Clicks796

Tajemnica świętego domu.

considera
2
Tajemnica świętego domu. Bł. A.K. Emmerich, Mistyczka i Wizjonerka tak opisuje historię Domku w książce: „Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi Wraz z …More
Tajemnica świętego domu.

Bł. A.K. Emmerich, Mistyczka i Wizjonerka tak opisuje historię Domku w książce: „Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi Wraz z Tajemnicami Starego Przymierza”.

„Święty Domek w Nazaret.
Domek w Nazaret, który Anna urządziła dla Maryi i Józefa, był Anny własnością. Ze swego mieszkania mogła tam dotąd bocznymi drogami, nie widziana od nikogo, zajść w przeciągu pół godziny. Domek stał niedaleko bramy; z przodu było małe podwórze, a w pobliżu stała studnia, do której się schodziło po kilku stopniach. Leżał on przy pagórku, nie był jednak wbudowany, lecz dzieliła go od niego z tylnej strony wąska droga, z pagórka skopana, a u góry wychodziło na pagórek małe, drzewem wykładane okno. Tylna część domku miała trzy kąty, leżała też wyżej aniżeli przednia część. Dolna część stała w skałach, zaś górna lżej murowaną była. W tej tylnej części była sypialnia Maryi, tutaj też zwiastował Jej Anioł. Ta izdebka miała kształt półokrągły, wskutek poustawianych naokoło murów plecionych ścian ruchomych, grubszych od zwyczajnych cienkich parawanów. Desenie do andrutów podobne były w nie wplecione, użyto też podczas plecenia rozmaitych kolorów, by wydobyć wzory. Łóżko Maryi stało po prawej stronie, poza plecionym parawanem. Po lewej stronie stały szafeczka i mały stół ze stołkiem; było to miejsce, gdzie św. Dziewica modliła się.
Miejsce to było oddzielone od reszty domku kominkiem. Składał się on z muru o kilku stopniach, z którego środka, nad nieco wywyższonym ogniskiem wychodził dymnik, aż pod dach, Dach ów miał u góry otwór, zaś koniec dymnika tworzyła na dwór wychodząca rura, nad którą znajdował się mały daszek. Widziałam, że później na czubku dymnika wisiały dwa małe dzwonki. Z prawej i lewej strony, obok dymnika, ponad ukosem wznoszącymi się schodami o trzech stopniach, prowadziły drzwi do izby Maryi.
W kominie znajdowały się rozmaite otwory, a w nich małe naczynia, które jeszcze w Loretto widzę. Za kominem była ustawiona belka z drzewa cedrowego, do której jedna ściana komina przymurowana była.
Od tej prosto stojącej belki prowadziła belka poprzeczna do środka muru tylnego, a do tej belki poprzecznej znowu inne belki z obu ścian bocznych prowadziły. Belki były niebieskawe, znajdowały się na nich żółte ozdoby. Pomiędzy nimi widzieć można było dach wyłożony wewnątrz wielkimi liśćmi i matami przyozdobionymi na trzech narożnikach gwiazdami. Gwiazda, znajdująca się na środkowym rogu, była wielka jak jutrzenka. Później więcej było gwiazd na matach, którymi dach był wewnątrz wyłożony. Nad poziomą belką prowadzącą od dymnika do ściany tylnej, było w środku okno, a pod nim przytwierdzona była lampa. Pod dymnikiem także leżała belka. Dach nie był spiczasty, ani wysoki, lecz tak spłaszczony, że dokoła poza krawędzią chodzić było można. Czubek dachu był zupełnie płaski, tędy wychodziły na dwór dymnik i rura, nad którą był mały daszek.
Gdy święta Dziewica wyprowadziła się po śmierci Józefa w pobliże Kafarnaum, pozostawiła dom święty pięknie przystrojony, jak święty modlitewnik, często też z Kafarnaum tam przychodziła, by odwiedzić miejsce w którym wcielił się Jezus Chrystus i by tam się pomodlić. Piotr i Jan, ilekroć przyszli do Palestyny, zawsze wstępowali do domku w Nazarecie i w nim konsekrowali. Tam, gdzie było ognisko, stał ołtarz. Szafeczka, której używała Maryja, było miejscem do przechowywania Przenajświętszego Sakramentu i stała na ołtarzu.
Już często miałam widzenie o przeniesieniu świętego domu do Loretto. Długi czas nie chciałam w to wierzyć, lecz często miałam to widzenie. Widziałam, jak siedmiu Aniołów unosiło dom ponad morzem. Nie miał spodu, lecz lśniło się pod nim od światła. Po obu stronach domu były jakby antaby. Trzej Aniołowie po jednej, trzej po drugiej stronie domek unosili. Jeden unosił przód, otoczony wielką jasnością. Przypominam sobie, że tylna część domku z kominkiem, z ołtarzem Apostołów i oknem została przeniesiona do Europy, a myśląc o tym, zdaje mi się, jakby reszta w nieco niebezpiecznej pozycji przy tym wisiała, jakby miała odpaść. Widzę w Loretto także Krzyż, który Święta Dziewica miała w Efezie. Zrobiony jest z różnorodnego drzewa, który też Apostołowie później mieli. Przed tym Krzyżem dzieją się liczne cuda.
Mur świętego domku w Loretto jest nadal ten sam co dawniej. Nawet belka, która pod kominem leżała, razem z domkiem została przeniesiona. Cudowny Obraz Matki Boskiej stoi na Ołtarzu Apostołów”.

