pl.news

Franciszek: Papież instytucjonalnego kanibalizmu

Wraz z Franciszkiem, po raz pierwszy w swojej historii, Kościół ma na czele kogoś, kto systematycznie praktykuje instytucjonalny kanibalizm, pisze Ludovicus na ElWanderer.com (22 kwietnia).

Instytucjonalny kanibalizm to wywyższanie siebie kosztem instytucji.

Dlatego właśnie niezliczone są wyrazy współczucia ze strony antykatolików, którzy wyznają swoją lojalność wobec Franciszka, "ale takie uczucia nie przybliżyły ich ani o milimetr do wiary", ponieważ "nadal nienawidzą katolicyzmu z tych samych powodów, dla których kochają Bergoglio".

Ostatecznie antykatolicy chcą papieża, który wyrzeknie się wypełniania swoich obowiązków.

Dla Ludovicusa pontyfikat Franciszka był po prostu kolejną falą Wokalizmu w Kościele, mimo że był on "politykiem oportunistycznym do szpiku kości".

Franciszek był ucieleśnieniem ducha Soboru, który rozpoczął się ekumenizmem, a zakończył bałwochwalstwem.

Był orędownikiem Kościoła utożsamiającego się z galaretowatym "humanizmem", który unikał wszystkiego, co nie podobało się możnym tego świata.

"Z gestami udawanej prostoty (która jest pokorą niekompetentnych), paradował śmiesznie podczas wizyt państwowych z teczką, nosząc znoszone buty, osobiście płacąc rachunki hotelowe, podróżując tanimi samochodami i mieszkając w hotelu dla podróżnych".

Zwalniał biskupów tak, jak zwalnia się służącego, ignorował formalne prośby kardynałów, potępiał ludzi z naruszeniem zasad proceduralnych, twierdził, że uniwersalność należy zastąpić pojedynczością.

Zmienił włoską wersję Modlitwy Pańskiej, ponieważ jej nie rozumiał: "Nie było tam pokory".

Franciszek był kiepskim administratorem, który do swojej dezorganizacji dodał brak rozsądku w doborze współpracowników, którzy towarzyszyli mu w rujnowaniu państwa watykańskiego.

Wyniósł na wysokie stanowiska wszelkiego rodzaju łajdaków i cynicznych sceptyków, którzy go oszukali i zdradzili, a których on z kolei zrzucił ze skały Tarpei.

Eksterminował swoich wrogów i prześladował przyjaciół, jeśli tyrani mają przyjaciół. Uczynił Kościół nieistotnym, angażując go w światowe i absurdalne sprawy.

Będąc tyranem, złamał własne zasady i ostatecznie zaatakował boskie prawo. Pozbył się podstawowych zasad, takich jak stan łaski, rozróżnienie między sprawiedliwymi i grzesznikami, niszcząc rdzeń chrześcijańskiej moralności (Amoris Laetitia, Fiducia supplicans). "Błogosławił" grzech homoseksualny, "coś, czego nie widziano w Rzymie od czasów związku Nerona i Sporo".

Na korzyść Franciszka Ludovicus mówi, że był on człowiekiem antropologicznie złamanym, pełnym sprzeczności i uprzedzeń, które czyniły go nierozerwalnym, być może nawet dla niego samego.

Człowiek o fatalnym wykształceniu, który nie dbał o religię i który potrafił być gwałtowny i mściwy wobec tych, którzy mu się sprzeciwiali, zwłaszcza wobec jego "braci biskupów".

W wielu przypadkach powtarzał jedynie mantry oligarchów i utarte schematy zachodniej burżuazji: "Wszystkie kontrole zawiodły, a on wstąpił na tron Piotrowy, w tajemniczym powtórzeniu tego, co dzieje się z nami, Argentyńczykami, z tymi, których stawiamy u władzy".

Autorytarny temperament, oparty na jezuickim woluntaryzmie, rozkwitł w skrupulatnej osobowości podobnej do osobowości Lutra.

Kiedy został papieżem, jego mottem było zachęcanie młodych ludzi do "sprawiania kłopotów". Mao zrobił to już na początku rewolucji kulturalnej.

Pomimo "Synodu na temat synodalności" ("najbardziej brutalnej zniewagi dla inteligencji, jaką znam"), jego autorytarne i woluntarystyczne ramy pozostały.

Usunął przykazania Boże, stworzył nowe "grzechy" i "piętnował tych, którzy piętnują, potępiał tych, którzy potępiają, plotkował przeciwko plotkarzom i potępiał autoreferencyjność w pismach, w których w przeważającej mierze cytował samego siebie".

"Wszyscy, wszyscy, wszyscy", ale tych, którzy sprzeciwiali się jego woli, obrażał jako "sztywnych", "zacofanych" i "chorych psychicznie", wspomina Ludovicus: "Jak możemy zapomnieć o konsekwencjach, jakie wyciągnęli Sowieci, wysyłając dysydentów do szpitali psychiatrycznych?".

Promował faryzeizm tych, którzy szczycą się tym, że "nie są faryzeuszami", praktykował światowość populistów i chciał przekształcić świat w wielką jezuicką misję prowadzoną przez Fidela Castro.

Jego pauperyzm wychwalał "ubóstwo" nie jako cnotę, ale jako konieczność, która czyni moralnie lepszymi tych, którzy je cierpią: "Jego nieznajomość podstaw nauk ekonomicznych, w połączeniu z upartą odmową studiowania czegokolwiek nowego, doprowadziła go do wychwalania zacofania, rujnującego planowania socjalistycznego, 'ruchów społecznych' i inwazji przebranych za 'imigrację'".

Jego skromna, zideologizowana inteligencja służyła władzy: "Aby osiągnąć tę władzę, musiał schlebiać elitom i mediom oligarchów".

Kiedyś przypisał sprzeciw swoich katolickich przeciwników "dziełu szatana". W ten sposób pokazał, że żył w stanie moralnego i neurotycznego infantylizmu oraz w stanie permanentnej moralnej wyższości: "W tym wszyscy tyrani są równi".

Tłumaczenie AI
51 tys.
wieslawa Januchowska

W tym wszyscy tyrani są równi by zniszczyć Kościół Katolicki, sakrament kapłaństwa i Tradycyjną Mszę świętą. To jest dzieło pontyfikatu Bergoglio.

Walczyć o prawdę

Kościół ma być apostolski, a po SWII przekształcono w ekumeniczny. Głównym hasłem Jana Pawła II było ,,ekumenizm i nowa ewangelizacja,,

AngelMM01

pierwszym co zniszczyl M<sze Tradycyjna byl JPII, i toi on wybieral tych wszystkich masonskich biskupow i kardynalow. To fakty nie ma dyskusji.

Walczyć o prawdę

Dziwnie ułożone ręce i czarny różaniec. Czy on ma na palcu pierścień rybaka? Taki pierścień bywa niszczony po śmierci papieża.

AngelMM01

czarny rozaniec to normalne ale te rece to nie, katolika rece sa zlozone jak do modlitwy splecione. a tutaj jak szpony.