Wywiad z Abp. VIGANÒ: Francisco, Trump, Ukraina, handel dziećmi i nie tylko
CFN: CFN: Wasza Ekscelencjo, jesteśmy teraz w dziesiątym roku pontyfikatu Franciszka. Od jego komentarza "Kim jestem, by osądzać?" do Amoris Lætitia, od Deklaracji z Abu Dhabi do incydentu z pachamamą (i trwającego Synodu na temat synodalności), byliśmy świadkami naprawdę bezprecedensowych papieskich skandali w ciągu ostatniej dekady, skandali wpływających zarówno na wiarę, jak i moralność. Co, zdaniem Księdza Arcybiskupa, było najbardziej szkodliwą kwestią tego pontyfikatu i jak Kościół może się z tego otrząsnąć?
abp Carlo Maria Vigano: Trudno jest, i myślę, że wielu się ze mną zgodzi, zidentyfikować jeden temat, który miał najbardziej negatywny wpływ na wszystkie działania i słowa Bergoglio. Każdy jego gest jest celowo prowokacyjny i histrioniczny, celowo zaprojektowany tak, by wprawić rozmówcę w zakłopotanie, obrazić go lub ośmieszyć. Ci, którzy myślą, że Bergoglio jest naiwny, są w błędzie: każde jego słowo jest wypowiadane w celu wywołania skandalu, zdystansowania się od wszystkich swoich poprzedników i krytykowania przeszłości Kościoła, fałszowania i przeinaczania jej za pomocą irytujących uproszczeń. A przede wszystkim: nigdy nie potwierdza. Jeśli zauważyłeś, ich najbardziej kontrowersyjne wypowiedzi nie są wynikiem autonomicznej deklaracji, ale odpowiedzią na pytania sformułowane przez innych zgodnie z otrzymanymi instrukcjami, sprawiając wrażenie, że temat został wybrany przez prowadzącego wywiad lub rozmówcę. Ciekawe jest to, że wszystkie jego najbardziej zagadkowe wypowiedzi, od "Kim jestem, by osądzać?" do jego ostatniego komentarza "Bóg kocha cię takim, jakim jesteś", są odpowiedziami na pytania. Sam Bergoglio potwierdził to podczas konferencji prasowej po powrocie z Portugalii, kiedy powiedział: "Dziękuję za odwagę zadania tego pytania. Dziękuję" (tutaj ).
Poza wszystkimi indywidualnymi skandalami uważam, że największą szkodą, jaką ten "pontyfikat" wyrządził Kościołowi, była kompromitacja i hańba, jaką wyrządził papiestwu, Kościołowi, duchowieństwu i wiernym. Jego nienawiść do Tradycji nie zna odpoczynku, a to z konieczności ma wpływ na to, co jest naturalnym wyrazem tej Tradycji: doktrynę, moralność, liturgię i duchowość. Obalenie jest systematyczne i zaczyna się przede wszystkim od władzy, która jest skorumpowana i podporządkowana wrogowi, nadużywając swojej władzy w celu przeciwnym do tego, który ją legitymizuje. Demokratyzacja Kościoła, soborowa "kolegialność" i "synodalność" Bergoglio to kolosalne kłamstwa, za którymi kryje się tyrania: paralelizm z rządami poddanymi globalistycznej elicie jest oczywisty i potwierdza wyjątkową koordynację tych dwóch wywrotowych działań. Obie instytucje, jak widzimy, są dyskredytowane i delegitymizowane przez osoby na stanowiskach władzy. Tak więc, jeśli ten kryzys dobiegnie końca w przyszłości, przywrócenie zaufania do Kościoła i przywrócenie jego autorytetu będzie prawie niemożliwe z ludzkiego punktu widzenia.
CFN: W niedawnym wywiadzie powiedziałeś, że niektórzy kardynałowie "stworzeni przez Benedykta XVI okazali się całkowicie gorsi od oczekiwań konserwatywnych wiernych" i że niektórzy z nich "podczas ostatniego konklawe byli świadkami rzeczy, których nie wiedzą, jak publicznie potępić". Jak myślisz, jakich rzeczy byli świadkami i dlaczego ich nie potępili?
