dziennikarz

Od Wołynia do Gdańska: jak długo jeszcze mamy udawać, że to partnerstwo?

Za kilka dni prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zjedzie do Gdańska na kolejną edycję Ukraine Recovery Conference. Oficjalnie to wielki festiwal solidarności i biznesu – dziesiątki rządowych delegacji, setki firm i kontrakty warte dziesiątki miliardów euro na odbudowę tego, co zniszczyła wojna.
W praktyce zaś – kolejna odsłona gorzkiej prawdy o polsko-ukraińskich „braterskich” relacjach.
Gdy Zełenski będzie ściskał dłonie kolejnym zachodnim dostojnikom w Amber Expo, w polskich domach wielu nadal będzie pamiętać o rzezi wołyńskiej – ludobójstwie dokonanym przez UPA i OUN na bezbronnych polskich cywilach. 80 do 120 tysięcy zamordowanych, w tym kobiety, dzieci i starcy. Bestialskie mordy siekierami, kosami, palenie żywcem. Kulminacja – Krwawe Niedziela 11 lipca 1943 roku. Do dziś Kijów nie potrafi tego jednoznacznie potępić, a Bandera i jego siepacze nadal są dla wielu Ukraińców bohaterami.
I właśnie w takim klimacie Polska znów ma przyjąć ukraińskiego przywódcę i odegrać rolę hojnego …Więcej

21 tys.
Canis Maior

Kijowski kabotyn zarzekał się, że jak odbiorą mu blaszkę, to nie przyjedzie nigdy do Polski. A więc jednak eminencja przybędzie? A może Gdańsk to już nie Polska? Mam nadzieję, że chociaż zjawi się w tradycyjnej oliwno-zielonej podkoszulce, by uświetnić ten "wielki festiwal solidarności" z dziedzicami zbrodniczej ideologii banderowskiej!

Inga Wolna Świat udostępnia to
473
TomUrb

"przestali być naiwni" - nikt z nas tu na glorii nie jest naiwny. Rządzący też nie są naiwni. A jacy są, już wielokrotnie tu poruszaliśmy.