Dzieci uciekają przed zastrzykiem z chlorku potasu!
Dzieci uciekają przed chlorkiem potasu
Gizela Jagielska stosuje okrutną metodę zabijania poczętych dzieci zanim rozpocznie się faktyczne „przerywanie ciąży”. Wszystko po to, aby dziecko nie urodziło się z aborcji żywe. Metoda polega na przebiciu się przez powłoki brzuszne matki, wbiciu igły w serce dziecka i wstrzyknięciu tam chlorku potasu. Ta procedura, znana z zastosowania przy wykonywaniu kary śmierci, wywołuje intensywne cierpienie. Chlorek potasu powoduje gwałtowne skurcze mięśnia sercowego, duszność, drgawki i ostatecznie zatrzymanie akcji serca. Dziecko, odczuwając ból, może gwałtownie poruszać się w łonie matki, co jest odczuwalne dla niej samej. Skazańcom przed egzekucją chlorkiem podaje się znieczulenie. Zwierzęta, które mają być poddane eutanazji tym preparatem, także są najpierw usypiane.
Po co stosuje się chlorek potasu przy aborcji?
Dzieci w zaawansowanym stadium życia płodowego, jak Felek zabity w 37. tygodniu od poczęcia, nie otrzymują żadnego znieczulenia. Dostają śmiertelny zastrzyk, aby nie zrobiły kłopotu rodząc się żywe. Gizela Jagielska w swoich mediach społecznościowych mówi, że tak wykonuje się aborcje po 22. tygodniu ciąży.
Jak okropnie musi cierpieć dziecko, które czuje, jak trucizna wlewa mu się do serca? Działanie chlorku potasu powoduje uczucie, jakby ktoś rozrywał serce od środka. Po każdej aborcji chlorkiem potasu jej wykonawca powinien trafiać do więzienia. Tak samo powinny trafiać osoby, które na taką aborcję się zgodziły, podpisały dokumenty oraz osoby, które nadzorują placówkę, gdzie do takich aborcji dochodzi.
Tekst: red.