Andrzej Bogusław Ryfa

Bronisław Geremek - Jak zlikwidować Polaków (wyw .z H.Krall całość!

Nazywają to MAFIĄ dla zmyłki

Zachowane z portalu POLONICA . NET,
który Tusk kazał zlikwidować zaraz po tym,
jak doszedł do władzy, jako do natychmiastowej realizacji!
Potrzebował aż 6 miesięcy, ale dopiął swego . . .

Polska w okowach postżydokomuny

Nie publikowane fragmenty wywiadu z Bronisławem Geremkiem

Prawdziwe nazwisko - Berele Lewartow

(mason, profan, polonofob, minister MSZ , faworyt okresu stalinowskiego i były stalinowiec, arcy-bydle i szuja; Pochodzi z rodziny łódzkich chasydów Lewartowskich, jest synem rabina [por. P. Bączek: Profesor Geremek gracz, "Gazeta Polska" z 20 kwietnia 1995 r.]. W czasie wojny znalazł schronienie u państwa Geremków we Wschowie. Zaangażowany komunista.
Odegrał ogromną rolę w zablokowaniu autentycznego rozliczenia z komunizmem i utrzymaniu polityki grubej kreski. Ponosi szczególną odpowiedzialność za narzucenie OKP antynarodowego planu gospodarczego Sorosa i Sachsa.
W swych wystąpieniach za granicą niejednokrotnie występował ze swego rodzaju "donosami na Polskę", skrajnie eksponując rzekome niebezpieczeństwa "antysemityzmu", "nacjonalizmu" i "populizmu"; skrajny manipulator - znany jest z niezwykle rozwiniętych umiejętności rozmijania się z prawdą.
Jest wynalazcą nowego typu dezinformacji, zwanego faktem prasowym, [chodzi o zdarzenie, które nigdy nie zaistniało w rzeczywistości, ale stało się wiarygodne, bo napisano o nim w prasie!!].)

/Wywiad przeprowadzony przez Hanne Krall do wybiórczego opublikowania w tygodniku "POLITYKA"
w 1981 roku/
Wywiad z Bronisławem Geremkiem, przewodniczącym Rady Programowej przy KKP "Solidarnosc" a także kierownikiem Pracowni Historii Kultury Średniowiecza PAN był gotowy do druku w czerwcu 1981 roku.
"POLITYKA" ogłosiła go w dniu 8 sierpnia 1981 roku, Redakcja "POLITYKI" zmieniła tytuł, który brzmiał: "Historia nie zwalnia biegu" i wyłączyła najważniejszy dla Polaków fragment.
Zapis magnetofonowy dokonany przez ekipę Radia i Telewizji KKP NSZZ "Solidarność"

Podajemy w całości fragment wywiadu wyłączony z druku przez "Politykę", a wydrukowany w powielaczowym periodycznym wydawnictwie pod tytułem "Solidarność Radia i Telewizji" /biuletyn wyłączne do użytku wewnętrznego/.
Tekst danego wywiadu poza tym odbito w 33 ściśle numerowanych egzemplarzach i przekazane następującym osobom: Edwardowi Ochabowi, Janowi Karolowi Wende, Leonowi Chainowi, i całemu kahałowi czyli zarządowi gminy żydowskiej. Otrzymała poza tym centrala propagandowa gminy: Jerzy Morawski, Władysław Matwin, Artur Starewicz, Michał Brodzki, Adam Schaff. Również wszyscy przewodniczący zespołów I, II, III, i IV oraz kierownicy sekcji Radia i Telewizji: Gdańsk, Wrocław, Łódź, Kraków, Katowice, Lublin, Szczecin, Olsztyn, Poznań, Rzeszów, Białystoku, Kielce.

Niżej zamieszczamy ów niepublikowany w "Polityce" fragment.

Hanna Krall: Panie profesorze...

Bronisław Geremek: Ten tytuł należy mi się już od dawna, ale niech go pani nie używa, ciągle jestem tylko docentem.

Hanna Krall: Ale przecież otrzyma pan godność profesora, musi pan ją otrzymać.

Bronisław Geremek: To prawda i chyba już niedługo. Teraz kiedy Geysztor jest Prezesem PAN, Madejczyk nie odważy się przeciwstawiać wnioskowi o wystąpienie do Rady Państwa o profesurę dla mnie.