Niektórzy kardynałowie, którzy weszli na konklawe w 2013 roku, wydają się nie rozumieć powagi tego, co wydarzyło się na konklawe i nadal się dzieje, pod fałszywymi pozorami formalnej legalności. Słyszeliśmy, jak zaciekle bronili papiestwa, oświadczając, że proponowane przez Bergoglio błędy i jego improwizowane prowokacje nie powinny być uważane za papieskie Magisterium; słyszeliśmy, jak prosili Bergoglio o rozwiązanie Dubia, a on nawet nie raczył odpowiedzieć, i na tym się skończyło. Ale to potępienie skutków - tj. obecnego "pontyfikatu" - jest całkowicie bezużyteczne, dopóki odmawia on uznania jego przyczyn w rewolucji soborowej, pomijając tę kwestię. Jego tetragonalne pragnienie "ocalenia" pseudo-magisterium Vaticanum II, które jest odległą przyczyną obecnego kryzysu, czyni wszelkie działania w obronie Kościoła całkowicie bezużytecznymi.
Jeśli chodzi o ich milczenie w sprawie wydarzeń podczas konklawe, widzę tu również pewną formalnie legalistyczną mentalność dominującą nad pilną potrzebą położenia kresu wywrotowemu zamachowi stanu głębokiego Kościoła. Ich główną troską jest to, aby nie podważać przestrzegania norm, które obowiązują w czasach względnej normalności, aby nie można było powiedzieć, że naruszyli ludzkie przykazania, podczas gdy przez swój szacunek dla procedur popierają łamanie boskich przykazań przez nikogo innego jak przywódców katolickiej hierarchii.
Uważam za niezrozumiałe, że członek Kolegium Kardynalskiego może zwierzyć się przyjaciołom, że był świadkiem wydarzeń, które unieważniają wybór Jorge Mario, a jednocześnie nie chce ich publicznie potępić, aby nie złamać tajemnicy pontyfikalnej: tajemnicy, którą już złamał, rozmawiając o tym z tymi, którzy nic nie mogą na to poradzić, co zobowiązuje Jego Eminencję do milczenia przed Kościołem, którego pasterze być może mogliby rozstrzygnąć sprawę. Ale tutaj nie mówimy o pieczęci spowiedzi, ale o sprawach, które mają powód, by być zastrzeżone, dopóki nie zaszkodzi to instytucji, która je wprowadziła; w przeciwnym razie znajdziemy się jak faryzeusze w Ewangelii, którzy zapytali Naszego Pana, czy wolno wyciągać osła ze studni w szabat.
Niedyskrecje tych kardynałów koncentrują się na dowodach poważnych nieprawidłowości, bez podawania dalszych szczegółów. Pamiętam, co wydarzyło się w 1958 roku, z kwestią dymu, który najpierw był biały, a potem stał się czarny: wydaje się, że kardynał Giuseppe Siri został wybrany, ale potem, z powodu sprzeciwu sowieckiego reżimu komunistycznego, Ojcowie byli zmuszeni wybrać innego człowieka na papieża, którym okazał się pojednawczy Angelo Giuseppe Roncalli. Jeśli te zwierzenia są prawdziwe, nie śmiem myśleć o moralnej pracy tych, którzy przygotowują się do zabrania tajemnicy do grobu, kiedy mieliby okazję zdemaskować intrygi i spiski mafii z Saint Gallen. Gdyby nie były one prawdziwe, nie byłoby sensu rozmawiać o tym nawet z najbardziej zaufanymi ludźmi (którzy jednak musieli powiedzieć innym, skoro wieści wyciekły).
CFN: Mówiąc po ludzku, czy przewiduje Abp. jakiś sposób, w jaki następne konklawe nie powtórzy wyniku z 2013 roku?
Z wyjątkiem nadzwyczajnych interwencji Opatrzności, Kolegium Kardynalskie zostało w dużej mierze zdyskredytowane przez Bergoglio: "Kaligula ograniczył się do groźby mianowania swojego konia Incitatusa kapłanem i konsulem"; z drugiej strony obecny kryzys tworzy kardynałów, którzy za Piusa IX zostaliby wysłani in partibus infidelium . Wynik następnego konklawe wydaje się zatem oczywisty, rebus sic stantibus . Gdy jednak podczas konklawe w 2013 r. pojawiły się dowody poważnych nieprawidłowości, ipso facto unieważniłoby to wynik jego wyboru, a w konsekwencji wszystkie akty rządów i magisterium dokonane przez wybranego. Wśród tych nieważnych aktów znalazłoby się oczywiście powołanie kardynałów, tak więc wszystkie konsystorze Bergoglio byłyby nieważne: znaleźlibyśmy się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w sytuacji z 2013 roku, a to pokrzyżowałoby plany Bergoglio. Gdyby bowiem elektorami następnego konklawe byli tylko kardynałowie mianowani przed 2013 rokiem, z pewnością byliby mniej skłonni do powtarzania już popełnionych błędów i, wzmocnieni doświadczeniem ostatnich dziesięciu lat, byliby w stanie wybrać spośród nich najmniej złego kandydata.
