Więcej owoców z Kościoła w pełnym trybie pogańskim
Raport bardziej przypomina wstęp do New Age, niż do rekolekcji - relację katolickiego misjonarza.RADICAL FIDELITY
Po przeczytaniu tego prawdopodobnie mrugasz dwa razy, może nawet przecierasz oczy. Czy "Radical Fidelity" nagle poszło w ślady nasączonych kadzidłem mat do jogi i kręgów bębniarzy? Czy staliśmy się ewangelistami Gangesu lub fanami Burning Man? Nie obawiaj się. Nie oszaleliśmy. Nie „ewoluowaliśmy” w krypto-new-age bloga sprzedającego wschodnie mantry.
Nie, to szaleństwo nie należy do nas. Należy do katolickiego księdza – tak, katolickiego księdza – który napisał tę przesłodzoną bzdurę jako „sprawozdanie” ze Szczytu Wody Amazonki dla katolickiego portalu Religion Digital . Nie czarownika voodoo. Nie plemiennego szamana. Nawet nie anglikańskiego ani episkopalnego, ale katolickiego księdza – wyświęconego, w obroży i rzekomo poświęconego Chrystusowi – z zapartym tchem opowiadającego o swoim duchowym doświadczeniu podczas czegoś, co w istocie przypomina wodne, pogańskie zloty w Iquitos w Peru (1–3 października 2025 r.).
Ten „szczyt” zgromadził biskupów, duchownych, rdzennych aktywistów i ekologicznych ideologów, aby opiewać „świętość” wody i głosić „ekologię integralną” jak Ewangelię. W żargonie kościelnym jest to przedstawiane jako „synodalność”, „wsłuchiwanie się w dzieło stworzenia” i „duszpasterskie rozeznanie”. Mówiąc wprost, to Kościół ubierający eko-panteizm w ornaty i mający nadzieję, że wierni tego nie zauważą.
Dla każdego katolika z sensus fidei to nie jest „teologia”, lecz pogańskie widowisko, zniewaga dla żywego Boga i zniewaga dla męczenników, którzy przelali krew za wiarę. Ale czy naprawdę możemy być jeszcze bardziej zszokowani? Czy naprawdę możemy udawać zaskoczenie, gdy księża zachwycają się „mówieniem o wodzie”, obserwując, jak ich papież przewodniczy rytuałom błogosławienia lodu niczym szaman globalnego ocieplenia? Skoro obecny papież jest spadkobiercą rodu mężczyzn, którzy całowali Koran, intronizowali Buddę w najświętszym z katolickich sanktuariów i wciągnęli Pachamamę – bożka – do serca Bazyliki św. Piotra?
Nie, ksiądz, o. César L. Caro, nie jest wyjątkiem. Jest trybikiem w maszynie. To nie przypadek. To owoc trwającego dekady projektu. Systematycznej infiltracji i uzurpacji Kościoła katolickiego przez fałszywą religię podszywającą się pod katolicyzm. To proces prowadzony z bezwzględną precyzją przez ponad siedemdziesiąt lat – a teraz jesteśmy świadkami jego kulminacji.
Raport brzmi bardziej jak prolog do rekolekcji New Age niż relacja katolickiego misjonarza. Opowiada o wibracjach, energii, wspólnym życiu i chmurze mgły – języku przesiąkniętym duchem modernistycznego immanentyzmu, poglądem, że boskość nie jest transcendentna, lecz przenika stworzenie i ludzką świadomość .
Sto lat temu papież Pius X ostrzegał, że właśnie ten rodzaj słownictwa rozpuści wiarę w poezję. Papież Pius X nauczał, że mówienie o wierze wymaga jasnego, precyzyjnego i niezachwianego głoszenia ustalonej doktryny, a nie osobistego doświadczenia czy płynnych interpretacji. Proroctwo się spełniło. Nadprzyrodzona misja Kościoła, uświęcanie i nauczanie, ustępuje miejsca emocjonalnej zadumie nad wodą i „wspólnym życiem”.
Caro pisze, że na szczycie „woda w nas, woda, którą wszyscy jesteśmy, zebrała się, by przemówić”. Następnie wkłada w usta wody manifest: „Jestem podmiotem, tobą, rozmówcą. Nie jestem zasobem… Jestem święty, boskim płynem, formułą życia, sekretem przyszłości”.
W tym miejscu modernizm ujawnia swój zasadniczy błąd – zanik rozróżnienia między Stwórcą a stworzeniem. W nauczaniu katolickim natura jest dobra, ponieważ została stworzona przez Boga; ale nie jest boska. Głos, który mówi w Księdze Rodzaju – „Niech się stanie…” – nie rozbrzmiewa w rzece; jest to nakaz transcendentnego Boga.
