Clicks108

Kard. S. Wyszyński - Prymas liturgiczny i ekumeniczny

Prymas liturgiczny i ekumeniczny – Paweł Żabicki

Na dzień 12 września 2021 roku w Warszawie zaplanowano uroczystości beatyfikacyjne prymasa Stefana kardynała Wyszyńskiego i siostry Róży Czackiej. Zwłaszcza z beatyfikacją byłego metropolity warszawsko-gnieźnieńskiego związanych jest wiele inicjatyw, na przykład w mojej parafii przyozdobiono płoty banerami z cytatami z Prymasa. Od lat ukazuje się mnóstwo publikacji dotyczących życiorysu i nauczania przywódcy Kościoła w Polsce w czasach PRL-u. Przyjrzyjmy się tedy dwóm wątkom: liturgicznemu i ekumenicznemu.

Trudno stwierdzić jednoznacznie, na ile Kardynał zgadzał się osobiście z Novus Ordo Missae, promulgowanym przez papieża Pawła VI w 1969 r. Od jakiegoś czasu krąży informacja o wypowiedzi Prymasa, który miał rzekomo powiedzieć o abp. Annibale Bugninim (czyli głównym architekcie przed- i posoborowych zmian w liturgii), że za to, co zrobił z Mszą św., powinien „zostać spalony na stosie” (potwierdził mi to pewien znajomy kapłan). Wiadomo na pewno, że jeszcze przed ogłoszeniem nowego mszału arcybiskup warszawsko-gnieźnieński odprawiał Mszę „twarzą do ludu”, choćby podczas obchodów Millenium (1) (zresztą od 1964 r. na taką celebrę zezwalała watykańska instrukcja „Inter Oecumenici„), z drugiej strony – na fotografiach z kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze z 1974 r. trudno nie zauważyć, że Prymas ma złączone palce wskazujące i kciuki po Przeistoczeniu (2), co świadczy o jego pobożności eucharystycznej i przywiązaniu do dawnych form. Jak podkreśla Paweł Milcarek, „Niewątpliwie należało do linii Prymasa i to, że skrupulatnie pilnowano szacunku do Najświętszego Sakramentu – zarówno w przepisanych zachowaniach szafarzy, jak i w gestach pobożnościowych wiernych (tzw. kolejki do Komunii i przyjmowanie jej na stojąco, z marszu, zaczęły się przyjmować w polskich kościołach też dopiero po połowie lat 80.; wcześniej Komunii udzielano niemal bez wyjątku na klęcząco, przy balustradach zwykle przykrywanych obrusem komunijnym). W Kościele Prymasa Wyszyńskiego unikano też niszczenia starych ołtarzy: mimo dopuszczonej i dominującej mody na „ołtarze soborowe” ostało się jeszcze wiele miejsc, w których celebrowano versus Dominum, choć fascynaci nowego prądu nazywali to pogardliwie odprawianiem do ściany”(3).

W ankietach Centralnej Komisji Przygotowawczej soboru z 1959 r. Kardynał pisał: „Wprowadzenie języka ojczystego do pewnych tekstów mszalnych może się okazać jednym z pierwszorzędnych sposobów zachęcenia wiernych do uczestnictwa w ofierze Mszy Świętej. Chodzi w tym przypadku o stałe części Mszy przed Ofiarowaniem, a mianowicie Gloria, Lekcje, Ewangelie oraz Credo. Pozostałe części Mszy Świętej, przede wszystkim w Kanonie, należy recytować po łacinie”(4). Następnie postulat „unarodowienia” został przez polski episkopat rozszerzony na Kanon Mszy św. Ale finalnie „Biskupi polscy bronili na soborze łaciny, zwłaszcza dla kanonu Mszy św., chociaż już na dwa lata przed soborem złożyliśmy do Kongregacji Rytów projekt zatwierdzenia nowego spolszczonego Rytuału dla Polski”(5). Według Ewy Czaczkowskiej, wspomniane korekty w myśleniu o reformie liturgicznej wynikały z obaw Prymasa o chaos, jaki mogą przynieść zbyt daleko idące zmiany. Warto dodać, że dopiero po śmierci Kardynała, zabrano się w Polsce do wydawania Brewiarza w języku narodowym.

