Clicks2K

ŚWIĘTY GNIEW I GRZESZNY GNIEW

GRZESZNY GNIEW "POBOŻNYCH"

Grzeszny gniew bardzo często występuje w zachowaniu nawróconych i pobożnych katolików, którzy unoszą się niespokojną żarliwością na widok cudzych wad i błędów, gromiąc swoich bliźnich i nie szczędząc im obelg, jak gdyby sami byli już bezgrzeszni.

Nierzadko taki naturalny i grzeszny gniew (jeden z siedmiu grzechów głównych) jest usprawiedliwiany i niesłusznie nazywany świętym gniewem, z którym tak naprawdę niewiele ma wspólnego.

Jest to zjawisko bardzo często spotykane wśród katolików nawróconych i początkujących na drodze życia duchowego. Potępiają oni surowo, a także oskarżają i obrzucają obelgami wszystkich (w ich mniemaniu) grzeszących lub błądzących.

Znieważają także kapłanów, biskupów, a nawet samego papieża, jakby zapomnieli o całych latach życia w grzechach ciężkich (przez co sami przyczynili się do niszczenia Kościoła).

Po swoim nawróceniu zamieniają się w surowych inkwizytorów, bezlitośnie traktując bliźnich popełniających te same błędy, które ci "inkwizytorzy" popełniali przed nawróceniem. Zapominają w ten sposób o słowach Ewangelii:

Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? (Mt 18, 32-33).

Nieszczęśnicy ci zazwyczaj powołują się na przykład Chrystusa Pana, który gromił faryzeuszy i używał w stosunku do nich bardzo ostrych epitetów.

Pan Jezus mógł sobie pozwolić na używanie tak ostrych słów wobec złych i przewrotnych ludzi, ponieważ jest nieskończenie Świętym Bogiem i zna ukryte intencje serc ludzkich (niektórzy wielcy święci mieli podobne poznanie).

Nam grzesznym nie wolno tego naśladować, gdyż nie znamy ukrytych intencji serc ludzkich, dlatego nie wolno nam osądzać motywacji, a wręcz przeciwnie: mamy obowiązek zakładać dobre intencje u każdego człowieka, gdyż tego wymaga ewangeliczna miłość bliźniego.

Jak naucza św. Ignacy Loyola:

Każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić (Ćwiczenia duchowe 22; patrz także: KKK 2478).

Poza tym nie wolno zapominać, że w starożytności bardzo często posługiwano się inwektywami, a obraza słowna stanowiła integralny element wywodu, zaś jej brak mógł zdecydowanie zaniżyć wartość argumentacji.

Chrystus Pan zakazuje nam osądzania ukrytych intencji bliźnich, które zna tylko Bóg:

Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni (Łk 6, 38).

Nasz Pan, który sam nazwał św. Piotra "szatanem", co znaczyło w tamtych czasach tyle, co "przeciwnikiem" (Mt 16, 23), upomina surowo każdego z nas:

A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego (Mt 5, 22).

Z biegiem wieków Kościół doszedł do pełniejszego rozumienia godności każdego bez wyjątku człowieka stworzonego na obraz Boży (Rdz 1, 27). Dlatego święci ostatnich wieków zazwyczaj nie używali tak ostrych i obraźliwych słów, jakie były powszechnie używane przez ojców Kościoła i niektórych świętych. Szczególnie święci żyjący w XX wieku wyróżniają się szacunkiem dla godności każdej osoby ludzkiej.

Powołujący się na starożytność chrześcijańską zwolennicy bezwarunkowego używania inwektyw wobec grzeszących i błądzących ludzi, jeśli chcą być konsekwentni i postępować logicznie, powinni również praktykować haniebne i poniżające ludzką godność niewolnictwo, które w tamtych czasach było normą:

Niewolnicy, bądźcie we wszystkim posłuszni doczesnym panom... (Kol 3, 22).

Krótko mówiąc, możemy i powinniśmy osądzać słowa i czyny ludzkie, lecz nie wolno nam osądzać ukrytych intencji, które zna tylko Bóg, chyba że grzeszący lub błądzący sam wyjawi swoje intencje poprzez uporczywe (mimo ponawianych pouczeń i upomnień) trwanie w grzechu lub błędzie.

Nigdy jednak nie wolno zapominać o obowiązku miłości bliźniego, która wyraża się także w życzliwości i szacunku:

W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi! W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie! (Rz 12, 10).