CFN: W przyszłym roku Amerykanie staną przed kolejnymi wyborami prezydenckimi. W 2020 roku bardzo wspierał Pan starania Donalda Trumpa o drugą kadencję. Czy w świetle jego ciągłej promocji szczepionek przeciwko COVID i retoryki na rzecz programu LGBTQ, uważa Pan, że katolicy mogą nadal wspierać go w kolejnym staraniu o prezydenturę? Czy nadal uważa go Pan za swego rodzaju "katechona"?
Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki może być swego rodzaju katechonem, jeśli ma jasność co do globalnego zamachu stanu dokonanego przez głębokie państwo. Wierzę, że Donald Trump zrozumiał oszustwo, któremu został poddany przez Antony'ego Fauci i innych naciągaczy z Big Pharma, i że jest również w stanie, podobnie jak Robert F. Kennedy, Jr. po stronie Demokratów, zweryfikować, czy wirus SARS-CoV-2 jest częścią projektu wojskowego, który wykorzystywał firmy farmaceutyczne wyłącznie do produkcji surowic na dużą skalę (co znacznie rozpoczęło się nawet w 2019 r., Przed ogłoszeniem stanu zagrożenia pandemicznego).
Jeśli chodzi o inne formy mniej lub bardziej wyraźnego poparcia dla ruchów lub ideologii sprzecznych z wiarą katolicką, chciałbym zasugerować prezydentowi, aby nie ulegał wpływom raportów i procentów agencji komunikacji wyborczej oraz aby zastanowił się nad swoją odpowiedzialnością przed Bogiem za decyzje, które podejmuje jako prezydent Stanów Zjednoczonych. Zadaniem prezydenta Stanów Zjednoczonych jest rządzenie swoim narodem dla wspólnego dobra, zgodnie ze sprawiedliwością oraz z poszanowaniem prawa naturalnego i Bożego. Jeśli wypełni to zadanie, Pan, który jest Wszechmogący i który decyduje o losie narodów i jednostek, będzie błogosławił jemu i narodowi amerykańskiemu; jeśli natomiast nie wywiąże się ze swoich obowiązków i ulegnie mentalności świata i radom swoich ekspertów wyborczych, z pewnością nie może oczekiwać Boga,
Należy powiedzieć, że Trump na swoich ostatnich wiecach zdecydowanie potępił politykę "przebudzenia" i zobowiązał się do zwalczania zmiany płci i okaleczania nieletnich, indoktrynacji płci w szkołach, hiper-seksualizacji dzieci i handlu dziećmi. Znamienne jest to, że właśnie wtedy, gdy wzrasta postrzeganie przez ludzi bardzo poważnego zagrożenia ze strony lobby pedofilskiego, amerykański Departament Sprawiedliwości nie ma nic lepszego do roboty niż obniżenie poziomu alarmu społecznego: najwyraźniej czołowi zboczeńcy, którzy manewrują z Bidenem, czują, że sumienie publiczne dyszy im na karku.
W każdym razie wolę tysiąc Trumpów niż jednego Bidena, nie ma co do tego wątpliwości. Również dlatego, że Trump okazał się znacznie bliższy wizerunkowi katolickiego polityka niż samozwańczy katolik Biden.
CFN: Czy masz jakieś przemyślenia na temat Roberta F. Kennedy'ego Jr. i jego kampanii na rzecz zdobycia nominacji Demokratów na prezydenta? Biorąc pod uwagę jego poparcie dla aborcji, czy katolik mógłby z czystym sumieniem zagłosować na Kennedy'ego?
