sługa Boży

NOVUS ORDO MISSAE TO MSZA LUTRA !

Arcybiskup Lefebvre: „Nowa Msza to Msza Lutra!”

Arcybiskup Lefebvre: „Nowa Msza to Msza Lutra!”
Badanie szokujących podobieństw między nową Mszą a „Mszą” Lutra

przez Jego Ekscelencję Arcybiskupa Lefebvre'a
15 lutego 1975,
Florencja, Włochy

Panie i Panowie,
Pragnę dziś wieczorem mówić wam o ewangelicznej Mszy Marcina Lutra i o uderzającym podobieństwie między jego nowinkami liturgicznymi sprzed ponad czterech wieków a niedawno ogłoszonym nowym porządkiem Mszy, Novus Ordo Missae.

Dlaczego takie rozważania mają znaczenie? Ze względu na wybitną rolę, zdaniem samego przewodniczącego Komisji Liturgicznej, przypisaną koncepcji ekumenizmu w doprowadzeniu do tych reform. Ponieważ ponadto, jeśli jesteśmy w stanie stwierdzić, że rzeczywiście istnieje ścisły związek między innowacjami Lutra a Novus Ordo, to kwestię teologiczną, czyli kwestię wiary, należy postawić w odniesieniu do dobrze znanego powiedzenia : lex orandi, lex credendi” ; prawo modlitwy nie może być dogłębnie zmienione bez zmiany prawa wiary.

Dobrze jest, aby wspomóc nasze zrozumienie obecnych reform liturgicznych, dokładnie przestudiować aktualne dokumenty historyczne dotyczące reform Lutra.
Aby uchwycić cel Lutra w realizacji jego reform, musimy pokrótce przypomnieć doktrynę Kościoła dotyczącą kapłaństwa i Najświętszej Ofiary Mszy.
22. sesja Soboru Trydenckiego (1562) uczy, że Nasz Pan Jezus Chrystus, pragnąc, aby Jego Kapłaństwo trwało po Jego śmierci na Krzyżu, ustanowił podczas Ostatniej Wieczerzy widzialną Ofiarę przeznaczoną do zastosowania zbawiennego efektu Jego Odkupienia za grzechy ludzkości. Dlatego Chrystus, ustanawiając święcenia kapłańskie, wybierając Swoich Apostołów i ich następców na kapłanów Nowego Testamentu, naznaczył ich jako takich świętym i niezatartym charakterem.
Ta ustanowiona przez Chrystusa Ofiara dokonuje się na naszych ołtarzach przez ofiarne działanie samego Odkupiciela, prawdziwie obecnego pod postaciami chleba i wina, ofiarującego się Ojcu jako ofiara. Uczestnicząc w Komunii tej Ofiary, jednoczymy się z Ciałem i Krwią naszego Pana i ofiarujemy się również w zjednoczeniu z Nim.

Tak więc Kościół uczy, po pierwsze, że kapłaństwo kapłana zasadniczo różni się od kapłaństwa wiernych, którzy nie mają kapłaństwa, ale należą do Kościoła, który zasadniczo wymaga kapłaństwa. Jest głęboko stosowne, aby to Kapłaństwo było w celibacie, a jego członkowie wyróżniali się od wiernych strojami duchownymi.

Po drugie, zasadniczym aktem liturgicznym spełnianym przez to Kapłaństwo jest Najświętsza Ofiara Mszy, różniąca się od Ofiary Krzyża tylko tym, że ta ostatnia była ofiarą krwawą, a pierwsza ofiarą bezkrwawą. Ofiara Mszy dokonuje się przez ofiarną czynność recytowania słów Konsekracji, a nie tylko przez recytację opowiadania lub wspomnienie Męki Pańskiej lub Ostatniej Wieczerzy.

Po trzecie, mocą tego wzniosłego i tajemniczego aktu skutki Odkupienia odnoszą się zarówno do dusz wiernych na ziemi, jak i do dusz czyśćcowych. Doktryna ta jest wspaniale wyrażona podczas Ofiarowania Mszy św.

Po czwarte, wymagana jest Rzeczywista Obecność Ofiary, która dokonuje się poprzez przemianę substancji chleba i wina w substancję Ciała i Krwi naszego Pana . W związku z tym jesteśmy zobowiązani adorować Eucharystię i zachowywać dla niej najwyższy szacunek, stąd tradycja, że tylko kapłani rozdzielają Najświętszą Eucharystię i troszczą się o jej opiekę.