Jeżeli zdarzy się, że ulegając nieuporządkowanym emocjom, uniesiemy się nieuzasadnionym gniewem i znieważymy bliźniego obelgami, wtedy powinniśmy przeprosić jeszcze przed zakończeniem dnia:

Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! (Ef 4, 26).

Za każdym razem, gdy przyjdzie nam ochota "dowalić" bliźniemu "z grubej rury", zastanówmy się i pomyślmy: jak sami odebralibyśmy takie słowa ze strony innych ludzi?

Złota zasada podana przez Pana Jezusa brzmi:

Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy (Mt 7, 12).

Już w starożytności św. Augustyn głosił:

Kochaj grzesznika, nienawidź grzechu

ŚW. JAN OD KRZYŻA O WADACH POCZĄTKUJĄCYCH

Ponieważ początkujący czują się pełnymi zapału i gorliwości w rzeczach duchowych i ćwiczeniach pobożnych, z tej pomyślności (z powodu ich niedoskonałości) rodzi się pewien rodzaj ukrytej pychy, skutkiem której zaczynają oni nabierać niejakiego zadowolenia z samych siebie i ze swoich uczynków, mimo iż prawdą jest, że rzeczy święte same z siebie rodzą pokorę. Z tego źródła wypływają próżne, czasem nawet bardzo próżne chęci rozmów o rzeczach duchowych z innymi. Często zresztą w tym celu, by innych nauczać, niż by się od nich uczyć. Gdy zaś napotykają u nich inny rodzaj pobożności niż ich własny, potępiają ich w swoim sercu, a nawet i zewnętrznie w słowach. Stają się wtedy podobni do owego faryzeusza, który chełpił się przed Bogiem ze swych czynów i pogardzał celnikiem (Łk 18, 11-12)(Św. Jan od Krzyża, doktor Kościoła, "Noc ciemna", Księga pierwsza, rozdz. 2, 1; żródło: voxdomini.pl).

Zresztą i szatan roznieca w początkujących zbytnią gorliwość i chęć wykonywania takich uczynków, aby w nich rozbudzić pychę i zarozumiałość. Zdaje sobie bowiem dobrze sprawę, że wszystkie cnoty i dobre uczynki, jakie te dusze wypełniają, nie tylko nie przynoszą im żadnego pożytku, lecz raczej obracają się w wadę. (...) Potępiają więc wszystkich przy każdej sposobności słowami i czynami, widząc źdźbło w oku bliźniego, a nie dostrzegając belki w swym własnym (Mt 7, 3). Przecedzają cudzego komara, a połykają swego wielbłąda (Mt 23, 24)(Św. Jan od Krzyża, doktor Kościoła: "Noc ciemna", Księga pierwsza, rozdz. 2, 2; żródło: voxdomini.pl).

Niektóre osoby popadają w inny rodzaj gniewu duchowego, mianowicie unoszą się niespokojnym gniewem na widok cudzych wad. Zwracają wtedy uwagi drugim i w uniesieniu udzielają im ostrej nagany, jak gdyby byli panami cnoty (Św. Jan od Krzyża, doktor Kościoła: "Noc ciemna", Księga pierwsza, rozdz. 5, 2; żródło: voxdomini.pl).

RADYKALIZM CHRZEŚCIJAŃSKI JEST SKUTKIEM DZIAŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO I WYPŁYWA Z MIŁOŚCI DO BOGA

Święta gorliwość o chwałę Bożą i zbawienie ludzi (radykalizm ewangeliczny) jest skutkiem działania Ducha Świętego i wypływa z miłości ku Bogu, a ponieważ miłość bliźniego jest nieodłączna od prawdziwej miłości Boga, więc kieruje się także miłością bliźniego.

W praktyce wyraża się to w nienawiści wobec grzechu i błędu (który należy zwalczać), a jednocześnie w miłości wobec grzesznego i błądzącego człowieka (którego należy miłować), gdyż Bóg go miłuje i nakazał miłować.

Trzeba jednak zaznaczyć, że prawdziwa miłość bliźniego dąży przede wszystkim do wiecznego dobra jego duszy, natomiast do dobra doczesnego tylko tyle, o ile przyczynia się to dla dobra duchowego i wiecznego (doczesne i przemijające dobro ciała jest podporządkowane wiecznemu dobru duszy).

