światłość od ciemności (Rdz 1, 18). Oddzielenie jest więc aktem stwórczym Pana Boga. Bóg oddzielając porządkuje i uwalnia od chaosu, gdzie wszystko jest zmieszane. W takim środowisku życie nie może się rozwijać. Dla Biblii mieszanie procesem odwrotnym do aktu stworzenia, jest więc powrotem do nicości (link). Rozdzielenie nie służy do niszczenia lub nawet oddalenia, wręcz przeciwnie: tworzy niezbędny dystans dla ułatwienia spotkania dwóch różnych podmiotów. W przypadku fuzji nie ma spotkania. Spotkanie jest możliwe dopiero po rozdzieleniu, jako krok poprzedzający spotkanie w miłości (odsyłam do naszego rozważania na temat płodności, link).

Dopiero z taką wiedzą możemy rozważać znaczenie rozdzielenia sacrum od profanum, strefy świętej od nieświętej. Nie chodzi o pogardzenie strefą świecką, chodzi o oddzielenie jej od strefy świętej po to, żeby mogło dojść do spotkania i zjednoczenia na wyższym poziomie. Chodzi o możliwość podniesienia strefy świeckiej, jest to rodzaj wniebowzięcia. Biblia nie pogardza cielesnością, nie ucieka od profanum ale w pełni przyjmuje całego człowieka (z jego cielesnością i świeckością) i przyprowadza go na spotkanie ze świętym Bogiem. Ten ruch jest ruchem uświęcenia, dotyczy całego stworzenia, całego świata materialnego - nie ogranicza się do duszy człowieka.

Granica między świętym a nieświętym jest podobna do krawędzi rozdzielającej życie od śmierci, wolność od niewoli, małżeństwo od fuzji. Ta krawędź jest drogą prowadzącą do nowego poziomu istnienia, jest jasno oznakowana ustawami, wyrokami i prawami od których nie wolno zbaczać ani na lewo ani na prawo. Nadab i Abihu myśleli, że mogli obejść się bez tych wskazówek, skutkiem czego wpadli do otchłani śmierci, bo stracili z oczu to rozróżnienie między święte a nieświęte. Dodali trochę świeckiego do świętego. Mieszanie jest aktem odwrotnym od oddzielania, zabija cały ruch wniebowzięcia.

W Księdze Rodzaju Bóg własnoręcznie oddzielał elementy stworzenia, odtąd Bóg powierza tę funkcję ludziom. Adam (człowiek z wielkiej litery) może odtąd uczestniczyć w Bożym akcie stwórczym, może aktywnie podnieść całe stworzenie ku Bogu. Stąd też nowa odpowiedzialność człowieka w roli rozróżniania między tym, co może zostać podniesione ku Bogu a tym, co nie może. Podniesione mogą być wyłącznie rzeczy czyste, zwłaszcza te opisane w pierwszych siedmiu rozdziałach Księgi Kapłańskiej. Rzeczy święte reprezentują całe stworzenie. Nie ma możliwości spotkania ze świętym Bogiem bez uświęcenia, dlatego rozróżnienie jest aktem tak wzniosłym, że to zadanie zostało powierzone samemu Arcykapłanowi, który ma trzymać nad tym pieczę przy pomocy wszystkich kapłanów. To kapłan musi rozróżnić “święte od nieświętego, nieczyste od czystego” - jest to zadanie specyficzne powierzone kapłanom, którzy mają też kolejne zadanie nauczania świeckich. Tutaj z woli Bożej ustanowiona jest hierarchia stanów i zadań kościelnych, nie jest to więc wyraz jakiegoś wypaczonego klerykalizmu.

Rozróżnienie między czystym a nieczystym jest etapem przygotowawczym dla rozróżnienia między świętym a nieświętym. Taki będzie też temat następnych pięciu rozdziałów. W naszej kulturze mamy trudność w rozumieniu pojęcia “nieczyste”, bo kojarzy nam się z brudem, choć brud nie ma nic wspólnego z pojęciem liturgicznej nieczystości. Czystość liturgiczna jest bardziej podobna do czystości chemicznej. Produkt czysty jest produktem bez domieszki, oddzielony od pozostałych produktów skutkiem oczyszczenia. W liturgii podobnie: aby móc zbliżać się do Boga, trzeba podjąć proces oczyszczenia, trzeba w życiu codziennym oddzielać to, co należy do strefy czystej od strefy nieczystej. Czyste i nieczyste odpowiednio zbliża lub oddala od ołtarza, co otwiera lub zamyka na proces uświęcenia.