Hanna Krall: No to ja będę mówiła: panie Profesorze, a w tym co będzie szło do druku zmienimy na: panie Docencie. A wiec, panie Profesorze, musze powiedzieć, ze mojemu szefowi redakcyjnemu ogromnie zależy na tym wywiadzie, a ściśle mówiąc na tym, aby zapewnić pana wybór do Komisji Krajowej na Zjeździe w Gdańsku.
Bronisław Geremek: Wiem sam dobrze, że coraz więcej delegatów patrzy nam na ręce coraz to z większą nieufnością. Muszę przyznać, że nie wiem, czy Rakowski dobrze robi inspirując ten wywiad, mogą się ludzie zorientować, że ja i Rakowski gramy tę samą melodię, tylko na innych fortepianach i w innych salach koncertowych... Przepraszam, kto tu zaglądał?

Hanna Krall: Nikt ważny. To Bijak. Zastępca Rakowskiego.
Bronisław Geremek: Musicie go tutaj trzymać? Przecież to...

Hanna Krall: Jeden Polak musi tu być. Zdarza się, że przychodzi to redakcji ksiądz. Kto ma wówczas z nim rozmawiać? Może Passant? Jeżeli taki ksiądz dobrze pamięta lata 1949-1956, to może się zdarzyć, że w areszcie albo na hołdowniczym zebraniu księży-patriotów przesłuchiwał go Roman Zambrowski. A przecież Danek kubek w kubek podobny do swego wujka. Jego matka to rodzona siostra Romana.
Bronisław Geremek: Wszystko jedno, w takiej redakcji jak "Polityka" to ja bym był bardziej ostrożny. Pokłóci się o wierszówkę, a potem opisze was w "Rzeczywistości".

Hanna Krall: Nie pan wypluje to słowo, takie brzydkie, niech pan lepiej powie, profesorze, do czego mamy się przygotować w gazecie - strategicznie i taktycznie.
Bronisław Geremek: O samym zjeździe gdańskim nie będę pani mówił, bo Marta Wesołowska zrobi to genialnie. Ostatecznie od dawna siedzi w KOR i zna dokładnie wszystkie niuanse. Ale trzeba dać całe wsparcie ogniowe kilku niezwykle ważnym sprawom:
Ustawie o Samorządzie Społecznym, o społecznej kontroli nad radiem i telewizja, a i nad prasa także. Ustawa o samorządzie przedsiębiorstw otwierająca możliwości tworzenia spółek polsko-zagranicznych, socjalistyczno-kapitalistycznych ma tutaj węzłowe znaczenie. To jest wprawdzie główne zadanie dla Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, który ten problem postawił mocno zaraz po Nadzwyczajnym Zjeździe Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w październiku ubiegłego roku, ale to musicie Wy wszyscy, bo to jest nakaz Gminy, położyć jak największy nacisk. Równocześnie trzeba wysunąć także na główny plan projekt ustawy o podwójnym obywatelstwie dla wszystkich, którzy kiedykolwiek na terytorium Polski mieszkali i obojętnie gdzie przebywają dziś, i ich prawni następcy również.


Hanna Krall: Nie chwyciłam jeszcze, czemu to takie ważne już w tej chwili.
Bronisław Geremek: Bo kuć żelazo trzeba wtedy kiedy jest gorące, a historia nie zwalnia biegu, kiedy się ja kijem pogania. Znała pani profesora Wykę?

Hanna Krall: Tak, poznałam go osobiście w Krakowie, a poza tym czytałam wszystko co napisał w książkach i periodykach.
Bronislaw Geremek: Wszystko? Naprawdę wszystko? A jego rozmowę historyczno-socjalistyczna pod tytułem "Gospodarka wyłączona" tez pani zna?