Nazywanie wody „świętą” samą w sobie i przypisywanie jej „praw” to odtwarzanie najstarszej pogańskiej pokusy: kultu żywiołów. Pogaństwo nazywało Nil bogiem; modernizm nazywa go „podmiotem z prawami”. Nazwa się zmienia, bałwochwalstwo pozostaje. To nie ekologia; to ochrzczony panteizm.
Mówi się nam, że „wiosłowanie dla wody i praw człowieka pomaga nam budować synodalność i podążać ścieżką marzeń Franciszka”. Po raz kolejny słownictwo objawienia zostaje zastąpione słownictwem ideologii. Czasowniki zbawienia – wierzyć, nawracać się, chrzcić – ustępują miejsca wiosłowaniu, dialogowi, wykuwaniu, marzeniu.
Misją Kościoła nigdy nie było zapewnienie praw do wody ani organizowanie szczytów, lecz zbawienie dusz. Męczennicy Amazonii – ci, którzy przelali krew za Krzyż, a nie za „dialog” – z trudem rozpoznaliby tę wodnistą ewangelię. Utożsamianie Królestwa Bożego z humanitarną sprawą oznacza zapominanie, że tron naszego Pana nie był podium konferencyjnym, lecz drzewem Golgoty.
Jak nam powiedziano, podczas mszy kończącej kardynał Barreto „połączył inspiracje Szczytu z historyczną podróżą Kościoła w Amazonii” i ogłosił nowe motto: „Jesteśmy Kościołem, jesteśmy wodą, jesteśmy życiem, jesteśmy nadzieją w działaniu”.
Cóż za kupa końskiego łajna!
Nie jesteśmy wodą; jesteśmy odkupionymi grzesznikami obmytymi Krwią Chrystusa. Jedność Kościoła wypływa nie z wody, lecz z łaski. Zrównanie symboliki chrzcielnej z aktywizmem hydrologicznym oznacza pozbawienie sakramentów ich nadprzyrodzonej treści. Właśnie przed tym pomieszaniem znaku z tym, co oznacza, ostrzegał św. Tomasz z Akwinu. Kiedy znak jest czczony, tajemnica ginie.
Przyjrzyjmy się tej metodzie. Po pierwsze, doświadczenie sentymentalne zastępuje doktrynę („poczuliśmy coś historycznego” ). Po drugie, poetycka personifikacja zastępuje teologię („woda przemówiła” ). Po trzecie, moralizm zastępuje objawienie („musimy dbać o planetę” ). I wreszcie, Kościół przekształca się w organizację pozarządową dobrych uczuć.
Ta progresja – doświadczenie, symbolizm, aktywizm, rozpad – to dokładnie ten sam schemat, który potępiał Pius X. Modernizm, jak mówił, „czyni z uczucia religijnego zasadę wiary”. Artykuł, który mamy przed sobą, to ewolucjonizm w szatach dewocji. Ciągle zmieniający się „kościół wody”, który płynie tam, gdzie niosą go emocje.
Katolik rzeczywiście może czcić stworzenie, ale tylko poprzez nie, zwracając się do jego Stwórcy. Psalmista śpiewa: „Niebiosa głoszą chwałę Boga”, a nie: „Niebiosa są Bogiem”. Św. Franciszek wychwalał Brata Słońce i Siostrę Wodę, ponieważ odzwierciedlali boską dobroć, a nie dlatego, że posiadali własne prawa czy głosy.
Obrona rzek i lasów jest uzasadniona w ramach roztropności i sprawiedliwości; ale sakramentalizacja ekologii to tworzenie fałszywej religii. Nowe credo „ekologii integralnej” dąży do zastąpienia nadprzyrodzonego porządku łaski ziemską równowagą – harmonią wód i energii, a nie dusz i Boga.
Jesteśmy w wielkim, no wiecie czym. Nie potrzebujemy kolejnego szczytu, ale tego, aby katolicy ponownie powrócili do wiary katolickiej, uklękli przed tabernakulum, wyznali, że Pan całego stworzenia uniżył się do postaci chleba – nie po to, aby deifikować pszenicę i wodę, ale aby podnieść upadłego człowieka do życia boskiego. Modernista, patrząc na rzekę, widzi tylko swoje odbicie i nazywa je boskim.
Jeśli Kościół zapomni o hierarchii bytu – Bóg powyżej, człowiek poniżej, natura pod nim – stanie się, jak powiedział Pius X, „bezkształtną i niestabilną rzeczą”. Szczyt Amazon Water Summit i jego liryczna teologia mgły i emocji są przykładem tej niestabilności. Jest to płynność doktryny rozpuszczonej w sentymentalizmie.
