Edward7
11.8K

Mocne oświadczenie Abp. Viganò na temat decyzji Sądu Najwyższego w USA

Przemówienie biskupa Carlo Maria Viganò na II Festiwalu Filozoficznym "Antonio Livi"...

Carlo Maria Viganò
24 czerwca Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych Ameryki, obalając orzeczenie w sprawie Roe v. Wade z 1973 roku, uleczył konstytucyjny vulnus [ranę], a jednocześnie przywrócił suwerenność poszczególnych stanów po prawie pięćdziesięciu latach. Decyzja Sądu Najwyższego nie przekreśliła "prawa do aborcji" - jak głosi dominująca narracja - ale obaliła jej "obowiązkową legalizację we wszystkich stanach", przywracając prawo do decydowania o "głębokiej moralnej kwestii aborcji" "ludziom i ich wybranym przedstawicielom", których Roe v. Wade pozbawiła, wbrew nakazom Konstytucji USA.

Tak więc próba zastraszenia sędziów Sądu Najwyższego, która rozpoczęła się od złośliwego przecieku projektu decyzji przez członków lobby proaborcyjnego, nie powiodła się, podobnie jak nie powiodła się retoryka śmierci lewicy demokratycznej, podsycana przez ruchy ekstremistyczne i grupy finansowane przez Open Society George'a Sorosa. Znamienne jest to, jak gwałtowna i nietolerancyjna była reakcja samozwańczych liberałów, od Baracka i Michelle Obamów po Hillary Clinton, od Nancy Pelosi po Chucka Schumera, od prokuratora generalnego Merricka Garlanda po Joe Bidena, nie mówiąc już o wypowiedziach polityków i głów państw z całego świata zachodniego.

W rzeczywistości poniższe informacje powinny wystarczyć, aby ludzie zrozumieli znaczenie tej decyzji: ataki grup "pro-choice", ataki na organizacje pro-life, bezczeszczenie kościołów, sceny histerii zwolenników prawa do zabijania niewinnego życia nienarodzonych dzieci, emblematycznie jednoczące członków Partii Demokratycznej finansowanej przez Planned Parenthood, która z kolei jest finansowana przez rząd; Przebudzona-lewica; zwolennicy globalizmu Klausa Schwaba; członkowie międzynarodowej masonerii; ideolodzy zielonych zmian i redukcji populacji; propagatorzy teorii gender, ideologii LGBTQ+ i tęczowych flag; wyznawcy kościoła szatana, którzy uważają aborcję za jeden ze swoich "obrzędów" kultu; ci, którzy wydobywają i sprzedają ludzkie płody z klinik śmierci; ci, którzy sprzedają "szczepionki" produkowane z ludzkich płodów; i tych, którzy popierają tę pandemiczną farsę i jej groteskowy pociąg "ekspertów", z których wszyscy zgadzają się, że ich hegemonia kulturowa jest obecnie zagrożona, hegemonia, która od 1973 roku doprowadziła do śmierci 63 milionów dzieci w Stanach Zjednoczonych, które zostały złożone w ofierze Molochowi politycznej poprawności.

Świat globalistyczny, który z systematycznego naruszania ludzkiego ciała uczynił swój własny sztandar ideologiczny, narzucając ludności eksperymentalne "leczenie" genowe wbrew wszelkim dowodom naukowym, teraz rozdziera szaty, domagając się prawa kobiet do autonomii cielesnej i prawa do zabijania życia, które matka nosi w swoim łonie. Ten globalistyczny świat, w którym elitarna grupa wywrotowych przestępców przejęła władzę i wspięła się na szczyty władzy w narodach i instytucjach międzynarodowych, straciła teraz kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi Ameryki, dzięki historycznej decyzji wydanej przez mądrych sędziów, w tym sędziów mianowanych ostatnio przez prezydenta Donalda Trumpa, których zaangażowanie w przestrzeganie świętości życia ludzkiego przyniosło dziś wielkie zwycięstwo Stanom Zjednoczonym i tym, którzy uważają je za wzór do naśladowania.