Na przestrzeni wieków wykonywanych było wiele kopii tego domku na świecie, ale również i w Polsce. Jednym z nich jest:
Domek Loretański w Gołębiu
pl.wikipedia.org/wiki/Domek_loreta%C5…
Ciąg dalszy opisu Bł. A.K. Emmerich, dotyczący Domku w Nazarecie:

„Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie.
Miałam widzenie o Zwiastowaniu Najświętszej Maryi Pannie w dzień święta kościelnego. Widziałam świętą Dziewicę krótko po Jej ślubie w domku w Nazarecie. Józefa nie było w domu. Udał się wtedy z dwoma bydlętami jucznymi w drogę do Tyberiady po swe narzędzia. Za to Anna była w domu oraz jej …More
Ciąg dalszy opisu Bł. A.K. Emmerich, dotyczący Domku w Nazarecie:

„Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie.
Miałam widzenie o Zwiastowaniu Najświętszej Maryi Pannie w dzień święta kościelnego. Widziałam świętą Dziewicę krótko po Jej ślubie w domku w Nazarecie. Józefa nie było w domu. Udał się wtedy z dwoma bydlętami jucznymi w drogę do Tyberiady po swe narzędzia. Za to Anna była w domu oraz jej służebna i jeszcze dwie dziewice, które razem z Maryją były w świątyni. W domu Anna urządziła wszystko na nowo.
Przed wieczorem modliły się wszystkie, stojąc przy okrągłym stołku, potem jadły ziółka. Anna krzątała się jeszcze długo w domu, zaś święta Dziewica weszła po kilku stopniach do swej izdebki. Tutaj włożyła na Siebie długą, wełnianą, białą suknię z pasem, a na głowę włożyła białawo-żółty welon. Potem weszła służebna, zapaliwszy kilkuramienną lampę, znowu się oddaliła. Maryja, odsunąwszy od ściany niski, złożony stolik, postawiła go na środek izdebki. Stolik ten miał półokrągłą płytę, zwieszającą się przed dwiema nogami. Jedna z tych nóg składała się z dwóch części, jedną połowę wysunąć było można aż pod okrągłą część płyty tak, że stolik stał na trzech nogach. Maryja nakryła stolik najpierw czerwonym, a potem białym, przezroczystym obrusem z frędzlami u dołu, z haftowaną ozdobą na środku, zwieszającym się po tej stronie stolika, która nie była okrągła. Okrągła strona stolika pokryta była białym obrusem. Gdy stolik był uszykowany, położyła Maryja przed nim małą, okrągłą poduszeczkę, a oparłszy obie ręce na stoliku, przyklękła. Plecami zwróciła się ku łożu, drzwi komórki znajdowały się po Jej prawej stronie. Na podłodze rozpostarty był dywan. Maryja, spuściwszy welon przed twarz, złożyła ręce przed piersią. Widziałam Ją długo w tej postawie modlącą się bardzo żarliwie.
Modliła się o zbawienie i o Króla obiecanego, i ażeby i Jej modlitwa też pewien udział miała w Jego posłannictwie. Klęczała długo jakby w zachwyceniu, z obliczem ku niebu wzniesionym; potem, skłoniwszy głowę ku ziemi, modliła się.
Po chwili spojrzała ku prawej stronie i spostrzegła jaśniejącego młodzieńca z rozpuszczonymi, żółtymi włosami. Był to Archanioł Gabriel. Nogami nie dotykał ziemi. W ukośnej linii zstąpił z góry w pełni światła i blasku do Maryi. Cała izdebka pełna była światłości, wobec której nikło światło lampy. Anioł począł z Nią rozmawiać, obie ręce przed piersiami z lekka od siebie rozchylając.
Widziałam, że słowa w kształcie złotych głosek wychodziły z ust jego. Maryja odpowiadała, nie podnosząc wzroku. I znowu mówił Anioł, a Maryja, jakby na rozkaz Anioła, uchyliwszy nieco welonu, spojrzała na niego i rzekła: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego". Teraz widziałam Ją w głębokim zachwyceniu. Stropu izdebki już nie widziałam. Obłok światła był nad domem, a świetlana droga aż do otwartych niebios. W źródle tej światłości widziałam obraz Trójcy Przenajświętszej. Wyglądał jak trójgraniaste światło, a w nim widziałam to, o czym myślałam: Ojca, Syna, Ducha świętego.
Gdy Maryja wyrzekła: „Niech mi się stanie według słowa Twego", widziałam postać Ducha Św. z twarzą ludzką i otoczonego blaskiem jakby skrzydłami. Z piersi i rąk widziałam trzy strugi światła w prawy bok Świętej Dziewicy wnikające, a pod Jej sercem w jedno spływające. W tej chwili Maryja na wskroś była oświecona i jakby przejrzysta; zdawało się jakoby nieprzezroczystość pierzchała jak noc przed tym wylewem tego światła.
Podczas gdy Anioł, a razem z nim promienie światła znowu znikały, widziałam, jak przez smugę światła, ciągnącą się za nim do nieba, liczne zamknięte białe róże o zielonych listkach spadały na Maryję, która całkiem w sobie zatopiona, wcielonego Syna Bożego oglądała w Sobie jako małą, ludzką postać świetlaną z wszystkimi rozwiniętymi członkami, nawet paluszkami. Było to około północy, kiedy tę tajemnicę widziałam.
Po pewnym czasie weszła Anna i inne niewiasty; lecz widząc Maryję w zachwyceniu, znowu wyszły z izdebki. Teraz Święta Dziewica powstała, poszła do ołtarzyka przy ścianie, wysunąwszy wizerunek Dzieciątka w pieluszkach, modliła się przed nim, stojąc pod lampą. Dopiero nad ranem udała się na spoczynek. Liczyła nieco więcej aniżeli czternaście lat.
Anna miała łaskę wewnętrznej współwiedzy. Maryja wiedziała, że poczęła Zbawiciela, owszem Jej wnętrze było przed Nią odkryte, tak więc już wtedy wiedziała, że Królestwo Jej Syna będzie nadprzyrodzonym, a dom Jakuba Kościołem, zjednoczeniem odrodzonej ludzkości. Wiedziała, że Zbawiciel będzie Królem Swego ludu, że uczyni lud czystym i da mu zwycięstwo, że jednak dla zbawienia ludzkości cierpieć będzie i umrze.
Pokazano mi też, dlaczego Zbawiciel przez dziewięć miesięcy w łonie Matki chciał pozostawać i jako Dziecię się narodzić, a nie w postaci doskonałej, jak Adam wystąpić, ani też przyjąć rajskiej piękności Adama. Wcielony Syn Boży chciał na nowo uświęcić poczęcie i narodzenie, przez upadek grzechowy tak bardzo skażone. Maryja stała się Jego Matką. Nie przyszedł wcześniej, ponieważ Maryja była pierwszą i jedyną niewiastą Niepokalanie Poczętą. Jezus żył trzydzieści trzy lata i trzy razy po sześć tygodni.
Myślałam sobie jeszcze: „Tu w Nazarecie jest inaczej niż w Jerozolimie, gdzie niewiastom nie wolno do Świątyni wchodzić. Tutaj, w tym Kościele w Nazarecie, Dziewica sama jest Świątynią, a w Niej Święte Świętych”.