Istnieje rzeczywiście woda, która przemawia – ale jest to Woda, która wypływa z boku Chrystusa, zmieszana z Krwią, świadcząca o odkupieniu. Nie domaga się ona praw, ale oferuje łaskę. Nie szepcze haseł, ale szepcze rozgrzeszenie. Amazonka może ryczeć, ale cichy głos prawdy słychać tylko tam, gdzie wiara jest mocna, a rozum oświecony objawieniem.
Chrystus zwycięski!
Niech żyje Chrystus!
Chrystus imperat!
More Fruit from a Church in Full Pagan Mode znalezione na - „Woda mówi do nas”, czyli jak spoganizować …
...
Santeria, pachamama i nowy błogosławiony J. Hernández - podejrzana korelacja, którą Watykan chce wykazać między świętością a demonicznymi kultami tubylczymi
Andrea Cionci - 2019r...
Następny błogosławiony José Hernández jest zakładnikiem magii Ameryki Łacińskiej - alarm włoskich egzorcystów
Bergoglio beatyfikuje faworyta latynoamerykańskich czarodziejów, a Włoskie Stowarzyszenie Egzorcystów bije na alarm. Epizod wpisuje się w długi i niepokojący łańcuch „niebezpiecznych relacji” neo-bergogliańskiego kościoła z egzotycznymi i pogańskimi kultami, powstałymi w wyniku tzw. „Inkulturacji”. Rozumiemy przez to praktykę głoszenia Ewangelii ludom tubylczym z poszanowaniem, w miarę możliwości, ich zwyczajów i mentalności. Po prostu, jak to często bywa w różnych kontekstach, dobre maniery są dziś jedną rzeczą, ale inną rzeczą jest zniekształcanie tego, co chcesz zaoferować .
Jakieś trzy tygodnie temu pojawiła się wiadomość o zbliżającej się beatyfikacji wielkiego wenezuelskiego lekarza, Czcigodnego José Gregorio Hernándeza Cisnerosa, który udostępnił swoje lekarstwo biednym, takim jak święci Giuseppe Moscati lub Riccardo Pampuri.
Ogromny problem polega na tym, że „Santeria” od dawna przywłaszczyła sobie tę postać. Santeria jest formą czarów rozpowszechnioną w Ameryce Południowej, wymagającą one ofiar ze zwierząt, „darowanie dusz”, a w skrajnych przypadkach nawet okaleczenia ludzi.
pl.wikipedia.org - Santería (inne nazwy: Lucumi, Lukumi lub Regla de Ocha) – synkretyczna afroamerykańska religia pochodzenia afrykańskiego, obecna głównie na Kubie, Haiti, Dominikanie czy Stanach Zjednoczonych. Wykształciła się w Hiszpańskim imperium kolonialnym wśród potomków z zachodniej Afryki. Na Santerię duży wpływ miał Kościół łaciński, z którym synkretyzuje się wyznawane Orisze. Wyznawcy tradycyjnej religii ukrywali swoje prawdziwe wyznanie za wizerunkami katolickich świętych, budując im ołtarze, które w rzeczywistości honorowały orisze
To afrykańscy niewolnicy stworzyli tę formę synkretyzmu, która zastąpiła świętych religii katolickiej starożytnymi pogańskimi bóstwami: przykrywką, by dalej modlić się, bez przeszkadzania innym , do swoich bogów.
Santeria ma dwadzieścia jeden „sądów duchowych”, kierowanych przez trzy wielkie „moce” spirytyzmu: królową Marię Lionzę, Murzyna Felipe i Guaicaipuro. Na czele „sądu lekarskiego”, osoby odpowiedzialnej za zdrowie, kult ten przejął postać właśnie Hernándeza. Aby uzyskać uzdrowienie, szamani i magowie wzywają duchy tego Dworu: na sesjach i rytuałach duchowych woda i alkohol - które będą pić pacjenci - oraz prześcieradła, w które będą owinięte na noc, są "konsekrowane". (Ta beatyfikacja zgodnie z Amazońskim Synodem ma poszerzać kult pogański i dodawać do wiary Katolickiej, zgodnie z "Querida Amazonia" W części 78 Querida Amazonia F. stwierdza, że ludzie „nie powinni szybko opisywać jako przesądów lub pogaństwa pewnych praktyk religijnych, które powstają spontanicznie z życia ludzi”. W części 79 kontynuuje, że „można w jakiś sposób wziąć miejscowy symbol, niekoniecznie uznając go za bałwochwalstwo”, dodając, że „mit obciążony duchowym znaczeniem może być użyty do przewagi i nie zawsze uważany za pogańskiego.- błąd."Kościół pogrąża się w panteizmie - Querida Amazonia )
„Potrzebujący - wyjaśniają egzorcyści - myślą, że doktor Hernández naprawdę interweniuje, aby czynić cuda za zgodą Boga, ale w rzeczywistości to duchy pogańskie prowadzą pseudo-kuracje, prosząc szamana, aby dał im duszę „pacjenta” w zamian, nie wiedząc o tym nic. Prawdą jest zatem, że praktykujący okultyzm w znacznym stopniu instrumentalizują beatyfikację dr Hernándeza, aby jeszcze bardziej wprowadzić zamieszanie wśród katolików Ameryki Południowej, którzy, oszukiwani, przejmą spirytualizm, nie wiedząc o tym, wierząc, że modlą się do katolickiego świętego.