Robert Kennedy z pewnością ma jasną wizję pandemii i oszustw szczepionkowych oraz ataku głębokiego państwa na podstawowe prawa Amerykanów. Pozytywne aspekty jego programu politycznego nie umniejszają faktu, że popiera aborcję, a to oznacza, że nie można na niego głosować, zwłaszcza że Kennedy twierdzi, że jest katolikiem, mimo że jest w poważnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła, a także z prawem naturalnym. Tutaj również potrzebujemy wstrząsu który odłoży na bok kalkulacje wyborcze i dokona radykalnego wyboru. Kompromis nie jest już dziś możliwy.
CFN: Prawdopodobnie najważniejszym wydarzeniem od czasu objęcia urzędu przez Joe Bidena był wybuch wojny między Rosją a Ukrainą, który wydaje się być sprowokowany, przynajmniej częściowo, przez złych aktorów. Jak myślisz, co głębokie państwo ma nadzieję osiągnąć poprzez ten trwający konflikt?
Kryzys ukraiński był przygotowywany od lat w celu zniszczenia Federacji Rosyjskiej poprzez proces bałkanizacji, aby zapewnić anglosaską hegemonię w międzynarodowej równowadze geopolitycznej i utrzymać narody europejskie w pozycji podporządkowanej Anglosasom - Potęgi amerykańskiej.
Konflikt miał doprowadzić do dalszego zbliżenia Putina z Xi Jinpingiem, co było w dużej mierze przewidywalne i czego można było uniknąć. Niewykluczone, że popchnięcie Rosji w ramiona Chin może stanowić w świadomości hierarchów Nowego Porządku Świata casus belli do wypowiedzenia wojny samym Chinom, co jest spójne z żądaniem Białego Domu skierowanym do europejskich partnerów, aby zakończyć tzw; umowy handlowe Jedwabnego Szlaku. Żądanie to będzie miało nie tylko poważne reperkusje w postaci zmniejszenia eksportu do Chin i oczekiwanego wzrostu dostaw surowców i półproduktów z Chin, które do tej pory były znaczące; przygotowuje również grunt pod niestabilność i kryzys gospodarczy, które często są wstępem do konfliktu zbrojnego, z korzyścią dla handlarzy bronią i tych, którzy czerpią zyski z odbudowy (patrz Irak, ale także Grecja). Wątpię jednak, czy elita ma czas na osiągnięcie tych celów: jej dni są policzone, ponieważ kłamstwo, na którym opiera się jej władza, zostało ujawnione.
Poza strategiami politycznymi części amerykańskiego establishmentu wiemy, że wojna na Ukrainie służyła również ukryciu skandali rodziny Bidenów i zatuszowaniu działalności biolaboratoriów finansowanych przez Pentagon i Stany Zjednoczone lub ich sojuszników: w laboratoriach tych odkryto sztuczne wirusy zmodyfikowane genetycznie, aby były skuteczne wobec niektórych grup etnicznych, z naruszeniem umów międzynarodowych. Częściowe niepowodzenie projektu pandemicznego - który w 2015 r. przewidywał bardzo dużą redukcję światowej populacji - jest prawdopodobnie spowodowane przyspieszeniem przez Putina rozpoczęcia operacji wojskowej i uwięzieniem naukowców z tych biolabów.
Nie zapominajmy, że Ukraina jest głównym graczem na rynku macierzyństwa zastępczego, drapieżnictwa narządów i handlu ludźmi, który również zasila sieć pedofilską. Donosy organizacji humanitarnych nie pozostawiają wątpliwości co do tych bezprecedensowych okropności: dzieci są zabijane i rozczłonkowywane w celu wysłania ich narządów do klinik na Zachodzie; od rannych ukraińskich żołnierzy pobiera się narządy w tym samym celu; życie niewinnych stworzeń jest sprzedawane bogatym zboczeńcom, aby zaspokoić ich obrzydliwe dewiacje. I wiemy, jak bardzo głębokie państwo składa się z postaci, które można szantażować właśnie w celu promowania tych okropnych zbrodni, co zostało podkreślone w niedawnym filmie Sound of Freedom.
CFN: Gdyby pokój na Ukrainie był prawdziwym celem, jakie kroki należałoby podjąć, aby go osiągnąć?
Ukraina działa jak taran w wojnie zastępczej NATO przeciwko Rosji, więc powinniśmy najpierw przestać uważać Zełenskiego za prawowitego rozmówcę w jakimkolwiek porozumieniu pokojowym. Jeśli do tej pory nie liczył się on w wypowiedzeniu wojny i kontynuacji działań wojskowych, to nie widzę, jaka powinna lub może być jego rola przy stole pokojowym.