Hanna Krall: "Gospodarka wyłączona"? Przecież on nie zajmował się nigdy historia gospodarcza!
Bronisław Geremek: Ale się na tym znal, zresztą rozmowę napisał z osobistej inspiracji Jakuba Bermana i Romana Zambrowskiego, ogłoszona w pierwszym numerze miesięcznika "Twórczość" z 1945r. Wyka był zresztą naczelnym redaktorem tego miesięcznika. Nie będę pani odsyłał do biblioteki na Foksal. Mam ten numer przy sobie, bo jest mi bardzo potrzebny do opracowania memoriału dla kilku osób z najwyższego kręgu władzy, a i dla tych kilkunastu, którzy stoją ponad oficjalnym kręgiem władzy ludowej w Polsce. Trzeba obejmować wszystkich i to wszystkich.
Poszukajmy, poszukajmy! Jest: strona 156, 157 i 158. Rozdział: "Żydzi i handel polski". Centralnym faktem psychogospodarczym lat okupacji jest na pewno zniknięcie z handlu i pośrednictwa milionowej masy żydowskiej. Zniknięcie, kiedy dzisiaj liczyć trzeba niedobitków, definitywnie i ostatecznie. Natomiast faktem mniej znanym, chociaż równie ważnym, jest próba inercyjnego i automatycznego wejścia żywiołu polskiego na miejsce opuszczone przez Żydów. Dlatego nazywam to wejściem inercyjnym i automatycznym, ponieważ cały ten proces, mówiąc krótko i brutalnie, miał ze strony wchodzących na puste miejsce taki obraz: na miejsce nieochrzczonych ochrzczeni, ale z całą ohydą psychologiczną: kanciarze, handlarze, wyzyskiwacze. Psychologia związana z funkcją społeczną, a nie przynależnością narodową. Cała radość "trzeciego stanu" sprowadza się właściwie do nadziei: nie ma Żydów, wejdziemy na ich miejsce niczego nie zmieniając, a wszystko dziedzicząc z nałogów, które narodowi moraliści uważali za typowe dla psychiki żydowskiej, ale tym razem będzie to narodowe. Cechy cacy i tabu. Pominie tu pani ten fragment wywodów Kazimierza Wyki, gdzie zawarta jest obrona żydowskiego stanu posiadania w ekonomice dawnej i przedwojennej Polski. Czytajmy na stronie 157. Powiedzmy wyraźnie: nieszczęściem polskiego życia gospodarczego nie było to, że wszędzie, od straganu po największy bank, przodowali w nim Żydzi. Nieszczęściem było to, że procesy gospodarczo-handlowe były u nas wyłączone z normalnej tkaniny życia państwowego. Kontaktowały z nią tylko podatkiem, wymykały się cygaństwem oraz przekupstwem.


Hanna Krall: A nie sadzi pan, panie profesorze, ze ten właśnie dystans od tego co pan nazwał "tkanina moralna życia państwowego" był właśnie na rękę tym wszystkim, którzy w Polsce władali "od straganu aż do największego banku".
Bronisław Geremek: Podzielam pani pogląd, ale ja referowałem pogląd Wyki, który w interesującej nas materii przechodzi na stronie 158 do sedna swego wywodu, bynajmniej nie o teoretycznym znaczeniu. Potępia mocno Polaków, ze sięgnęli po spadek po wymordowanych Żydach, acz w potępieniu tym jest ogromna przesada, bo mienie Żydów zrabowali Niemcy, a Polacy, jeśli któryś to potrafił czy tez musiał, zajęli się jedynie handlem, bez którego życie nie mogło przecież istnieć. Nie nasza jednak sprawa wydawanie dobrego świadectwa Polakom. Wyka tez pisze dla naszych żydowskich interesów prawidłowo i korzystnie. Wiadomo, że do kości zbierają się zawsze hieny, nigdy lwy.

Hanna Krall: Jakie to ładne. Musze sobie to zapisać. Może się przydać.
Bronisław Geremek: I dalej nieoceniony Kazimierz Wyka, ale pytanie znacznie donioślejsze, czy formy w jakich się ta eliminacja dokonała i sposób w jaki społeczeństwo nasze pragnęło i pragnie ja zdyskontować były moralne i rzeczowo do przyjęcia?
Otóż chociażbym tylko za siebie odpowiadał i nie znalazł nikogo kto by mi zawtórował, będę powtarzał nie, po stokroć nie. Te formy i nadzieje były haniebne, demoralizujące i niskie. Skrót bowiem gospodarczo-moralnego stanowiska przeciętnego Polaka wobec tragedii Żydów wygląda tak: Niemcy mordując Żydów popełnili straszliwa zbrodnie. My byśmy tego nie zrobili. Za te zbrodnie Niemcy poniosą kare. Niemcy splamili swoje sumienie, ale my - my już teraz mamy korzyści i w przyszłości będziemy mieć same duże korzyści, nie plamiąc sumienia, nie plamiąc dłoni krwią. Trudno o paskudniejszy przykład moralności murzyńskiej, jak takie rozumowanie naszego społeczeństwa.