Tylko dzięki wielkiemu dziełu oczyszczenia obrazu Hernándeza jego beatyfikacja będzie chwilą łaski dla całego Kościoła, a nie przyczyną większych przeszkód i zamętu dla prostych ludzi ”. Jednak wezwanie księży egzorcystów jest całkowicie sprzeczne z obecną orientacją Kościoła. Pomyślcie tylko o tym, co już się stało z pachamamą, sprawą, która wywołała skandal wśród wielu wiernych, przedstawiona, jak to zwykle bywa w dużych gazetach, jako klasyczne stanowisko tradycjonalistycznych fanatyków przywiązanych do "wystawnych ubrań" i mszy po łacinie. W rzeczywistości do protestu przyłączyło się co najmniej 100 uznanych teologów, duchownych i uczonych.
Według gazety El Mensajero , Felipe Arizmendi Esquivel, biskup San Cristóbal de las Casas w Meksyku, oświadczył: „Niektórzy potępiają te czyny, jakby były bałwochwalstwem, uwielbieniem„ matki ziemi ”i innych„ bóstw ” Nic takiego nie było. Nie są boginiami; nie było bałwochwalczego kultu. Są symbolami amazońskiej rzeczywistości i doświadczeń, z motywami nie tylko kulturowymi, ale także religijnymi, ale nie z kultu, ponieważ należy to tylko Bogu ” .
Jesteśmy pewni, w porównaniu z niektórymi obiektywnymi danymi, że te stanowisko nie jest przekonujące. Czy pachamama jest bożkiem religijnym, czy nie? Tak jest. W encyklopediach czytamy, że jest bóstwem czczonym przez Inków i inne ludy żyjące na płaskowyżu andyjskim, takie jak Ajmara i Keczuas. Jest boginią ziemi i płodności.
Czy wystawiano ją w Watykanie? Tak, bożek został umieszczony przed głównym ołtarzem św. Piotra, a następnie biskupi przenoszeni w procesji do Sali Synodalnej. Czy ludzie religijni czcili obraz (pach..) przed i (razem z ) Bergoglio? Tak, zrobili to. Są zdjęcia pokłonionego "mnicha" przed pachamamą i priapistycznego idola w ogrodach watykańskich. Sam Bergoglio postawił na ołtarzu miskę kultu pogańskiego.
Czy bożek został intronizowany w kościele? Tak, było. W Sta. Maria in Traspontina i po tym, jak młody Austriak wyrzucił bożka do Tybru, postawiono na jego miejscu innego Ale według biskupa San Cristóbal „nie było bałwochwalstwa”. W porządku, każdy ma swoje zdanie (niektórzy narzucone).
Obiektywnym faktem jest jednak zwrot, jaki przybiera kościół w Bergoglio, zastępując Matkę Jezusa, do swego rodzaju personifikacji Matki Ziemi. Proces ten rozpoczął się 8 grudnia 2015 r., W Święto Niepokalanego Poczęcia, od serii projekcji zwierząt na fasadzie San Pedro: ekologicznego hymnu, który miał niewiele wspólnego z ucztą maryjną.
W końcu ta mania kojarzenia Dziewicy z pogańskim kultem matki ziemi była typowa dla Enzo Bianchi, świeckiego mnicha i maître à penser teologico z pontyfikatu Bergoglio. Libero był jedną z pierwszych gazet ogólnokrajowych, które zidentyfikowały wyraźną nieciągłość między myśleniem Bianchiego a doktryną katolicką. Po kilku miesiącach przeor Bose'a został storpedowany, ale, co ciekawe, nie przez „twórcze teologicznie” koncepcje, które propagował przez 30 lat, ale przez wewnętrzne spory wewnątrz jego społeczności. I dobrze?
