W miesiącu maryjnym przypominam maryjną balladę Hilarego Belloca.
Ballada do Matki Bożej Częstochowskiej
O Pani, Królowo, Misterium niezmierne,
Regentko spokoju na niebios przestworze,
któraś się zjawiła we śnie Hildzie wiernej
a dźwięki muzyki rozbrzmiały gdzieś w borze.
Mnie przyjmiesz, gdy ujrzę, że wieczór przybieża
a owce się zejdą ze swoim pasterzem.
To wiara, do której przylgnąłem i wierzę,
i w której też wytrwać do śmierci zamierzam.
*
Głębokie są morza, zimne, rozszalałe,
strasznie się mocować wśród wzburzonej toni,
rozległe w noc zimy pustkowie ze szkwałem
i nie ma przystani, gdzie można się schronić.
Lecz Ty mnie powiedziesz na świateł wybrzeża
i będę Ci hymny śpiewał w porcie szczerze,
To wiara, do której przylgnąłem i wierzę,
i w której też wytrwać do śmierci zamierzam.
*
Tarczo na wpół ległych i ze złota Domie,
O Przybytku Miecza, Wieżo przebogata,
Wspaniałości wielka, w najwyższej koronie,
Wizjo tych co w boju, Odpowiedzi świata.
Przywrócisz mi męstwo i chwałę rycerza,
Boś aliant ostatni, co spełni przymierze,
To wiara, do której przylgnąłem i wierzę,
i w której też wytrwać do śmierci zamierzam.
*
Przesłanie
Kupiony, sprzedany, mój Książę w obieżach,
Te wersy spisane w Twej nędznej ruderze,
Szerz wiarę, do której przylgnąłem i wierzę,
I głoś że w niej wytrwać do śmierci zamierzam.
*
Przypis: we wrześniu 1928 roku Hilary Belloc odwiedził Jasną Górę i napisał powyższy wiersz; powyższy przekład powstał w święto Matki Bożej Częstochowskiej 26/08/2018
03:35