Hanna Krall: Panie profesorze, ależ Wyka nie ma racji. Przecież społeczeństwo polskie w całej swojej masie współczuje Żydom, a i w miarę możliwości pomagało Żydom z narażeniem własnego życia.
Bronisław Geremek: Nie jest ważne co było, ale jest ważne co ma być. Czytajmy wiec z jubilerska wprost precyzja profesora Kazimierza Wyki, który dane mu przez Bermana zamówienie wykonywał z arcykosztownie i w nakazanym terminie. Już w pierwszym numerze "Twórczości" formy jakimi Niemcy likwidowali Żydów spadają na ich sumienie. Złoty ząb wydarty trupowi będzie zawsze krwawił, choćby nikt nie zapamiętał jego pochodzenia. Dlatego nie wolno nam dozwolić by taka reakcja była zapomniana lub utrwalana inna, bo jest w niej małostkowe tchnienie nekrofilii. Mówiąc prościej, że, jeżeli tak już się stało, ze nie ma Żydów w gospodarczym życiu polskim, to nie będzie ciągnąc korzyści warstwa ochrzczonych sklepikarzy. Prawo do korzyści posiada cały naród i państwo. Na miejsce zlikwidowanego handlu żydowskiego nie może wejść identyczny i strukturalnie psychologiczny handel polski, bo wtedy cały proces nie posiadałby najmniejszego sensu. W okresie prowizorium okupacyjnego szedł zaś taki handel i sadzi, ze już się rozsiadł na wieczne wieki.

Hanna Krall: To teraz dopiero rozumiem, dlaczego to w 1948 roku ogłosił Hilary Mina "Bitwę o handel" i najpierw z torbami puściły polskich kupców i rzemieślników przy pomocy domiarów podatkowych, a następnie upaństwowiły wszystko, spółdzielnie praktycznie także, by Polacy nigdy nie handlowali po wieki wieków.
Bronisław Geremek: Tego pani nie może pamiętać. Jest pani przecież za młoda.

Hanna Krall: Wtedy w 1948 roku byłam mała dziewczynka, ale o bitwie pana Minca o handel słyszałam wiele razy.
Bronisław Geremek: No to teraz usłyszy pani znowu, ale o tym nikomu i nigdy nie będzie pani opowiadać. To jest największa tajemnica. W najbliższym czasie nasi powrócą do handlu i produkcji w Polsce.

Hanna Krall: Skąd pan weźmie tylu Żydów? Kto im da przedsiębiorstwa? Kto da pieniądze?
Bronisław Geremek: O naszej "Solidarności" to już pani zapomniała? Jeszcze będą prosić żeby Żydzi brali te przedsiębiorstwa.

Hanna Krall: Jeszcze nie obejmuje mysla i wzrokiem duszy tej operacji, ale juz cieszy mnie ona ogromnie.
Bronisław Geremek: Jest ustawa o samorzadzie przedsiebiorstwa? Jest? Mogła być dla nas jeszcze lepsza, ale i to wystarczy. Przewiduje ona, ze moga byc tworzone spółki prywatno-samorzadowe i spólki prywatno-panstwowe. Przewiduje. Co jest potrzebne na rozruch takiej spólki? My wiemy dobrze. Pieniadze! A kto ma dzis pieniadze na takie interesy? Moze Polacy? Nie, ja Polaków w tym interesie jako udzialowców nie widze. Pieniadze dadza Zydzi! Glowe do interesu tez Zydzi i pytala pani: "skad wezme tylu Zydów?" A no na szczescie ludu Izraela, juz sa. Przez 38 lat populacja odrodzila sie: w Izraelu, Europie Zachodniej, Zwiazku Radzieckim. Kiedy tylko uchwalimy ustawe o podwójnym obywatelstwie i prawie swobodnego wyboru miejsca zamieszkania oraz podrózowania do Polski tam i spowrotem - w zaleznosci wylacznie od checi zainteresowanego takiego z podwójnym obywatelstwem polskim. Z kadrami do zreprywatyzowanego przemyslu, rzemiosla i handlu nie mamy najmniejszego klopotu. A warsztaty pracy stoja otworem, a nawet i puste. Oplacilo sie nam doprowadzic je do takiego stanu, do takiej zalosnej ruiny. W takim stanie beda dawac je nam za darmo i jeszcze calowac w reke, aby byla praca dla Polaków i troche na rynek.

