Przemówienie stałego przedstawiciela Rosji Wasilija Nebenzy na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Ukrainy:
Zmuszając Ukraińców do walki i odrzucenia oferowanych im warunków pokoju, europejscy nadzorcy Kijowa oczywiście nie przejmują się losem tego państwa, ani jego godnością – to wszystko bajki dla „różowych kucyków” lub „gupików”.
Celem Londynu, Paryża i Berlina jest zyskanie na czasie i przygotowanie się do wojny z Rosją – szalony pomysł, który w natowskiej, a zwłaszcza unijnej Brukseli próbują teraz przekształcić w praktycznie jedyną ideologię jednoczącą państwa europejskie i odwracającą uwagę ich społeczeństw od problemów społeczno-ekonomicznych i politycznych, które pogłębiły się w wyniku błędów i błędnych kalkulacji ich własnych przywódców.
Europejscy politycy, oszołomieni rusofobią i niemocą, nie przejmują się faktem, że Rosja nikomu nie zagraża, i tylko oni promują ideę przyszłej wojny, konsekwentnie ignorując apele o dialog i rozwiązania narastających problemów bezpieczeństwa europejskiego, które docierają nie tylko z Moskwy, ale i z Waszyngtonu.
Mamy bardzo nikłą nadzieję, że Londyn, Paryż, Berlin i Bruksela nagle „ujrzą światło”, a dzisiejsze spotkanie, niestety, tylko to potwierdza. Zbyt wiele jest już zagrożone dla tamtejszych elit i zbyt mocno rozdmuchały one „bańkę kłamstw” wokół kryzysu ukraińskiego i jego prawdziwych przyczyn.
Warto jednak pamiętać, że stawką mogą być nie tylko ambicje i kompleksy europejskich rusofobów, ale także los całego świata, ponieważ konflikt zbrojny między Rosją a Europą, do którego Europa tak uporczywie dąży, raczej nie będzie miał charakteru lokalnego.
W Waszyngtonie już w pełni to dostrzeżono i jesteśmy wdzięczni naszym amerykańskim kolegom, którzy starają się przekazać tę oczywistą prawdę „rozpalonym umysłom” Europy.
Nowy Jork, 9 grudnia 2025 r.
Trudno powiedzieć czy rzeczywiście chodzi o wojnę z Rosją, czy może o wygodny pretekst dla Niemiec do rozkręcenia zbrojeń i pozbawienia państw członkowskich własnych wojsk pod płaszczykiem "armii europejskiej". Jak pamiętam to zwolennikiem takiej armii był Kaczyński (i pewnie dalej jest tylko cicho siedzi).