Watykańskie Biuro Prasowe, jak również Konferencja Episkopatu USA, reagują na ten historyczny dzień z podejrzaną powściągliwością, jakby był to dla nich wstydliwy obowiązek. Bergoglio milczy, ale bardzo głośno atakował Donalda Trumpa lub popierał Hillary Clinton, Joe Bidena i kandydatów Demokratów. Jego milczenie w obliczu zwycięstwa Dobra nad ideologią śmierci bezbożnego świata wciąż rozbrzmiewa w propagandzie kościoła bergoglińskiego popierającej tak zwane szczepionki i Agendę 2030 ONZ, która jest jednym z głównych orędowników "zdrowia reprodukcyjnego", narzucanego narodom dokładnie od 1973 roku przez Roe v. Wade. Nie powinniśmy też zapominać, jak w ciągu ostatnich dziesięciu lat Papieska Akademia Życia, założona przez Jana Pawła II, została zniekształcona, a jej członkowie są notorycznie proaborcyjni i proantykoncepcyjni.

Nienawiść do prezydenta Trumpa oraz sieć powiązań i interesów Kościoła z głębokim państwem ujawniły m.in. wielką sprzeczność Kościoła bergoglińskiego, który angażuje się w interesy z globalną finansjerą i firmami farmaceutycznymi, nawet jeśli wciąż wychodzą na jaw skandale gospodarcze i seksualne z udziałem polityków i prałatów.

W dniu, w którym Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, a także narodziny św. Jana Chrzciciela, który "poruszyło się dzieciątko w łonie" swojej matki Elżbiety (Łk 1, 41), Pan zechciał dać Stanom Zjednoczonym Ameryki możliwość odkupienia się poprzez uczynienie prawa stanowionego przez człowieka zgodnym z prawem naturalnym, które Stwórca wycisnął w sercu każdego człowieka. I to jest właśnie zasadniczy fundament potrzebny do tego, aby Naród mógł być błogosławiony przez Niebo. Naród pod rządami Boga.

Mam nadzieję, że naród amerykański doceni tę historyczną okazję i zrozumie, że nie ma sprawiedliwości nigdzie tam, gdzie uznaje się prawo do aborcji, nie ma pokoju i dobrobytu w społeczeństwie, które morduje własne dzieci, nie ma wolności tam, gdzie rozpusta, wady i pycha obalają przykazania Boże.

+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup


Były nuncjusz apostolski w Stanach Zjednoczonych Ameryki 24 czerwca 2022 r. Najświętsze Serce Jezusa
Poderosa declaración del arzobispo Viganò sobre la decisión de la Corte Suprema

Przemówienie biskupa Carlo Maria Viganò na II Festiwalu Filozoficznym "Antonio Livi"

Przemówienie abp. Carlo Marii Viganò Na II Festiwalu Filozofii "Antonio Livi" Sobota 25 czerwca 2022 r.

"Laqueus contritus est, Et nos liberati sumus". Ps 123, 7


Cieszę się, że mogę skierować to pozdrowienie do uczestników drugiej edycji Festiwalu Filozofii poświęconego drogiej pamięci biskupa Antonio Liviego. Wasza obecność w tym dniu świadczy o tym, że życzenia sformułowane w lipcu ubiegłego roku zaczynają się urzeczywistniać dzięki zaangażowaniu i współpracy tak wielu chętnych osób. Im wszystkim, a także organizatorom Festiwalu, składam wyrazy otuchy i zapewnienia o modlitwie.

Ta moja refleksja - ponad dwa lata po rozpoczęciu psychopandemicznej farsy i zamachu stanu Wielkiego Resetu - nie będzie jednak miała ponurych konotacji, jak moja poprzednia wypowiedź, a raczej będzie nacechowana oceną wydarzeń, którą, upraszczając, można by nazwać realistyczną, w pozytywnym sensie. Nie jest to optymizm, ponieważ wyolbrzymia on w pozytywności to, co pesymizm wyolbrzymia w negatywności. Realizm wydaje mi się bardziej poprawny i odpowiadający prawdzie.

