Clicks358
artur40
2

Niebezpieczne jutro, czyli co będzie dalej ?

„Nad Wisłą nie jest źle

-...bo mogło być gorzej.”


Wybory prezydenta Polski, a właściwie ich pierwsza tura widziane z USA a później obserwowane w Polsce to zupełnie inne doświadczenie. Nigdy nie przypuszczałem, że mogę mieć tak różne odczucia i refleksje obserwując pierwszą część wyborów w New Jersey a następnie lądując w Warszawie wszystko wygląda znacznie inaczej. Codzienny dostęp do polskiej telewizji dla mnie, kogoś przybywającego z daleka był po prostu szokujący. Beznadziejność reklam wyborczych, czy banalność debaty prezydenckiej między Dudą i Komorowskim była absurdalna. Dla kogoś takiego jak ja, osoby, która od 28 lat, niemal systematycznie świadomie unika polskiej propagandy, zetknięcie się z realiami polskiego narodu jest swego rodzaju szokiem, wynikającym z niedowierzania, że my, jako naród ciągle nabieramy się na to samo. Te same metody, podobne hasła i ci sami ludzie budzą nasze zaufanie. Nie mogę zrozumieć, że przez tyle minionych lat, tyle rozczarowań i tyle przegranych spraw narodowych i społecznych nie nauczyło nas niczego. Chciałoby się napisać, że prawie nic się nie nauczyliśmy, jako naród. Prawie to byłoby pochlebstwo. Niczego nie nauczyliśmy się to brutalna prawda!.

Polacy przegrali wybory..

Przegrana Polskiego narodu odbyła się już w pierwszej turze wyborów. Przegraliśmy kolejny raz, bo nie potrafimy, jako naród wystawić ani wybrać swojego kandydata. Przegrywamy, bo znów stajemy przed wyborem „mniejszego zła”, które w naszym przypadku jest tylko przedłużeniem cierpienia narodu i agonii państwa Polskiego. Frekwencja wyborcza w pierwszej turze świadczy tylko o tym, że jako naród jesteśmy w głębokiej apatii. Nie ma już znaczenia, jaki był procent głosujących w drugiej turze. To czy ktoś zagłosował na któregoś z kandydatów czy pozostał w domu, w tym przypadku jest sprawą drugorzędną.

Chciałbym wierzyć, że wybór Dudy to naprawdę ratunek dla Polski. Ale wierzyć w to nie mogę.

Nie jestem tak wierzący w zapewnienia kandydata PiS jak na przykład Ojcowie z toruńskiej rozgłośni. Czy wynika to z mojego doświadczenia czy może z braku informacji o jakiś niepublicznych ustaleniach między „Prezesem” a „Ojcem dyrektorem” ciężko mi dziś powiedzieć.

Jedno jest dla mnie jasne, wybór mniejszego zła, jakim jest kandydat PiS jest utrwaleniem obecnego rozbiorowo-rozpadowego stanu państwa i w konsekwencji przegraną nas wszystkich.

Nikt inny tylko my sami będziemy winni, nadchodzącej klęsce naszego państwa.

Tu mogę zapytać, takie samo pytanie zapewne postawi, każdy z nas.

Co takiego w kandydacie PiS przekonuje inteligentnych ludzi, że wierzą w program prezesa PiS?

Czy jest to rzeczywiście Polska i pro-Katolicka partia czy być może jest to tylko rewers tego samego medalu?

Ile z poprzednich działań braci Kaczyńskich jest poparciem dla Kościoła Katolickiego i Katolickiego narodu a ile tylko stwarza pozory takich działań, sprytnie skrywając i omijając tematy niewygodne, znaczące zmiany i niezbędne posunięcia dla ratowania Polski w zaborczej, niemieckiej Unii Europejskiej.

Moje zaufanie i poparcie dla PiS wygasło wraz z zaplanowanym pozbyciem się ze sceny politycznej Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin a więc własnych koalicjantów, partii jakby nie było bardziej narodowych niż partia Jarosława Kaczyńskiego.

Nie budzi też mojego zaufania poparcie dla „odbudowy znaczącej” pozycji Żydów w Polsce, lub wypowiedzi braci Kaczyńskich w Izraelu czy fundacji Batorego.

