Barcelona: Największym wrogiem Odnowy jest... kardynał
Z tego powodu księża ci doświadczają wszelkiego rodzaju szykan i nacisków ze strony 78-letniego kardynała Juana José Omelli, starca tkwiącego w ideologii lat sześćdziesiątych.
La Cigüeña cytuje księdza weterana z Barcelony, który został wyleczony z tego starego, infantylnego progresywizmu i powrócił do rzeczywistości:
"Dla nas, starych duchownych, ci księża są pocieszeniem. Widzimy, jak stopniowo zaludniają parafie swoją gorliwością. Liczba dzieci na katechezie rośnie i są godne podziwu nawrócenia młodych ludzi pochodzących z [antykatolickiego katalońskiego] separatyzmu i lewicy".
Ksiądz potwierdza, że dzieje się to wbrew wszelkim przeciwnościom, "ponieważ ci księża są wysyłani na "peryferie", do biednych i zmarginalizowanych dzielnic oraz do miejsc uważanych za "karę"".
Ale nie są powstrzymywani: "Im więcej trudności, tym więcej apostolstwa". Motywuje ich gorliwość o chwałę Bożą i zbawienie dusz.
Ksiądz weteran, który poprosił o anonimowość, aby nie paść ofiarą "miłosierdzia" arcybiskupa, mówi, że Omella jest w poważnym błędzie, jeśli myśli, że prześladując swoich księży położy kres tej odnowie: "Wręcz przeciwnie, wzmacnia ją".
Przyznaje, że "myliliśmy się przez dziesięciolecia; zakochaliśmy się w rzekomej 'wiośnie' Soboru, a byliśmy bohaterami i świadkami bardzo ciężkiej zimy".
Teraz młodzi księża pokazują tym, którzy utknęli w "postępowej" ideologii, że istnieje droga naprzód.
Ksiądz dodał: "Mój kolega, weteran taki jak ja, ma jednego z tych księży jako swojego wikariusza. I robi wszystko, by go chwalić. On również, podobnie jak ja, miał "postępową" przeszłość. A teraz widzi, że jego do niedawna umierająca parafia powoli się odradza. I że jego młody asystent okazał mu szczerą sympatię i wsparcie".
"Nie jestem", podsumował, "jednym z tych, którzy mówią 'wolałbym umrzeć niż zostać praktykującym katolikiem'. Chcę spędzić resztę mojego życia pomagając innym porzucić złą drogę, którą ja obrałem".
Obraz: Juan José Omella © wikipedia CC BY-SA, Tłumaczenie AI