Diakonat kobiet w Kościele katolickim jest możliwy, uważa przewodniczący Papieskiej Rady Kultury kard. Gianfranco Ravasi w rozmowie z austriacką agencją katolicką Kathpress 24 lutego. Zastrzegł przy …More
Diakonat kobiet w Kościele katolickim jest możliwy, uważa przewodniczący Papieskiej Rady Kultury kard. Gianfranco Ravasi w rozmowie z austriacką agencją katolicką Kathpress 24 lutego. Zastrzegł przy tym, że „oczywiście trzeba jeszcze nad tym dyskutować, bo tradycja historyczna jest bardzo skomplikowana”. Jednocześnie skrytykował sprowadzanie dyskusji jedynie do sprawy kapłaństwa kobiet, dodając, że raczej należy się zastanowić nad innymi ważnymi funkcjami dla kobiet w Kościele.
gosc.pl
Rafał_Ovile
8

Diakonat kobiet w Kościele katolickim jest możliwy

Diakonat kobiet w Kościele katolickim jest możliwy, uważa przewodniczący Papieskiej Rady Kultury kard. Gianfranco Ravasi w rozmowie z austriacką …
antonio 64_64
OHYDA SPUSTOSZENIA POSTEPUJE
Tymoteusz
John Vennari:

„Taki jednak jest właśnie cel powołania przez Franciszka komisji złożonej z sześciu mężczyzn i sześciu kobiet...” i sześciu dzieci, i wszystko byłoby jasne...

Przy okazji, jak tu z lucyferystą (masonem) rozmawiać o ludzkiej godności?, chyba tak samo, jak rozmawiać o Panu Jezusie i Matce Bożej z talmudycznym rabinem :)
yaphet
Główni budowniczowie socjalizmu w Polsce, byli przez pewnego znanego satyryka, nazywani: "Dyrekcją cyrku w budowie". Coś mi się wydaje, że mamy do czynienia z podobnymi gamoniami w Kościele świętym.
m.rekinek
John Vennari : "W Kościele Katolickim nigdy nie było kobiet - diakonów"

[....] "Kobiety, które były nazywane diakonisami, nie były nigdy wyświecane w sensie sakramentalnym, otrzymywały jedynie rodzaj błogosławieństwa upoważniającego je do pełnienia pewnych posług. Zakres tych posług był niezwykle wąski o ograniczał się zasadniczo do opieki nad innymi kobietami. Ich główną rolą było asystowanie …More
John Vennari : "W Kościele Katolickim nigdy nie było kobiet - diakonów"

[....] "Kobiety, które były nazywane diakonisami, nie były nigdy wyświecane w sensie sakramentalnym, otrzymywały jedynie rodzaj błogosławieństwa upoważniającego je do pełnienia pewnych posług. Zakres tych posług był niezwykle wąski o ograniczał się zasadniczo do opieki nad innymi kobietami. Ich główną rolą było asystowanie kobietom podczas chrztu...[...]
Nawet w kościołach obrządków wschodnich praktyka ta nie była zachowywana "zawsze, wszędzie i przez wszystkich"..[...]
Nie sposób wyobrazić sobie większego anachronizmu, niż próba wskrzeszenia posługi diakonis, których prerogatywy wykraczałyby poza zakres, jaki przysługiwał im w starożytnym Kościele - i wykorzystywanie tego jako pretekstu dla sformalizowania nowinki, jaką jest obecność kobiet w prezbiterium oraz wykorzystywanie ich jako "świeckich szafarek" Eucharystii. Taki jednak jest właśnie cel powołania przez Franciszka komisji złożonej z sześciu mężczyzn i sześciu kobiet - będącej raczej organem spełniającym wymogi poprawności politycznej, niż zespołem uczonych o niekwestionowanych kompetencjach odnośnie wiary i dyscypliny Kościoła. W skład wspomnianej komisji wchodzi m.in. Phyllis Zagano, zagorzała zwolenniczka dopuszczenia kobiet do kapłaństwa..[...].
Wszyscy doskonale znamy taktyki, do jakich ucieka się dziś w dyskusjach organizowanych w celu promowania rewolucji: manipulacje faktami historycznymi, celowe posługiwanie się mętną terminologią , sprytne powoływanie się na anachronizmy oraz przemilczanie wszelkich świadectw historycznych, które kolidowałyby z przyjętą z góry tezą.
Należy do tego dodać powszechną ignorancję dzisiejszych - nieposiadających formacji katechetycznej - katolików, wychowanych w duchu rewolucji Vaticanum II i w dodatku zdezorientowanych ekscesami papieża Franciszka, faworyzującego nowinki i wyszydzającego rzekome "małostkowe zasady". Ostateczny rezultat musi być katastrofalny dla integralności doktrynalnej liturgicznej..[...]

