Clicks1.1K
poznanieprawdy

SOBOWTÓR Papieża Pawła VI w Watykanie

Ojciec Bonawentura Meyer - Ostrzeżenie z zaświatów.pdf
Fragment ;OSTRZEŻENIE Z ZAŚWIATÓW O KOŚCIELE W NASZYM CZASIE
(Wypowiedzi na ten temat pochodzą z 10 czerwca 1977 r.}.
E.: Czy sobowtór jeszcze żyje? Mów prawdę, w Imię...!
B.: Tak, on żyje jeszcze tą korzyść mamy, że on jeszcze żyje, że miał być zamordowany, to zostało przez nas zainscenizowane, że miał zostać zamordowany, to zostało przez nas zainscenizowane, aby cała ta “zupa" przede wszystkim znikła. Na Jej rozkaz musimy mówić, że on jest (żyje). Papież cierpi wielkie udręczenie jak to musieliśmy powiedzieć. Gdyby tylko papież sam sterował (Paweł VI) Kościołem i mógłby naprawdę mówić, to co by chciał... nie byłby kościół nigdy tym czym jest (nie byłby w tak opłakanym stanie).
Żyje on (papież Paweł VI) biednie w swych komnatach i czeka na to, by stan Kościoła polepszył się. A wszystko wydaje się być daremnym. Jest on naprawdę dręczony przez swych poddanych, którzy by powinni go wspierać i w tym ciężkim położeniu Kościoła, w jakim się teraz znalazł, powinni mu pomagać we
wszystkim i stać u jego boku. Zamiast tego... (nie chcemy tego powiedzieć) zamiast tego możemy naprawdę zrobić to, że on nie jest już więcej kompetentny.
Przede wszystkim nie ma on wiele do powiedzenia. Jest on męczennikiem. Powiedziałem to już raz. Ma on gorzej jak męczennik Szczepan. Bardzo kochają go Ci tam u Góry (wskazuje w górę), bardzo go kochają. Jeszcze raz musimy podkreślić: co przychodzi od jego nieposłusznych kardynałów i od tego
fałszywego... (sobowtóra)temu nie trzeba być posłusznym.
E.: Czy papież Paweł VI wie, że ma sobowtóra?
B.: W każdym razie co się święci, on wie że... że... cierpi dlatego niewypowiedzianie, ponieważ przez jego kardynałów nie dociera na świat, do Kościoła i do biskupów to, czego chciałoby Niebo i
on sam. On wie dokładnie: że jest on jeńcem, w pewnym stopniu jest on jeńcem Watykanu. Dlatego cierpi wielką udrękę. Ponieważ kardynałowie nie są mu posłuszni, a przy tym fabrykują wiele takich rzeczy, które nie są zgodne z wolą Bożą, dlatego musiał Judasz owego 17 sierpnia 1975 r. powiedzieć, że teraz nie potrzeba być już więcej, być takim posłusznym. Judasz powiedział wtedy:
“Nie można być posłusznym wilkom, a żaden baranek (baran) nie rzuca się sam w paszczę wilka". O tym (“Odnowie kardynałów") trzeba by krzyczeć z dachów. Trzeba by powiedzieć każdemu biskupowi, że to co przychodzi (rozporządzenia, instrukcje) od niektórych kardynałów nie jest po myśli papieża, ale od nich samych i przez to nie zobowiązuje do posłuszeństwa. Ale wszyscy są tak oślepieni i ślepi jak tabaka w rogu, że po prostu niczego nie chcą dojrzeć. A nadto jest jeszcze ten faktor (szalbierz-sobowtór) i ci trzej najwyżsi kardynałowie.
(O tych trzech kardynałach mówiła w latach 1972-1973 N M P w Bay-\ide kilkakrotnie wymieniając ich
nazwiska: kord. Villot, Kard. Benelli i arcyb. Casaroli, mówiła też wyraźnie o sobowtórze Pawia VI w Watykanie, jak również o strasznym cierpieniu papieża Pawła VI... uwaga od tłumacza).