Nie przekonuje mnie również czynny udział w obradach (według mnie nielegalnych) Knesetu w Krakowie. To, że politycy z całego świata łamią wszelkie zasady i nie przestrzegają tajemnicy państwowej, spotykając się w ponad–narodowych grupach, takich jak Grupa Bilderberg nie jest dla mnie wystarczającym argumentem. Ci politycy powinni być w normalnie przestrzegających prawo krajach, natychmiast zatrzymani i przesłuchani po udziale w tego typu spotkaniach.

To samo powinno dotyczyć tych, którzy brali udział w (Krakowskim) spotkaniu Knesetu a więc obradach obcego państwa.

Dziś mamy jednak sytuację, że ludzie ci zamiast zdania relacji z własnych powiązań, zostają „namaszczeni” przez prezesa znaczącej polskiej partii politycznej na różne funkcje państwowe, w tym funkcję głowy państwa.

Najgorsze jest jednak to, że do tego dopisuje się jedyne w Polsce Katolickie - jeszcze „niezależne” radio.

Jest to radio, które zostało skazane na milczenie przez żydowską lożę B’nai B’rith (Polin), gorąco witaną przez Polskiego prezydenta z PiS w 2007 roku...Ten sam prezydent, Kaczyński we wrześniu 2006 roku, podczas wizyty w Izraelu udostępnił archiwa Instytutu Pamięci Narodowej, Izraelowi. W jakim celu, czy nie po to, aby mieli wgląd i mogli trzymać w szachu między innymi ludzi polskiego Kościoła Katolickiego i Episkopat Polski? Czy mam zapomnieć, że Lech Kaczyński był jednym z promotorów ataku na abp. Stanisława Wielgusa. Więcej ciekawych informacji znajdziemy w książce

„Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki” Historia mojego życia, Arcybiskup Stanisław Wielgus. (Wydawnictwo Sióstr Loretanek – Warszawa 2014 r.)

„Atak przeprowadzony na mnie został wykonany na rozkaz światowej masonerii, w którą uwikłani są liczni z tych, którzy mnie atakowali.” Pisze Arcybiskup.

+++

„I mogę państwa zapewnić, że chociaż rządy w Polsce się zmieniają, jak w każdym demokratycznym państwie, to polityka wobec Izraela się nie zmieni”

– Prezydent RP Lech Kaczyński, Izrael – 11 września 2006 roku.

Czy Andrzej Duda wypełni wolę swojego poprzednika z PiS? Ja nie mam, co do tego wątpliwości.

Czy to był powód, dla którego Andrzej Duda obiecał wszystkim według potrzeb i bez ograniczeń?

Jeżeli tak, to tym gorzej świadczy o nas samych, że znów daliśmy się nabrać i uwierzyliśmy w polskość tych, którym ta polskość wcale nie wychodzi.

Co wiedzą w Toruńskiej rozgłośni?.

Czego my nie jesteśmy w stanie zauważyć, że tak bezkrytycznie wierzymy w to, co nam się mówi bez zadawania jakichkolwiek pytań.

Czemu nikt nie pyta o sytuację Polski w Europie, i nie pyta o sprawy naszego zaangażowania w ukraiński przekręt. Nawet w prezydenckiej debacie poświęcono na ten temat tylko około 90sek. Jak można ocenić kogokolwiek po jego poglądach w tym temacie, jeżeli obaj kandydaci podzielają niemal identyczny pogląd na ten najważniejszy temat naszego „być lub nie być”.

Dziś wystarczy obiecać próbę powrotu do poprzedniego, wcześniejszego wieku emerytalnego, aby zostać polskim prezydentem? Tylko, co to da, jeżeli w międzyczasie Polskie Państwo przestanie istnieć?

A gdy tak się stanie, nie będzie też polskiego radia z Torunia.

Moje przekonanie wynika z faktu, że nie wierzę w dialog ani w kompromis miedzy katolikami i żydami, ani w patriotyzm współczesnego pokolenia polskich żydów. Wiem, że w naszej historii byli oddani sprawie polskiej nieliczni żydzi – byli, ale dziś ich nie widzę!

Po tym wszystkim, co dzieje się w polskiej polityce wewnętrznej i zewnętrznej, drastyczne błędy popełnia „nasze ministerstwo spraw zagranicznych” a więc instytucja, w której znaczącą większość stanowią „polscy politycy” żydowskiego pochodzenia. Dziś już nikt nie ma chyba wątpliwości, że ci ludzie wcale nie reprezentują naszego interesu narodowego.

Wybór Dudy, wcale nie jest dla sprawy polskiej najlepszą wiadomością. Zauważyłem, że myśli tak spory procent Polaków, nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa, jakie nadchodzi wraz z tym wyborem.