Hanna Krall: Dlaczego tylko troche na rynek wewnetrzny?
Bronisław Geremek: Bo te zaklady beda produkowac na eksport, a nie na rynek.

Hanna Krall: A jak "Solidarnosc" bedzie ta produkcje wysylana na eksport zatrzymywac na granicy albo w portach?
Bronisław Geremek: Jaka "Solidarnosc"? Jak to wszystko sie nam uda, to "Solidarnosc" bedzie kijem naganiala swoich czlonków i partyjnych tez do ostrej i wytezonej pracy w nadziei, ze samorzad zblizy ja do zysków na horyzoncie. Te zyski beda, ale jak peczek marchwi przed lbem osla aby stale ciagnal ten nasz ciezki wóz.

Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków!

Bronisław Geremek: Niezbyt lubie? Takie określenie jest niezbyt ścisle!
Ja ich po prostu nienawidzę.
Tak nienawidzę, że nie wiem jak to wyrazić słowami.

Hanna Krall: Ale przeciez pana i pana matke uratował własnie Polak!
Bronisław Geremek: To prawda. Stefan Geremek ukrył nas oboje w Zawichoscie. Pózniej nawet, kiedy bylo juz jasne i pewne, ze mój ojciec Borys Lewartow - nauczyciel ze szkółki rabinackiej, zginał w getcie warszawskim, ozenił sie z moja matka. Niemniej jednak jak od dziecka musiałem ukrywac swoje pochodzenie i nie jeden raz bluzniłem przenajswietszemu, niech bedzie sławione imie jego po wieki wieków, ze stworzył mnie własnie Zydem!
A zreszta, czytała chyba pani pamietniki Emanuela Gingelbluma?


Hanna Krall: Oczywiscie. Przeciez pisałam ksiazke o getcie warszawskim i bohaterach Zydowskiego Ruchu Oporu.
Bronisław Geremek: No, to co pewnego razu powiedzieli Zydzi, którzy razem z Gingenblumem ukrywani byli w bunkrze przy ulicy Wolskiej przez ogrodnika Marczaka i jego rodzine? Pamieta pani, panno Hanko?

Hanna Krall: Tak. Pamietam. Mówili: Nienawidzimy Polaków, bo im jest lepiej niż nam.

Bronisław Geremek: No, to teraz nie będzie się pani zastanawiać, że cały ruch społeczny, który tworzymy oraz ożywimy go najróżnorodniejszymi nurtami politycznymi, ma na celu doprowadzić do takich zmian w strukturze państwowo-gospodarczej Polski, aby Żydom w Polsce żyło się zawsze lepiej jak Polakom.
Wspólna biesiada w Magdalence podczas tajnych rozmów z komuną ...za plecami całego narodu polskiego
Bronisław Geremek - Berele Lewartow i gen. SB Czesław Kiszczak

na naradzie u Jaruzela

Od lewej:
Tadeusz Mazowiecki - Icek Dickman, gen. SB Czesław Kiszczak, Lech Wałęsa - Lejba Kohne, gen. Wojciech Jaruzelski, Bronisław Geremek - Berele Lewartow, Mieczysław Rakowski - Mojżesz Rak, ks. bsp. Gocłowski

agent SB ps. "Bolek" Lech Wałęsa - Lejba Kohne, gen. Wojciech Jaruzelski, Bronisław Geremek - Berele Lewartow, Mieczysław Rakowski - Mojżesz Rak

agent SB ps. "Bolek" Lech Wałęsa - Lejba Kohne, gen. Wojciech Jaruzelski, Bronisław Geremek - Berele Lewartow
ale się cieszą, że wystrychnęli na dudka 40 milionów Polaków

Dodatek spec. * * *

PROPOZYCJA GEREMKA

W/G ARCHIWÓW STASI

SZYFROGRAM AMBASADORA NRD W WARSZAWIE
DO KIEROWNICTWA NRD Z 2 GRUDNIA 1981 ROKU
Tow. Ciosek, minister ds. współpracy ze związkami zawodowymi, oświadczył w rozmowie z 1 grudnia [1981 roku]:

[...]