Jest ich jeszcze więcej, (kardynałów nieposłusznych papieżowi i biskupów). Ale ci (trzej) są najgorsi, ponieważ oni w pewnym stopniu stoją (są) z nami po większej części w połączeniu. W ten sposób (przy pomocy i ukrywając się za plecami kardynałów) możemy tak maskować i kręcić, że ludzie tego nie spostrzegają. W tym jest nasz zysk, korzyść.
My się cieszymy, że tego nie spostrzegają. Gdyby to wyszło na światło dzienne, jakie podziemne machinacje przeprowadzają ci trzej kardynałowie... za to byliby dawniej w 15 wieku spaleni na stosie, jak czarownice. Dzisiaj jednak jest inaczej (i to jest znak czasu) dyskryminowani, dręczeni, prześladowani są ci, którzy głoszą i czynią dobrze (wierni, kapłani, biskupi trzymający się Tradycji Kościoła).
Inni natomiast, którzy czynią źle, głoszą fałsz i szykanują współchrześcijan i czynią takie diabelstwa...
którzy kręcą, zatacza takie rzeczy... które nigdy albo tylko z wielką trudnością mogą zostać odkryte, tym powodzi się dobrze. Są poważani, szanowani. Tych uznaje się za “kompetentnych" i dobrych i mówi się że tych trzeba słuchać, bo co od nich wychodzi jest dobre, jest w porządku, bo pochodzi od “kompetentnych".
To jest znamienne dla tych czasów tak szalonych i chaotycznych, że imitację dobra, bierze się za dobro prawdziwe, my to podsuwamy ludziom, to jest nasze dzieło (wskazuje w dół).
Aby doprowadzić do odejścia od wiary można posłużyć się “cnotą posłuszeństwa" (przełożonym biskupom, oni są kompetentni trzeba ich słuchać, nie patrząc na ich ortodoksję, czy to należy do podwładnych?) Co natomiast jest dobre (ale sprzeczne z zarządzeniami kardynałów, biskupów, poza plecami papieża) my demoni sprzeciwianie się temu ukazujemy jako nieposłuszeństwo, i świadomą niewiarę, jako brak pokory,
jak np. w wypadku Lefebvra. (Chodzi o arcybiskupa Lefebvra). Z pośród komunistów i wolnomularzy są niektórzy, którzy otrzymują przez nas takie siły (fizyczne), że nie muszą nawet sypiać, mogą stale pracować, aby szkodzić Kościołowi.
My dajemy im tę siłę, my to potrafimy. My mamy taką potęgę, że możemy im dać tę siłę, jeżeli są z nami sprzymierzeni, że stają się oni burzycielami Kościoła, o czym nie ma w żadnej książce napisane.
(teraz to chyba F...)
Przede wszystkim, nie jest o tym napisane co my czynimy i co się tam kręci u tych wolnomularzy i niektórych kardynałów...
E.: Czy papież Paweł VI wie o kardynałach? Czy ich przejrzał? W Imię Przenajśw. Trójcy... W Imię Najśw.
Maryi Panny, powiedz nam prawdę!
B.: On ich już dawno przejrzał, on wie wszystko, wszystko. Nie może jednak nic uczynić, jego ręce i nogi są jak się to mówi związane. Nie może on nic.

On otrzymuje zastrzyki...
Doktor — słuchajcie to dobrze, który opiekuje się papieżem, jest tak nakręcony, że (papież otrzymuje pewne trucizny, które szkodzą jego głowie i jego myślom} Pomimo to, wie on jednak dokładnie co jest dobre.
Matka Boża nie dopuszcza do tego aby np. powiedział: Ja ekskomuni-kuję Lafebvra. Do tego nigdy me dopuściła Ona (NMP). Ale pomimo wszystko siły jego są tak sparaliżowane, tak zredukowane, że nie ma on mocy, wystąpić sam przeciwko wszystkim innym. To jest jego męka. I jest to także ciężkie doświadczenie, dopuszczenie z Góry. Jest on jak już powiedziano papieżem męczennikiem, kto w to nie wierzy, zobaczy to jeszcze, oczy mu się otworzą. Nie chcemy tego, aby doszło to do wiadomości ludzi, bo to by wyszło nam na szkodę. Dzień i noc musimy pracować nad tym aby to nie wyszło na światło dzienne. Wielu to już spostrzegło (o sobowtórze), ale większość nie.