Z pewnością kryzys ukraiński może zakończyć się natychmiast, jeśli Kijów ponownie stanie się buforem między blokiem NATO - który wcześniej zobowiązał się nie rozszerzać na wschód - i zagwarantuje autonomię Donbasu oraz niepodległość Doniecka i Ługańska. Problem polega na tym, że poniesione szkody i kolosalny dług zaciągnięty przez Ukrainę na zakup broni i wysłanie żołnierzy na front utrudniają zakończenie konfliktu, między innymi dlatego, że zwycięstwo nad Rosją jest niemożliwe bez oficjalnego wsparcia i udziału innych narodów. Dopóki istniał plan wysłania starych czołgów lub ochotników, NATO przekonywało swoje kraje członkowskie do wspierania wojny, ale nie sądzę, by naprawdę chciały rozpocząć wojnę światową, pomimo buńczucznych wypowiedzi niektórych polityków.
CFN: W poprzednich wypowiedziach i wywiadach wyrażał Pan niezwykłe poparcie dla Rosji w kontekście wojny. Podczas gdy Ukraina wyraźnie cieszy się poparciem zachodnich globalistów, czy nie zgodziłby się Pan, że silny sojusz Rosji z komunistycznymi Chinami jest równie niepokojący, zwłaszcza w świetle przepowiedni Matki Bożej Fatimskiej o "błędach Rosji"?
Nie popieram Rosji jako takiej, ale tych, którzy aktywnie sprzeciwiają się planom Nowego Porządku Świata. Wiadomo było, że konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Federacją Rosyjską nieuchronnie wzmocni więzi tej ostatniej z Chinami: należy mieć nadzieję, że sojusz między Putinem a Xi Jinpingiem przyniesie korzyści nie tylko chińskiej dyktaturze komunistycznej i że równowaga zostanie zachowana.
Uważam jednak, że nadszedł czas, aby wyrwać się z ideologicznej klatki, która prowadzi nas do uważania Amerykanów za "dobrych", a Rosjan za "złych", na podstawie uprzedzeń poszukiwanych i narzucanych przez głębokie państwo. Jak słusznie zauważył Giulio Andreotti, zanim został usunięty z polityki międzynarodowej przez interwencję służb atlantyckich we współpracy z przestępczością zorganizowaną i informatorami mafii, "NATO powinno było zostać rozwiązane na rzecz celu społecznego, gdy upadł mur berliński w '89" ( Repubblica, 28 października 2004 r.). Dopóki nie uświadomimy sobie, że zachodnie rządy są zakładnikami elity wywrotowców, którzy sprawują władzę przeciwko ludziom, nie będziemy w stanie przezwyciężyć tego instytucjonalnego raka, który zakłóca równowagę międzynarodową i karmi się wojną, głodem i ubóstwem.
Kiedy Matka Boża mówi o "błędach Rosji", musimy wziąć pod uwagę, że błędy te rozprzestrzeniły się obecnie na całym Zachodzie, podczas gdy w Rosji materialistyczny ateizm i komunizm stały się mniejszością. To na Zachodzie - a nawet w Kościele katolickim - błędy marksistowskie są dziś publicznie wyznawane przez rządy, w piekielnej unii między socjalizmem a liberalizmem, która jest wyrazem dwóch wielkich nurtów masońskich, socjalistycznego i rewolucyjnego nurtu masonerii francuskiej oraz liberalnego i instytucjonalnego nurtu masonerii anglo-amerykańskiej.
CFN: Jedną z ukrytych plag w dzisiejszym świecie jest handel dziećmi. Nowy film Sound of Freedom z Jimem Caviezelem, aktorem, który zagrał naszego Pana w Męce Pańskiej Mela Gibsona, rzuca światło na tę plagę i wzywa wszystkich ludzi do pomocy w jej wyeliminowaniu. Tymczasem Departament Sprawiedliwości Joe Bidena zdaje się bagatelizować problem . Czy wierzy on, tak jak Caviezel, że istnieje związek między globalnymi elitami, agencjami rządowymi i handlem dziećmi?