Ksiądz Wyszyński znajdował się pod wpływem ks. Władysława Korniłowicza, a więc reprezentującego tzw. Kościół otwarty środowiska podwarszawskich Lasek, które były laboratorium przemian w Kościele na długo przed Vaticanum II (6). „U boku księdza Korniłowicza przyszły Prymas Polski zetknął się faktycznie z postulatami i praktykami ruchu liturgicznego, który najmocniejszy był we Francji, Niemczech i Belgii”, pisze Milcarek (7). Z Laskami związany był także ks. Aleksander Fedorowicz, charyzmatyczny proboszcz w nieodległym Izabelinie. W 1954 r. ks. Fedorowicz otrzymał zgodę od uwięzionego Prymasa m.in. na odprawianie Mszy versus populum: „Tobie pozwalam odprawiać Mszę twarzą do ludzi i tym księżom, którym Twoja roztropność pozwoli” (8). Kościół pw. św. Franciszka z Asyżu w Izabelinie wraz z opactwem w Tyńcu były pierwszymi miejscami w Polsce, gdzie przeprowadzano tego typu eksperymenty. O Izabelinie zrobiło się głośno – zjeżdżali tam kapłani i wierni z całej Polski. Pierwszą świątynią w stolicy ze stałym ołtarzem przystosowanym do odprawiania Mszy „twarzą do ludu” był odbudowany po zniszczeniach wojennych kościół św. Marcina przy ul. Piwnej, konsekrowany 1967 r. przez kard. Wyszyńskiego. W 1956 r. w przylegającym do kościoła klasztorze swą siedzibę znalazło odpowiedzialne za ośrodek w Laskach Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża – założone przez s. Różę Czacką. Rektorem świątyni w latach 1957-1992 był, wyświęcony w 1953 r. przez Prymasa, ks. Bronisław Dembowski (również związany z Laskami, późniejszy biskup włocławski). Za sprawą pasterza tej świątyni w latach 1970. powstała pierwsza w Warszawie wspólnota Odnowy w Duchu Świętym o nazwie „Maranatha”.

W kościele św. Marcina zainaugurowano również na szerszą skalę inicjatywy ekumeniczne w Polsce. To właśnie tam, 10 stycznia 1962 r. zorganizowano pierwsze spotkanie ekumeniczne z prawdziwego zdarzenia z udziałem katolików w Polsce. Pośród inicjatorów spotkania – za pozwoleniem kard. Wyszyńskiego – był ks. inf. Stanisław Mystkowski (dawny protegowany ks. Korniłowicza, w latach 1920-1929 sekretarz kard. Kakowskiego), który na tę okazję odprawił Mszę św., a płomienne kazanie ekumeniczne wygłosił wspomniany wcześniej ks. Aleksander Fedorowicz (9). Wzruszenie kaznodziei było tak wielkie, że nie dokończył swojej homilii. Objaśnieniami liturgii zajął się ks. Dembowski. Wśród niekatolickich uczestników tego historycznego wydarzenia był m.in. jeden liderów ewangelików, pastor (a może i „biskup ekumeniczny”) Zygmunt Michelis. Kilkanaście dni później nastąpiła rewizyta katolików w kościele ewangelicko-augsburskim św. Trójcy. Wkrótce kard. Wyszyński zezwolił na głoszenie kazań przez Michelisa podczas Mszy katolickich w kościele św. Marcina, a w 1963 r. udzielił mu zgody na odprawianie nabożeństw protestanckich w kościele św. Kazimierza w Warszawie, który normalnie służył siostrom sakramentkom(10). Michelis widziany był w towarzystwie Prymasa (z którym łączyły go serdeczne relacje) podczas obchodów milenijnych w 1966 r. w Toruniu (11). Fakt udostępniania ambon protestantom podczas katolickich Mszy skomentował jeden z najważniejszych polskich ekumenistów, abp Alfons Nossol: „Najwięcej zdumienia budzi fakt, że w wyznaczonych kościołach w Polsce w czasie Eucharystii kazania głoszą duchowni innych wyznań. Pamiętam, jak kiedyś kard. Joseph Ratzinger, jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, powiedział zaskoczony: Przecież przepisy nie zezwalają na to. Wtedy odpowiedzieliśmy, że zatwierdził to jeszcze kard. Stefan Wyszyński, który widział w tej praktyce element scalania wiernych ponad podziałami wyznaniowymi, a w pewnym sensie także politycznymi czy światopoglądowymi. Wtedy kard. Ratzinger odpowiedział: No skoro tak chciał kardynał Wyszyński, to w drodze wyjątku musimy to zaakceptować” (12). Ponoć był to pomysł bp. Władysława Miziołka, określanego mianem „Biskupa Miziołka od ekumenizmu” lub „Polskiego Jana XXIII”. Kard. Wyszyński sam nie brał udziału w nabożeństwach ekumenicznych, co tłumaczy abp Nossol: „Nie, on sam nie brał udziału, natomiast wspierał działalność bp. Władysława Miziołka. Doskonale wiedział, że jest to człowiek, który się na ekumenizmie zna, któremu na ekumenizmie zależy. I jego właśnie uczynił swoim biskupem pomocniczym. Prymas był zresztą w sprawach ekumenizmu na bieżąco”(13).