Nie wolno świadomie i dobrowolnie nienawidzić stworzonego na obraz Boży człowieka, choćby nawet najbardziej grzesznego i błądzącego. Nie wolno świadomie i dobrowolnie pogardzać stworzonym na obraz Boży człowiekiem, nawet najbardziej grzesznym i błądzącym.

FANATYZM RELIGIJNY JEST NAPĘDZANY PRZEZ DIABŁA I WYPŁYWA Z PYCHY

Fanatyzm jest napędzany przez diabła i wypływa z pychy, co w praktyce wyraża się w nienawiści i pogardzie wobec grzesznego i błądzącego człowieka (którego należy miłować), a nie tylko samego grzechu i błędu (który należy mieć w nienawiści i zwalczać).

Ta pogarda i nienawiść wobec grzeszącego lub błądzącego człowieka, uzewnętrzniana w postaci wyzwisk, obelg, a nierzadko rękoczynów, JEST GRZECHEM i nie ma nic wspólnego z radykalizmem chrześcijańskim.

Warto przeczytać:

Św. Augustyn: «Kochaj grzesznika, nienawidź grzechu»

Znak rozpoznawczy odróżniający prawdziwych katolików od pogan

Bezbłędny test wykazujący ukrytą pychę lub pokorę

Ignacy Krasicki - Dewotka

ŚWIĘTY GNIEW

Istnieje święty gniew, który jest inspirowany przez Ducha Świętego. Przykładem takiego świętego gniewu jest zachowanie naszego Pana Jezusa Chrystusa wobec handlarzy w świątyni:

Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie (J 2, 15-17)

Taki nadnaturalny i święty gniew (naśladowany przez niektórych świętych) skierowany jest przeciwko publicznemu znieważaniu Pana Boga, zwłaszcza w Jego własnej świątyni.

Pan Jezus ani przez chwilę nie przestał miłować handlarzy, których potraktował w tak surowy sposób ze względu na wyjątkową wagę przewinienia. Jego gniew powodowany jest troską o świętość Domu Bożego. Chodzi nade wszystko o cześć należną Bogu. Z pewnością nasz Pan uczynił to także ze względu na nas, byśmy byli uczuleni na punkcie ochrony honoru i czci majestatu Bożego

W Pierwszej Księdze Samuela można przeczytać o postępowaniu Helego, który tego obowiązku nie dopełnił i został surowo ukarany śmiercią swoich synów, natomiast Arka Przymierza dostała się w ręce Filistynów (1 Sm 2, 12-4, 11).

Dzisiaj ten sam Bóg obecny jest na naszych ołtarzach w Tabernakulum, dlatego nie ma nic ważniejszego na świecie, niż troska o cześć Najświętszego Sakramentu.

Takim świętym gniewem (skierowanym ku publicznej obrazie Boga, a nie ku osobie obrażającego) powinno zapłonąć na widok profanacji Najświętszego Sakramentu serce każdego prawdziwego katolika. Jednocześnie każdy katolik winien pamiętać o obowiązku zachowania szacunku wobec osób duchownych.

Takim świętym gniewem (skierowanym ku publicznej obrazie Boga, a nie ku osobie obrażającego) powinno zapłonąć serce każdego prawdziwego katolika na widok publicznie rozpowszechnianych bluźnierstw.

Kto prawdziwie miłuje Boga, ten nie może obojętnie patrzeć na publiczne znieważanie Jego Najświętszego Imienia. Jednocześnie zawsze winien pamiętać o obowiązku miłości wobec wrogich Bogu i Kościołowi ludzi.

Takim świętym gniewem powinno zapłonąć serce każdego prawdziwego katolika również na widok gorszenia dzieci i młodzieży, a także publicznego propagowania grzechu sodomii na ulicach polskich miast. Jednak nie wolno z tego powodu znieważać tych chorych ludzi wulgarnymi wyzwiskami i używać wobec nich przemocy fizycznej.

Uzasadniony powód użycia siły fizycznej istnieje jedynie w przypadku konieczności obrony własnej lub obrony innych osób i miejsc (np. kościołów). Dopóki nie ma uzasadnionego powodu, należy protestować w sposób pokojowy. Podobnie jest na wojnie: katolicy mogą w sposób godziwy użyć siły zbrojnej tylko i wyłącznie w wojnie obronnej. Jednak nawet wówczas walczący w obronie Ojczyzny żołnierz, który jest prawdziwym katolikiem, powinien modlić się o zbawienie dusz swoich wrogów.

