Clicks75
Edward7
2

O skandalicznym zakazie prywatnych Mszy Świętych w Bazylice św. Piotra w Watykanie

Abp. Carlo Maria Viganò

Jesus autem abscondit se, et exivit de templo.
J 8, 59

12 marca zarządzeniem bez podpisu, bez numeru rejestracyjnego i bez adresata, Pierwsza Sekcja Sekretariatu Stanu zakazała odprawiania prywatnych Mszy św. W Bazylice św. Piotra w Watykanie, począwszy od I Niedzieli Męki Pańskiej. W następnych dniach kardynałowie Raymond L. Burke, Gerhard L. Müller, Walter Brandmüller, Robert Sarah i Giuseppe Zen wyrazili umotywowane zdumienie tą decyzją, która ze względu na rytualną formę, w jakiej została sporządzona, sugeruje wyraźny rozkaz od Jorge Mario Bergoglio.
Doktryna katolicka uczy nas, jaka jest wartość Mszy Świętej, jaka jest chwała oddana Trójcy Świętej, jaka jest moc Najświętszej Ofiary za żywych i za zmarłych. Wiemy również, że wartość i skuteczność Mszy świętej nie zależy od liczby wiernych, którzy w niej uczestniczą, ani od godności celebransa, ale od bezkrwawego powtórzenia Ofiary Krzyża przez samego kapłana celebransa, który działa; "in persona Christi", oraz w imieniu całego Kościoła Świętego:" elicipiat Dominus Sacrificium de manibus tuis, ad laudem et gloriam nominis sui; ad utilitatem quoque nostram totiusque Ecclesiae suae sanctae".

Skandaliczna decyzja anonimowego urzędnika Sekretariatu Stanu, łatwego do zidentyfikowania, w nienazwanym ks. Edgar Peña Parra, niestety, stanowi wyjaśnienie praktyki diecezji na całym świecie: przez sześćdziesiąt lat odchylenia doktrynalne wprowadzone przez Sobór Watykański II sugerowały, że Msza bez ludu nie ma wartości lub że ma mniejszą wartość niż koncelebracja lub reklamowana Msza św. z udziałem wiernych. Posoborowe normy liturgiczne zabraniają wznoszenia kilku ołtarzy w tym samym kościele i stanowią, że podczas celebracji Mszy przy ołtarzu głównym nie należy odprawiać innych Mszy na ołtarzach bocznych. Samo Missale Romanum Montiniego przewiduje nawet specyficzny obrzęd Missa sine populo, w którym pomija się pozdrowienia - na przykład Dominus vobiscum lub Orate, fratres - tak jakby, oprócz obecnych, dwór niebiański i dusze w czyśćcu nie uczestniczyły w Ofierze eucharystycznej. Kiedy kapłan pojawia się w dowolnej zakrystii kurii prosząc o możliwość odprawienia Mszy - nie mówię w rycie trydenckim, ale także w rycie reformowanym - niezmiennie słyszy odpowiedź, że może przystąpić do już przewidzianej koncelebracji, i w każdym razie jest traktowany z podejrzliwością, jeśli prosi o możliwość celebrowania bez angażowania niektórych wiernych. Nie ma sensu sprzeciwiać się temu, że prywatna Msza jest prawem każdego kapłana: prawem Soboru Watykańskiego II, ukazując jego prawdziwą naturę, soborowa "mens conciliare" wie, jak wyjść daleko poza literę prawa, aby zastosować ducha z tetragonalną spójnością.
Z drugiej strony zreformowana Msza została zmodyfikowana, aby złagodzić, uciszyć lub wyraźnie zaprzeczyć tym katolickim dogmatom, które stanowią przeszkodę w dialogu ekumenicznym: mówienie o czterech celach Mszy jest uważane za skandaliczne, ponieważ doktryna ta niepokoi tych, którzy odrzucają latreutykę, wartość przebłagalna, dziękczynienia i "impetratorio" Najświętszej Ofiary, określone przez Sobór Trydencki.