Warto przy okazji wspomnieć o innej „szarej eminencji” ekumenizmu w Polsce, a więc s. Joannie Lossow, o przydomku „Siostra Joanna od Jedności”. Pochodziła z mieszanej katolicko-protestanckiej rodziny, a międzywojniu, podczas studiów w Paryżu, uczęszczała na wykłady Jacques’a Maritaina. Wstąpiwszy w Laskach do zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża – została sekretarką ks. Korniłowicza. Od lat 30. ubiegłego wieku datuje się również jej przyjaźń z ks.Wyszyńskim (14). Ten ostatni, początkowo niechętny i ostrożny („za wcześnie”), w 1961 r. zezwolił s. Joannie na wizytę (wkrótce była i rewizyta) u protestantów, gdzie nawiązała dozgonną przyjaźń z diakonisą Reginą Witt, sekretarką Michelisa. Przyjaciółki w przyszłości napiszą wspólnie książkę poświęconą Michelisowi. S. Lossow należała do współorganizatorek słynnej Mszy z 10 stycznia 1962 r. w świętomarcińskiej świątyni, a w następnych latach organizowała w Laskach rekolekcje ekumeniczne dla księży i młodzieży. Była bodaj największym orędownikiem interkomunii z protestantami w Polsce (15).

Na powyższych przykładach widać, że Prymas Tysiąclecia, jeszcze przed rozpoczęciem obrad Soboru Watykańskiego II, zezwalał na eksperymenty liturgiczne i inicjatywy ekumeniczne. Wprawdzie nie miało to zasięgu ogólnopolskiego, a w latach posoborowych było wprowadzane ewolucyjnie – w przeciwieństwie do tego, co działo się w Kościołach lokalnych na Zachodzie – to jednak pewne fakty pozostają bezdyskusyjne. Należy o tym głośno mówić, tak jak mówimy o sympatiach Kardynała w kwestiach gospodarczo-społecznych (katolicka nauka społeczna), nacjonalizmu (teologia narodu), katolickiego autorytaryzmu (Portugalia Salazara) czy pobożności ludowej (kult Matki Najświętszej). Nastręcza to również trudności w prostym umiejscowieniu kard. Wyszyńskiego na skali progresizm-tradycjonalizm.

Na koniec, pod rozwagę, oddajmy głos sympatykowi Prymasa, pierwszemu polskiemu kapłanowi w Bractwie św. Piusa X, ks. Edwardowi Wesołkowi. Na pytanie o pierwszą styczność z problemem Tradycji tak odpowiedział: „Gdy w latach siedemdziesiątych docierały do nas pierwsze wiadomości o arcybiskupie Marcelu Lefebvre i o gwałtownych zmianach w Kościele na Zachodzie, pamiętam, że go rozumiałem. Jednak uważałem, że w Polsce, gdzie zmiany przeprowadzano z większą rozwagą, dzięki mądrości Wielkiego Prymasa, taka działalność byłaby bezprzedmiotowa. Dziś wiem, że się wtedy myliłem. Wprowadzane wtedy zmiany okazały się zapowiedzią nadciągającej dziś katastrofy”(16).

Paweł Żabicki

Przypisy:

(1) muzhp.pl/…ne-obchody-millennium-chrztu-polski-na-jasnej-grze

(2) nowyruchliturgiczny.pl/2009/08/jak-kard-wyszynski-odprawia-msze-sw-w.html

(3) teologiapolityczna.pl/pawel-milcarek-prymas-i-ruch-liturgiczny-tpct-8-

(4) gosc.pl/doc/1546487.Prymas-nie-byl-zacofany

(5) Tamże.