Jak wspomniałem wcześniej, Ukraina znajduje się w centrum handlu dziećmi i pedofilii, w które zaangażowani są głównie członkowie satanistycznej elity Nowego Porządku Świata i agencji rządowych w wielu krajach. Nie dziwi mnie, że elita ta stara się wszelkimi sposobami zminimalizować lub ukryć te ohydne zbrodnie, uciekając się również do władzy, którą posiada poprzez politykę, media i show-biznes. Kiedy weźmiemy pod uwagę, jak syn Joe Bidena, który został sfotografowany w pozach z nieletnimi tak obscenicznymi, jak wymownymi, pozostaje na wolności, musimy zadać sobie pytanie, jakie siły działają i jak głęboka jest korupcja naszych przywódców i całej klasy rządzącej, która się wokół nich obraca.
Potępienie Caviezela ma tę zaletę, że ujawnia tę sieć współudziału i zbrodni, które wołają o pomstę do Boga i które nie mogą pozostać bezkarne. Myślę też, że już nieuchronny upadek całego głębokiego państwa będzie spowodowany bardziej oburzeniem zwykłych obywateli na okrucieństwa, jakich dopuściło się wobec dzieci, niż dowodami na jego plan eksterminacji ludzkości poprzez pandemie i głód.
Kiedy słyszę, jak Klaus Schwab deklaruje: "Nadchodzą blokady klimatyczne: nie potrzeba więcej debat", zastanawiam się, jak bardzo ci wywrotowcy (Schwab, Gates, Soros itp.) spieszą się z ukończeniem swojego piekielnego projektu, aby ukryć rzeczywistość tego, co robią. Ich plany całkowitej kontroli mają ostatecznie na celu zagwarantowanie sobie bezkarności poprzez manipulowanie prawdą i narzucanie kłamstwa.
CFN: W świetle rosnącego tłumienia Mszy (przedsoborowej) przez hierarchię, jakiej rady udzieliłbyś katolikom, którzy obawiają się uczestniczyć we Mszy lub przyjmować sakramenty od księdza, który nie ma pisemnych uprawnień lub jest w "nieregularnym stanie kanonicznym"?
W latach siedemdziesiątych, kiedy arcybiskup Marcel Lefebvre zdystansował się od "Kościoła soborowego" i kontynuował wyświęcanie kapłanów, którzy gwarantowali odprawianie katolickiej Mszy, pierwsze środki podjęte przeciwko Bractwu Kapłańskiemu Świętego Piusa X miały charakter kanoniczny: zawieszenie bóstwa za udzielenie święceń kapłańskich w instytucie, który z dnia na dzień stał się nieregularny. To, co monsignore Lefebvre robił jeszcze dzień wcześniej za namową papieża, z dnia na dzień stało się nielegalne. Zaledwie piętnaście lat później, w 1988 roku, wraz z konsekracją biskupów, Lefebvre został ekskomunikowany, co zostało później odwołane przez Benedykta XVI. Monsignor Lefebvre miał siłę, by dawać świadectwo wierności Chrystusowi nawet wtedy, gdy był nieposłuszny nakazom hierarchii, i to właśnie dzięki temu świętemu nieposłuszeństwu duchowieństwo i wierni mogli skorzystać najpierw z Motu Proprio Ecclesia Dei, a następnie z Summorum Pontificum.
Powiem więcej: wiele z tych osób, które dziś oddają się małym lekcjom ortodoksji dla innych, starając się zademonstrować akceptowalność Soboru Watykańskiego II i które uczestniczą w celebracjach liturgicznych w starym rycie z milczącą zgodą na nieodrzucanie Soboru, mogą to robić tylko dzięki "bezkompromisowości", czyli stanowczości zasad, monsignora Marcela Lefebvre'a, który potępił błędy tego niefortunnego zgromadzenia i reformę liturgiczną, która po nim nastąpiła. Bez jego odwagi; bez świadectwa kapłanów, którzy kontynuowali odprawianie Mszy Świętej wszystkich czasów i którzy zostali oderwani od ołtarzy tylko na rozkaz swoich biskupów, tradycyjny obrządek zniknąłby definitywnie z naszych kościołów,
A potem zadaję sobie pytanie: czy to możliwe, że autorytet Kościoła może być wykorzystywany do zapobiegania tej samej rzeczy, którą autorytet Kościoła błogosławił i chwalił przed Soborem? Czy zastępcza władza papieża i biskupów może być sprzeczna z celem, dla którego Nasz Pan, posiadacz tej władzy, ustanowił Kościół? I znowu: jaką wiarygodność może mieć autorytet pasterzy, który najpierw ustanawia powszechną normę, potem jej zakazuje, następnie ponownie ją ustanawia, a na koniec de facto znosi ten sam obrzęd? Konieczne jest uznanie, że sprawowanie władzy kościelnej jest nierozerwalnie związane z celem, dla którego Chrystus ustanowił Świętą Hierarchię, i że żadna wywrotowa władza nie może uzurpować sobie tej władzy bez przeciwstawiania się Kościołowi i samemu Chrystusowi. Zniesienie Mszy Apostolskiej przez Pawła VI w celu zastąpienia jej fałszerstwem napisanym przez heretyków było nadużyciem, a unieważnienie Summorum Pontificum przez Bergoglio również było nadużyciem. Nie jest przypadkiem, że obaj są częścią "soborowego kościoła" odłączonego od Kościoła katolickiego; samozwańczego "kościoła", który oddzielił się od Świętej Tradycji, z własnymi "świętymi", własnymi obrzędami, własną doktryną i moralnością, a wszystko to w jaskrawym kontraście do świętych, obrzędów, doktryny i moralności Kościoła Chrystusowego.