E.: Jeżeli Bóg będzie chciał, wyjdzie to na światło, pomimo waszej pracy. W Imię... powiedz nam prawdę!
B.: Prawda zawsze na wierzch wychodzi, w końcu zawsze wychodzi. Nim to jednak nastąpi wielu ludzi musi strasznie cierpieć, i umrzeć wśród wielkich cierpień, jak to ma też miejsce z obecnym prawdziwym papieżem.
W związku z tym muszę jeszcze powiedzieć, ponieważ muszę to mówić, co i jak tego chcą Ci tam u Góry, że Oni zainscenizowali tę książkę dla Kościoła...
Muszę powiedzieć, że żadna ważna wypowiedź i w ogóle wszystkie wypowiedzi napisane w tej książce nie byłyby takie i nie przedstawiałyby się tak, jak tego chce Niebo, gdyby nie wola Nieba, gdyby Oni tego nie strzegli. (Ci tam u Góry).
Nawet przy tych małych wypowiedziach nie dopuszczali Oni aby były fałszywe. Jeżeli jednak ktoś pomimo
tego nie wierzy, to my się z tego cieszymy!!!

Matka Boża rozkazuję nam tak i tak stale przeciwko nam (mówić) (mówić to co nam szkodzi) w podstawowych rzeczach.
O gdyby nie była tak ukoronowana (taka można) i nie mogła wywijać \ nad nami berłem i gdyby miała chociaż mniej mocy! Ona skazuje nas \ całkowicie na zagładę, to znaczy nasze działanie (demonów). Ale Ona każe mówić. Jej wolą jest, w tym czasie wielkigo i niszczącego hałasu, aby przynajmniej dobrzy,
trzymali się jeszcze razem (byli jedno) i według wszelkiej możliwości myśleli i mówili to samo (byli
jednomyślni, zgodni).
W związku z tym, pragnie Ona, aby z całym naciskiem i wyrazistością zostało ogłoszone: — sobowtór istnieje.
E.: Po czym (jak) można poznać sobowtóra? Mów w Imię...!
B.: To musieliśmy już dawniej powiedzieć. Weźcie do ręki manuskrypt tam napisane jest więcej aniżeli chcieli powiedzieć, i zbierzcie razem nasze wypowiedzi o sobowtórze. Następnie czytajcie o nim w książce
Kolberga: Umsturz im Yatican? (Rewolucja przewrót w Watykanie) E.: Czy to się zgadza (czy jest zgodne z
prawdą) co Kolberg napisał?
B.: To się zgadza. (To jest prawda).
E.: Czy Kolberg napisał prawdę? Powiedz, czy Kolberg w książce pt.: “Umsturz in Vatican" mówi prawdę. W Imię...!
B.: Kolberg mówi prawdę w swej książce. Są tam niektóre małe rzeczy, które nie są całkiem, jak się
rzeczywiście odbywały, ale one nie odgrywają znaczenia (mało ważne szczegóły). E.: Dowód frekwencji,
czy jest prawdziwy {tej książki)' 1 . B.: Ten przeklęty dowód frekwencji jest prawdziwy. My (demoni staraliśmy się aby zostało to w sferze wątpliwości i aby zostało to wszystko odrzucone (jako nieprawda...) Po największej części byli tam przedstawieni (w książce Kolberga) tacy, którzy z nami współpracowali więcej aniżeli z innymi... Byli między nimi także tacy. Tego nie da się zaprzeczyć, nie da się zaprzeczyć jego wypowiedziom, nie da się ich zniszczyć i autora. Że my też to musimy powiedzieć!
E.: Czy masz jeszcze coś do powiedzenia, albo to już wystarczy? Mów w Imię...!