(6) W bardzo krytyczny sposób do środowiska Lasek i założonego przez księży Korniłowicza i Bogdańskiego tzw. stowarzyszenia księży charystów (Stowarzyszenie Kapłanów Świeckich Miłości Apostolskiej), do których przynależał również ks. Wyszyński, odnosi się w swoich publikacjach Krzysztof Zagozda. Przykładowe artykuły na ten temat:

neon24.pl/…ywam-zmowe-milczenia-o-czym-nie-powiedzial-krajski

neon24.pl/post/149091,czego-krwawa-luna-szukala-w-laskach

neon24.pl/…ost/149183,ludzie-w-ornatach-od-mokrej-roboty-cz-3

(7) teologiapolityczna.pl/pawel-milcarek-prymas-i-ruch-liturgiczny-tpct-8-

(8) pinezka.pl/byl-sobie-czlowiek/usmiech-ksiedza-alego/

(9) przyjacielealego.pl/ekumenizm-ks-aleksandra/

(10) ekai.pl/@@ks_zygmunt_michelis

(11) nac.gov.pl/obraz/100058:2/

(12) opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/nossol/dialog_27012008.html

(13) wiez.pl/…tym-ze-usilowal-zrozumiec-ludzi-myslacych-inaczej/

(14) stefwysz.blogspot.com/2011/05/wspomnienia-s-joanna-lossow-siostra.html

(15) Tak s. Lossow wspominała ostatnie chwile życia s. Reginy Witt: „Byłam przy niej, gdy umierała w szpitaliku w Laskach, obok sali, w której ja leżę – wspominała s. Lossow. – Przez cały czas, gdy tu przebywała, przyjmowała razem ze mną Komunię Świętą. Gdy udzielał jej w Laskach ks. Tadeusz Fedorowicz, nigdy nie omijał s. Reginy. Wiedziałam, że wtedy, gdy wierzy w prawdziwą obecność Chrystusa w Eucharystii, może Go przyjąć w Komunii Świętej. Ale w chwili jej śmierci sprowadziłam do niej luterańskiego księdza. To on udzielił jej Komunii, a przy jej łożu zaśpiewał piękną pieśń (którą sama codziennie śpiewam): Za rękę weź mnie Panie, i prowadź sam, aż dusza moja stanie u niebios bram. Chciałam, by miała pewność, że mogła otrzymać sakramenty swojego Kościoła, by nie miała rozterek w ostatniej chwili życia”. (niedziela.pl/artykul/37285/nd/Siostra-Joanna-od-Jednosci)

(16) fsspx.pl/…wszy-polski-ksidz-przechodzi-do-bractwa-w-piusa-x/

Za: Paweł Żabicki blog (7 czerwca 2021)


bibula.com/?p=127743
V.R.S.
Bardzo interesująca jest postać "polskiego Escriby" czyli ks. Korniłowicza, niestety zatarta całkowicie przez posoborową "hagiografię". Sam abp S. Wyszyński popełnił na jego temat książkę pod znamiennym tytułem "Nasz Ojciec"
Quas Primas
Warto posłuchać i.....
youtube.com/watch?v=8lR0hhvrIXs
Quas Primas
Komentarz Bibuły
"A gdy masowo rozwalano piękne marmurowe ołtarze, gdy niszczono dekoracje aby „uprościć” prezbiterium, gdy likwidowano „przestarzałe” ambony, gdy niszczono „bezużyteczne” balaski, gdy przenoszono w „lepsze miejsca” Taberankulum, gdy zaczęto w ekspresowym tempie budować tysiące ohydnych modernistycznych hal nazywanych kościołami – gdzie byli nasi dostojnicy? Po której stronie …More
Komentarz Bibuły
"A gdy masowo rozwalano piękne marmurowe ołtarze, gdy niszczono dekoracje aby „uprościć” prezbiterium, gdy likwidowano „przestarzałe” ambony, gdy niszczono „bezużyteczne” balaski, gdy przenoszono w „lepsze miejsca” Taberankulum, gdy zaczęto w ekspresowym tempie budować tysiące ohydnych modernistycznych hal nazywanych kościołami – gdzie byli nasi dostojnicy? Po której stronie stali – po stronie niszczycieli czy tych, którzy pragną coś jeszcze zachować? No i pytanie, od którego zaczęliśmy: Gdzie w tym wszystkim był Prymas Polski Stefan kardynał Wyszyński?"
modernistae prohibere
"gdy niszczono „bezużyteczne” balaski,"
"Jeśli my zapomnimy kamienie wołać będą"
Quas Primas
Wstawiłam 3 części "opowiastki" o kard. Wyszyńskim... Kiedy pierwszy raz słyszałam o tym kilka lat temu, byłam zaskoczona. Prawdę tę zna jednak niewiele osób. Pan Zagozda mówi, że na palcach jednej ręki można policzyć...
KARD. WYSZYŃSKI, CHARYŚCI, LASKI....