Prezydent Andrzej Duda jak wiemy był zwolennikiem Lecha Kaczyńskiego, więc z pewnością będzie prowadził politykę podobną również w kwestii ukraińskiej. Komentarze powyborcze w Europie to w większości stos bzdur i propagandy. Najbardziej trafne są jednak komentarze agencji ukraińskich, określają one trafnie, że nie należy spodziewać się przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi żadnych “radykalnych czy kontrowersyjnych decyzji “nowego prezydenta, w tym aktywniejszej pomocy wojskowej dla Ukrainy, bo to uniemożliwi wysoki wynik w wyborach parlamentarnych dla PiS. Sytuacja może ulec jednak zmianie dość drastycznie po jesiennych wyborach. Tego obawiam się najbardziej. Nasze wojskowe zaangażowanie i pomoc wojskowa dla Ukrainy to przysłowiowy gwóźdź do trumny dla naszego narodu. Jeżeli nawet nie dojdzie do konfliktu z Rosją, do którego popychają nas takie kraje jak USA i Izrael (Niemcom też to z pewnością pasuje) to zespolenie, (kto wie może nawet ewentualne zjednoczenie) z Ukrainą słabej obecnie Polski wróży nam zgubę i upadek nadwyrężonej i osłabionej państwowości.

Ukraina to kraj, w którym zginęli Ukraińcy, za to żeby Ukrainą dalej rządzili nie Ukraińcy.

Polska straciła niemal wszystko po to żeby w niej dalej rządzili nie Polacy? Bardzo podobna sytuacja gdzie w obu krajach rządzą ci sami ludzie i maja wspólne cele, jakże niebezpieczne dla nas wszystkich. Co ich powstrzyma by nie zjednoczyli się przeciw nam, gdy już nie będzie naszego oporu i nasze wysiłki będą poskromione?

Wiara jest niezbędna do naszego przetrwania..

Wiara naszych ojców, to powinien być odnośnik naszych zachowań i to, powinno być wyznacznikiem tego, co głosi nam się w katolickich mediach.

To Kościół Katolicki w naszej polskiej historii był motorem naszych walk i prób podniesienia się z kolan. To modły za Ojczyznę i patriotyczne wychowanie było początkiem wszystkich narodowych walk. My Polacy, zawsze w swojej historii nie tylko zaczynaliśmy walkę z głęboką wiarą zaszczepioną w Kościele, ale po zwycięstwie składaliśmy wota wdzięczności przed Bogiem w naszych Kościołach. Najlepszym chyba tego przykładem jest Pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poznaniu (nazwany także pomnikiem Wdzięczności lub pomnikiem Chrystusa Króla). Ten zniszczony przez Niemców (18 lub 19 października 1939 roku) pomnik, był wotum wdzięczności za odzyskanie przez Polskę niepodległości. To symbol naszej niepodległości i wdzięczności Bogu, który nie został odbudowany do dnia dzisiejszego, bo religijny jego charakter nie pozwalał na jego powrót do świadomości narodu Polskiego. Na ziemiach byłych trzech zaborów powstały pomniki wdzięczności za odzyskanie niepodległości. Odbudowano grób nieznanego żołnierza w Warszawie już 1946 roku. W Krakowie zrekonstruowano Pomnik Grunwaldzki w 1976 roku.

Pomnik wyrażający wdzięczność za odzyskanie niepodległości w zaborze Pruskim do dnia dzisiejszego nie został jeszcze odbudowany.**

Dziwnym trafem ten właśnie pomnik był najbardziej religijny i to on powstał w Poznaniu, więc na byłych ziemiach zaborcy najbardziej dla nas niebezpiecznego.

Jest jeszcze coś, co polski Kościół wnosi do naszej rzeczywistości, coś nie mniej istotnego niż posługa wobec Boga i ludzi. To nie tylko wychowanie dla Boga narodu polskiego i przekazanie wiary. Niewielu z nas potrafi dostrzec fakt, że po wojnie zostaliśmy pozbawieni własnych elit narodowych. Elity, które potrafią myśleć i ocenić rzeczywistość po polsku powstały w Kościele najszybciej. Tylko to, że naród Polski potrafi w ważnych momentach swojej historii słuchać Polskich Kapłanów ratowało nas od zguby.

Jak dziś to wygląda?

Czy „zmonopolizowanie” przekazu do wiernych w jednej rozgłośni to najlepsze rozwiązanie?.