W przypadku wprowadzenia posługi diakonis będziemy mieli w istocie do czynienia z naśladownictwem praktyki protestanckiej - kobietami ubranymi w groteskowe szaty i udającymi mężczyzn, uzurpującymi sobie prawo do pełnienia posług zastrzeżonych dla kapłanów.
Bez wątpienia przyzwyczai to również katolików do widoku kobiet pełniących w Kościele funkcje przywódcze i utoruje drogę do dalszych dyskusji nad możliwością dopuszczenia ich do kapłaństwa..[..]


więcej tu: Zawsze Wierni nr 6/2016
m.rekinek
Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury kard. Gianfranco Ravasi publikuje artykuł pod porażającym tytułem” Drodzy Bracia Masoni. Kiedy dialog z satanistami?

Nie ma i nie może być wątpliwości, że masoneria pozostaje głównym wrogiem Kościoła. To jej liderzy od wieków podkopują fundamenty Europy, niszczą wiarę i Kościół, a także stoją za masowymi mordami katolików w Hiszpanii czy Meksyku (o …More
Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury kard. Gianfranco Ravasi publikuje artykuł pod porażającym tytułem” Drodzy Bracia Masoni. Kiedy dialog z satanistami?

Nie ma i nie może być wątpliwości, że masoneria pozostaje głównym wrogiem Kościoła. To jej liderzy od wieków podkopują fundamenty Europy, niszczą wiarę i Kościół, a także stoją za masowymi mordami katolików w Hiszpanii czy Meksyku (o mniejszych prześladowaniach w Portugalii nie wspominając). Papieże od wieków jasno potępiają uczestnictwo w masonerii i uznają je za powód do ekskomuniki. A jednak przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury w opublikowanym ostatnio tekście określa masonów mianem „drogich braci” i sugeruje, że konieczny jest z nimi dialog.

„… różne deklaracje niemożliwości pogodzenia członkostwa w Kościele i masonerii nie uniemożliwiają jednak dialog, jak to zostało wprost napisane w stanowisku Kościoła w Niemczech, gdzie zostały także wymienione pola debaty, takie jak budowanie wspólnoty, praca charytatywna, walka z materializmem, ludzka godność i wzajemne poznanie” - napisał kardynał. I trudno nie zadać pytania, czy rzeczywiście teolog tej miary nie ma świadomości, że rozumienie ludzkiej godności jest skrajnie odmienne w masonerii i Kościele, a budowanie wspólnoty masońskiej jest oparte na sprzeciwie wobec najbardziej podstawowych wartości i prawd wiary Kościoła? Jak zatem dyskutować. Ale na tym tekst kardynała się nie kończy. On również sugeruje konieczność przezwyciężania stanowiska „katolickich integrystów”, którzy szukają masonów nawet wśród hierarchii (jak pokazuje tekst kardynała wcale nie jest to przesada), i szukanie dróg wyjścia poza „wrogość, uprzedzenia i zniewagi”. Wszystko zaś dlatego, że poza tym, co – zdaniem kardynała – różni masonów od katolików, nie brak rzeczy, które ich zbliżają.

Idąc dalej drogą wytoczoną przez kardynała, nie sposób nie zadać pytania, kiedy kolejny tekst wielkiego dialogisty, pod tytułem, „drodzy bracia sataniści”! W końcu, jeśli głosiciele szatana z masonerii, mogą być uznani za drogich braci, to dlaczego nie inni czciciele złego?

A przestając żartów trudno nie uznać takich wypowiedzi za znak czasów Antychrysta, i mocny dowód na to, że „swąd szatana”, przed którym przestrzegał bł. Paweł VI, nadal bardzo dobrze czuć w niektórych miejscach Watykanu.

Tomasz P. Terlikowski
hel657
To ten kardynał który napisał
Artykuł pod tytułem " Kochani bracia masoni" ...
Weronika.S
Feminizm w przełożeniu na praktyki religijne....
Rafał_Ovile