Nie kupuje art spożywczych w dyskontach jeśli nie są z Polski od kilku lat. Znalazłam np ziemniaki z naklejka " produkt polski" s gdy dokładnie obejrzalsm worek okazało się, że nie są z Polski. Mięso trafiłam kilkakrotnie, że po wrzuceniu na patelnie wydziels mnóstwo cuchnącego płynu. To nie jest jadalne!!!. Podejrzewam, że pochodzi x dziwnego źródła.
A teraz tłumacząc na język polski ww. propagandę.
W Ameryce Pd. mają tańsze koszty produkcji (bo nie mają m.in. euro-szaleństwa) więc ich żywność będzie bardziej konkurencyjna cenowo mimo kosztów transportu na drugi koniec świata.
W Polin mają rosnące koszty produkcji (bo m.in. mają etsy i euroszaleństwo, ale nie tylko: raj socjalistycznego podnoszenia płacy minimalnej - i generowania jeszcze większej inflacji - widać np. w rosnącym zjawisku "samozbiorów") i rosnące ceny. Konsumenci nad Wisłą mają się godzić na ciągłe doliczanie tych rosnących kosztów do ceny produktów, bo tak jest lobby producenckiemu (głosującemu w większości na euro-amatorów vide wyniki szeregu ostatnich wyborów oraz będącemu beneficjentami socjalistycznego systemu dopłat) wygodnie a jednocześnie godzić na odcięcie możliwości (bo nie przymusu) zakupu tańszych produktów z zewnątrz.
Jest to obłęd, no ale jeśli chce się zdobyć głosy szerszego elektoratu to należy ten obłęd pudrować tak żeby nikt się nie połapał i żeby jedni (lobby producenckie) i drudzy (konsumenci) głosowali. Stąd ww. propaganda.
@Andrzej Bogusław Ryfa
"Trujące" - to jest kwestia odpowiedniej informacji / zakazu trucia a nie ograniczenia ceł.
Natomiast populistyczna propaganda nie dodaje że np. spadek ceł może ograniczyć mocno wygórowane dziś ceny kawy czy czekolady.
A nikt nikomu nie będzie kazał kupować produktów z Ameryki Pd.
Po prostu - nie zakaże, jak to chcą uczynić socjaliści chcący decydować za nabywców.