Uświęcenie płynie od Boga poprzez sakramenty. Czystość jest ascezą, jest wysiłkiem człowieka, który w codzienności swojego życia podtrzymuje w swoim ciele pragnienie bycia uświęconym. Pragnienie zbliżania się do Boga jest aktem pokory i posłuszeństwa, w odróżnieniu od Nadaba i Abihu, którzy chcieli zbliżać się do Boga na własnych zasadach. Człowiek uświęcony pozostaje stworzeniem zależnym od Boga. Ale człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże, dzięki czemu jest od Boga różny ale z Nim kompatybilny, co daje mu szansę na spotkanie osobowe, na gody małżeńskie. Mogę się spotkać z Bogiem dopiero po uznaniu, że sam nie jestem bogiem, że Bóg jest ode mnie różny, inny, oddzielony, święty. Warunkiem dla spotkania Boga jest wcześniejsza rezygnacja przez człowieka z bycia bogiem, z przywłaszczania sobie wszystkiego, bez rozróżnienia między tym co czyste a tym co nieczyste. Na tym właśnie polegał grzech Adama i Ewy, którzy zechcieli zawładnąć wszystkim, bez rozróżnienia, bez uznania swojej zależności. Sami chcieli być bogami, odmówili Bogu Jego prawo bycia innym, byli nieposłuszni jedynemu przykazaniu rozróżnienia między drzewem życia a drzewem prowadzącym do śmierci. Adamowi i Ewie spodobały się takie hasła jak: “wszystko jest dla ludzi!”, “nic mi może mi być zabronione!”, itp. Adam i Ewa odrzucili pomysł rozróżnienia między czystym a nieczystym. Dar Prawa Bożego naprawia ten fatalny błąd i ułatwiać nam zadanie: przez kolejne pięć rozdziałów Biblia będzie nam wyjaśniała zasady rozróżnienia między czystym a nieczystym, nieświętym a świętym.

Aby nie doszło do fuzji i unicestwienia człowieka, człowiek musi najpierw pracować na rzecz uświęcenia. Trud oddzielenia czystego i nieczystego jest ascezą, która pozwala człowiekowi na wejście na drogę uświęcenia, która uzdalnia do słyszenia wezwania wypowiedzianego przez osobę różną od niego. To wezwanie jest zaproszeniem do zbliżania się do Boga za pośrednictwem sakramentów. Przy zbliżaniu się do Boga człowiek słyszy kolejne wezwanie: “Świętymi bądźcie, jak Ja jestem święty” (Kpł 19, 2). Bóg nie wymaga nieskazitelności. Wymaga świętości, odrębności, aby możliwe stało się spotkanie dwóch podmiotów naprzeciw siebie. Bóg jest różny od człowieka, człowiek jest różny od Boga. Świętość to kompatybilna oddzielność, która uzdalnia do spotkania w prawdzie. Transcendencja Boga nie oddala Go od stworzenia, ale umożliwia spotkanie. Bóg immanentny to Bóg wszędzie tak samo obecny, to Bóg wymieszany. Z takim bogiem nie można się osobowo spotkać. Teza New Age jakoby człowiek jest cząstką Boga uniemożliwia spotkanie z Bogiem. Takie podejście zamyka człowieka w samotności z której nie ma nikogo, kto mógłby go wyciągnąć. Jest to zakamuflowana pokusa z ogrodu Eden, kiedy wąż szeptał “będziecie tak jak Bóg”. Jest to najstarsza pokusa i najbardziej niebezpieczna. Uwierzenie w taką bajkę to skazanie siebie na samotność w nieznośnej nicości! Alternatywą jest podjęcie drogi uświęcenia, kiedy człowiek w pokornym posłuszeństwie podejmuje ascezę rozróżniania czystego od nieczystego, dzięki czemu poznaje w swoim ciele własną inność, która uzdalnia go do podjęcia drogi wniesienia się ku Bogu dzięki uczestnictwu w sakramentach ustanowionych przez Boga.

Najbardziej jaskrawym przykładem tego posłuszeństwa znajdujemy w upokorzeniu Syna Bożego, który dla nas stał się człowiekiem i otworzył nam drogę zbawienia przez posłuszeństwo. Posłuchajmy słów Jezusa Chrystusa:

«Ojcze, nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!» (Łk 22, 42)

«Ojcze mój, niech się stanie wola Twoja!» (Mt 26, 42)

«Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni.» (J 5, 19)

«Z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał.» (J 6, 38)

Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. (J 8, 42)

Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. (J 12, 49)

Niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał. (J 14, 31)

Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. (J 15, 10)


Święty Paweł tak to skomentuje:

Albowiem jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi. (Rz 5, 19)

Kiedy stwierdzamy, że Jezus Chrystus jest “bez grzechu” mamy na myśli, że jest doskonale posłuszny Ojcu. Odejście od Boga to na przykład popularne stwierdzenie, że ktoś jest “wierzący niepraktykujący”. Cóż, ograniczę się do przypomnienia przykładu Nadaba i Abihu, którzy również byli bardzo wierzący, ale chcieli praktykować po swojemu. Znamy ich los (link). Z tego można wyciągnąć przynajmniej taką naukę, że niezbędnym warunkiem dla zbliżania się do Boga jest pokorne posłuszeństwo dające wolność każdej stronie: i Bogu i człowiekowi. Niech przykład Nadaba i Abihu przekonają nas co do tego, że lepsze od spontaniczności jest radosne i chętne posłuszeństwo, na wzór posłuszeństwa Jezusa względem Ojca, w miłości Ducha Świętego.