Wynika z tego wreszcie, że chociaż kapłan odprawia Mszę i przyjmuje Komunię samotnie, to jednak dokonuje aktu publicznego, ofiary równej wartości każdej innej Mszy i mającej nieskończoną wartość zarówno dla celebransa, jak i dla całego Kościoła. W związku z tym Kościół bardzo zachęca do Mszy odprawianych prywatnie.
Powyższe zasady są podstawą modlitw, muzyki i ceremonii, które uczyniły Mszę łacińską Soboru Trydenckiego prawdziwym klejnotem liturgicznym. Głęboko poruszająca nauka Soboru Trydenckiego o Kanonie, najcenniejszym elemencie Mszy, stwierdza:

„Ponieważ przystało, aby rzeczy święte sprawował w święty sposób i ze wszystkich rzeczy ta Ofiara jest najświętsza, Kościół katolicki, aby mogła być godnie i z czcią składana i przyjmowana, ustanowił wiele wieków temu Kanon św. , która jest tak wolna od błędów, że nie zawiera niczego, co by w najwyższym stopniu nie miało posmaku pewnej świętości i pobożności i nie wznosiło do Boga umysłów ofiarodawców. Składa się bowiem częściowo z samych słów Pana, częściowo tradycji apostolskich, a także pobożnych przepisów świętych papieży”. (Akta Soboru Trydenckiego, sesja 22, rozdział IV).
Przyjrzyjmy się sposobowi, w jaki Luter dokonał reformy liturgii, czyli wprowadzenia w życie „Mszy ewangelicznej”, jak ją sam nazwał. Szczególnie interesujące w tym wysiłku są rzeczywiste słowa samego Lutra lub jego uczniów, dotyczące reform. Pouczające jest zwrócenie uwagi na liberalne tendencje, które inspirują Lutra:
Przede wszystkim — pisze — uprzejmie i na litość boską proszę wszystkich, którzy widzą ten porządek służby lub pragną go przestrzegać, aby nie traktowali sztywnego prawa, które miałoby wiązać czy krępować czyjeś sumienie, ale używać go w chrześcijańskiej wolności tak długo, kiedy, gdzie i jak uznasz to za praktyczne i użyteczne” (T, C. Tappert, red., Selected Writings of Martin Luther, t. 3, s. 397). „Kult”, on kontynuuje, „miał dawniej służyć Bogu; odtąd będzie on skierowany do człowieka, aby go pocieszyć i oświecić. Podczas gdy ofiara zajmowała dawniej pierwsze miejsce, odtąd najważniejsze będzie kazanie” (z Léon Christiani, Du luthéranisme au protestantisme (1910), s. 312)

Myśli Lutra o kapłaństwie
W swojej pracy nad Mszami odprawianymi prywatnie Luter stara się wykazać, że katolickie kapłaństwo jest tworem szatana.Opiera to twierdzenie na zasadzie, odtąd fundamentalnej dla jego myślenia, że to, czego nie ma w Piśmie Świętym, jest dodatkiem szatana. W związku z tym, dla Lutra, ponieważ Pismo Święte nie wspomina o widzialnym Kapłaństwie, może być tylko jeden kapłan i jeden Papież, Chrystus. Wraz z Chrystusem wszyscy jesteśmy powołani do kapłaństwa, czyniąc w ten sposób kapłaństwo jednocześnie wyjątkowym i powszechnym. Cóż za szaleństwo ograniczać to do nielicznych. Podobnie wszystkie hierarchiczne rozróżnienia między chrześcijanami są godne Antychrysta; „Biada więc tym, którzy mienią się kapłanami”. (Christiani, tamże, s. 269)
W 1520 r. Luter napisał „Do chrześcijańskiej szlachty narodu niemieckiego w sprawie reformy państwa chrześcijańskiego”, w którym atakuje romanistów i wzywa do zwołania wolnego soboru:

„Pierwszym murem zbudowanym przez Romanistów jest rozróżnienie między duchowieństwem a świeckimi. To czysty wymysł, że papież, biskup, księża i mnisi nazywani są stanem duchowym, podczas gdy książęta, panowie, rzemieślnicy i chłopi nazywani są stanem doczesnym To jest rzeczywiście oszustwo i hipokryzja. Wszyscy chrześcijanie są prawdziwie duchowi i nie ma między nimi żadnej różnicy poza urzędem… Papież lub biskup namaszcza, nadaje tonsurę, wyświęca, konsekruje i przepisuje ubierać się inaczej niż świeccy. Równie dobrze mógłby w ten sposób zrobić z człowieka hipokrytę, ale nigdy chrześcijanina ani człowieka duchowego…Kto wychodzi z wody chrztu, może się chlubić, że jest już konsekrowanym kapłanem, biskupem i papieżem, choć oczywiście nie wypada, by byle kto sprawował taki urząd” (Tappert, tamże, t. 1, 23). -65)
To właśnie z tej doktryny Luter wywnioskował przeciwko zarówno strojom duchownym, jak i celibatowi. W rzeczywistości on i jego uczniowie wskazywali drogę przez małżeństwo.
Ile reform Soboru Watykańskiego II odzwierciedla wnioski samego Lutra? Rezygnacja ze strojów duchownych i zakonnych, powszechne zawieranie małżeństw osób zakonnych, sankcjonowanych nawet przez Stolicę Apostolską, zniesienie różnic między księdzem a świeckim. Ten egalitaryzm przejawia się dalej w podziale funkcji liturgicznych, wcześniej zarezerwowanych dla kapłaństwa.

Zniesienie święceń niższych i subdiakonatu oraz utworzenie diakonatu małżeńskiego przyczyniły się również do czysto administracyjnego pojmowania kapłana, ze szkodą dla jego zasadniczo kapłańskiego charakteru. i już nie w celu składania Ofiary Chrystusa, która sama w sobie jest uzasadnieniem katolickiej koncepcji kapłaństwa.

Księża robotnicy, księża w związkach zawodowych lub na stanowiskach opłacanych przez państwo w podobny sposób przyczyniają się do zacierania różnic między kapłaństwem a świeckimi. W rzeczywistości innowacje idą znacznie dalej niż te wprowadzone przez Lutra.
Drugi poważny błąd doktrynalny Lutra wynika z pierwszego i opiera się na jego przewodniej zasadzie: zbawienie pochodzi z wiary i ufności wyłącznie w Boga, a nie z dobrych uczynków. negując w ten sposób wartość aktu ofiarnego, jakim jest Msza katolicka.

Dla Lutra Msza jest ofiarą uwielbienia, czyli aktem uwielbienia, dziękczynienia, ale z pewnością nie ofiarą ekspiacyjną, która odtwarza Ofiarę Kalwarii i stosuje jego zasługi.
Opisując liturgiczne „perwersje”, jakie zaobserwował w niektórych klasztorach, napisał: „Główny wyraz ich kultu, Msza, przewyższa wszelką bezbożność i obrzydliwość, ponieważ czynią z niej ofiarę i dobre dzieło. porzucić habit i klasztor oraz porzucić śluby, to byłoby w zupełności wystarczające”. (Christiani, s. 258)

Dla Lutra Msza, która ma być po prostu komunią, została poddana potrójnej niewoli: świeccy zostali pozbawieni możliwości korzystania z kielicha, zostali związani dogmatem do tomistycznej opinii o przeistoczeniu, a Msza stała się ofiarą.

„Jest zatem wyraźnie błędne i bezbożne”, oświadczył, „ofiarowanie lub zastosowanie zasług Mszy za grzechy lub zadośćuczynienie za grzechy lub za zmarłych. Msza jest ofiarowana człowiekowi przez Boga, a nie przez człowieka do Boga". (Christiani)
„Z szacunkiem dla Eucharystii, ponieważ powinna ona przede wszystkim pobudzać do wiary, wypada, aby była celebrowana w języku narodowym, aby wszyscy mogli pojąć wielkość obietnicy Boga danej człowiekowi”. (Christiani, s. 176)
Logiczną konsekwencją tej herezji było dla Lutra zniesienie Ofiarowania Mszy, które jednoznacznie wyraża przebłagalne i ekspiacyjne cele Ofiary. Podobnie zniósł większą część Kanonu, zachowując tylko istotne fragmenty jako opowieść o Ostatniej Wieczerzy Chrystusa. Aby lepiej podkreślić to ostatnie wydarzenie, dodał do formuły Konsekracji chleba słowa „quod pro vobis tradetur” („który będzie za was wydany”) i usunął oba „mysterium fidei” („ tajemnica wiary”) i „pro multis”Uważał, że istotne są fragmenty, które zarówno bezpośrednio poprzedzają, jak i następują po konsekracji chleba i wina.