NATURALNY GNIEW

Pismo Święte podaje także przykład naturalnego gniewu:

Gdy dopełnił się czas Jego wzięcia [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» Lecz On odwróciwszy się zabronił im (Łk 9, 51-55).

Naturalny gniew powstaje na skutek nadpobudliwej natury ludzkiej (impulsywny i porywczy charakter) i skierowany jest głównie przeciwko osobie ludzkiej, która grzeszy lub błądzi. Pan Jezus nie pochwalił takiej postawy nadgorliwych Apostołów, których nazwał "synami gromu" (Mk 3, 17).

KIEDY NATURALNY GNIEW STAJE SIĘ GRZESZNY?

Oto kilka cytatów z Pisma Świętego na temat naturalnego gniewu, który STAJE SIĘ GRZESZNY wówczas, gdy jest bez wystarczającego powodu ŚWIADOMIE dopuszczany, prowokowany i DOBROWOLNIE podtrzymywany, a jego skutki naruszają miłość bliźniego:

Przeklęty ten ich gniew, gdyż był gwałtowny, i ich zawziętość, gdyż była okrucieństwem! Rozproszę ich więc w Jakubie i rozdrobnię ich w Izraelu (Rdz 49, 7).

Żal nierozsądnych zabija, a gniew uśmierca niemądrych (Hi 5, 2).

Zuchwali miasto podniecą, a prawi gniew uspokoją (Prz 29, 8).

Złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik
(Syr 27, 30).

Głupi ujawnia cały swój gniew, mądry go w końcu uśmierza (Prz 29, 11).

Nie bądź pochopny w duchu do gniewu, bo gniew przebywa w piersi głupców (Koh 7, 9).

A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego
(Mt, 5, 22).

A teraz i wy odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę od ust waszych!»
(Kol 3, 8).

Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie - wraz z wszelką złością (Ef 4, 31).

Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Gniew bowiem męża nie wykonuje sprawiedliwości Bożej
(Jk 1, 19-20).

PRAWDZIWA I ŚWIĘTA GORLIWOŚĆ CHRZEŚCIJAŃSKA WYPŁYWA Z SERCA POKORNEGO I MIŁUJĄCEGO BOGA

Fundamentem wszelkich cnót jest pokora, podobnie jak pycha jest korzeniem wszelkich grzechów, dlatego jedynie pokorne serce jest w stanie prawdziwie miłować Boga i bliźniego. Święci uczą, że tyle jest w duszy miłości, ile w niej pokory, ponieważ pokora jest jakby kielichem, który Bóg napełnia swoją miłością.

Św. Paweł Apostoł zachęca:

Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje (1 P 5, 5).

Święta gorliwość o chwałę Bożą i zbawienie dusz wypływa z serca pokornego i miłującego Boga ponad wszystko, a bliźnich ze względu na Boga.

Trzeba więc z pomocą łaski Bożej nade wszystko zwalczać pychę i dążyć do doskonałej miłości Boga, która wyraża się także w miłości bliźniego. Należy przede wszystkim prosić Pana Boga o pomoc w wyzbyciu się pychy i nabyciu autentycznej pokory.

Sam Bóg Wcielony daje nam przykład:

Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych (Mt 11, 29).

NA CZYM POLEGAŁ GRZECH PYCHY FARYZEUSZÓW?

Na czym polegał grzech pychy faryzeuszów, który tak bardzo wstrętny jest w oczach Bożych? Przede wszystkim na tym:

...ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili...(Łk 18, 9).

Osoba, która ma upodobanie w sobie i gardzi innymi, uważając się za dobrą, pobożną i sprawiedliwą, żyje w wielkim kłamstwie i staje się podobna do Lucyfera, ponieważ przywłaszcza sobie dary i łaski Boże otrzymane darmo od Boga:

Cóż masz, czego byś nie otrzymał? (1 Kor 4, 7).

Naszą własnością jest nicość + grzech, dlatego tylko Bóg ma prawo powiedzieć o sobie, że jest dobry i sprawiedliwy. Tylko Bóg ma prawo mieć upodobanie w sobie samym, ponieważ tylko Bóg JEST nieskończenie doskonały i nieskończenie godny wszelkiej chwały.