Idea Frontu Porozumienia Narodowego pogrzebana. Postrzegana przez "Solidarność" jako pułapka, która ma związać ją odpowiedzialnością bez otrzymania za to decydującego udziału we władzy. "Solidarność" zgodzi się tylko wtedy, jeśli ten udział zagwarantowany. Na to oczywiście nie możemy się zgodzić. Oficjalne dalsze propagowanie idei frontu porozumienia z naszej strony jedynie posunięciem taktycznym. Jaruzelski chce udowodnić narodowi, że do końca trzymał wyciągniętą rękę do zgody. Także po konfrontacji trzeba znów nawiązać do idei frontu porozumienia. Wtedy, w warunkach zabezpieczonego układu władzy, pogłębienie procesów demokratyzacji na zasadzie socjalistycznej całkowicie możliwe. Dzisiejszy wywiad Rakowskiego o umocnieniu gotowości do porozumienia składnikiem tej taktyki. Niektóre fragmenty wywiadu wymyślone przez samego Jaruzelskiego. "Czy Pan wierzy, czy nie, sam byłem świadkiem, jak Rakowski próbował przekonać Jaruzelskiego o konieczności siłowego zniszczenia kontrrewolucji".

Obecne rokowania z "Solidarnością" już tylko manewrem taktycznym. Wiedzą to obie strony. Weszliśmy w pertraktacje tylko dlatego, gdyż to żądanie "Solidarności" i chcieliśmy zademonstrować gotowość do porozumienia. Żądania "Solidarności" po omówieniu kwestii praworządności, reformy sądownictwa i wyborów w oddzielnych grupach negocjacyjnych odrzucone. Informacja prasowa, że rozmowy na te tematy będą prowadzone w trakcie obrad plenarnych centralnych grup negocjacyjnych obu stron, bez znaczenia. Nie będzie już takich obrad plenarnych.

Rozmowy w grupie negocjacyjnej "dostęp do mass mediów" przerwane z naszej inicjatywy. Pretekstem kampania propagandowo-plakatowa "Solidarności" przeciw mass mediom. Obecne pertraktacje z "Solidarnością" już nie o konkretnych wydarzeniach, jak np. Bydgoszcz, lecz o kwestiach zasadniczych. Co do tego porozumienie niemożliwe. Jedynym wyjątkiem sprawa Społecznej Rady Gospodarczej. W rozmowach daleko idące odstąpienie "Solidarności" od pierwotnej koncepcji. Obecna pozycja "Solidarności" mocno zbliża się do naszych wyobrażeń. Rada gospodarcza jako organ doradczy, który rząd poprzez Sejm może powołać i odwołać. Rada powinna składać się z ekspertów najróżniejszych kręgów społecznych, w tym wszystkich organizacji związkowych. Tego rodzaju propozycje przedkładaliśmy już na długo przed żądaniami "Solidarności" powołania Społecznej Rady Gospodarczej.

Część decydujących doradców "Solidarności" rozpoznała już obecną sytuację i wie o zmianie sytuacji. Mają więcej strachu niż zakładaliśmy i zaczynają ratować skórę. Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem ekspertów "Solidarności" Geremkiem 1/ (ścisłe kontakty z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z Kreisky'm 2/ i innymi). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy "Solidarnością" w obecnej formie a socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte.
Aparat "Solidarności" musi zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej konfrontacji ?Solidarność? mogłaby na nowo powstać, ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być może - kontynuował Geremek - tak umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w innej sytuacji politycznej kontynuować pewne procesy demokratyzacyjne.