Dla Lutra Msza jest po pierwsze Liturgią Słowa, a po drugie Komunią. Dla nas fakt, że obecne reformy liturgiczne przyjęły dokładnie te same modyfikacje, jest niczym innym jak zdumiewającym. W istocie, jak dobrze wiemy, teksty, którymi posługują się dziś wierni, nie odnoszą się już do Ofiary, ale do Liturgii Słowa, do Wieczerzy Pańskiej i łamania chleba lub do Eucharystii.Artykuł VII instrukcji wprowadzającej nową liturgię odzwierciedlał wyraźnie protestancką orientację. Poprawiona wersja, która pojawiła się w następstwie oburzonych protestów wiernych, pozostaje niestety ułomna.

Jest rzeczą oczywistą, że dodana do tych istotnych zmian, duża liczba pomniejszych modyfikacji liturgicznych przyczyniła się dalej do wpojenia postaw protestanckich, które poważnie zagrażają doktrynie katolickiej: zniesienie kamienia ołtarzowego, użycie jednego obrusu ołtarzowego, kapłan zwrócony twarzą do ludu, pozostawienie Hostii na patenie zamiast na korporale, wprowadzenie zwykłego chleba, naczyń liturgicznych z mniej szlachetnych substancji i wielu innych szczegółów.

Nie ma nic bardziej istotnego dla przetrwania Kościoła Katolickiego niż Najświętsza Ofiara Mszy. Bagatelizowanie tego jest zagrożeniem dla samego fundamentu Kościoła Chrystusowego. Całe życie chrześcijańskie i kapłaństwo opiera się na Krzyżu i na odtworzeniu Ofiary Krzyża na ołtarzu.

LUTER zaprzecza przeistoczeniu i rzeczywistej obecności, jak uczy KOŚCIÓŁ KATOLICKI. Dla Lutra pozostaje substancja chleba. W konsekwencji, jak mówi jego uczeń Melanchton, który zdecydowanie sprzeciwiał się adoracji Najświętszego Sakramentu, „Chrystus ustanowił Eucharystię jako pamiątkę swojej męki. Adorowanie Jej jest zatem bałwochwalstwem”.
Wynika z tego, że Komunia ma być przyjmowana na rękę i pod obiema postaciami, co wzmacnia zaprzeczanie obecności Ciała i Krwi naszego Pana; dlatego normalne jest uważanie Eucharystii za niekompletną pod jedną postacią.

Po raz kolejny zauważamy dziwne podobieństwo między obecną odnową a reformą Lutra. Każde niedawne ogłoszenie o Eucharystii zmierza do osłabienia szacunku, odwrotu od adoracji: Komunia na rękę i jej rozdawanie przez świeckich mężczyzn i kobiety; zmniejszona liczba przyklęknięć, których wielu księży całkowicie zaprzestało; używanie zwykłych naczyń i zwykłego chleba, wszystkie te innowacje osłabiły wiarę w Rzeczywistą Obecność, jak naucza Kościół katolicki.

Nie można nie dojść do wniosku, że skoro zasady są nierozerwalnie związane z praktyką („lex orandi, lex credendi”), fakt, że dzisiejsza liturgia naśladuje reformy Lutra, prowadzi nieuchronnie do przyjęcia zasad zaproponowanych przez Lutra. Doświadczenia sześciu lat, które nastąpiły po ogłoszeniu Novus Ordo, są wystarczającym dowodem. Konsekwencje tego tak zwanego wysiłku ekumenicznego były wręcz katastrofalne, przede wszystkim w dziedzinie wiary, a zwłaszcza w zakresie wypaczenia kapłaństwa i poważnego spadku powołań, skandalicznych podziałów, jakie powstały wśród katolików na całym świecie, a nawet w stosunkach Kościoła z protestantami i prawosławnymi.

Protestanckie koncepcje dotyczące istotnych kwestii Kościoła, Kapłaństwa, Ofiary i Eucharystii są nieodwołalnie przeciwstawne koncepcjom Kościoła katolickiego. Nie bez powodu zwołano Sobór Trydencki i że Magisterium Kościoła tak często wypowiadało się na te właśnie tematy przez ponad cztery wieki od czasu Soboru Trydenckiego.
Pod względem psychologicznym, duszpasterskim i teologicznym niemożliwe jest, aby katolicy porzucili liturgię, która zawsze była prawdziwym wyrazem i podporą ich wiary, i przyjęli w jej miejsce nowe obrzędy wymyślone przez heretyków bez narażania tej wiary na najpoważniejsze niebezpieczeństwo. Nie można w nieskończoność naśladować protestantyzmu, nie stając się protestantem.