Każdy, kto zabrania odprawiania Mszy Trydenckiej, czyni to niezawodnie ze złych powodów. Jednak w całej historii Kościoła nikt nigdy nie ośmielił się zabronić sprawowania Najświętszej Ofiary w określonej formie na tej podstawie, że nie wyraża ona "nowej eklezjologii". Gdyby bowiem ktokolwiek kiedykolwiek tak powiedział, tymi słowami implicite przyznałby, że istnieje nowe sformułowanie doktrynalne w przeciwieństwie do Mszy wszechczasów, co dla katolika jest całkowicie nie do przyjęcia i nie do pomyślenia. Piusa V jest heterogeniczna w stosunku do religii narzuconej przez "kościół soborowy", to właśnie "kościół soborowy" stoi poza Kościołem, a nie ci, którzy nie zmieniając niczego, co zawsze było celebrowane i w co wierzono, chcą bronić obrządku, który ukształtował i kształtuje świętość wiernych i kapłanów.
Osobiście założyłem stowarzyszenie Exsurge Domine, aby pomóc kapłanom i zakonnikom prześladowanym przez juntę Bergogliana. Budujemy willę klasztorną w prowincji Viterbo we Włoszech, aby dać dom zakonnicom z Pienzy, które są prześladowane przez Stolicę Apostolską i ich biskupa. Pomagamy księżom, którzy zostali bez parafii tylko dlatego, że odprawiają Mszę Apostolską, księżom, którzy zostali usunięci z posługi tylko dlatego, że nie akceptują obecnej apostazji. Apeluję do wszystkich katolików, prosząc ich o udział w tym projekcie.
Porażki głębokiego kościoła, podobnie jak porażki głębokiego państwa, mogą być ukrywane i zaprzeczane, ale są widoczne we wszystkich ich katastrofalnych konsekwencjach. Aby usunąć głęboki Kościół z ciała kościelnego - jak amputacja zainfekowanej kończyny - konieczne jest przede wszystkim potępienie fałszywych pasterzy, stanowcze przeciwstawienie się ich bezprawnym nakazom i koordynowanie opieki duszpasterskiej nad małymi wspólnotami tych, którzy są "oporni". Prawdopodobnie nie zapewni to zwycięstwa, ale nasze zaangażowanie, nasze szczere pragnienie służenia Panu i ratowania dusz, nasze świadectwo spójności naszego chrześcijańskiego życia, będą w stanie skłonić Pana do tego "wszystkiego", które tylko nasze "nic" może poruszyć.
I to właśnie daje powód do nadziei w tych okolicznościach: nie (ortodoksyjny) fatalizm tych, którzy czekają bez kiwnięcia palcem na boską interwencję; nie (protestancki) aktywizm, który pomija Bożą pomoc i pokłada całą nadzieję w sobie; ale raczej zdrowy (katolicki i rzymski) pragmatyzm, który łączy Bożą wszechmoc w decydowaniu o losach świata z hojną współpracą człowieka, którego Bóg stworzył i odkupił. Jednym słowem, jest to; rozmnożenie kilku chlebów i ryb.
10 sierpnia 2023 r.
S. Laurentii Martyris
Entrevista a VIGANÒ: Francisco, Trump, Ucrania, trata de niños y más