Pierwszy powód tego "pozytywnego realizmu" opiera się na teologicznej cnocie nadziei: wiemy z synowską ufnością, że Pan daje nam wszystkie środki konieczne do zasłużenia na raj i że nie wystawia nas na żadne próby, z wyjątkiem tych, które możemy pokonać dzięki Jego łasce. Nasze małe zwycięstwo nad pokusą grzechu jest zwycięstwem Boga: "omnia possum in eo qui me confortat", wszystko mogę w Tym, który daje mi siłę (Flp 4, 13). Nie mówimy więc o ludzkim odczuciu opartym na złudzeniu, ale o świadomości opartej na obietnicy Zbawiciela: "sufficit tibi gratia mea - wystarczy ci Mojej Łaski" (2 Kor 12, 9).

Drugi powód, dla którego warto pozytywnie spojrzeć na teraźniejszość, jest być może bardziej subiektywny, ale moim zdaniem nie do przecenienia. Te dwa lata globalnego delirium ukazały nam prawdziwe oblicze przeciwnika, ujawniając, kto działał z żądzy władzy, kto dla zysku, kto realizując zbrodniczy plan przeciwko Bogu i człowiekowi. Doskonale zdajemy sobie sprawę ze skandalicznych konfliktów interesów ukrytych na najwyższych szczeblach władzy; doskonale wiemy, że ci, którzy zaprzedali się neomaltuzjańskiemu globalizmowi, wspierając narrację, która jest równie rażąco fałszywa, co urojona; doskonale wiemy, że ci, którzy z ław parlamentarnych, redakcji mediów, stowarzyszeń zawodowych, związków zawodowych, a nawet kościołów, byli współwinni niezliczonych naruszeń praw naturalnych, a także odpowiedzialni za śmierć milionów ludzi na całym świecie. Znamy też z imienia i nazwiska tych, którzy z zimnym cynizmem zaplanowali pandemię, aby zaszczepić serum genowe, które nieodwracalnie osłabia układ odpornościowy, czyni mężczyzn i kobiety bezpłodnymi, powoduje aborcje u kobiet w ciąży i sprawia, że młodzi ludzie umierają na zawały serca. Okropności nazizmu i komunizmu bledną wobec bezlitosnego okrucieństwa teoretyków światowej depopulacji, według których - z Cingolanim na czele - "należy wyeliminować cztery miliardy istot ludzkich". Nie do pomyślenia jest, by taka zbrodnia, popełniona wszędzie przy pomocy tych samych skoordynowanych działań i pod tym samym nadzorem, pozostała bezkarna. I choć z pewnością zostanie ona ukarana z rąk Najwyższego, przed którego obliczem ofiary globalistycznej eugeniki wołają o sprawiedliwość, to należy mieć nadzieję, że nawet na tej ziemi ludzie będą umieli skazać odpowiedzialnych za nią na przykładną karę.

W ubiegłym roku z wielkim niepokojem obserwowaliśmy rozwój wydarzeń, pozornie nieomylnie zgodny z programem globalistów ze Światowego Forum Ekonomicznego. Coraz więcej ludzi zdawało sobie sprawę, że mają do czynienia z planem - czy raczej, nazwijmy to właściwym terminem: spiskiem - uknutym przez spiskowców bez moralności, ale czuli się bezradni i przytłoczeni. Nawet my, którzy od początku wiedzieliśmy, co się dzieje, mieliśmy wiele powodów, by obawiać się zaostrzenia tworzonego reżimu dyktatorskiego. A kryzys rosyjsko-ukraiński z początku roku zdawał się potwierdzać tę eskalację. Kilka dni temu Bergoglio potwierdził, że na długo przed rozpoczęciem rosyjskiej operacji wojskowej na Ukrainie NATO chciało sprowokować Moskwę do interwencji, aby mieć pretekst do narzucenia transformacji ekologicznej w następstwie sankcji społeczności międzynarodowej. Pandemia dla kontroli społecznej, wojna i kryzys gospodarczy dla zielonego zwrotu, kredyt społeczny, zniesienie własności prywatnej, dochód powszechny.