Ilu wiernych, ilu młodych księży, ilu biskupów nawet straciło wiarę od czasu przyjęcia nowych reform liturgicznych? Nie można oczekiwać, że obrazi się zarówno Wiarę, jak i naturę, nie oczekując, że te z kolei zbiorą własną zemstę.
Aby uchwycić uderzającą analogię między dwiema Reformami, warto przeczytać współczesne relacje o wczesnych Mszach ewangelickich. Opisy Leona Christianiego pozostają żywe:

Wielu członków kongregacji nie było u spowiedzi, a wielu nie pościło, nawet od alkoholu. Wraz z innymi podchodzą do stołu komunijnego. Karlstadt rozdaje hostie i podaje kielich. Komuniści przyjmują konsekrowany chleb do ręki i swobodnie piją z kielicha. Hostia upada na ziemię, a Karlstadt kiwa na osobę świecką, aby ją podniosła. Laik sprzeciwia się, a Karlstadt pozwala, aby na razie pozostał tam, gdzie jest, ostrzegając jednak kongregację, aby na nią nie nadepnęła. ”(Christiani, s. 281-83)
Tego samego dnia Bożego Narodzenia inny ksiądz z tego samego okręgu udzielił komunii pod obiema postaciami około pięćdziesięciu osobom, z których tylko pięć przystąpiło do spowiedzi. Pozostali otrzymali ogólne rozgrzeszenie, a ich pokuta była zaleceniem przeciwstawienia się grzechowi.
Już następnego dnia - 26 grudnia - Karlstadt ogłosił swoje zaręczyny z Anną de Mochau. W jego ślady poszło wielu księży.
W międzyczasie Zwilling, po opuszczeniu klasztoru, głosił kazania w Eilenbergu. Porzucił habit i teraz nosił brodę. Ubrany w świeckie ubrania, grzmiał przeciwko prywatnie odprawianym Mszom. W Nowy Rok udzielał Komunii pod obiema postaciami. Hostie przechodziły z rąk do rąk. Kilka z nich zostało schowanych przez komunikatorów. Jedna pani podczas odbioru pozwoliła, aby odłamki spadły na ziemię. Nikt nie wydawał się tego zauważyć. Wierni hojnie poczęstowali się kielichem.
29 lutego 1522 r. Zwilling poślubił Katarzynę Falki. W tym czasie doszło do wysypu małżeństw księży i mnichów. Klasztory zaczynały pustoszeć. Ci mnisi, którzy pozostali, usunęli wszystkie ołtarze z wyjątkiem jednego, zniszczyli posągi i obrazy, a nawet święte oleje.
Wśród duchowieństwa panowała anarchia. Każdy ksiądz odprawiał Mszę na swój sposób. Ostatecznie postanowiono przepisać nową liturgię w celu przywrócenia porządku i utrwalenia reform.
Porządek Mszy miał obejmować Introit, Gloria, Epistołę, Ewangelię i Sanctus, a następnie kazanie. Ofertorium i kanon zostały zniesione. Odtąd kapłan miał po prostu opowiadać o ustanowieniu Wieczerzy Pańskiej, recytując głośno po niemiecku słowa konsekracji i rozdając Komunię pod obiema postaciami. Na zakończenie Mszy odśpiewano Agnus Dei, modlitwę na Komunię i Benedicamus Domino (Christiani, s. 281-85).

Heretycy stojący za „nową mszą”
Jednym z trosk Lutra w tym czasie było ustanowienie repertuaru odpowiednich hymnów. Z niemałym trudem udało mu się pozyskać wysiłki liryków. Zniesiono święta świętych. Generalnie jednak Luter próbował zminimalizować całkowite abolicje. Skierował swoje wysiłki na zachowanie jak największej liczby starożytnych ceremonii, starając się raczej ukierunkować ich znaczenie na ducha jego Reform.