B.: Ona nie chce już dziś nic więcej powiedzieć. Tylko tyle, ale aby wreszcie według tego orientowano się co kazała powiedzieć. 12 Stycznia 1976 r. została o sobowtórze uczyniona następująca wypowiedź: nie została jednak umieszczona w pierwszym wydaniu. Podajemy ją tutaj:

Demon VEROBA:
V.: Musicie w Imię Boże powiedzieć, że w Rzymie istnieje sobowtór. Ma on troszkę inną twarz, aniżeli prawdziwy papież, a oczy jego nie są tak bardzo wpadnięte, jak tego
ostatniego (Pawła VI). Prawdziwy Papież jest mizerny (na twarzy) i słabowity. Oczy u prawdziwego są błękitne, a zielone u fałszywego. Fałszywy papież (sobowtór) studiował teologię, jest on wyświęcony, jest dobrym artystą. Nie on sam jest winien. Inni... którzy go zainscenizowali mają większą winę. (Kardynałowie
głównie trzech) Korpus dyplomatyczny spostrzega dobrze to cygaństwo, ale wielu nie chce wcale tego spostrzec. Dziwne jest, że laicy tego nie spostrzegają. Musieliby oni to spostrzec, gdyby nie był dobrze ucharakteryzowany... (uwaga tłumacza: doskonale wykazał to na podstawie fotografii T. Kolberg p.t. “Oszustwo Stulecia). Pomimo to wygląda troszkę inaczej, aniżeli prawdziwy papież. Niektórzy kardynałowie go zainscenizowali. (Matka Boża w Beyside mówi że uczynili to kard. Villot, Benelli i Arcyb.
Casaroli, uwaga tłumacza). Uczynili to tak, że zwiedli nawet dobrych, co przepowiedziało Pismo Święte, ale teraz ludzie nie patrzą już tak do Pisma.
....
B.: Veroba już 12 stycznia mówił o ostrzeżeniu i katastrofie. Zaznaczył on wtedy, że to także musi być
zamieszczone w książeczce. Mówił on także o tym, dlaczego to ostrzeżenie jeszcze nie przyszło. I że to
jest paradoksalne — tylko przez modlitwę... Wy ludzie jesteście do niczego (śmieje się złośliwie) jesteście
niczym i nie będziecie nigdy jak niczym. Jesteście osłami, osłami!!! Można wam mówić siedem razy to samo.
Macie mózg komara, albo macie właściwie tylko przedziurawione sito! Gdyby nie było Tego tam u góry (wskazuje w górę) wasze kości zostałyby zwalone na kupę, w każdej sekundzie tylko
On utrzymuje wasz koniec, w przeciwnym razie bylibyście tylko szmatami i strzępami. Dlatego tam na dole nie
możemy pojąć, że profesorowie, doktorzy i nie wiadomo kto jeszcze mają tak szalony sposób myślenia. Że
można mieć taką zarozumiałość, kiedy są przecież tylko łajnem, które pożerane jest przez robaki

KOMUNIA §W. NA RĘKĘ W KOŚCIELE PIERWOTNYM
E.: W Imię...! Jak to było z Komunią św. na rękę w pierwszych czasach Kościoła?
B.: Chrystus dał, to widzieliśmy wtedy sami, Chrystus dał chleb, który łamał naprawdę nie do ręki. Nie chcemy więcej mówić, nie chcemy mówić!
E.: W Imię...!
B.: Tego nie mówimy chętnie, tego nie możemy przecież chętnie.
E.: W Imię NMP...!
B.: Chrystus dał wtedy przy wieczerzy chleb Apostołom bezpośrednio do ust, po wypowiedzeniu
słów: To jest Ciało Moje. O Krwi nie potrzebujemy wcale mówić. Została Ona tak czy tak wypita, ale nie przyszła wcale do rąk. Apostołowie, którzy uczestniczyli w tej Wieczerzy, nie czynili nigdy
inaczej. Udzielali Komunii św. do ust... Chrystus nie chciał aby to podawano później do rąk... Jeżeli to później podawano na ręce, to tylko z fałszywego zrozumienia, interpretacji. Chrystus tego nigdy
nie chciał. Nawet On sam dawał do ust, a także Matka Boża nie przyjmowała tego Sakramentu nigdy inaczej, jak tylko na kolanach... Ach my nie chcemy tego mówić. Byliśmy na Nią wściekli (wskazuje w górę) kiedy przyjmowała Komunię. W mistyczny sposób widziała Ona wszystko i wspólnie
przeżywała co się wtedy działo we Wieczerniku, Ona prawie zawsze wiedziała wszystko. Była Ona przeznaczona do przewodniczenia Kościołowi. Wprawdzie byli przeznaczeni do tego także Apostołowie, ale Ona musiała ich w wielkim stopniu wspomagać. Musieliśmy to już raz powiedzieć.