Myślę, że mamy wielu patriotycznie myślących kapłanów i wiem, że ich głosu powinniśmy między innymi słuchać. Nie możemy, więc pozwolić by kneblowano im usta sloganami w stylu, „że Kościół nie jest miejscem na politykowanie” – to oczywiste, ale kapłan, który daje nam do myślenia w sprawach politycznych nie może milczeć. Jego głos uciszony, ucisza nasze zdrowe myślenie w sprawach politycznych, a więc w sprawach bezpośrednio dotyczących naszego życia i wpływających na nasze relacje z bliźnimi.

Od naszych przodków musimy uczyć się naszych relacji, między narodem i Kościołem. Fakt, że w czasie wyznania wiary w kościołach nasi przodkowie nieznacznie wysuwali szable z pochwy na znak gotowości do walki w obronie wiary i Ojczyzny, niech pozwoli nam zauważyć jak bardzo te dwie sprawy są ze sobą związane właśnie w Polsce.

Niebezpieczne jutro.

Jednym z haseł przegranego Bronisława Komorowskiego, które mogłem dostrzec na ulicach polskich miast było hasło: „Bronisław Komorowski – prezydent naszej wolności” myślę, że nie tylko mnie od razu przyszedł do głowy komentarz:, „Jaka wolność taki prezydent”…

Co gorsze w moim przekonaniu mój komentarz, jest ciągle aktualny nawet po wyborze Andrzeja Dudy, naszego Polskiego „mniejszego zła”. Polskiego narodu nie stać na wybór prawdziwego patrioty nie ma ludzi przy urnach wyborczych, nie ma też najważniejszego, czyli wsparcia finansowego dla niezależnego kandydata. Jaka jest, więc szansa, że Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, jeżeli kiedyś do tego dojdzie cokolwiek zmienią? Bez masowego wsparcia finansowego i bez zaangażowania Polaków w politykę własnego kraju, w Polsce nic się nie zmieni.

Czy Prezydent Duda dotrzyma słowa i obniży wiek emerytalny? Zobaczymy, żeby tylko nie odbyło się to kosztem wprowadzenia podatku katastralnego, bo gdy będziemy musieli rocznie zapłacić 1% wartości naszego mieszkania, działki, czy domu to wątpię czy na tym dobrze wyjdziemy. Pomysłów nasi wybrańcy mają znacznie więcej, jednym z nich jest tzw. opłata urbanistyczna, który to pomysł wyszedł z kancelarii Prezydenta Komorowskiego. To są tylko sprawy socjalne a gdzie nasza niepodległość, czy niezależność finansowa od obcych banków? Żadna z obecnych partii nawet o tym nie wspomina. Gdzie mowa o zmianie konstytucji czy ordynacji wyborczej, która obecnie służy tym, którzy nas podbili, aby łatwiej nami sterować używając liderów partii politycznych.

Czy Polacy obudzą się z „ręką w nocniku”, bo taniej jest zaufać i brać udział w istniejących politycznych gierkach, niż wydać po 20 złotych na Polaka, który mógłby konkurować z ludźmi finansowanymi z naszych podatków. Ludźmi układu, który od lat nas ogranicza i kontroluje?.

W moich oczach przyszłość Polski wcale nie wygląda lepiej po wyborze Dudy na Prezydenta niż przed jego wyborem. Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma żadnej różnicy między optymistą a pesymistą. Ten drugi jest tylko lepiej poinformowany.

Jest, więc sporo pesymizmu w tym, co piszę, więc na zakończenie życzę wszystkim, aby nic z moich obaw się nigdy nie sprawdziło. Naprawdę chciałbym się mylić i wierzyć, że jakimś cudem, Prezydent Andrzej Duda spełni oczekiwania większości z nas.

Dla Magazynu Polonijnego OWP

Zbigniew J. Wieczorek

Stany Zjednoczone Ameryki Płn.
malgorzata__13
To dziwne,bo wszyscy którzy się modlili za Ojczyznę naprawdę cieszą się ze zmiany,natomiast ci którzy trąbili na cały świat o swych umartwieniach teraz twierdzą że źle sie stało,czyli co,Pan Bóg nie przyjął ofiar natankowców,nie wysłuchał tak jak sobie życzono.
mkatana
„I mogę państwa zapewnić, że chociaż rządy w Polsce się zmieniają, jak w każdym demokratycznym państwie, to polityka wobec Izraela się nie zmieni”

Prezydent RP Lech Kaczyński, Izrael – 11 września 2006 roku.