Tak więc przez pewien czas Msza zachowywała w dużej mierze swój wygląd zewnętrzny. Kościoły zachowały ten sam wystrój i te same obrzędy, z modyfikacjami, ale skierowanymi do wiernych, ponieważ odtąd o wiele więcej uwagi należało poświęcać wiernym, aby byli świadomi bardziej czynnego udziału w Liturgii : w ten sposób mieli uczestniczyć w śpiewie i modlitwach Mszy św. I stopniowo łacina ostatecznie ustąpiła miejsca językowi niemieckiemu.

Nawet Konsekracja była śpiewana po niemiecku, w tych słowach: „Nasz Pan tej nocy, której został wydany, wziął chleb, złożył dzięki, połamał i dał swoim uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie z tego, bo to jest Ciało moje dane Czyńcie to, ilekroć będziecie to czynić, na moją pamiątkę. Podobnie, gdy skończy się wieczerza, biorąc także kielich, mówiąc: Bierzcie i pijcie z tego, bo to jest kielich nowego przymierze, Krwi Mojej, która się za was wylewa na odpuszczenie grzechów. Czyńcie tak często, ilekroć będziecie pić z tego kielicha na Moją pamiątkę”.

W ten sposób do konsekracji chleba zostały dodane słowa„która za was została wydana” oraz usunięte z konsekracji wina słowa „tajemnica wiary” i „za wielu” .
Czy te rozważania na temat Mszy ewangelickiej nie odzwierciedlają naszych uczuć wobec zreformowanej liturgii od czasów Soboru?

Wszystkie te zmiany, które składają się na nową Liturgię Mszy, mają naprawdę niebezpieczne konsekwencje, zwłaszcza dla młodszych księży. Nie karmiąc się doktryną Ofiary, Rzeczywistej Obecności, Przeistoczenia, nie mają one już żadnego znaczenia dla młodych kapłanów, którzy w rezultacie szybko tracą zamiar wykonywania tego, co czyni Kościół. W konsekwencji nie odprawiają już ważnych Mszy św.

Z drugiej strony starsi księża, nawet jeśli celebrują zgodnie z Novus Ordo , mogą nadal mieć Wiarę wszechczasów. Od lat odprawiają Mszę św. w rycie trydenckim i śwzgodnie z intencjami tego rytu możemy przyjąć, że ich Msze są ważne. Jednak w takim stopniu, w jakim te intencje zanikają, nawet ich Msze mogą stać się nieważne.
W zamierzeniu katolicy i protestanci zbliżyli się do siebie, ale jest oczywiste, że katolicy stali się protestantami, a nie odwrotnie.

Kiedy pięciu kardynałów i piętnastu biskupów uczestniczyło ostatnio w „Soborze Młodzieży” w Taizé we Francji, jak młodzi ludzie mieli odróżnić katolicyzm od protestantyzmu? Niektórzy przyjmowali komunię od katolików, inni od protestantów.
Niedawno kardynał Willebrands, jako wysłannik Stolicy Apostolskiej przy Światowej Radzie Kościołów w Genewie, uroczyście oświadczył, że będziemy musieli zrehabilitować Marcina Lutra!
A co stało się z Sakramentem Pokuty wraz z wprowadzeniem rozgrzeszenia ogólnego? Czy rzeczywiście udoskonaleniem duszpasterskim jest nauczanie wiernych, że uzyskawszy rozgrzeszenie ogólne, mogą przystępować do Komunii pod warunkiem, że jeśli znajdują się w stanie grzechu śmiertelnego, skorzystają z możliwości przystąpienia do spowiedzi w ciągu następnych sześciu miesięcy, lub rok? Kto zasugeruje, że jest to rzeczywiście poprawa duszpasterska? Jakie pojęcie grzechu śmiertelnego mają zachować wierni w tym argumencie?

