Clicks478
Beatus 1
1

Tak, widziałem Niepokalaną. Dzień trzydziesty.

Modlitwa: wielkie wołanie duszy

Tylko Bóg!

Warunki duchowości
dostosowanie do stopnia modlitwy


Oto ja, Maryja Niepokalana, wasza Matka, Pocieszycielka, Przewodniczka w waszej misji.

Modlitwa to wielka praca duszy;
to, jak wam powiedziałam, uduchowienie duszy we wzlocie, który łączy ją z Bogiem i - w zależności od stopnia tego złączenia - wyjednuje jej łaski i miłosierdzie. Bóg nigdy nie skąpy, kiedy rozdaje dary, przeciwnie - szuka sposobności, żeby je obficie rozlewać. Gdyby tego nie chciał, nie rozlałby swojej dobroci, stwarzając tyle niezliczonych istot. Obfitość życia, bytów, cudów, która znajduje się wśród stworzeń, znajduje się również, i to w o wiele wyższym stopniu, w porządku łaski, gdzie dobroć i miłość Boża są natychmiastowe i szlachetne. W tej dziedzinie mądrość Boża rozlewa się nie tyle porządkując jakąś małą istotę, świat czy ciało niebieskie, ile wnikając jako światło wewnętrzne do umysłu człowieka i pozostaje tam na zawsze, jak latarnia ujawniająca dziedzictwo prawd objawionych posiadanych przez Kościół. W niektórych duszach skupia się ona szczególnie, niby reflektor. Takie dusze żyją prawdą, odnajdują ją w sobie, ponieważ Boskie światło daje im przekonanie wiary, radość harmonii i życie.
W dziedzinie łaski Bóg pragnie jedynie udzielać jej każdemu, bo po to właśnie stworzył istoty inteligentne i wolne i wywyższył je. Chce tylko mieć łączność ze swoimi stworzeniami, aby obdarzać je dobrem. Otóż modlitwa ugruntowuje łączność z Bogiem, przezwyciężając ludzki bezwład i wprowadzając człowieka na niższy lub wyższy poziom wzrostu duchowego, w zależności zaangażowania duszy w modlitwę.
Poziom wzrostu duchowego wprowadza duszę - tak to ujmę - w różne sfery Opatrzności Bożej, tak że otrzymane łaski są proporcjonalne nie do tego, ile i o co człowiek się modli, a od poziomu rozwoju duchowego, na którym się znajduje. Ta prawda duchowa bywała często lekceważona, moje córki, dlatego wypowiedziano wiele błędnych słów na temat Opatrzności Bożej, dlatego tak wielu jest rozczarowanych modlitwą! W Bogu wszystko jest cudownym porządkiem, wszystko jest harmonią. Kiedy chorzy prosili Jezusa o uzdrowienie, On pytał ich: "Czy wierzycie, że mogę wam to uczynić?". Ludzka głupota uwierzyła dziś, że On wymagał owego aktu wiary, aby Jego sugestia mogła się zrealizować, a tymczasem to pytanie stanowiło szansę dla proszących o łaskę, żeby stali się nieco bardziej duchowi. Chory prosił w swoim, czysto materialnym interesie, pozostawał więc na poziomie materialnym, nie wznosił się na poziomie ducha do Opatrzności. Jezus skłaniał go, aby uczynił akt wiary w Jego Boską moc. Prośba nabierała wtedy duchowego charakteru. Wtedy moc Boża dotykała chorego i uzdrawiała go. Dlatego Jezus powiedział: "Proście najpierw o Królestwo Boże", "Proście w moje imię. Wierzcie tylko". Wszystkie te wyrażenia pozwalają wam zobaczyć, że konieczne jest wejście w modlitwie we własną sferę, że trzeba wzrastać, stawać się bardziej duchowym, aby dosięgnąć Opatrzności Boga na różnych poziomach udzielania się Jego miłości.

Rzym, 30 maja 1921 roku
Beatus 1
"...Kamień a samolot

Spójrzcie: kamień rzucony w powietrze leci, ale upada. Energia, która wprawiła go w ruch, pochodziła z zewnątrz i wyczerpała się. Samolot, chociaż ciężki, uruchamia śmigła i wzbija się w górę, na tyle wysoko, na ile jego ruch może uczynić go lżejszym, tak że lata, jakby nie był zbudowany z materii. Gdyby śmigło nie poruszało się w powietrzu, ale wewnątrz samolotu, a ten …More
"...Kamień a samolot

Spójrzcie: kamień rzucony w powietrze leci, ale upada. Energia, która wprawiła go w ruch, pochodziła z zewnątrz i wyczerpała się. Samolot, chociaż ciężki, uruchamia śmigła i wzbija się w górę, na tyle wysoko, na ile jego ruch może uczynić go lżejszym, tak że lata, jakby nie był zbudowany z materii. Gdyby śmigło nie poruszało się w powietrzu, ale wewnątrz samolotu, a ten ruch nie przenosiłby się na zewnątrz, samolot tylko trząsłby się i szarpał, lecz nie mógłby polecieć. Taka właśnie jest modlitwa tych, którzy nie patrzą na Boga, a kierują się w modlitwie swoim egoizmem, którzy chcieliby, żeby Bóg zstąpił do nich jako sługa spełniający ich życzenia! Czy to możliwe, żeby niebo zniżyło się do samolotu, którego śmigło kręci się wewnątrz kadłuba, nie na zewnątrz? Jeśli nie wznosi się w górę, to czyja to wina? Jeżeli modlitwa nie prowadzi was do głębszego kontaktu z Bogiem, uwalniając od samych siebie, okazuje się daremna - jest zatem konieczne, abyście wzrastały w modlitwie. Najwznioślejsze mistyczne dary łaski nie są niczym innym jak modlitwą: dusza oczyszczona cierpieniem, tym duchowym, staje się lekka, uduchowiona i wzlatuje ponad ziemskie nędze. Dociera do punktu, w którym zwykłe siły to za mało, ale tym bardziej pragnie szybować jeszcze wyżej, chce kochać, wysławiać Boga; wówczas Pan zstępuje do niej i zaprasza jak oblubieniec oblubienicę, i wtedy dusza jest zdolna wznosić się na najwyższe poziomy mistyki..."