szuirad1

Tu nie ma miejsca na profanum. Mocny głos hierarchy w obronie tradycyjnej muzyki sakralnej

źródło: pixabay.com W liście pasterskim „zaśpiewajcie Panu pieśń nową” biskup Aleksander Sample pochwalił tradycyjną muzykę liturgiczną. Skrytykował …
gra-stokrotka
TO PRAWDA, SAMA TEZ ZNALAZLAM SIE W PODOBNEJ SYTUACJI W HOLENDERSKIM KOSCIELE. GDY NIE MA KAPLANA TUTAJ TAKZE DO OLTARZA PODCHODZA PANIE UBRANE TAK CZY OWAK. CZYTAJA SLOWO BOZE. MOWIA KAZANIE. POTEM LADUJA SIE DO TABERNAKULUM. Z WIERNYCH Z KOSCIOLA WYCHODZA SZAFARZE LUB SZAFARKI / BO JEST ROZNIE/ I ROZDAJA KOMUNIE WRAZ Z PANIAMI. NA POCZATKU MOJEJ …More
TO PRAWDA, SAMA TEZ ZNALAZLAM SIE W PODOBNEJ SYTUACJI W HOLENDERSKIM KOSCIELE. GDY NIE MA KAPLANA TUTAJ TAKZE DO OLTARZA PODCHODZA PANIE UBRANE TAK CZY OWAK. CZYTAJA SLOWO BOZE. MOWIA KAZANIE. POTEM LADUJA SIE DO TABERNAKULUM. Z WIERNYCH Z KOSCIOLA WYCHODZA SZAFARZE LUB SZAFARKI / BO JEST ROZNIE/ I ROZDAJA KOMUNIE WRAZ Z PANIAMI. NA POCZATKU MOJEJ BYTNOSCI TUTAJ CHOC ROZBITA TYM PRZYJMOWALAM KOMUNIE, TERAZ ROZEZNAJAC NA ROZPISCE UMIESZCZONEJ NA DRZWIACH KOSCIOLA _ POJAWIAM SIE TYLKO GDY JEST KSIADZ I Z JEGO RAK NA KLECZACO PRZYJMUJE KOMUNIE DO UST. W INNYCH PRZYPADKACH POZOSTAJE MSZA W INTERNECIE.TO WSZYSTKO JEST STRASZNE I BEZ DUCHA..... CO BEDZIE DALEJ ???
m.rekinek
Julia Gralec Wklejam tę informację gdzie potrafię, bo jestem w szoku. Pracuję w Niemczech w mieście położonym w pobliżu Kolonii, uczestniczę w miarę możliwości w codziennej Mszy św. Od kilku tygodni ksiądz, który pracuje w tutejszym kościele katolickim pojechał do swojego kraju w Afryce na urlop. W ten sposób zabrakło jednego księdza i zamiast Mszy św., w dni powszednie, w które on sprawował …More
Julia Gralec Wklejam tę informację gdzie potrafię, bo jestem w szoku. Pracuję w Niemczech w mieście położonym w pobliżu Kolonii, uczestniczę w miarę możliwości w codziennej Mszy św. Od kilku tygodni ksiądz, który pracuje w tutejszym kościele katolickim pojechał do swojego kraju w Afryce na urlop. W ten sposób zabrakło jednego księdza i zamiast Mszy św., w dni powszednie, w które on sprawował Eucharystię odprawiana jest przez osoby świeckie, kobiety i mężczyzn, czasami ubrane w szaty przypominające czarną sutannę i prawdziwą komżę a czasami ubrane są normalnie, Nabożeństwo Liturgii Słowa Bożego. W ogłoszeniach parafialnych natomiast, drukowanych systematycznie na kartkach, które wierni powszechnie zabierają ze sobą do domów, od kilku tygodni pojawia się informacja, że codzienne odprawiane są Msze św. Czyli innymi słowy, to Nabożeństwo Liturgii Słowa Bożego, które bardzo przypomina nabożeństwa ewangelickie, zwłaszcza sprawowane przez kobiety w czarnej „sutannie” i komży, nazywana jest w tej katolickiej parafii oficjalnie Mszą św. Uczestniczyłam raz w takim nabożeństwie, bo nie spodziewałam się, że nie będzie Mszy św., nie było po prostu takiej informacji w ogłoszeniach. Byłam w szoku! Trzeba to chyba samemu zobaczyć i przeżyć, aby się ocknąć i mocno zastanowić do czego prowadzą wprowadzane nieoficjalnie małymi kroczkami zmiany, np. w liturgii. Myślę, że jest to świadome przedefiniowanie pojęcia Mszy św. Coś w rodzaju "nowej Mszy św." w kościele katolickiej, bez konsekracji, która tak naprawdę Mszą św. nie jest. Chodzi o powolne oswajanie ludzi z nowym sposobem pojmowania Mszy św. Tutaj, w tym kraju, gdzie protestanci mieszkają obok katolików, granice pojmowania Eucharystii i nabożeństw ewangelickich są już tak bardzo zatarte, że ludzie prawie nie dostrzegają różnic pomiędzy Mszą św. a protestanckimi Nabożeństwami Słowa Bożego. Dziś chcę rozmawiać z tutejszym księdzem na ten temat, bo trwa to już kilka tygodni i wszystko jest "w najlepszym porządku". Kobiety i mężczyźni sprawujący te obrzędy, mają się świetnie, strzelają promiennymi uśmiechami na prawo i lewo , udzielają komunii św., czują się w swoich rolach jak ryby w wodzie, tak jakby występowali w roli prawdziwego kapłana, który sprawuje prawdziwą Ofiarę Mszy św. Po rozmowie z księdzem napiszę Wam jak on to rozumie, bo ja od kilku tygodni ciągle nie mogę dojść do siebie.
Tymoteusz
Jest to dość daleka analogia, ale obrazująca w jakiejś mierze stan naszego polskiego Kościoła katolickiego.

Ostatniej niedzieli usłyszałem w ogłoszeniach duszpasterskich, że w mojej parafii organizowany jest Kurs Alpha. Coś mi w głowie zaświtało, więc sprawdziłem w internecie i przy nadarzającej się okazji „dorwałem” jednego z księży, żeby przekazać mu jako przedstawicielowi duchowieństwa z …More
Jest to dość daleka analogia, ale obrazująca w jakiejś mierze stan naszego polskiego Kościoła katolickiego.

Ostatniej niedzieli usłyszałem w ogłoszeniach duszpasterskich, że w mojej parafii organizowany jest Kurs Alpha. Coś mi w głowie zaświtało, więc sprawdziłem w internecie i przy nadarzającej się okazji „dorwałem” jednego z księży, żeby przekazać mu jako przedstawicielowi duchowieństwa z mojej parafii informacje na ten temat. Tak więc powiedziałem mu, że Kurs Alpha jest kursem anglikańskim i że katolicy nie powinni organizować takich kursów. Dodałem, że Ks. kard. Sarah powiedział, że ten kurs jest niebezpieczny dla katolików oraz, że te informacje są dostępne w internecie i że księża mogą sobie zweryfikować, to co powiedziałem. (Wikary, jak mu o tym opowiadałem, to przytakiwał mi głową). W odpowiedzi od tegoż księdza usłyszałem, że on nie jest organizatorem tych kursów, tylko inny wikary, tak więc powiedział mi, żebym udał się do tego konkretnego księdza i wyłuszczył mu ten problem (przypomniało mi się wówczas powiedzenie: „od Annasza do Kajfasza”). Dodam, że ci księża mieszkają obok siebie w jednym niedużym budynku. Wnioski może sobie każdy wyciągnąć na własny sposób...