12 maja 1982 roku w Fatimie Ojciec Święty został zaatakowany bagnetem. Napastnikiem był – by zacytować materiał agencji Reutersa – „oszalały, ultrakonserwatywny hiszpański ksiądz”, Juan Fernandez Krohn, wyświęcony przez biskupa Marcela Lefebvre.

Drugi zamach na Karola Wojtyłę. Dlaczego hiszpański ksiądz Juan Fernandez Krohn próbował zabić Papieża?

Autor:Kamil Janicki

Jeden ze świadków wydarzenia stwierdził, że był to tylko „absurdalny incydent”, bez jakichkolwiek konsekwencji. Trzy dekady później sekretarz papieża zdradził jednak, że Jan Paweł II został ranny. Czy ksiądz, który rzucił się na niego z bagnetem, rzeczywiście chciał dokonać morderstwa?

Zaledwie rok po tym, jak Jan Paweł II został postrzelony na placu świętego Piotra w Rzymie, doszło do kolejnego, tym razem bezpośredniego ataku na jego życie.

„Oszalały, ultrakonserwatywny ksiądz”
12 maja 1982 roku Ojciec Święty odwiedził Fatimę w Portugalii, by odprawić modły dziękczynne za to, że przetrwał zamach przeprowadzony przez Alego Agcę. Już pierwszego dnia pielgrzymki na Papieża niespodziewanie rzucił się obecny w tłumie, uzbrojony mężczyzna.

Napastnikiem był – by zacytować materiał agencji Reutersa – „oszalały, ultrakonserwatywny hiszpański ksiądz”, Juan Fernandez Krohn.

Sanktuarium w Fatimie na współczesnej fotografii (fot. BernardoUpload, lic. CC0).
Brytyjski dziennikarz (i były jezuita) Peter Hebblethwaite, też obecny tego dnia w Fatimie, ocenił, że doszło do „dziwacznego” czy wręcz „absurdalnego incydentu”.
„Wierzy, że Jan Paweł to niebezpieczny liberał”
„32-letni ksiądz przecisnął się między ludźmi i podobno obnażył nóż, a według części relacji bagnet” – opowiadał w książce wydanej dekadę później.

Następnie krzyknął „Precz z papieżem” lub coś podobnego. Szybko go obezwładniono, a Jan Paweł życzliwie pobłogosławił szarpiącą się postać.
„Dzięki Bogu, że to nie Portugalczyk” – powtarzali zebrani wokół mnie portugalscy dziennikarze. Od kolegów z Hiszpanii dowiedziałem się, że Krohn (…) został przed trzema laty wyświęcony przez biskupa Marcela Lefebvre.
Jest fanatycznym prawicowcem
, który wierzy, że Jan Paweł to niebezpieczny liberał zauroczony soborem watykańskim drugim. W szczególności obwinia Papieża za rządy wojskowej dyktatury w Polsce.


Poznaj szczegóły historii pierwszego zamachu na papieża z pomocą powieści graficznej Jan Paweł II. Nie lękajcie się. Publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Egmont w serii PAPIEŻE W HISTORII.

„Precz z papieżem, precz z soborem”
Hiszpańska prasa szybko zdołała ustalić, że napastnik rzeczywiście był członkiem Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X – separatystycznego stowarzyszenia kapłańskiego, podważającego władzę papieży i soborowe reformy kościelne. Wydalono go jednak z organizacji, po tym jak zaczął krytykować jej twórcę, biskupa Lefebvre za… zbyt łagodne podejście do Watykanu.
Potwierdzono też, że Juan Fernandez Krohn dzierżył bagnet – 40-centymetrowe ostrze od karabinu Mauser. W chwili ataku wykrzyknął zaś: „Precz z papieżem, precz z soborem watykańskim drugim”.

Co więcej pisano, że radykał odwiedził niedawno Polskę i bezskutecznie usiłował spotkać się z Lechem Wałęsą.

Peter Hebblethwaite twierdził, że nikt, kto znał Krohna nie wierzył, że ten naprawdę usiłował zabić papieża. „Ktoś, kto niedawno z nim rozmawiał, powiedział mi: »To człowiek bardzo agresywny, ale duchowo, a nie fizycznie«” – stwierdził Brytyjczyk.

Atak szybko zniknął ze szpalt gazet i zdaniem Hebblethwaite’a już nazajutrz został zapomniany. W roku 2008 – ponad ćwierć wieku po fakcie – do tematu powrócił jednak kardynał Stanisław Dziwisz.
Dawny sekretarz Jana Pawła II stwierdził, że ojciec święty w 1982 roku został raniony. „Była krew – niespodziewanie zdradził dziennikarzom w wywiadzie promującym filmową wersję jego wspomnień.

Proces Juana Fernandeza Krohna z 1983 roku na nagraniu z AP Archive.
Podobno skutki ataku zatajono, a papież kontynuował pielgrzymkę, choć odniósł obrażenia.
Informacja Stanisława Dziwisza nie znajduje, przynajmniej na chwilę obecną, potwierdzenia w innych relacjach lub dokumentach.
Znaczenie ataku bagatelizował, a nawet wyśmiewał ochroniarz papieża, który obezwładnił Krohna. Acybiskup Paul Marcinkus – nazywany pieszczotliwie „Gorylem” – mówił nawet, że „nie można wierzyć wszystkiemu, co pokazuje telewizja”. Także Watykan stale utrzymywał, że nie nastąpiła rzeczywista próba zgładzenia głowy Kościoła.

Co do samego Krohna, obłożono go ekskomuniką, a portugalski sąd skazał go na ponad 7 lat więzienia. Po wyjściu na wolność mężczyzna wyjechał do Belgii, stanął przed sądem za podpalenie, a w roku 2000 raz jeszcze trafił za kratki, gdy… zaatakował hiszpańskiego króla Juana Carlosa II.
Tym razem skazano go na pięć lat. Wyszedł na wolność, gdy badania psychiatryczne wykazały, że nie stanowi zagrożenia. Od tej pory nie próbował zgładzić żadnego kolejnego przywódcy państwa.

Drugi zamach na Karola Wojtyłę. "Oszalały ksiądz" próbował zabić papieża, ale sprawę zamieciono pod dywan
ALICJA OPOLE
-wlasnie za to,ze nic nie robil,tylko se kazal podawac!-wrzeszczy Maryja