Bos016

Homilia Ojca Świętego Leona XIV w Pompejach.

Homilia Ojca Świętego Leona XIV w Pompejach.

Drodzy bracia i siostry!
„Wielbi dusza moja Pana”. Te słowa, którymi odpowiedzieliśmy na pierwsze czytanie, płyną z serca Maryi Panny, gdy przedstawia Elżbiecie owoc swojego łona, Jezusa, Zbawiciela. Po Niej Zachariasz, ojciec Jana Chrzciciela, i starzec Symeon będą śpiewać dla Chrystusa. Te trzy kantyki podkreślają codzienną chwałę Kościoła w Liturgii Godzin.

Są one spojrzeniem starożytnego Izraela, który widzi spełnienie swoich obietnic; są spojrzeniem Kościoła, Oblubienicy, wyciągającego rękę do swojego boskiego Oblubieńca; są one w domyśle spojrzeniem całej ludzkości, która znajduje odpowiedź na swoje pragnienie zbawienia.

Sto pięćdziesiąt lat temu, kładąc kamień węgielny pod budowę tego Sanktuarium, w miejscu, gdzie wybuch Wezuwiusza w 79 r. n.e. pogrzebał ślady wielkiej cywilizacji pod popiołem, chroniąc je przez wieki, święty Bartłomiej Longo wraz z żoną, hrabiną Marianną Farnararo De Fusco, położył podwaliny nie tylko pod świątynię, ale pod całe miasto maryjne.

Wyraził w ten sposób świadomość Bożego planu, który święty Jan Paweł II , przemawiając w tym miejscu łaski 7 października 2003 r ., na zakończenie Roku Różańca Świętego, ponownie otworzył na Trzecie Tysiąclecie, z perspektywy nowej ewangelizacji: „Dziś” – powiedział – „jak w czasach starożytnych Pompejów, trzeba głosić Chrystusa społeczeństwu, które oddala się od wartości chrześcijańskich, a wręcz traci o nich pamięć”.
Dokładnie rok temu, kiedy powierzono mi posługę Następcy Piotra, nadszedł właśnie dzień Błagania Najświętszej Maryi Panny, ten piękny dzień Błagania Najświętszej Maryi Panny Różańca Świętego z Pompejów! Musiałem zatem tu przybyć, aby powierzyć moją posługę opiece Najświętszej Maryi Panny. Wybrawszy wówczas imię Leon, poszedłem w ślady Leona XIII , który miał między innymi zasługi w rozwinięciu szerokiego Magisterium na temat Różańca Świętego . Do tego wszystkiego dochodzi niedawna kanonizacja św. Bartłomieja Longo , apostoła Różańca Świętego . Ten kontekst daje nam klucz do refleksji nad Słowem Bożym, którego właśnie wysłuchaliśmy.
Ewangelia Zwiastowania wprowadza nas w moment, w którym Słowo Boże stało się ciałem w łonie Maryi.