Warto przeczytać:

Ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili (Łk 18, 9)

Czy istnieje prawdziwa zasługa człowieka względem Boga

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę(Ef 2, 4-10)

Nieuświadomiony pelagianizm obok pychy i zaślepienia umysłu jest głównym źródłem współczesnego faryzeizmu wielu katolików

Schodzenie po 12 stopniach pychy. Ostrzeżenie św. Bernarda

OBOWIĄZEK UNIKANIA FANATYZMU I DĄŻENIA DO RADYKALIZMU CHRZEŚCIJAŃSKIEGO

Jeszcze raz należy powtórzyć, że prawdziwy radykalizm ewangeliczny jest skutkiem działania Ducha Świętego i wypływa z miłości ku Bogu, dlatego kieruje się wypływającą z miłości Boga miłością bliźniego, co w praktyce wyraża się w nienawiści wobec grzechu i błędu, a jednocześnie w miłości wobec grzesznego i błądzącego człowieka.

Fanatyzm religijny jest napędzany przez diabła i wypływa z pychy, a wyraża się w pogardzie i nienawiści wobec grzesznego i błądzącego człowieka, uzewnętrzniając się w postaci wyzwisk i obelg, a nierzadko rękoczynów.

Należy unikać gniewu naturalnego, a tym bardziej grzesznego, który jest jednym z siedmiu grzechów głównych. Gniew staje się GRZECHEM wówczas, gdy jest bez wystarczającego powodu ŚWIADOMIE dopuszczany, prowokowany i DOBROWOLNIE podtrzymywany, a jego skutki naruszają miłość bliźniego.

Trzeba zatem unikać fanatyzmu i dążyć do autentycznego radykalizmu ewangelicznego, gdyż ma nic gorszego od obojętności i letniości, która jest wstrętna w oczach Boga:

Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust (Ap 3, 15-16).

Lecz jednocześnie nie wolno zapominać o owocach Ducha Świętego:

Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5, 22).

Jako katolicy zobowiązani jesteśmy do obrony i szerzenia jedynej prawdziwej wiary katolickiej aż do wylania krwi, lecz naszej krwi, a nie krwi ewangelizowanych, dlatego wzorem dla nas nie są Krzyżacy, lecz Mary Wagner.
Jeśli gorliwość o Kościół pali
To płońmy...
Jak Św. Jan, który Heroda gromił
Mark0S likes this.
ELOHIM.
Święty gniew należy się także Januszowi Korwin Mikke z Konfeteracji
Pewnie tak bo mówi,że chce dobrze,a potem gada o kazirodztwie czy aborcji.Ale zmień ten bluźnierczy awatar,bo ofiara człowieka jest większa niż ofiara wołu ,i tylko kapłanom można było tylko dotykać przedmiotów w świątyni,a tu masz ofiarę doskonałą Jezusa.
ELOHIM.
Shalom! @W dobrej wierze widzę, że znasz Stary Testament?
Jota-jotka likes this.
Radek33
Nie wiem czy dobrze zrozumiałem,ale święty gniew należał się tylko Panu Jezusowi,bo był Bogiem?czyli św.Stanisław ze Szczepanowa który z pewnością wzburzony "nawrzucał"królowi Bolesławowi Śmiałemu,czy ks.Baryczka Kazimierzowi Wielkiemu popełnili grzech i kierowali się pychą?No bo przecież nie znali intencji królewskich serc,jeden był ambitny a drugi był seksoholikiem
Radek33
Przyjacielu za życia jeden był biskupem,a drugi zwykłym księdzem.To znaczy ,że Ty czy ja nie możemy w ten sam sposób skarcić kogoś co pobożny ksiądz,jesli kierujemy się tymi samymi argumentami,tylko dlatego że ktoś ma mniej grzechów albo ma lepsze duchowo życie?
Radek33
To nie jest odpowiedź.Bo ja mam wrażenie,że utknęliśmy w martwym punkcie,że jednemu wolno to samo co drugiemu nie
bielas likes this.
grg89
Wśród żyjących z pewnością są też święci . Gdyby nie było ani jednego zapewne nie byłoby potrzeby aby ten świat wciąż istniał , a że ich liczba jest coraz bardziej znikoma, to dzieje się co się dzieje i jak się dzieje na świecie .
Jak nie można zakładać że że ten czy ten jest z pewnością święty , tak też nie można zakładać że nikt nie jest święty i że nikt nie może się gniewać wykluczając w …More
Wśród żyjących z pewnością są też święci . Gdyby nie było ani jednego zapewne nie byłoby potrzeby aby ten świat wciąż istniał , a że ich liczba jest coraz bardziej znikoma, to dzieje się co się dzieje i jak się dzieje na świecie .
Jak nie można zakładać że że ten czy ten jest z pewnością święty , tak też nie można zakładać że nikt nie jest święty i że nikt nie może się gniewać wykluczając w fałszywej pokorze prawdopodobieństwo świętości którą zna tylko Bóg. Emocje i uczucia są darem Bożym , także gniew który jest wielką siłą . Ten nadmiar energii warto obrócić na pożyteczne rzeczy (św Hieronim miał problemy z gniewem i zajął się przekładem Biblii) .

