Clicks140
V.R.S.

Św. Franciszek Salezy - z Kazania o Zwiastowaniu

(tł. za)

(…) Ojcowie, rozważając to słowo Pieśni nad Pieśniami, które Oblubienica kieruje do swego Oblubieńca: “niech mnie ucałuje pocałunkiem ust swoich”, mówią że ów pocałunek, którego tak żarliwie pragnie, to dokonanie Tajemnicy Wcielenia Naszego Pana, pocałunek tak oczekiwany i upragniony przez tak długie lata przez wszystkie dusze, które zasługują na miano miłujących. Jednak ów pocałunek, tak długo odmawiany i wstrzymywany, został dany owej świętej miłośnicy, Pani Naszej, która, ponad wszystkimi innymi, zasługuje na miano oblubienicy i kochającej par excellence. Został jej dany przez jej Niebiańskiego Oblubieńca w dzień Zwiastowania (…) w tym samym momencie, w którym miłosne w najwyższym stopniu westchnienie wyrwało się z jej serca: “niech mnie ucałuje pocałunkiem ust swoich”. Wówczas owo Boskie zjednoczenie Wiecznego Słowa z naturą ludzką, którego przedstawienie stanowił ten pocałunek, dokonało się w świętym łonie tej chwalebnej Panny.

Zobaczcie jak delikatnie owa boska miłośnica wyznaje swą miłość: “Niech to Słowo, które jest Słowem Ojca wypowiadanym z ust Jego (Syr 24,3, Mt 4,4) przybędzie by zjednoczyć się ze mną poprzez działanie Ducha Świętego, który jest Wiecznym Tchnieniem miłości Ojca do swego Syna i, wzajemnie, Syna do Swego Ojca. Jednak kiedy ów boski pocałunek został złożony owej niezrównanej Oblubienicy? W tym samym momencie, w którym dała tę wielce upragnioną odpowiedź Aniołowi: “Niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38). O zgodo godna wielkiej radości wśród ludzi albowiem jesteś początkiem ich wiecznej szczęśliwości! (…)

Według Doktorów Kościoła wino, które daje rozkosze i wzmacnia serce (Sdz 9,13, Ps 104) przedstawia ziemskie radości i zadowolenia. Bardziej niż wszelkie ziemskie przyjemności miłość Naszego Pana ma niezrównaną siłę i nieopisaną moc by orzeźwiać ludzkie serce – nie tylko bardziej niż wszystko inne, lecz nic nie jest w stanie dać prawdziwego zadowolenia jedynie poza miłością Boga. Rozważcie, jeśli możecie, wszystkich wielkich tej ziemi i rozważcie ich stan – jednego po drugim. Zobaczycie że nigdy nie byli naprawdę zadowoleni. Jeśli są bogaci i wyniesieni do najwyższych godności tego świata zawsze pożądają czegoś więcej. (…) Człowiek znajduje wielką przyjemność w handlu w tym życiu by znaleźć zadowolenie i spokój, i biorąc ogólnie jest to próżne, gdyż nie uzyska w ten sposób żadnej korzyści. Gdyby kupiec wielce się trudził pewnym handlem, który przynosiłby mu jedynie kłopoty, czy nie zostałby uznany za wielkiego głupca, pozbawionego zdolności osądu? Zatem, pytam was czy ci, których rozumienie, oświecone niebiańskim światłem, wiedzą z pewnością że tylko Bóg potrafi dać ich sercom prawdziwe zadowolenie podejmują się bezużytecznego handlu, wiążąc swe uczucia ze stworzeniem nieożywionym a nawet ludźmi im podobnymi? Światowe korzyści, domy, złoto i srebro, bogactwa, nawet zaszczyty, godności, do których nasza ambicja każe nam tak szaleńczo dążyć – czyż nie są dążeniami próżnymi? Wszystko to przemija, zatem czy nie jesteśmy głupcami, przywiązując do nich swe serca? Zamiast dawać prawdziwy spokój i odpoczynek, powodują pożądanie i wielki niepokój aby je zachować lub powiększyć, jeśli je posiadamy, albo je pozyskać jeśli ich nie mamy.

Jeżeli przywiążemy naszą miłość i uczucia do ludzi, którzy są żywymi stworzeniami zdolnymi do rozumowania, jakiż z tego zysk będzie? Nasz handel nadal będzie próżny albowiem ludzie nam podobni, równi co do natury, mogą dać nam jedynie zamianę – kochając nas dlatego że ich kochamy. To będzie wszystko, albowiem nie będąc większymi od nas, nie przyniosą nam korzyści i otrzymamy nie więcej niż dajemy. Damy im naszą miłość a oni dadzą nam swoją, jedna za drugą, powiem więcej: jeśli będziemy miłować aniołów jakiż zysk nasz z tego będzie, bowiem mówiąc prosto są one stworzeniami tak jak my, również podległymi Bogu, naszemu wspólnemu Stwórcy. Czy mogą coś dodać do naszej pozycji? Nic. Cherubini i serafini nie mają mocy by uczynić nas większymi bądź dać nam doskonałe zadowolenie, gdyż Bóg zawarował to dla siebie samego, nie chcąc by nasze uczucia wiązały się z rzeczami poza Nim, taki jest “zazdrosny”. Dam wam bardzo odpowiedni przykład w tej kwestii. Jego Świątobliwość miał śpiewaka, którego nad wyraz umiłował, albowiem śpiewał wspaniale. Choć był tak umiłowany przez swego mistrza, był mimo to niestały i pewnego dnia zachciało mu się opuścić jego dwór i odejść, i tak uczynił. Jego dobry mistrz był bardzo zmartwiony jego odejściem zatem, wymyślając sposób jak go sprowadzić z powrotem wymyślił następujący. Napisał do wszystkich władców i wielkich ludzi by jeśli ów śpiewak stawi się przed nimi nie przyjmowali go do swej służby, mając nadzieję że jeśli nieszczęsny śpiewak nie znajdzie lepszego schronienia wróci do niego. I stało się jak pragnął Papież, albowiem, widząc że jest wszędzie odrzucany, śpiewak wrócił na służbę w niezrównanej kaplicy Jego Świątobliwości.