Z tego łona promieniuje Światło, które nadaje pełny sens historii i światu. Pozdrowienie, które anioł Gabriel kieruje do Dziewicy, jest zaproszeniem do radości: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski!” ( Łk 1, 28; por. So 3, 14). Tak, Zdrowaś Maryjo jest zaproszeniem do radości: mówi Maryi, a przez Nią nam wszystkim, że na ruinach naszego człowieczeństwa, doświadczonego grzechem, a przez to zawsze podatnego na nadużycia, ucisk i wojny, pojawiła się Boża pieszczota, pieszczota miłosierdzia, która w Jezusie przybiera ludzkie oblicze.
Maryja staje się w ten sposób Matką Miłosierdzia. Uczennica Słowa i narzędzie Jego wcielenia, prawdziwie objawia się jako „pełna łaski”.
Wszystko w Niej jest łaską! Ofiarowując swoje ciało Słowu, staje się Ona również, jak naucza Sobór Watykański II za św. Augustynem, „matką członków (Chrystusa)… ponieważ współdziałała przez miłość w narodzeniu wiernych Kościoła, którzy są członkami tej Głowy” (Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium , 53; por. św. Augustyn, De S. Virginitate , 6). W Maryjnym „Oto Ja” rodzi się nie tylko Jezus, ale także Kościół, a Maryja staje się jednocześnie Matką Boga – Theotokos – i Matką Kościoła.
Wielka tajemnica! Wszystko dzieje się w mocy Ducha Świętego, który ocienia Maryję i czyni płodnym Jej dziewicze łono.
Ten moment w historii ma słodycz i moc, które przyciągają serce i wynoszą je na te kontemplacyjne wyżyny, z których wyłania się modlitwa Różańca Świętego . Modlitwa, która zrodziła się i rozwijała stopniowo w drugim tysiącleciu, ma swoje korzenie w historii zbawienia i ma swoje preludium właśnie w Pozdrowieniu Anioła skierowanym do Maryi. „Zdrowaś Maryjo!”. Powtarzanie tej modlitwy w Różańcu jest niczym echo pozdrowienia Gabriela, echo, które przenika wieki i kieruje wzrok wierzącego ku Jezusowi, widzianemu oczami i sercem Matki.
Jezus jest adorowany, kontemplowany, przyswajany w każdej ze swoich tajemnic, tak że wraz ze świętym Pawłem możemy powiedzieć: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” ( Ga 2, 19).
Poprzedzone głoszeniem Słowa Bożego, umieszczone pomiędzy Ojcze Nasz a Chwała na wysokości Bogu, Zdrowaś Maryjo powtarzane w Różańcu Świętym jest aktem miłości. Czyż nie jest to właśnie miłość niestrudzenie powtarzać: „Kocham Cię”?
Akt miłości, który na paciorkach różańca, jak wyraźnie widać na obrazie maryjnym w tym Sanktuarium, prowadzi nas z powrotem do Jezusa i do Eucharystii, „źródła i szczytu wszelkiego życia chrześcijańskiego” ( Lumen Gentium , 11). Święty Bartłomiej Longo był o tym przekonany, gdy pisał: „Eucharystia jest żywym różańcem, a wszystkie tajemnice znajdują się w Najświętszym Sakramencie w formie czynnej i żywej” ( Il Rosario e la Nuova Pompei , 1914, s. 86). Miał rację.
W Eucharystii wszystkie tajemnice życia Chrystusa znajdują się, by tak rzec, skoncentrowane w pamiątce Jego ofiary i w Jego rzeczywistej obecności. Różaniec ma maryjną fizjonomię, ale serce chrystologiczne i eucharystyczne (por. List Apostolski Rosarium Virginis Mariae , 1). Jeśli Liturgia Godzin wyznacza momenty uwielbienia Kościoła, to Różaniec wyznacza rytm naszego życia, nieustannie kierując je ku Jezusowi i Eucharystii.
Pokolenia wierzących zostały ukształtowane i ochronione przez tę modlitwę, prostą i popularną, a jednak zdolną do mistycznych wzlotów i skarbnicy najistotniejszej teologii chrześcijańskiej.
Cóż bowiem jest istotniejszego niż tajemnice Chrystusa, niż Jego święte Imię, wypowiadane z czułością Maryi Dziewicy? To w tym Imieniu, a nie w żadnym innym, możemy być zbawieni (por. Dz 4, 12). Powtarzając je w każdym Zdrowaś Maryjo, w pewien sposób doświadczamy domu w Nazarecie, niejako na nowo wsłuchując się w głosy Maryi i Józefa przez długie lata, które Jezus z nimi spędził. Doświadczamy również Wieczernika, gdzie Apostołowie z Maryją oczekiwali na zesłanie Ducha Świętego. Na to właśnie wskazywało nam pierwsze czytanie.
Jakże nie wyobrazić sobie, że w okresie między Wniebowstąpieniem a Pięćdziesiątnicą Maryja i Apostołowie prześcigali się w przypominaniu sobie różnych momentów z życia Jezusa?
Żaden szczegół nie mógł umknąć uwadze! Wszystko należało zapamiętać, przyswoić, naśladować. W ten sposób narodziła się kontemplacyjna droga Kościoła, której syntezą, podobnie jak rok liturgiczny, jest Różaniec , który – podobnie jak rok liturgiczny – oferuje codzienne rozważanie świętych Tajemnic. Różaniec słusznie uważany jest za kompendium Ewangelii, którą święty Jan Paweł II pragnął zintegrować z Tajemnicami Światła .
Ten wymiar był również bardzo żywy u świętego Bartłomieja Longo , który oferował pielgrzymom głębokie medytacje, aby uwolnić Różaniec Święty od pokusy mechanicznej recytacji i zapewnić mu biblijny, chrystologiczny i kontemplacyjny wymiar.
Siostry i Bracia, jeśli Różaniec jest „modlony” i, ośmielę się powiedzieć, „celebrowany” w ten sposób, to jest on również, w naturalny sposób, źródłem miłości.
Miłość do Boga, miłość do bliźniego: dwie strony tego samego medalu, jak przypomina nam drugie czytanie z Pierwszego Listu św. Jana, kończące się wezwaniem: „Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą” ( 1 J 3, 18).
Dlatego święty Bartłomiej Longo był apostołem Różańca , a jednocześnie apostołem miłości.
W tym maryjnym mieście przyjmował sieroty i dzieci więźniów, ukazując odradzającą moc miłości. Tutaj, nawet dziś, najmłodsi i najsłabsi są przyjmowani i otaczani opieką w Dziełach Sanktuarium. Różaniec kieruje nasze spojrzenie na potrzeby świata, jak to podkreśla List Apostolski Rosarium Virginis Mariae , proponując w szczególności dwie intencje , które pozostają niezwykle aktualne: rodzinę, która cierpi z powodu osłabienia więzi małżeńskiej, i pokój, zagrożony przez napięcia międzynarodowe i gospodarkę, która przedkłada handel bronią nad poszanowanie życia ludzkiego.
Kiedy święty Jan Paweł II ogłosił Rok Różańca — w przyszłym roku mija ćwierć wieku — chciał umieścić go w szczególny sposób pod opieką Matki Boskiej Pompejańskiej.