Sakrament bierzmowania znajduje się w podobnej sytuacji. Powszechnym dziś rytuałem jest wypowiedzenie po prostu: „Znaczę cię znakiem krzyża. Przyjmij Ducha Świętego”. Udzielając bierzmowania, biskup musi dokładnie wskazać szczególną łaskę sakramentalną, przez którą udziela Ducha Świętego. Nie ma bierzmowania, jeśli nie powie: „ Potwierdzam cię w imię Ojca…”
Biskupi często mi zarzucają i przypominają, że udzielam Sakramentu tam, gdzie nie jestem do tego upoważniony. Im na to odpowiadamBierzmuję, ponieważ wierni obawiają się, że ich dzieci nie otrzymały łaski bierzmowania, ponieważ mają poważne wątpliwości co do ważności Sakramentu udzielanego w ich Kościołach.Dlatego, aby mogli być przynajmniej pewni swojej wiedzy o ważności łaski sakramentalnej, proszą Mnie, abym bierzmował ich dzieci. I odpowiadam na ich prośbę, ponieważ wydaje mi się, że nie mogę odmówić tym, którzy proszą o ważność ich potwierdzenia, nawet jeśli może to być niedozwolone. Jesteśmy wyraźnie w czasach, gdy boskie prawo naturalne i nadprzyrodzone ma pierwszeństwo przed pozytywnym prawem Kościoła, gdy to drugie jest przeciwne pierwszemu, podczas gdy w rzeczywistości powinno ono być kanałem do niego prowadzącym.

Żyjemy w czasach nadzwyczajnego kryzysu i nie możemy zaakceptować jego reform. Gdzie są dobre owoce tych reform, reformy liturgicznej, reformy seminariów, reformy zgromadzeń zakonnych? Co przyniosły te wszystkie Kapituły Generalne; co się stało z ich zborami? Życie zakonne prawie zanikło: nie ma już nowicjuszy, nie ma już powołań!

Arcybiskup Bernardin z Cincinnati jasno rozpoznał ten problem, gdy oświadczył na Synodzie Biskupów w Rzymie: „W naszych krajach” – mówił w imieniu anglojęzycznych krajów świata –„nie ma już powołań, ponieważ ksiądz utracił poczucie tożsamości” . Istotne jest zatem, abyśmy pozostali wierni Tradycji, ponieważ bez Tradycji nie ma łaski, nie ma ciągłości w Kościele. Jeśli porzucamy Tradycję, przyczyniamy się do zniszczenia Kościoła.

Miałem okazję powiedzieć kardynałom: „Czy nie widzicie, że Soborowa Deklaracja o Wolności Religijnej jest sprzeczna? Podczas gdy Wstęp stwierdza, że Sobór pozostawia nietkniętą tradycyjną doktrynę katolicką, treść dokumentu jest całkowicie sprzeczna z Tradycją: sprzeciwia się temu, czego nauczali papieże Grzegorz XVI, Pius IX i Leon XIII.

Stoimy teraz przed poważnym wyborem: albo zgadzamy się z Soborową Deklaracją o Wolności Religijnej, a tym samym sprzeciwiamy się nauczaniu Papieży, albo zgadzamy się z nauczaniem Papieży, a tym samym nie zgadzamy się z Deklaracją Soboru Watykańskiego II o Wolności Religijnej. Nie można subskrybować obu. Dokonałem wyboru: wybieram Tradycję. Trzymam się Tradycji ponad nowością, która jest jedynie wyrazem liberalizmu, tego samego liberalizmu, który Stolica Apostolska potępiła przez półtora wieku. Teraz ten liberalizm przeniknął do Kościoła przez Sobór, a jego hasła pozostają te same; wolność, równość i braterstwo.

Duch liberalizmu przenika dzisiaj Kościół, choć jego slogany są słabo zasłonięte: wolność to wolność religijna; braterstwo to ekumenizm; równość to kolegialność. Oto trzy zasady liberalizmu, dziedzictwo filozofów XVIII wieku i rewolucji francuskiej.
Dziś Kościół zbliża się do własnej zagłady , ponieważ te zasady są całkowicie sprzeczne z naturą i z wiarą. Prawdziwa równość nie jest możliwa, a papież Leon XIII w swojej encyklice o wolności jasno wyjaśnił, dlaczego.

I braterstwo! Jeśli nie ma Ojca, gdzie znajdziemy braterstwo? Jeśli nie ma Ojca, nie ma Boga, jakże będziemy braćmi? Czy mamy przyjąć wrogów Kościoła, komunistów, buddystów, masonów?

A teraz mamy wiadomość, że nie ma ekskomuniki dla katolików, którzy zostają masonami. Masoneria prawie zniszczyła Portugalię; Masoneria była z Allende w Chile, a teraz jest w Wietnamie Południowym. Masoni uważają za ważne zniszczenie państw katolickich. Tak było w czasie I wojny światowej w Austrii, tak było na Węgrzech iw Polsce. Masoneria dąży do zniszczenia narodów katolickich. Co czeka Hiszpanię, Włochy i inne kraje w najbliższej przyszłości? Dlaczego Kościół czuje się zmuszony otworzyć ramiona przed wrogami Kościoła?

