pl.news

Watykańska sieć homoseksualistów: Chroniona przez Sekretariat Stanu

"Dwadzieścia lat skandali, a Watykan - a dokładniej watykański Sekretariat Stanu - niczego się nie nauczył", pisze Phil Lawler na CatholicCulture.org (17 lipca).

Komentuje on sprawę księdza Carlo Capelli. Ksiądz został uwięziony w Watykanie za posiadanie i rozpowszechnianie pornografii dziecięcej, a mimo to powrócił do pracy w służbie dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej - najpierw bez oficjalnego tytułu, a teraz z formalnym mianowaniem na wyższe stanowisko.

Jeden z urzędników nazwał ten skandal "aktem miłosierdzia".

Lawler pyta: "Miłosierdzia? Nie miłosierdzie wobec nastolatków, którzy zostali wykorzystani przez zboczeńców, aby dostarczyć obrazy, które zostały znalezione w obszernej kolekcji ks. Nie miłosierdzie wobec wiernych katolików, którzy robiąc wszystko, co w ich mocy, aby chronić honor Kościoła przed coraz bardziej żrącymi krytykami, po raz kolejny stanęli w obronie tego, czego nie da się obronić".

Lawler przypomina, że ks. Capella nie został przekazany świeckim prokuratorom i że "Watykan" oparł się amerykańskiemu wnioskowi o jego ekstradycję. Capelli pozwolono uciec z powrotem do Rzymu, gdzie najwyraźniej spodziewał się bardziej życzliwego traktowania.

W procesie kanonicznym został zdegradowany z "Monsignor" do "Rev", ale pozostał aktywnym księdzem.

Lawler wyjaśnia, dlaczego potraktowano go łagodnie: "Z tego samego powodu, dla którego Marcial Maciel uniknął kontroli przez lata, z tego samego powodu, dla którego kardynał Law został mianowany arcykapłanem rzymskiej bazyliki, z tego samego powodu, dla którego Theodore McCarrick został wysłany za granicę jako wysłannik Watykanu, z tego samego powodu, dla którego ksiądz Capella wrócił do pracy: Ponieważ Sekretariat Stanu dba o swoich przyjaciół".

Ma też inne, bardziej złowieszcze wyjaśnienie: "Być może tak wielu watykańskich urzędników zostało moralnie skompromitowanych, przez tak wiele lat, że nikt nie jest przygotowany do zaatakowania problemu; wszyscy czują się bezbronni, a zatem zdeterminowani, by utrzymać przykrywkę. Być może nadużycia seksualne są tak powszechne, że - pomimo ich publicznych protestów - watykańscy urzędnicy wciąż traktują je z lekceważeniem".

Dla Lawlera jest całkowicie jasne - i to nie tylko w przypadkach nadużyć duchownych - że Sekretariat Stanu pisze własne zasady.

Obraz: © Mazur/cbcew.org.uk CC BY-NC-ND, Tłumaczenie AI
12 tys.
Andrzej Bogusław Ryfa

Któż inny lepiej nadaje się na "dyplomatę" jak
zboczeniec, który od momentu zboczenia,
musi żyć podwójnie:
udawać cnotliwego tam gdzie trzeba,
by potem w swoim sosie
mr. Hayd wyciąga oręż upodlenia!
Ich wzorem jest taki pewien naród
wybrany z wybranych,
mają to już zanim się urodzą . . .