Ci globaliści są tak przewidywalni w swoich szalonych urojeniach dominacji, że wywołują oburzenie u tych, którzy słyszą, jak mówią o filantropii, podczas gdy eksterminują, sterylizują lub czynią chronicznie chorymi miliony ludzi; o solidarności i sprawiedliwości społecznej, podczas gdy teoretyzują na temat wyzysku taniej siły roboczej i powodują katastrofalny wzrost bezrobocia; o ekologii, podczas gdy zanieczyszczają planetę miliardami bezużytecznych masek lub baterii litowych w samochodach elektrycznych. Im bardziej absurdalne i nielogiczne, a nawet pogardliwe są powody, którymi uzasadniają swoje decyzje, tym większa musi być rezygnacja z rozumu i niewolnicze podporządkowanie się woli ich poddanych.

Heterogeneza celów: ci sami, którzy przez dziesięciolecia wmawiali nam wolność, świadomy wybór, prawo do krytyki, sprzeciw sumienia i obywatelskie nieposłuszeństwo, teraz okazują się gorliwymi egzekutorami najbardziej absurdalnych przepisów zdrowotnych, najbardziej absurdalnych zasad higieny, najbardziej nikczemnej dyskryminacji. I z takim samym ślepym posłuszeństwem apostołowie "antyfaszyzmu" idą dziś ramię w ramię z Prawym Sektorem i batalionem Azow - lewicowcy, którzy wczoraj potępiali amerykański imperializm i zależność Włoch od NATO, teraz wychwalają umiejętności rządzenia - zniewolonego przez głębokie państwo - aktora naćpanego koką, który unosi neonazistowskie symbole i czci antysemickich zbrodniarzy wojennych jako bohaterów narodowych.

Uważam, że wiele elementów może sprawić, iż uznamy, że atak, który globalistyczna elita zaplanowała za pomocą Agendy 2030 i Wielkiego Resetu, nie powiódł się. Nie oznacza to, że wojna została wygrana, ale że Opatrzność postanowiła zmienić bieg wydarzeń, jakby po to, by dać nam ostatnią szansę na pokutę, możliwość naprawienia popełnionych błędów i grzechów oraz zaradzenia im. Z pewnością pseudopandemia i kryzys ukraiński skłoniły wiele dusz do zwielokrotnienia swoich modlitw i pokut, błagając Boga o wytchnienie, które pozwoli ludzkości obudzić się z narkozy, w jakiej pogrążyła się przez dziesięciolecia, jeśli nie stulecia.

O porażce elit świadczą słowa wielu jej zwolenników, którzy już teraz uważają koniec globalizmu za pewnik. Fanatycy, którzy wciąż próbują utrzymać w ryzach rozpadający się gmach psychopandemiczny, nie zorientowali się, że ich przywódcy pozostawiają ich samym sobie; inni, z intuicją typową dla dworzan, spieszą się, by zmienić pozycję w obliczu nieuchronnej teraz zmiany narracji. Wkrótce okaże się, że pandemia i kryzys ukraiński były częścią globalnego planu wywrotowego, realizowanego przy współudziale światowych przywódców, głów państw, polityków, dziennikarzy, lekarzy, profesorów, sędziów, funkcjonariuszy organów ścigania i duchownych.

Ale właśnie dlatego, że ta zdrada jest teraz oczywista; właśnie dlatego, że kłamstwa, które były rozpowszechniane, zostały ujawnione w ich fałszu i pretekście; właśnie dlatego, że zdano sobie sprawę, że to obecna władza jest nieodwracalnie skorumpowana i deprawująca, należy spodziewać się desperackiej reakcji, ostatniego odruchu: ponieważ nie mają już nic do stracenia i wiedzą, że to, czego nie osiągną dziś, ostatnim odruchem, nie osiągną jutro, kiedy ich spisek będzie powszechnie znany i powszechnie potępiony.

