INWAZJA SATANISTYCZNEGO PRZEDSZKOLA: NOWA KSIĄŻKA DLA DZIECI WYCHWALA ABORCJĘ JAKO „SUPERMOC” PRZECIWSTAWIAJĄCĄ SIĘ BOGU
Książka Abortion Is Everything ukaże się w styczniu 2026 r., a jej treść marketingowa zachwala fakt, że zabijanie nienarodzonych dzieci to sposób, w jaki ludzie „kształtują swoje przeznaczenie” i dowodzą, że są bogami.
Dla tych, którzy znają głębsze duchowe nurty kryjące się pod współczesną, postępową ideologią, premiera „Abortion Is Everything” to nie tylko groteska; to rytualne odsłonięcie. To ofiara z dziecka przerobiona na bajkę na dobranoc – i oni właśnie czyhają na duszę twojego pięciolatka.
Organizacja Shout Your Abortion (SYA), która stoi za tą książką, została założona przez Amelię Bonow, która w 2015 r. opublikowała obecnie znane wyznanie, że po aborcji poczuła „zieloną wściekłość, wybuch, napływ radosnej wściekłości” , dodając, że zabieg sprawił, że poczuła się „jakby odzyskała swoją moc… jakbym stała się pieprzoną superbohaterką”.
Istota odrzuca stworzony porządek, przejmuje władzę nad życiem i śmiercią i ogłasza się arbitrem własnej przyszłości. W tradycjach gnostycznych i okultystycznych, sięgających od starożytnej Kartaginy, przez XIX-wieczny satanizm, po współczesną Thelemę, ten akt świadomego sprzeciwu wobec Autora życia jest czczony jako najwyższa inicjacja.
Kartagińskim rodzicom wmawiano, że ofiara ich dzieci zapewniła dobrobyt i autonomię; dzisiejszym rodzicom wmawia się, że unicestwienie tego samego dziecka zapewni „życie, jakie sobie wyobrażamy”.
W tekście reklamowym użyto nawet zwrotu „Aborcja jest wszystkim”, co jest inwersją celowo nawiązującą do biblijnego stwierdzenia „Bóg jest wszystkim” i zastępującą Stwórcę aktem zniszczenia Jego obrazu.
Współzałożycielka Amelia Bonow wielokrotnie przedstawiała aborcję jako święty rytuał wyzwolenia od „patriarchalnej” (biblijnego) moralności.
W wywiadach moment decyzji o aborcji określała jako „błyskawicę czystej wolności”, co jest językiem odzwierciedlającym opis Aleistera Crowleya dotyczący „ukoronowanego i zwycięskiego dziecka”, osiągniętego poprzez ostateczny akt potwierdzenia ego.
Duchowa stawka nie mogłaby być bardziej oczywista. Ruch, który wmawia pięciolatkom, że celowe zabijanie najsłabszych ludzi jest „supermocą” definiującą ich gatunek , nie jest neutralny, postępowy, ani nawet czysto świecki. Jest publicznym sakramentem religii, która zawsze domagała się krwi dzieci jako dowodu oświecenia i autonomii swoich wyznawców.
To, że ten sakrament jest teraz sprzedawany przedszkolakom w formie akwareli i rymowanek, nie jest kwestią kulturową. To moment, w którym maska w końcu opada.