Jednak znacznie później, dwa dni temu, 15 dnia, w uroczystość św. Rozalii, arcybiskup Palermo, Corrado Lorefice, bardzo wierny człowiek z Bergoglio, który zmienił słowa Matki Bożej Fatimskiej (z pominięciem piekła, aby „uwolnić nas od piekielnych bólów i zabrać wszystkie dusze do nieba), niedawno przemawiał za (ustawą) ddl Scalfarotto, wygłosił długie kazanie w imieniu imigrantów, według którego Włosi są „niewdzięcznymi gośćmi” potępionymi przez Dantego.
Na YouTube pojawienie się biskupa zaowocowało około sześćdziesięcioma opiniami, brakiem polubień, 30 „kciuków w dół” i prośbami o rezygnację. Jeden z postów powiedział: „Lorefice, co za wstyd! Santa Rosalía patrzyła w niebo, a nie w matkę ziemię czy emigrantów”.
Zdaniem krytyków zwrot ekologiczny Kościoła ma konkretny kierunek: stworzenie nowej religii synkretystycznej dla Nowego Porządku Świata, masońskiego projektu, którego Avvenire i Card. Scola mówił otwarcie Niestety ostatnie wydarzenia nie pomagają obalić tej niepokojącej perspektywy.
Podsumowując, powiedzmy, że wśród pokłonów ludzi „czasów ostatecznych”, minimalizacji tożsamości katolickiej, pomieszania kontrabandy z mrocznymi kultami pogańskimi i prób ekologiczno-animistycznych, apel Włoskiego Stowarzyszenia Egzorcystów o unikanięcie tej kanonizacji , że błogosławiony Hernández pozostaje zakładnikiem Santerii i zwodzi prostych ludzi demonicznymi rytuałami, prawdopodobnie pozostanie martwą literą. liberoquotidiano.it/blog/andrea-cionci/
Kult matki ziemi - pachamamy - podstawa nowego "zielonego chrześcijaństwa" - korzenie - satanistyczny kult Inków
El Tío - diabel, który rządzi podziemiem - jak Pachamama z kopalń Boliwii.
Ulubione zwierzę jest te same również do krwawego rytuału pachamamy. Jaki zbieg okoliczności? Składa się je w ofierze poza kopalnią, a ich krew rozprzestrzenia się przez wejście, na maszynerię i aktywne żyły rudy. Serce jest następnie wyjmowane z płomienia i przenoszone do środka, aby umieścić je u stóp posągu. Wszyscy muszą opuścić kopalnię po krwawej ceremonii, aby dać El Tío trochę czasu na delektowanie się jedzeniem.
Cały ten kult diabła tworzy konflikt interesów. Górnicy są przecież pobożnymi katolikami i regularnie chodzą do kościoła. Co ciekawe, znaleźli sposób na całkowite oddzielenie dwóch sprzecznych przekonań. Bóg jest czczony jako władca świata na górze, podczas gdy El Tío jest panem kopalni na dole. Demona nigdy nie zabiera się z kopalni, podczas gdy w podziemiach nie wolno wypowiadać niczego związanego z chrześcijaństwem.
Kolumbijski dziennikarz Henry Gómez wraz z Mauricio Ozaetą, badaczem proroctw biblijnych i maryjnych, wykazują, że kult Pachamamy nie wywodzi się z Amazonii, ale należy do imperium Inków. Imperium Inków jako takie nigdy nie przeniknęło do lasów deszczowych Amazonii. Słowo „Pachamama” pochodzi z języka keczua, który jest językiem Inków, a zatem nie należy nawet do języka plemion amazońskich. Plemiona amazońskie nie czciły ziemi jako bóstwa.
Informacje te pokazują nam, że marksistowska wymówka „inkulturacji” w celu promowania nowego rytuału amazońskiego jest oszustwem, które w rzeczywistości ma na celu promowanie bałwochwalstwa w Kościele. Jednym z celów Forum w São Paulo jest zdeakralizacja, dyskredytacja i ośmieszanie religii, w szczególności katolickiej.
Pokazuje nam to również, że szaman Ednamar de Oliveira Viana, pochodzący z Maués w Brazylii, narzuca Indianom amazońskim kult pogańskich bożków z kultury Inków. Ten oszukańczy szaman jest promowany i wspierany przez „białego człowieka” Jorge Mario Bergoglio... The Counter-Revolution | Let's Restore our …/2019/11/pachamamas-pagan-worship-is-not.html