Nie mogę jeszcze ocenić, czy Geremek mówił tylko we własnym imieniu i czy jego zdanie jest reprezentatywne. Jego postawa z pewnością nie jest podzielana przez Kuronia i Modzelewskiego 3/. Czołowe głowy KOR-u były dobrymi analitykami i potrafiły zdiagnozować i przyspieszyć załamanie błędnej polityki za Gierka. Były też w stanie przewidzieć każdy etap naszej agonii. Trudno ocenić, czy nie wiedzą, co dalej, czy dostosowują się do nowej sytuacji. Mądrzy realiści wśród doradców "Solidarności? od początku widzieli tylko jedną i niewielką realną szansę na przejęcie władzy: konstelację, w której Związek Radziecki za każdą cenę będzie chciał uniknąć wkroczenia i zadowoli się tym, że nowa władza w Polsce zagwarantuje realizację jego interesów wojskowych, gospodarczych i dotyczących polityki zagranicznej.

Po zjeździe gdańskim doradcy ci ostatecznie uświadomili sobie beznadziejność ich zamiarów. Poza tym stracili panowanie nad aparatem "Solidarności". Aparat ?Solidarności? w 90 proc. składa się z antykomunistycznych fanatyków i awanturników. Dążą oni do zdobycia władzy na bezpośredniej drodze, organizują bez przerwy strajki, akcje protestacyjne, kampanie antyradzieckie i antykomunistyczne. Najnowsze ataki na organizacje partyjne w zakładach są ich dziełem wbrew oporowi realistycznie myślących doradców. Aparat "Solidarności" jest głupi i agresywny. Zawsze gotowy podpalać siedziby Partii i wieszać komunistów. Rzeczywiście, do zwalczania tylko przy pomocy siły.

Geremek oświadczył, że dysponuje obietnicami zachodnich kręgów gospodarczych postawienia do dyspozycji Polski 5 mld dolarów. Nie dał jednak do zrozumienia, które kręgi konkretnie ma na myśli. Nie wierzę, że Zachód rzeczywiście gotowy [jest] postawić nam do dyspozycji 5 mld dolarów. Zachód wie dobrze, że środki w tej wysokości postawią nas na nogi, skonsolidują i w ten sposób umożliwia wystąpienie przeciw kontrrewolucji. Mielibyśmy wówczas dokładnie te środki, których potrzebujemy teraz do konfrontacji. Także szantaż jest poza dyskusją.

Jaruzelski nawet za podwójną sumę nigdy się nie zobowiąże pozostawić "Solidarność" nietkniętą. Jaruzelski nie ma orientacji prozachodniej i doskonale zna realia geopolityczne. Zachód nigdy dotąd nie robił takich propozycji.

Odwrotnie, dawał zawsze tylko tyle, ile trzeba, aby podtrzymać kryzys. Żeby z jednej strony rząd nie musiał oficjalnie ogłosić niewypłacalności, a z drugiej, by rząd nie mógł się ustabilizować i nie był przez jakiś dłuższy okres odciążony.

Ponieważ rozwiązanie kryzysu [stoi] obecnie bezpośrednio na porządku dnia, pośrodku tych rozważań pytam o sposób realizacji:

Nowe przedłużenie służby wojskowej obecnego rocznika w dyskusji. Jeszcze brak ostatecznej decyzji. Wywoła wprawdzie pewne niezadowolenie w koszarach, problem da się jednak rozwiązać. Oficjalna argumentacja: konieczność przeciwdziałania katastrofie zimy, jednocześnie hojne użycie bodźca finansowego, jak wypłata wyrównania dla rodziny, innym wariantem byłoby zwolnienie starego rocznika, powołanie nieznacznej części nowego rocznika i jednocześnie powołanie rezerwistów na szkolenia. Postawa polityczna rezerwistów jednak zbyt niepewna. Konkretne działanie będzie centralnym punktem moskiewskich rozmów Jaruzelskiego. Podróż do Moskwy niestety dopiero w środku grudnia. Termin wcześniejszy byłby znacząco korzystniejszy. W rozmowach z pewnością będą omawiane m.in. następujące warianty:

l. Wariant, który zawsze uważam za najlepszy: przejęcie władzy przez wojsko, jednoczesne rozwiązanie Partii i "Solidarności". Stworzy rozstrzygającą motywację ideową dla żołnierzy. Zachowają odczucie, że biorą władzę we własne ręce. Pobudzi ich gotowość wyeliminowania aparatu "Solidarności". Rozwiązanie Partii da się zrealizować w kilka godzin. PZPR składa się de facto już tylko z gremiów kierowniczych, aparatu i aktywu wojewódzkiego. W bazie nie ma już Partii. W tym wariancie największa szansa uniknięcia rozlewu krwi. Kościół zgodziłby się z tym. Walczy o zachowanie swych pozycji i wystąpi przeciw awanturnictwu i wojnie domowej.