Klęczała dniem i nocą i modliła się za Apostołów, aby wszystko w Kościele Chrystusowym szło prawą drogą. Apostołowie, którzy byli przy Ostatniej Wieczerzy, nie udzielali Komunii inaczej jak tylko do ust.
Gdy później było inaczej, to nie wina Apostołów. Także Jezus i Matka Boża nie mają w tym żadnej winy.
Oni (wskazuje w górę} nie zaprowadzili tak tego i nie chcieli, nie mieli wcale takiego zamiaru.
E.: Kto chciał, kto zaprowadził Komunię św. na rękę?
B.: O to nie powinieneś się wcale pytać!
E.: W Imię Ojca...!
B.: To uczyniliśmy później my demoni i tośmy “rozdmuchali" i w ten sposób omotali. Myśleliśmy: gdybyśmy mogli u pierwszych chrześcijan zaprowadzić Komunię na rękę, to można by później powiedzieć, że u pierwszych chrześcijan była także Komunia na rękę. Właśnie ten Sobór albo co
ludzie (posoborowi) na tych przesłankach (Komunii u pierwszych chrześcijan na rękę) się oparli, a nie to nie znaczyło wtedy (czyli to pochodzi od Chrystusa, Apostołów itd.). Pierwsi chrześcijanie żyli
przecież tak blisko Chrystusa, Apostołów. Jeżeli tak, to przecież to jest dobre i nie może być żadnym grzechem (Komunia na rękę). To jest fałszywe rozumowanie, nieznajomość rzeczy, bo tego właśnie Bóg nie chciał.
My demoni myśleliśmy sobie już wtedy, że jeżeli doprowadzimy do tego (do Komunii na rękę) to nastąpi pewnego rodzaju spolitowanie, lekceważenie tego Sakramentu. I tak się stało, przyszło do Komunii na rękę.
Świątobliwe dusze i ci wielcy Nauczyciele Kościoła dojrzeli przecież znowu do czego to wszystko prowadzi i że jest lepiej, jest większe uszanowanie, cześć, kiedy się tego tam u góry (wskazuje w górę) podaje do ust, kiedy Go nie można po prostu wziąć w swoje łapy, swoje brudne ręce... z długimi albo polakierowanymi paznokciami, albo pokaleczonymi (owiniętymi w szmaty) rękami... Nie możemy naraz wszystkiego
powiedzieć. Niekiedy się ludzie, którzy się nawet po nocy nie umyli, swych łap, jeżeli gdzieś... nie chcą przecież tego powiedzieć... jest to straszny brak czci...
Jest także wielu takich, którzy nie tak bardzo wierzą w Boga. Którzy wszystko uważają za symbol, tak jak to w części robią protestanci. Sobór na początku nie był tak usposobiony (na Komunię na rękę) później jednak postanowiono (niektórzy biskupi), że trzeba wyjść naprzeciw protestantom i innym... Oni myśleli (ci niektórzy biskupi, kardynałowie) to byłoby solidarnie i dobre i byłoby miłością bliźniego i w ten sposób mogliśmy osiągnąć po części także przy pomocy wolnomularzy, że mówiono: trzeba być solidarnym, charytatywnym, praktykować miłość bliźniego, wychodzić sobie naprzeciw, aż doprowadzono później do stanu, że wszystko mogło zostać w jakiś sposób cośkolwiek spospolitowane i zmienione... i tak przekręcone, że straciło na wartości i głębokim sensie. W ten sposób mogło się to stać, że stracone zostały przez to (tę
tzw. Odnowę Posoborową) znaczne łaski, ponieważ idzie się z prądem wielkiej masy (tłumu).

OSTROŻNOŚĆ W WYDAWANIU SĄDU
E.: W Imię...!
B.: Są w każdym razie ludzie, którzy działają w dobrej wierze i myślą, że pochodzi to wszystko naprawdę od papieża, a nie wiedzą, że istnieje sobowtór (Pawła VI).