Teraz jesteśmy zobowiązani do modlitwy, podwojenia naszych modlitw! Jesteśmy świadkami ataku szatana na Kościół, jakiego jeszcze nie widziano. Musimy modlić się do Matki Bożej, Najświętszej Maryi Panny, aby przyszła nam z pomocą, ponieważ nie mamy pojęcia, jakie okropności może przynieść jutro. Nie jest możliwe, aby Bóg tolerował w nieskończoność te bluźnierstwa, te świętokradztwa popełniane przeciwko Jego chwale i majestatowi! Wystarczy zastanowić się nad horrorem aborcji, szalejącymi rozwodami, ruiną prawa moralnego i samej prawdy. Nie do pomyślenia jest, aby to wszystko mogło trwać bez ukarania świata przez Boga jakąś straszliwą karą.

Dlatego musimy błagać Boga o miłosierdzie dla nas samych i dla całej ludzkości, musimy walczyć, musimy walczyć. Musimy odważnie walczyć o zachowanie Tradycji, przede wszystkim o zachowanie Liturgii Mszy Świętej, ponieważ jest ona fundamentem Kościoła, a nawet cywilizacji chrześcijańskiej. Gdyby prawdziwa Msza nie była już odprawiana w Kościele, Kościół by zniknął.
Musimy więc zachować tę Liturgię, tę Ofiarę. Nasze kościoły zostały zbudowane dla tej Mszy, a nie dla żadnej innej: dla Ofiary Mszy, a nie dla kolacji, posiłku, pamiątki czy Komunii. Nasi przodkowie budowali wspaniałe katedry i kościoły, nie na posiłek czy zwykłą pamiątkę, ale dla Ofiary Naszego Pana Jezusa Chrystusa, która trwa nadal na naszych ołtarzach.


Liczę na waszą modlitwę za moich seminarzystów, aby stali się prawdziwymi kapłanami, kapłanami wierzącymi, aby mogli udzielać prawdziwych Sakramentów i sprawować prawdziwą Ofiarę Mszy Świętej.
41,2 tys.
sługa Boży i jeszcze jeden użytkownik linkuje do tego wpisu

" NOWA MSZA JEST DLA SZATANA !!! "
Nie masz dostępu do Mszy Św.w swoim rycie jesteś zwolniony z Jej uczestnictwa ! ks.dr Hesse

sługa Boży

PRAWDZIWY KOŚCIÓŁ POZOSTAŁ W TRADYCJI Jeśli nie masz dostępu... Moim zdaniem trzeba zachować w tej kwestii najdalej idącą przezorność w rozumieniu i stosowaniu tych słów.
Osobiście dojeżdżam ok 50 km co tydzień.
Nie trzeba chyba przypominać tego czym jest Msza Święta
i jaką ma Wartość ?
Kiedyś ludzie szli nawet całą noc, aby móc uczestniczyć
w Najświętszej Ofierze Chrystusa.
Jaka była ich ofiara ? Jaka była ich Wiara ?
Czy i my chcemy nazywać się Katolikami Świętej Tradycji ?
Co zrobimy ? Jakie podejmiemy wyrzeczenie aby być na Mszy ?
Stańmy w prawdzie - nie mieszkamy na mongolskim stepie,
gdzie do najbliższej Katolickiej Mszy możemy mieć 1000 km...
Dlatego nie możemy czuć się usprawiedliwionymi,
jeśli Mszy Świętej nie ma w naszym miasteczku,
albo po drugiej stronie ulicy.

.......są sytuacje kiedy nie każdy jest zawalony kasą , która leży n kupce i tylko trzeba podejść i z niej sobie wziąć ! ludzie żyją z dnia na dzień -modląc sie ,aby mieli co na stół położyć dla swoich dzieci i go stać na dojazdy -szczególnie teraz przy totalnym bezrobociu i kosmicznych cenach paliwa ! chyba jeszcze nie straciłeś pracy , bo nie wszystko kapujesz i rozumiesz ???

sługa Boży

PRAWDZIWY KOŚCIÓŁ POZOSTAŁ W TRADYCJI Wyobraź sobie, że rozumiem.
Wystarczy szczerość względem Boga i względem siebie oraz rozsądek.