Nie jest to, jak już powiedziałem, zwycięstwo: jest to rozejm, który pozwala nam odegrać naszą rolę w procesie odbudowy, który czeka nas wszystkich. Proces, który musi być moralny przed materialnym, z serca przed umysłem.

Upadek społeczeństwa globalnego i koniec fałszywego bipolaryzmu rewolucyjnej matrycy (prawica/lewica, USA/ZSRR, liberalizm/socjalizm, postępowość/konserwatyzm) będzie wymagał zbiorowego zaangażowania, w którym element katolicki musi odegrać wiodącą, przewodnią rolę. Ale żeby być protagonistą, żeby konkurować na arenie politycznej, trzeba mieć solidną formację religijną, moralną, intelektualną i polityczną. Posiadać ideały, święte i heroiczne, ożywione pragnieniem każdej osoby, aby się uświęcić w każdej sferze życia, od nauki po pracę, od rodziny po zaangażowanie społeczne. A ja mówię uświęcać się, aby być miłym Bogu, który stworzył nas w tym celu i Uczynił nas na Swój obraz i podobieństwo.

Należy przywrócić społeczeństwu jego wymiar duchowy, lecząc wielowiekową ranę zadaną przez sekularyzm, liberalizm i komunizm. Chrystus Król musi panować nad Włochami, zanim jeszcze zapanuje nad Włochami. Świeccy katolicy są wezwani do dawania świadectwa swojej wiary na dwóch frontach: społecznym, odbudowując to, co zostało zniszczone, przywracając to, co się zawaliło. Szkoły, uniwersytety, zawody, rzemiosło. Chrześcijańskie dziedzictwo cywilizacyjne.

Drugim frontem musi być szkolenie tych, którzy służą wspólnocie. Wychowujmy nasze dzieci na dobrych chrześcijan i dobrych obywateli, na dobrych ojców i matki rodzin, uczciwych pracowników, przykłady budujące dla innych. Uczmy ich, by nie wstydzili się wyznawać katolicyzmu i nie uważali za hańbę miłość do ojczyzny. Kształtujmy władców, którzy myślą o dobru wspólnym, a nie o własnej korzyści; którzy wykonują swoje obowiązki, wiedząc, że odpowiadają przed Panem.

Nie zapominajmy też o tych, którzy w ciągu tych dwóch lat zbiorowego szaleństwa nie ugięli się pod dyktatem władzy podporządkowanej elitom. Niech ich przykład będzie bodźcem dla młodych, którzy potrzebują wzorców konsekwencji, oraz dla przyszłej klasy rządzącej, która będzie musiała zastąpić to pokolenie bojaźliwych dworzan i tchórzliwych spiskowców.

Na tym w końcu polega prawdziwa zmiana ostatnich miesięcy: na odkryciu, że postęp, braterstwo, integracja, odporność, zrównoważony rozwój to tylko kłamstwa, które pod pozorami solidarności horyzontalnej kryją wielkie oszustwo, podstęp, plan przestępczy. Zrozumieć, że nie ma braterstwa, jeśli nie uznaje się wspólnego Ojca; że nie ma solidarności, jeśli nie kocha się Boga i bliźniego ze względu na Niego; że prawdziwa wolność nie jest ani samowolą, ani pozwoleniem, ale zdolnością poruszania się w granicach Dobra; że państwo, jako społeczeństwo złożone z obywateli powołanych przez chrzest do bycia dziećmi Bożymi, nie może wyznawać ateizmu ani bezwyznaniowości, lecz musi publicznie uznać podporządkowanie władzy cywilnej i wszystkich jej członków najwyższej Władzy Bożej i dostosować do Niej swoje prawa. Taka jest bowiem wola Boża: Nie każdy, kto Mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę Ojca Mojego, Który Jest w niebie. (Mt 7, 21).

Postawmy Boga na nowo w centrum naszego życia, w centrum rodziny i społeczeństwa, w centrum Kościoła. Wszystko inne nastąpi później.

Intervento di Mons. Carlo Maria Viganò al II Festival di Filosofia “Antonio Livi”
Polska Walcząca shares this
1.3K