Architekt Boga był dziwnym człowiekiem
Ale Gaudí miał również bardzo osobliwą osobowość. Od najmłodszych lat miał samotniczy i powściągliwy charakter, poświęcony wyłącznie Sagrada Família.
Żył jak pustelnik. Kiedy został potrącony przez tramwaj, ludzie, którzy przyszli mu pomóc, myśleli, że jest włóczęgą. Mówił tylko po katalońsku i był bardzo uparty.
Dokładnie sto lat temu Gaudí chciał wejść do kościoła Sant Just i Pastor, aby wziąć udział w mszy, ale policja, która nie pozwalała nikomu wchodzić, odmówiła mu. Odpowiedział po katalońsku: "Cóż, wchodzę".
Sytuacja między policją a architektem stała się napięta, a następnie interweniował poseł Valls, który bronił Gaudiego, mówiąc nawet po hiszpańsku.
W wyniku nalegań tych dwóch mężczyzn, zostali oni w końcu zabrani na posterunek policji, gdzie Gaudí był źle traktowany i obrażany.
Ostatecznie został ukarany grzywną w wysokości 50 peset, którą Gaudí zapłacił religijnie, a w geście chrześcijańskiego miłosierdzia zapłacił również grzywnę w wysokości 25 peset osobie aresztowanej za sprzedaż owoców bez licencji.
Później katalońscy nacjonaliści twierdzili, że został aresztowany za mówienie po katalońsku, co nie jest prawdą.
Dla katalońskich secesjonistów Gaudí stał się bohaterem ich sprawy, "szkoda, że podziwiają tylko ten mały szczegół jego życia lub niezwykłe dzieło Sagrada Familia, ale nie jego pobożność i świętość", pisze Francesco Della Rovere.
Wspomina on o jeszcze jednym szczególe: Kiedy Gaudí został przeszukany na posterunku policji, znaleziono przy nim prawdziwą "broń masowego rażenia": krucyfiks, różaniec święty i księgę mszy świętej.
W 1936 r. grób Gaudiego w Sagrada Família został splądrowany i zbezczeszczony przez komunistów ("Czerwone Piekło"), których obecny reżim socjalistyczny w Hiszpanii próbuje zrehabilitować.
Tłumaczenie AI
03:03