Czasy nie poprawiły się od tego czasu. Wojny, które wciąż toczą się w wielu regionach świata, wzywają do odnowionego zaangażowania, nie tylko ekonomicznego i politycznego, ale także duchowego i religijnego. Pokój rodzi się w sercu.
Sam Papież, w październiku 1986 roku, zgromadził przywódców głównych religii w Asyżu, zapraszając wszystkich do modlitwy o pokój .
Przy kilku okazjach, także niedawnych, zarówno Papież Franciszek , jak i ja prosiliśmy wiernych na całym świecie o modlitwę w tej intencji. Nie możemy pogodzić się z obrazami śmierci, które wiadomości przedstawiają nam każdego dnia. Z tego Sanktuarium, którego fasadę św. Bartłomiej Longo postrzegał jako pomnik pokoju, dziś wznosimy naszą modlitwę z wiarą. Jezus powiedział nam, że modlitwa ofiarowana z wiarą może uzyskać wszystko (por. Mt 21,22). A święty Bartłomiej Longo , myśląc o wierze Maryi, nazywa Ją „wszechmocną dzięki łasce”.
Niech za jej wstawiennictwem Bóg pokoju ześle na nas obfite wylanie miłosierdzia, poruszając serca, łagodząc bratobójcze urazy i nienawiść oraz oświecając tych, którzy mają szczególne obowiązki w rządzie.

Bracia i siostry, żadna ziemska moc nie zbawi świata, tylko boska moc miłości, ta boska moc miłości, którą Jezus, Pan, objawił i nam dał. Wierzmy w Niego, miejmy w Nim nadzieję, podążajmy za Nim!
353