Osobowość Jaruzelskiego i generałów stworzy gwarancję dla założenia nowej marksistowsko-leninowskiej partii kadrowej. Wstąpiłoby do niej natychmiast ok. 300.000 nieugiętych i wiernych zasadom komunistów. Obecnie nie wszędzie można zobaczyć ich w akcji, gdyż zostali wyrugowani przez masy innych członków lub funkcjonariuszy Partii, gdyż częściowo [są] atakowani psychicznie lub wystraszeni. Przyłączyliby się do marksistowsko-leninowskiej partii, która jest czysta i walczy.

2. Dopuścić do strajku generalnego i wygrać go. Także tutaj szanse na sukces, przeważająca część społeczeństwa ma dość chaosu i przyłączy się do tego, kto zagwarantuje w perspektywie spokój, porządek i prosperitę. Dokładnie studiowaliśmy doświadczenia węgierskie. Jeśli będziemy kontrolować zaopatrzenie i wyłączymy strajkującym zakładom prąd i ogrzewanie, z pewnością już po 2 tygodniach pierwsi [ludzie] opuszczą swe zakłady. 3. Uchwalenie radykalnej ustawy ze znaczącymi pełnomocnictwami specjalnymi i stanem wyjątkowym (nieporównywalnej z obecnie przedłożonym niewinnym projektem). Taka taktyka jest moim zdaniem jednak niekorzystna. Walki klasowej nie wygrywać poprzez parlament. Droga prawna związana z długimi procedurami bezużyteczną walką polityczną w parlamencie, które jeszcze przed konfrontacją mogą wszystkich do nas zrazić. Jednocześnie wróg otrzyma wystarczający czas do przygotowań.

4. Dalsze próby prowadzenia politycznego sporu poprzez dłuższy czas (być noże od 2 do 3 lat). Dotychczasowy rozwój sytuacji uwidacznia niezdatność tej koncepcji. Przez stronę radziecką, jak świadczy najnowsza reakcja, nie będzie już akceptowana.

Być może [będą] jeszcze inne warianty w dyskusji. Jestem za najradykalniejszym, gdyż moim zdaniem [jest] szansą na zwycięstwo za najmniejszą cenę gospodarczą i polityczną.

[Ambasador NRD] Neubauer 2 grudnia 1981

Przypisy:

1/ Bronisław Geremek (ur. 1932), sygn. TKN w 1978, VIII 1980 doradca w Stoczni Gdańskiej, następnie szef doradców KKP (KK) NSZZ "S", XII 1981-XII 1982 internowany, od 1983 doradca TKK, współautor porozumienia w Magdalence i przy "okrągłym stole".

2/ Bruno Kreisky (1911-1990), 1967-1989 przewodniczący Socjalistycznej Partii Austrii, 1970-1983 kanclerz Austrii, 1976-1987 z-ca przew. Międzynarodówki Socjalistycznej.

3/ Karol Modzelewski (ur. 1937), rewizjonista partyjny, skazany w 1965 na 3,5 roku więzienia za rozpowszechnianie "Listu otwartego do członków PZPR", w 1968 związany z "komandosami" i ponownie skazany na 3,5 roku więzienia, 1980 czł. Prezydium MKZ Wrocław, 1980-1981 rzecznik prasowy NSZZ "S", czł. KKP, a nast. KK, 1981-1984 internowany, nast. aresztowany. Zwolennik linii porozumienia wewnątrz z komunistami.

Wojciech Wrzesiński (red.), Drogi do Niepodległości 1944-1956/1980-1989. Nieznane źródła do dziejów najnowszych Polski. Wrocław 2001, dok. nr 211.

Ta strona została zniszczona na zlecenie Canal+
11 tys.
Rene Maria Wata udostępnia to
540
Andrzej Bogusław Ryfa

Do tego wywiadu koniecznie!!! - trzeba mieć
w pamięci poniższe Plany z 1947 roku,
jak zniewalać Polaków:
Plany dziwnie znajome 80 lat pooo