Clicks583
Złoty cielec (Wj 32, 1-5) I powiedział Mojżesz do Aarona: «Cóż ci uczynił ten lud, że sprowadziłeś na niego tak wielki grzech?» Aaron odpowiedział: «Niech się mój pan nie unosi na mnie gniewem, bo …More
Złoty cielec (Wj 32, 1-5)
I powiedział Mojżesz do Aarona: «Cóż ci uczynił ten lud, że sprowadziłeś na niego tak wielki grzech?» Aaron odpowiedział: «Niech się mój pan nie unosi na mnie gniewem, bo wiesz sam, że ten lud jest skłonny do złego. Powiedzieli do mnie: Uczyń nam Elohim, który by szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, z tym mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej. Wtedy rzekłem do nich: Kto ma złoto, niech je zdejmie z siebie. I złożyli mi je, i wrzuciłem je w ogień, i tak powstał cielec». (Wj 32, 21-24)

W poprzednim odcinku Mojżesz starł na proch kamienny posąg cielca, po czym dał go do picia Izraelitom, żeby dobrze zapamiętali swoją skłonność do grzechu. Sprawa się na tym nie kończy. Mojżesz teraz zwraca się do swojego brata Aarona i pyta go nie o to co uczynił, ale o to co ten lud JEMU uczynił, aby zgodził się na takie bałwochwalstwo. Mojżeszowi nie mieści się w głowie, żeby sam Aaron był sprawcą tego buntu. Aaron potwierdza tę wersję wydarzeń: “wiesz sam, że ten lud jest skłonny do złego, naciskali na mnie”. Rabini za wszelką cenę próbują ratować honor Aarona, dają mu nawet szczytną rolę, ale tekst biblijny nie pokrywa się z takim poglądem. Księga Powtórzonego Prawa potwierdzi, że Aaron był współwinny grzechu bałwochwalstwa:

Na Aarona również JHWH bardzo się rozgniewał, chcąc go zgładzić, lecz w tym czasie wstawiłem się także za Aaronem. (Pwt 9, 20)

Można szukać okoliczności łagodzących dla grzechu Aarona, mimo wszystko posłużył się swoją wiedzą i umiejętnością dla ulepienia tego posągu, jak to już wyjaśniliśmy cztery odcinki temu (link). Winny jest cały lud. Mojżesz uratował jego życie poprzez zniszczenie Tablic Przymierza, ale trzeba jeszcze wyciągać konsekwencje z tego zdarzenia. Mojżesz jest kategoryczny:

I zobaczył Mojżesz, że lud stał się nieokiełznany, gdyż Aaron wodze mu popuścił na pośmiewisko wobec nieprzyjaciół. (Wj 32, 25)

Lud stał się “nieokiełznany” dlatego, że Aaron go “nieokiełznał”. Użyty czasownik PaRa znaczy “cofać się”, “gubić się”, ale też “rozkładać się”. Jest to powrót chaosu. Słowo PaRa jest też rdzeniem słowa PaReoH, od którego pochodzi słowo faraon! Słowo PaRa użyte dwukrotnie w ciągu jednego zdania zwraca naszą uwagę na to, że Aaron prowadził Izraelitów z powrotem pod niewolę faraona! To dopiero cofnięcie! Taki powrót było stałą pokusą wszystkich dotychczasowych buntów: na widok pędzących rydwanów faraona krzyknęli: “Cóż uczyniłeś nam przez to, że wyprowadziłeś nas z Egiptu? Lepiej bowiem nam było służyć im, niż umierać na tej pustyni” (Wj 14, 12 - link). Natomiast tuż przed zesłaniem manny nieba krzyczeli: “Obyśmy pomarli z ręki JHWH w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do syta!” (Wj 16, 3 - link). Cóż, trzeba przyznać, że wolność jest trudna i wymagająca, niewolnictwo jest często wygodniejsze - ta prawda obowiązuje nawet dzisiaj.

Kiedy po zaginięciu Mojżesza lud w symbolu cielca odwołał się do Józefa, wrócili mentalnie do Egiptu, do Egiptu wewnętrznego, dużo groźniejszego od Egiptu zewnętrznego. W tej perspektywie łatwiej będzie zrozumieć dalszy ciąg wydarzeń.

Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: «Kto jest za JHWH, do mnie!» A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. (Wj 32, 26)

Brama obozu i miast w starożytności było miejscem ogłoszenia wyroków sądowych. W tym symbolicznym miejscu Mojżesz zawołał «Kto jest za JHWH, do mnie!» Wybór jest więc jasny: kto wybiera wolność, niech przyjdzie do mnie! Nie sposób nie pomyśleć o zawołaniu Jezusa w Świątyni Jerozolimskiej: “Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije!” (J 7, 37) Parafrazując Jezusa: “Kto jest za Bogiem Życia, do mnie!” W Jerozolimie dalsza historia skończy się śmiercią Jezusa. Na pustyni również nastąpi śmierć tych, którzy ją wybrali. Kto chce zostawać przy cielcu, kto chce nadal trwać świadomie i dobrowolnie w niewolnictwie faraona, ten wybiera śmierć. Dalszy ciąg tekstu jest dość krwawy.

I rzekł do nich: «Tak mówi JHWH, Bóg Izraela: Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego». Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów. (Wj 32, 27-28)

Do tej pory mogliśmy próbować złagodzić wagę wymogu zachowania przykazań Dekalogu. Mogliśmy traktować Prawo Boże jako zbiór wartości, jako zbiór dobrych rad, jako możliwą opcję do wyboru. Odtąd spadły maski. Przestrzeganie przykazań Dekalogu nie jest kwestią dobrego samopoczucia, jest kwestią życia i śmierci. Mojżesz kazał przejść od jednej bramy do drugiej, co nie znaczy dokonania ludobójstwa, bo brama jest miejscem urzędowania sędziów. Mojżesz przy pomocy Lewitów zorganizował sprawiedliwe procesy w obecności świadków i z możliwością obrony oskarżonego. Przed sądem ludzie mogli albo przyznać się do Boga, albo dokonać uroczystej i publicznej apostazji. Ci ostatni nie będą oszczędzeni, żadne więzi pokrewieństwa lub przyjaźni nie będą mogły ich uratować od wyroku śmierci wydanego przez uprawniony sąd. Użyty czasownik HaRaG oznacza wykonanie kary śmierci, w odróżnieniu od słowa użytego w piątym przykazaniu Dekalogu o zakazie mordowania.

Liczba apostatów wyniosła trzy tysiące mężczyzn. Może się to wydawać dużo, ale pamiętajmy że mieścimy się w liczbie sześciuset tysięcy mężów podanej w dwunastym rozdziale (Wj 12, 37, odsyłam do dyskusji na temat tej liczby - link). W tej perspektywie rozmawiamy o pół procenta mężczyzn. Jeśli było w rzeczywistości powiedzmy trzy tysiące rodzin, to daje wynik piętnastu apostatów. Ta liczba jest mniej przerażająca, ale efekt psychologiczny jest ogromny. Tę samą sytuację mieliśmy przy rzezi niewiniątek przez Heroda po urodzeniu Jezusa. Efekt psychologiczny był przygniatający, dlatego subiektywnie mówi się o tysiącach zabitych niemowląt, podczas gdy według realiów demograficznych mogło chodzić co najwyżej o dwadzieścioro dzieci. Jest to duża liczba, ale została zapamiętana jako tysiąc dla zaznaczenia jej wielkości.

Mojżeszowi i Lewitom nie łatwo było skazać na śmierć swoich bliskich. Jednak w tym kluczowym momencie historii zbawienia nie można wykazać się słabością i pozwalać na to, żeby w sercu Ludu Bożego trwali ludzie, którzy uporczywie i uroczyście wyrzekli się Bożego wybrania. Kto świadomie i dobrowolnie wybiera złoty cielec zamiast Boga, ten nie może dłużej żyć. Przykry obowiązek egzekwowania wyroków śmierci spadł na Lewitów. Jako nagroda za wierne wypełnienie Bożego Prawa zostają wprowadzeni w czynności kapłańskie, posłuchajmy:

Mojżesz powiedział wówczas do nich: «Wejdźcie dziś w czynności kapłańskie dla JHWH, bo każdy z was wystąpił przeciw swojemu synowi, przeciw swemu bratu, aby użyczył On wam dzisiaj błogosławieństwa». (Wj 32, 29)

Z tego wydarzenia można wyciągnąć jeszcze taki wniosek: skoro Aaron zawiódł, każdy arcykapłan może błądzić i potrzebuje wokół siebie gorliwych ludzi, którzy będą musieli ratować Lud Boży od jego błędów katastrofalnych w skutkach. Tutaj więzy krwi nie odgrywają roli, nie chodzi o walkę klanów. Droga do świętości jest trudna i usłana pułapkami, potrzebne jest ciągłe czuwanie, ciągła uważność aby nie zbaczać z drogi. Przy czym opór w błędzie może skutkować śmiercią wieczną.

Po tych tragicznych wydarzeniach przyjdzie pora na przebaczenie, jak to zobaczymy w następnym odcinku.