Nie wiedzą oni także, że Komunia na rękę jest grzechem. Nie chcą oni także wypaść z szeregów (z tłumu) i podpaść, przede wszystkim nie wiedzą oni co powiedziano w tej książce (Mahnung...) albo co powiedzieli już różni mistycy współcześni (którym oznajmiono z Nieba), że nie wolno przyjmować Komunii
św. na rękę. To nie jest żaden ciężki grzech dla tych ludzi. To nie ich wina, że kapłan tak czyni. Dzieje się tak także w wielu kościołach, że kiedy ludzie przyklękają i chcą przyjąć Komunię do ust, są przez niektórych księży dyskryminowani, wtedy grzech nie jest także taki ciężki. Osadzone to zostanie w każdym
poszczególnym wypadku przez Boga, przez Tego tam u góry (wskazuje palcem w górę) i Niebo. Nie można odnośnie tych ludzi powiedzieć, że pójdą oni teraz do piekła, gdy przyjmują Komunię na rękę, ponieważ nie wiedzą o tym, że Ci tam u góry tego nie życzą sobie.
Działają oni w posłuszeństwie i myślą, że pochodzi to od papieża, ponieważ nie wiedzą, że jest sobowtór i niewierni kardynałowie (którzy to rozpowszechniają).
Idą oni przecież (ci Komunikujący na rękę w dobrej wierze) pod sztandarem posłuszeństwa.
Inna jest sprawa z tymi uświadomionymi o tym, że to jest złe. Jeżeli tacy po otrzymaniu ulotek, pism od bardzo dobrych mistyków i kapłanów, którzy im mówią, że tego nie wolno, albo nie powinno się czynić i kiedy ci mają już to wewnętrzne rozeznanie, a wtedy pomimo tego czyniliby przeciwnie i myśleli: co mnie to obchodzi, jest mi wszystko obojętne, czy przyjmuję Komunię św. do ust czy do ręki, wtedy byłby to inny
wypadek. Wtedy jest to naturalnie grzech. Musimy to jeszcze powiedzieć: zależy to wszystko od poszczególnego (indywidualnego) wypadku.
To samo dotyczy Mszy świętej. Trydencka Msza jest przez Tych tam u Góry z Nieba uważana jako Msza wybrana, najlepsza. Trzeba jednak wielu kapłanom powiedzieć, że nie powinni drażnić ludzi i mówić: Jeżeli nie będzie odprawiana Trydencka msza, to lepiej nie chodzić wcale... Róbcie sobie Msze w domu, jedynie
dla was. Nie byłoby to dobre nastawienie. Taki sobie jakiś tam, nie jest dobrym pasterzem.
Bo powiedzieliśmy już wcześniej: jest to wprawdzie wielka strata łask (nie uczestniczenie we Mszy Trydenckiej}, ale Msza odprawiana według nowego obrządku, gdy odprawiana jest z pełnią wiary (częściowo z posłuszeństwa do biskupa} przynosi jednak jeszcze wiele łask.
Chociaż nie ma pełni łask, tak jak Msza Trydencka, to przynosi jednak łaski. Jeżeli by ludzie po prostu
zostali w domu i myśleli, że mogą tu w domu odprawić Mszę
(z kapłanem}, a później myśleliby jeszcze: my jesteśmy lepsi i wynosimy się ponad innych, to nie byłoby dobrze.
Są także tradycyjni chrześcijanie, którzy wynoszą się ponad modernistów. Tego Ci tam u góry, także nie
chcą
. To nie jest po myśli Tych tam u góry (wskazuje w górę}.
Oni w Niebie uważają to za faryzeuszostwo, a tego nie wolno. Ona każe powiedzieć, że jest także wielu tradycjonalistów, którzy są sami sobie sprawiedliwi... My jednak nie chcemy już więcej mówić!