Dla modernistów nie ma nic bardziej obrzydliwego niż współczesne odprawianie kilku Mszy św., Podobnie jak sprawowanie coram sanctissimo (tj. Przed tabernakulum umieszczonym nad ołtarzem) jest nie do zniesienia . Dla nich Msza Święta jest kolacją, biesiadną ucztą, a nie ofiarą: z tego powodu ołtarz został zastąpiony stołem, a tabernakulum nie ma już nad ołtarzem, przeniesione do „bardziej odpowiedniego miejsca do modlitwy i skupienia "; dlatego celebrans jest skierowany do ludu, a nie do Boga.

Zarządzenie Sekretariatu Stanu, poza brakiem szacunku dla kanonów Bazyliki jest obłudną sztuczką, bez podpisu i protokołu, stanowi tylko ostatnie potwierdzenie faktu, że oczywiście nie chce dopuszczać ani przeciwstawiać się tym, którzy , choć z dobrymi intencjami, utrzymują rozważając poszczególne akty, nie chcąc oprawić je w szerszym kontekście tzw posoborowego; w świetle którego nawet najmniejsze zmiany nabierają niepokojącej spójności i ukazują wywrotową wartość Soboru Watykańskiego II. Co prawda, potwierdza słowami wartość prywatnej Mszy - jak wspomina Jego Eminencja Burke w swoim niedawnym przemówieniu - ale w rzeczywistości uczyniło z niej przywilej niektórych „nostalgicznych” skazanych na zagładę lub ekscentrycznych grup wiernych. Wystarczalność, z jaką liturgiści pontyfikują te kwestie, świadczy o nietolerancji dla wszystkiego, co przeżywa katolicyzm w torturowanym ciele kościelnym. Zawsze zgodnie z tym podejściem, Bergoglio może bezkarnie odmówić Najświętszej Maryi Panny tytułu Pośredniczki i Współodkupicielki, mając na celu jedynie zadowolenie luteranów, zgodnie z którymi „papiści” idolizują kobietę i zaprzeczają, że Jezus Chrystus jest tylko Odkupicielem.

Obecnie zakaz prywatnych Mszy św. W Bazylice św. Piotra legitymizuje nadużycia innych bazylik i kościołów "dell’orbe", , w których zakaz ten obowiązywał już od dziesięcioleci, mimo że nigdy nie został wyraźnie sformułowany. A jeszcze bardziej znaczące jest to, że nadużycie to jest wymuszone przez pozornie oficjalny akt, w którym władza Sekretariatu Stanu powinna uciszać z podziwu tych, którzy chcą pozostać katolikami, pomimo wysiłków obecnej Hierarchii, aby było inaczej. Ale ci, którzy jeszcze przed Benedyktem XVI chcieli odprawiać Mszę św. W Bazylice św. Piotra, nie mieli łatwego życia i zostali wyrzuceni ze świątyni, jak ekskomunikowany vitandus , gdyby tylko ośmielił się celebrować Novus Ordo po łacinie; nie mówmy więc o rycie trydenckim.

Oczywiście dla neomodernistów prywatne Msze św. Mogą być zabronione, a także będzie podjęta próba uchylenia Motu proprio Summorum Pontificum, ponieważ - jak przyznał „Max Beans”, jeden z najbardziej gorliwych dworzan Santa Marta, liturgia trydencka zakłada doktryna, że jest z natury rzeczy sprzeczna z teologią soborową. Ale jeśli doszliśmy do skandalu związanego z zakazem prywatnych Mszy św. W Bazylice św. Piotra, zawdzięczamy to również modus operandi nowatorów, którzy postępują krok po kroku, stosując zasady „okna Overtona” na polu liturgicznym, doktrynalnym i moralnym. Uznajmy to: te nieprzyzwoite mrugnięcia okiem do heretyków i schizmatyków są odpowiedzią na strategię skierowaną do sekt niekatolickich, która znajduje swój finał w szerszej strategii skierowanej przeciwko religiom niechrześcijańskim i ideologiom neo-pogańskim, które dominują dzisiaj. Tylko w ten sposób można zrozumieć tę świadomą wolę pobłażania wrogom Chrystusa, aby zadowolić świat i jego księcia.