Aby stanąć w prawdzie o sobie to trzeba się gniewać na : diabła (że jest pierwotnym a nie wtórnym źródłem i inspiratorem zła pochodzącego od bliźnich, że krzyżuje i przeszkadza nam pełnić uczynki miłosierne namawiając do egoizmu itd itp) , gniewać trzeba się na siebie (że się było głupim i lekkomyślnym , że dało się oszukać ludziom, diabłu , że za mało wiernym Bogu ) i gniewać trzeba się na Boga (że dopuścił do takiej sytuacji np w chwilach Jego pozornej nieobecnosci gdy jesteśmy pozostawieni jakby samemu sobie na pastwe szatana ) . Ma to na celu wewnętrzną integracje całego człowieka oraz stanięcie przed Bogiem w prawdzie , bo cukierkowate i ciągle optymistyczne modły byłyby raczej oznaką że ten ktoś chyba żyje w zakłamaniu lub że został już zbawiony i znajduje się w Niebie :).

Tłumienie gniewu w sobie nie jest dobrym rozwiązaniem, prędzej czy później obraca się w smutek i depresje a smutek wg Ewagriusza z Pontu i nie tylko , jest grzechem , niezadowoleniem z tego co jest i rodzi pragnienie za tym co nie dostąpne co jest źródłem ACEDII.
Smutek był kiedyś jednym z grzechów głównych lecz został uproszczony i zawężony do zazdrości przez św. Grzegorza Wielkiego
Trzeba unikać zła i szukać zawsze dobra , czasy trudne tak że przy zachowaniu czystego sumienia należałoby z miłości do bliźnich upominać co drugą osobę (np za wulgaryzmy ) , jednak takie nawet delikatne napominanie z miłości wiąże się z wykluczeniem ze wspólnoty i brakiem delikatności i roztropności .
Nie strofuj szydercy, by cię nie znienawidził, strofuj mądrego, a będzie cię kochał Prz 9 8

Niesłusznie nie sprzeczaj się z nikim, o ile ci zła nie wyrządził. Prz 3 30
Fałszu ust się wystrzegaj, od warg przewrotnych bądź z dala! Prz 4 24


Myślę że wielkim problemem dziś także w kościele i wśród duchowieństwa jest negacja emocji gniewu jako czegoś z góry złego . Że ta energia gniewu jest kierowana do wewnątrz , przekształca się następnie w fałszywe miłosierdzie bez sprawiedliwości (która nakazuje czynić dobro a zła unikać!) i dochodzi do tego że idzie się na kompromis ze złem (dni islamu , dni judaizmu w kościele) a unika się dobra ( brak podjecia debat i odważnych rozmów , skreśla się i karze wiernych kapłanów) .

Bo skoro grzeszyć można uczynkiem , myślą i zaniedbaniem . To co komu pomoże uniknąć grzechu gniewu skoro bedzie unikał tylko zewnętrznego gniewu a wewnątrz go gniew i złość będzie zjadała od środka ? W dodatku takie tłumienie prędzej czy później obróci się w pretensje do Pana Boga i trudności na modlitwie za to że Boga obwinia się za całe zło i innych a nie swój brak postawy którą dziś nazywamy asertywną postawą i wyznaczaniem granic która jest postawą że mamy takie same prawo powiedzieć tak jak i nie w trosce o siebie ,z miłości do Boga i do ludzi

Warto mieć na uwadze że gniew ludzki nie jest gniewem Bożym , zwłaszcza z tej racji że odczucie silnych emocji gniewu może przyćmić i zaciemnić zdrowy "racjonalny" osąd intelektu , a łatwo może unieść na wyżyny diabelskiej pychy :)
Jota-jotka and one more user like this.
Jota-jotka likes this.
Radek33 likes this.
Jota-jotka likes this.
wlowoj
Zgadza się Radek33 - "KoTK" ma bicz na każdego w postaci "tylko Bóg zna intencje serca", podobny do bicza posłuszeństwa na które nie ma już argumentu.