DZIEŃ SPRAWIEDLIWEGO GNIEWU BOŻEGO
B.: O dla Boga! Wy kapłani - nawróćcie się! Idźcie drogą Krzyża! Dojrzyjcie wreszcie, że nie prowadzicie waszego ludu prawą drogą. Ta Wysoka (N M P) każe powiedzieć:
Biskupi, kapłani, kardynałowie laicy... dojrzyjcie wreszcie jaka nastała godzina!!! Jest pięć lub dziesięć minut po dwunastej... Już jest po dwunastej, każe Ona powiedzieć, każe Ona wołać — krzyczeć:
wstąpcie wreszcie na drogę cnoty, krzyża i dojrzyjcie znowu dokąd powinniście iść i gdzie należycie, bo wy
tego już nie wiecie! Czyńcie pokutę, módlcie się!!!
Jeżeli to możliwe, módlcie się dzień i noc... i nawróćcie się, aby także wasz lud się nawrócił. Módlcie się,

czyńcie pokutę i nawróćcie się... ponieważ... przyjdzie dzień (woła wzburzonym głosem)... dzień sprawiedliwego gniewu Bożego... Tego tam u góry który was zmiażdży, jeżeli nie dojrzycie jak
powinniście prowadzić wasze stada! (owczarnię). Laicy módlcie się także i wy, i czyńcie pokutę za waszych kapłanów, którzy już nie wiedzą jaką drogą idą! Starajcie się bardzo usilnie całą waszą
świadomością i wszystkimi siłami iść za tym głosem, gdyż w przeciwnym razie pójdzie jeszcze tysiące dusz na zatracenie.
Biskupi, kapłani i laicy idźcie drogą krzyża... Dojrzyjcie, że już dawno wybiła dwunasta. Jest to jedno z
ostatnich ostrzeżeń. Ostrzeżenie z zaświatów, które stara się jeszcze aby ludzie przejrzeli i nawrócili się!
Gdybyście wiedzieli na jakiej drodze się znajdujecie... Gdybyście wiedzieli jaka wybiła godzina i jak tam na dole wygląda w piekle ukrzyżowalibyście się sami. Sami męczylibyście się, czynilibyście pokutę aby nie zostać potępionymi... abyście chociaż o kilka lat mogli skrócić straszny ogień czyśćca. To każe Ona
powiedzieć. Ta Wysoka, a także Ci tam u góry, każą to powiedzieć i jeszcze raz powiedzieć. Książka ta, ta druga część mówi teraz ostatnie słowo: czyńcie pokutę, módlcie się, nawróćcie się, ponieważ... gniew Boży was zmiażdży, jeżeli się nie nawrócicie (jęczy).
Ta Wysoka płacze gorzkimi łzami, ponieważ widzi jak wiele Jej dzieci dojrzy za późno...
Jak wiele Jej dzieci i kapłanów i biskupów i kardynałów jest zaślepionych i nie widzi. Ona mówi i każe
powiedzieć: — O dla Boga!... Usłyszcie w końcu to Ostrzeżenie, ostatnie ostrzeżenie z drugiego świata,
czyńcie to co Ona chce.
Proście o łaskę Bożą... nawróćcie się dopóki nie jest za późno i dopó-ki'nie dotknął Was gniew Boży... I
Ona przyjdzie... i musi pozwolić spaść ramieniowi swego Syna! My powiedzieliśmy, my powiedzieliśmy...
koniec, ostatnie słowa powiedzieliśmy... dla drugiej części tej książki!... Żeśmy też musieli to powiedzieć...
na rozkaz Tej Wysokiej (krzyczy) aż do szpiku kości.

E- Egzorcysta B- belzebub

“Ostrzeżenie z Zaświatów" — nic nadzwyczajnego lecz wszystko jest nadzwyczaj jasne. Żadnej zmiany w nauce katolickiej.
Piekło istnieje .......
i jak jeszcze. Demony przymuszone przez Najświętszą Marię Pannę podają rozpaczliwy obraz. Kościół może zmienić, przystosować się w niektórych sprawach, jak to już w dziejach historii czynił, ale jego posłannictwo, nauka, dogmatyka dotyczące ofiary Mszy Św. pozostają nienaruszone, niezmienne. Biada jednak temu, kto korzystając z naszej epoki zbaczającej z drogi, głosi inną Ewangelię niż ta, która przypieczętowana została krwią Jezusa Chrystusa na krzyżu.