Z tego punktu widzenia należy czytać projekcje zwierząt na fasadzie Bazyliki Watykańskiej; wejście bożka Pachamamy, noszone na ramionach przez biskupów i duchownych; ofiara poświęcona Matce Ziemi złożona na ołtarzu Spowiedzi podczas Mszy św., której przewodniczył Bergoglio; dezercja papieskiego ołtarza przez tego, kto odmawia tytułu Wikariusza Chrystusa; zniesienie obchodów pod pretekstem pandemii i zastąpienie ich ceremoniami przypominającymi kult osobowości reżimów komunistycznych; plac całkowicie pogrążony w ciemności, aby dostosować się do nowych rytuałów globalistycznej ekologii. Ten nowoczesny złoty cielec czeka na powrót Mojżesza, który schodzi z Synaju i przywraca katolikom prawdziwą wiarę po wypędzeniu nowych bałwochwalców, wyznawców Arrone of Santa Marta. I nie waż się mówić o miłosierdziu lub miłości: nic nie jest bardziej odległe od Miłosierdzia niż postawa tego, który: reprezentując autorytet Boga na ziemi, nadużywa go, aby w błędzie utwierdzać dusze, które Chrystus powierzył mu z rozkazem ich karmienia. Pasterz, który zostawia owczarnie otwartą i zachęca owce do opuszczenia jej, wysyłając je w paszcze drapieżnych wilków, jest najemnikiem i sprzymierzeńcem Złego, i będzie musiał zdać sprawę Najwyższemu Pasterzowi.

W obliczu tego kolejnego skandalu z konsternacją możemy zauważyć nieśmiałe i współdziałające milczenie prałatów: gdzie są inni kardynałowie, gdzie jest emerytowany arcykapłan Bazyliki, gdzie jest kard., prywatna Msza św. w Bazylice św. Piotra? Dlaczego teraz milczą w obliczu tak wielu nadużyć?

Podobnie jak w sferze cywilnej przy okazji pandemii i łamania praw naturalnych przez władzę doczesną, tak i w sferze kościelnej dyktatura potrzebuje do narzucenia sobie podmiotów pozbawionych kręgosłupa i ideałów. W innym czasie Bazylika Watykańska byłaby oblężona przez księży, pierwszych ofiar tej nienawistnej tyranii, która nosi znamiona udawania demokratycznej i synodalnej. Broń Boże, że piekło na ziemi, które ustanawia się w imię globalizmu, nie jest niczym innym jak konsekwencją lenistwa i lęku, a nawet zdrady wielu, zbyt wielu duchownych i świeckich.

Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, zbliża się do Jego męki, aby wypełnić cierpienia Jego Głowy we własnych członkach. Niech te dni, które oddzielają nas od Zmartwychwstania naszego Odkupiciela, będą bodźcem do modlitwy, pokuty i ofiary, abyśmy mogli przyłączyć się do Błogosławionej Męki Naszego Pana w duchu pojednania i zadośćuczynienia, zgodnie z doktryną Obcowania Świętych to pozwala nam, w więzi prawdziwej Miłości, czynić dobro naszym wrogom i wzywać do Boga o nawrócenie grzeszników: nawet tych, których Opatrzność dopuściła nam jako zwierzchników doczesnych i kościelnych.

+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup accademianuovaitalia.it
Wieczne Odpoczywanie Amen
mocne i sama prawda !
Wieczne Odpoczywanie Amen
Podobnie jak w sferze cywilnej przy okazji pandemii i łamania praw naturalnych przez władzę doczesną, tak i w sferze kościelnej dyktatura potrzebuje do narzucenia sobie podmiotów pozbawionych kręgosłupa i ideałów.

W innym czasie Bazylika Watykańska byłaby oblężona przez księży, pierwszych ofiar tej nienawistnej tyranii, która nosi znamiona udawania demokratycznej i synodalnej.

Broń Boże, …
More
Podobnie jak w sferze cywilnej przy okazji pandemii i łamania praw naturalnych przez władzę doczesną, tak i w sferze kościelnej dyktatura potrzebuje do narzucenia sobie podmiotów pozbawionych kręgosłupa i ideałów.

W innym czasie Bazylika Watykańska byłaby oblężona przez księży, pierwszych ofiar tej nienawistnej tyranii, która nosi znamiona udawania demokratycznej i synodalnej.

Broń Boże, że piekło na ziemi, które ustanawia się w imię globalizmu, nie jest niczym innym jak konsekwencją lenistwa i lęku, a nawet zdrady wielu, zbyt wielu duchownych i świeckich.