Małgorzata Anna Dąb
Małgorzata Anna Dąb

Kolejna profanacja Mszy św. przez jezuitów z Łodzi

Powiem tak. Ja jestem jedną z tych osób nazwanych ,,zacofaną młodzieżą". Należę do tej wspólnoty już 3 rok i dzięki niej naprawdę nawiązałam relację z Bogiem. Pewnie sobie teraz państwo pomyślą: ,,Tak tak, taka relcja opierająca się na zabawie, skakaniu i klaskaniu to żadna relacja". Właśnie będąc w tej wspólnocie naprawdę POKOCHAŁAM KOŚCIÓŁ. Tak, mam niecałe 16 lat i z całego serca kocham …More
Powiem tak. Ja jestem jedną z tych osób nazwanych ,,zacofaną młodzieżą". Należę do tej wspólnoty już 3 rok i dzięki niej naprawdę nawiązałam relację z Bogiem. Pewnie sobie teraz państwo pomyślą: ,,Tak tak, taka relcja opierająca się na zabawie, skakaniu i klaskaniu to żadna relacja". Właśnie będąc w tej wspólnocie naprawdę POKOCHAŁAM KOŚCIÓŁ. Tak, mam niecałe 16 lat i z całego serca kocham Kościół. Rzadko spotykane, a jednak;). Rzadko spotykane, bo młodzież widząca ludzi Kościoła, którzy stale chodzą smutni i bezmyślnie klepią formułki, a przede wszystkim nie żyją tym co mówią, czuje się zniesmaczona i odpycha ją to od Kościoła. Wielu świętych np. św. Jan Bosko, św. Urszula Ledóchowska bardzo mocno podkreślali jak ważna jest radość i uśmiech w życiu Chrześcijanina. Same psalmy np. psalm 150 zachęca do wielbienia Boga tańcem, śpiewem i instrumentami (Chwalcie Pana dziś w świątyni Jego, Chwalcie go na strunach i na flecie, na cymbałach itp....) I to nie jest tak, że moja relacja z Bogiem opiera się tylko na tym. Bardzo kocham modlitwę w ciszy, adorację, różaniec, Eucharystię, medytację..., a gdybym nie nawiązała tej relacji z Bogiem, nie poznała Go, na pewno nie przeżywała bym tego tak jak teraz. Tak jak na różne sposoby spędzają ze sobą czas dwie bliskie osoby, tak na różne sposoby można spędzać czas z Bogiem ❤️. Na spotkaniach naszej wspólnoty (,, Młodość-lubie to!") mamy praktycznie zawsze adorację, często medytację, ale również jest czas na uwielbienie i czystą radość. To wszystko jest bardzo potrzebne. A i jeszcze apropo tego ,,łamania przepisów liturgicznych" to moje doświadczenie jest takie, że naprawdę zwracamy na to uwagę. Przez pewien czas służyłam właśnie tańcem i mamy zasadę, że podczas mszy zawsze tańczymy przodem do ołtarza, a na pieśń na zakończenie wchodzimy dopiero gdy kapłani wyjdą do zakrystii. Nie robimy tego jako przedstawienie, a tylko po to, aby pokazać ludziom propozycję gestów, które podczas pieśni mogą ułatwić im modlitwę. Życzę miłego dnia wszystkim, którzy to przeczytali🥰🌹