Serce ludzkie jest śpiewakiem nieskończenie miłowanym przez Boga, który jest Najwyższą Świętością, lecz śpiewak ów jest zmienny i bardziej niestały oraz kapryśny niż można to wyrazić. Nie możecie sobie wyobrazić jakie upodobanie Bóg znajduje, słysząc chwałę jaką Mu oddaje miłujące Go serce. Zachwyca się nad wyraz wybuchami naszych głosów i harmonią naszej muzyki. Mimo to niestałe serce ma kaprys iść gdzie indziej, niezadowolone z zadowalania swego Pana jeśli nie zadowala przy tym siebie. Nieznośne głupstwo! Albowiem jakim szczęściem czy jakim zaszczytem, przywilejem i źródłem doskonałego zadowolenia jest bycie miłowanym przez Boga i mieszkanie w domu Jego Boskiego Majestatu, to jest, złożenie w Nim całej naszej miłości i nie posiadanie innych ambicji poza byciem miłym Jemu! A mimo to owo ludzkie serce pozwala sobie by odwodziły go w dal kaprysy i błąka się od stworzenia do stworzenia, od domu do domu aby sprawdzić czy nie znajdzie kogoś kto je przyjmie i da mu doskonałe zadowolenie. (…)

Bóg umieścił w naszej mocy przyjmowanie Jego czystej miłości, która może nas wynieść nieskończenie ponad nas samych. Daje ją każdemu kto daje mu swą miłość. Zatem czemu zajmujemy się stworzeniami, mając nadzieję uzyskać coś w handlu, który uprawiamy poszukując ich uczuć?

Och, w jakiej pełni uczyniła ta święta miłośnica. Nasza Pani i Mistrzyni, raduje się słodyczą owych boskich piersi (…) Swym przykładem zaprasza nas byśmy, odłożywszy wszelkie pragnienia ziemskich zadowoleń, mogli mieć honor i łaskę zaczerpnąć z nich i przyjąć mleko miłosierdzia, które spływa, kropla po kropli, na tych, którzy przychodzą by je otrzymać. (…) Jendak nie była jedynie Dziewicą doskonałą, ponad inne, aniołów i ludzi – była również bardziej pokorna niż inni (…) Nasza Pani, zapewniona przez Anioła, dowiedziawszy się co pragnie uczynić wobec niej i w niej Bóg, uczyniła ten najwyższy akt pokory, mówiąc: jestem służebnicą Pańską. Niech mi się stanie według twego słowa. Widziała że została wyniesiona do najwyższej możliwej godności, albowiem nawet gdyby spodobało się Bogu uczynić wiele nowych światów, nie sprawiłby że zwykłe stworzenie stałoby się większe niż Matka Boga. Ta godność jest niezrównana a mimo to święta Panna nie jest nadęta, lecz oświadcza że zawsze pozostanie służebnicą Boskiego Majestatu. I aby ukazać że taką jest i taką być pragnie, powiedziała: niech mi się stanie wszystko według Twego upodobania – oddając się cała miłosierdziu Jego Bożej woli, zapewniając że poprzez jej własny wybór i decyzję zawsze pozostanie w uniżeniu i zachowa pokorę nierozłącznie towarzyszącą dziedzictwu.

Jednak o ile te dwie cnoty pokorę i dziewictwo można znaleźć w oddzieleniu, nie może ono istnieć między pokorą i miłością. Są nierozłączne, tak połączone i zjednoczone ze sobą, że jednej nigdy się nie odnajduje bez drugiej, jeśli są prawdziwe i niepozorowane. Jeśli występowanie jednej znika, znika od razu działanie drugiej. Gdy pokora się uniża, miłość wznosi się ku Niebu. Te dwie cnoty są niczym drabina Jakubowa, po której wstępowały i zstępowały anioły. (…) Nasza Pani upokorzyła się i uznała za niegodną wyniesienia do wielkiej godności Matki Boga. Dlatego została uczyniona Jako Matką, albowiem jednocześnie wygłosiła oświadczenie o swej małości, oddając się Mu całkowicie w akcie niezrównanej miłości i została Matką Najwyższego, który jest Zbawicielem dusz naszych. (…)