Clicks137
Lech42

Walczymy z czymś, czego nie ma?

Minął już miesiąc od momentu gdy Polskę zaatakował Koronawirus. Polacy na alarm że nastąpił atak zareagowali tak jak należy. Skoro nierozpoznany wróg zaatakował, należało odpowiednio zareagować. Pochowaliśmy sie po domach, utrzymywaliśmy dystans względem drugiej osoby, zakładaliśmy maseczki a wszystko po to aby ten atak wroga był jak najmniej skuteczny. Zachowaliśmy się prawidłowo, bo nie znaliśmy siły tego wroga. Podczas tej kryjówki dążyliśmy do tego aby krok po kroku rozpoznać wroga, skąd on przyszedł, jakich zniszczeń dokonuje, kto personalnie za niego odpowiada. Byliśmy przekonani że przyjdzie czas iż nasze śledztwa sprawią że odkryjemy te straszne zamiary wobec ludzkości, kto za tym stoi, na czym polega ten atak i jaki ma cel. Teraz nadszedł już ten czas gdy nie potrzebna już jest troska o masową dyscyplinę społeczną, gdy możemy już analizować kto i po co. To co należało zrobić po ataku wroga, wykonaliśmy na szóstkę. Obecnie przyszedł czas na osaczenie wroga, by jak najmniej pozostało jego wygranej wśród ludzi całego świata.

Zaczynamy demaskować!!!

Psychole, barbarzyńcy Elita Światowa na czele z WHO oszukali WSZYSTKIE Rządy świata, oszukali wszystkie narody świata, oszukali świat lekarski. prawdopodobnie chcąc zburzyć gospodarkę światową w celu wywołania wojny, ubóstwa, głodu by wprowadzić nową elektroniczną walutę i zabrać nam ile się da wolności.

Kto kreuje pandemię i wywołuje chaos? Walczymy z czymś, czego nie ma? W USA śladowy wzrost zgonów względem poprzedniego roku!

Nie ma ostatnio dnia, by nie bombardowano nas informacjami, jak to w USA zbliża się wielka zagłada, ludzie padają jak muchy, a zwłoki chowane są w masowych grobach. Wszystkiemu oczywiście winna pandemia COVID-19. Czyżby? Z bardzo ciekawego artykułu opublikowanego na stronie Instytutu Misesa wynika, że w marcu 2020 rzeczywiście było w USA więcej zgonów w porównaniu z marcem 2019. Wiecie o ile? Zaledwie o 1,6%… Zresztą w innych krajach jest bardzo podobnie.

Z artykułu opublikowanego na stronie wolnorynkowego The Mises Institute, autorstwa Ryana McMakena, można się dowiedzieć, że „około 2,9 miliona ludzi umiera każdego roku w Stanach Zjednoczonych z różnych przyczyn. Miesięcznie suma ta waha się od około 220 000 latem do ponad 280 000 zimą. W ostatnich dziesięcioleciach sezon grypowy często osiągał szczyt od stycznia do marca, a to jest główną przyczyną całkowitej liczby zgonów. Średnia dzienna liczba zgonów od grudnia do marca wynosi ponad osiem tysięcy”.

Autor dodaje też, że „w marcu 2020 odnotowano 4053 zgonów z powodu COVID-19. Jest to więcej, ale tylko 1,6%, wszystkich zgonów niż w marcu 2019 r. […]. Całkowita liczba zgonów wzrosła o około cztery tysiące od marca 2018 do marca 2019”.

Jednak wzrost procentowy liczby zgonów w 2020, wobec liczby zgonów w 2019, jest niezwykle podobny do wzrostu liczby zgonów w 2019 roku wobec liczby zgonów w roku 2018 (co wskazuje, że liczba zgonów w USA wzrasta, zapewne z powodu starzenia się społeczeństwa). Pomimo wzrostu liczby zgonów w zeszłym 2019 roku (identycznej z tegorocznym wzrostem liczby zgonów w 2020) nikomu nie przyszło do głowy, by zamykać ludzi w domach, zatrzymywać gospodarkę, niszcząc tym samym dorobek milionów przedsiębiorców i pracowników i skazując ich na życie w nędzy.

Autor artykułu informuje, że rządowa Centrala Kontroli i Prewencji Chorób w swoim raporcie stwierdziła, iż zgony z powodu zapalenia płuc były często znacznie częstsze niż zgony z powodu COVID-19: „Na podstawie danych z monitoringu śmiertelności National Center for Health Statistics (NCHS) dostępnych 26 marca 2020 r. 8,2% zgony występujące w ciągu tygodnia kończącego się 21 marca 2020 r. (12. tydzień) były spowodowane zapaleniem płuc i grypą”. Raport amerykańskiej rządowej Centrali Kontroli i Prewencji Chorób jednoznacznie stwierdza, że w związku z przypisywaniem zgonów COVID-19 zmniejszył się odsetek zgonów na skutek grypy.