… I jeszcze inny fragment dotyczący Domku Nazaretańskiego po powrocie Świętej Rodziny z Egiptu…

„Dom w Nazarecie podzielony był na trzy oddzielne pomieszczenia. Mieszkanie Matki Bożej było największe i najprzyjemniejsze. Tu się zbierali Jezus, Maryja i Józef na modlitwę; w innym czasie widziałam ich rzadko razem. Przy modlitwie stali, mając ręce złożone na piersiach w kształcie krzyża i zdawało się, że głośno się modlą. Często modlili się przy świetle lampy, mającej kilka knotów, albo przy świetle świecznika, przytwierdzonego do ściany. Zwykle przebywali osobno w swoich mieszkaniach. Józef uprawiał w swej przegrodzie ciesielstwo. Wycinał i strugał drążki i deski, heblował większe kawały drzewa, nieraz dźwigał belki do obrobienia, przy czym pomagał mu Jezus. Maryja zaś była przeważnie zajęta szyciem lub jakąś robotą na drutach; pracę tę wykonywała siedząc, mając nogi na krzyż złożone, a obok Siebie mały koszyczek. Każdy spał w swoim pomieszczeniu, a za łoże i pościel służył im koc, który rano w kłębek zwijano.
Jezus był rodzicom we wszystkim posłuszny, również przy każdej sposobności, nawet na ulicy, uprzejmy, pomocny i usłużny dla każdego. Pomagał Swemu Opiekunowi w pracy, albo spędzał czas na modlitwie i rozmyślaniu. Był wzorem wszystkich dzieci w Nazarecie. Wszystkie Go kochały i bały się Go obrazić. Nieraz rodzice napominali swe dzieci, które się z Nim bawiły, za psoty i błędy, słowami: „Co powie na to Syn Józefa, gdy Mu to opowiem? Jak się tym zasmuci?" Nieraz nawet oskarżali spokojnie swe dzieci przed Jezusem w Jego obecności i prosili Go, by napominał je, aby tego lub owego złego nie czyniły. Jezus przyjmował to z dziecięcą swobodą i z miłością zachęcał dzieci, by dobrze postępowały; a nawet modląc się z nimi, prosił Ojca Niebieskiego o pomoc i łaskę, by się poprawiły i zachęcał je do umartwiania i wyznawania błędów”.
A gdzie moj komentarz?