Agencja rządu federalnego Stanów Zjednoczonych (wchodząca w skład Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej) „instruuje personel medyczny, aby zgłaszał zgony jako zgony z tytułu COVID-19, nawet jeśli żaden test nie potwierdził obecności choroby”.

Zdaniem autora tekstu „jest bardzo prawdopodobne, że zawyża się liczbę zgonów przypisywanych COVID-19, jednocześnie zmniejsza się liczbę zgonów przypisywanych innym chorobom podobnym do grypy oraz zgonom spowodowanym zapaleniem płuc o nieokreślonym pochodzeniu. Jest to szczególnie problematyczne, ponieważ wiemy, że przeważająca większość zgonów COVID-19 ma miejsce u pacjentów, którzy już cierpią na wiele innych schorzeń. Na przykład we Włoszech dane pokazują, że 99% zgonów z powodu COVID-19 miało miejsce u pacjentów, którzy chorowali na inne choroby”.

„Jeśli suma zgonów z tytułu COVID-19 gwałtownie wzrośnie, ale łączna liczba zgonów pozostaje względnie stabilna, to możemy się domyślać, że wiele zgonów poprzednio przypisywanych po prostu zapaleniu płuc lub grypie jest obecnie oznaczanych jako zgony COVID-19. Potencjalnie może to dotyczyć także innych pacjentów, na przykład pacjentów z zaawansowanymi przypadkami cukrzycy” – zaznacza Ryan McMaken.

Według autora tekstu, podobna sytuacja ma miejsce również w Wielkiej Brytanii. McMaken przypomina, że „w artykule z 30 marca dla The Spectator były patolog National Health Service w Wielkiej Brytanii John Lee zauważył, że obecna liczba zgonów z powodu COVID-19 nie wskazuje na to, że Wielka Brytania doświadcza nadmiernych zgonów”.

Zdaniem brytyjskiego patologa cytowanego na stronie Instytutu Misesa „najprostszym sposobem oceny, czy mamy wyjątkowo śmiertelną chorobę, jest sprawdzenie śmiertelności. Czy więcej ludzi umiera, niż moglibyśmy oczekiwać w danym tygodniu lub miesiącu? Statystycznie spodziewalibyśmy się, że w tym miesiącu w Wielkiej Brytanii umrze około 51 000 osób. W chwili pisania tego tekstu 422 zgony są powiązane z Covid-19, a więc 0,8 procent tej oczekiwanej liczby całkowitej. W skali globalnej spodziewalibyśmy się 14 milionów zgonów w ciągu pierwszych trzech miesięcy roku. 18 944 zgony koronawirusa na świecie stanowią 0,14 procent tej sumy. Liczby te mogą wystrzelić, ale są teraz niższe niż inne choroby zakaźne, z którymi żyjemy (np. grypą). Nie ma więc powodu, który sam w sobie nakazywałby drastyczne reakcje globalne”.

Co ciekawe, również w Rzymie nie było znacznego wzrostu liczby zgonów. Włoska Agencja Informacyjna Agenzia Giornalistica Italia AGI (będąca jedną z głównych agencji prasowych we Włoszech, specjalizująca się w informacjach z zakresu ekonomii i przemysłu) podała, że liczba zgonów w Rzymie w marcu 2020 niewiele różni się od liczby zgonów w marcu 2019 roku.

„Całkowita liczba zgonów w marcu 2020 roku w gminie Rzym nie różni się zbytnio od tych z marca 2019. Dane Kapitolu, które obejrzał AGI, są jasne: w marcu 2020 w Rzymie zmarło 2 753 osób. W marcu 2019 roku 2721 osób, w marcu 2018 roku 2783 osób, w marcu 2017 roku 2569 osób, w marcu 2016 roku 2621 osób, w marcu 2015 roku 2778 osób” – czytamy w materiale pt.: „„Bez efektu Covida-19, w Rzymie w marcu tyle samo zgonów, co w marcu 2019”.

O co więc chodzi z tym całym szaleństwem? Za chwilę okaże się, że świat walczy z czymś, czego nie ma. Że zamknięto 2,5 mld ludzi w domach w imię wyimaginowanego strachu. Że środki, jakie przedsięwzięto wobec tego zagrożenia, są absolutnie nieadekwatne i nieuprawnione w żaden sposób. A koszt, jaki poniesiemy, będzie ogromny i nieodwracalny. Zarówno gospodarczy, jak i prawny oraz mentalny.


Źródło: fpg24.pl