+ + +
Fragmenty książki
ANEKS


Kościół a masoneria

ZAGROŻENIA DUCHOWE
Istotną wiarą masonerii jest satanizm!

Kościół Katolicki bardzo wcześnie zwrócił uwagę na działalność masonerii i zajął wobec niej wyraźne stanowisko. Pierwsza encyklika papieska dotycząca masonerii została wydana 28 IV 1738 r. przez Papieża Klemensa XII (In Eminenti). W encyklice tej masoneria została po raz pierwszy potępi…More
Fragmenty książki
ANEKS


Kościół a masoneria

ZAGROŻENIA DUCHOWE
Istotną wiarą masonerii jest satanizm!

Kościół Katolicki bardzo wcześnie zwrócił uwagę na działalność masonerii i zajął wobec niej wyraźne stanowisko. Pierwsza encyklika papieska dotycząca masonerii została wydana 28 IV 1738 r. przez Papieża Klemensa XII (In Eminenti). W encyklice tej masoneria została po raz pierwszy potępiona w słowach ostrych i bezwzględnych, "mających moc wieczystą", obejmujących "wszelkie towarzystwa, zgromadzenia, zebrania i narady masońskie". Encyklika ta zabrania katolikom pod klątwą kościelną należenia do masonerii i okazywania jej pomocy w jakiejkolwiek formie:
"W imię Świętego Posłuszeństwa surowo zabraniamy wszystkim wiernym w Chrystusie i każdemu z nich, jakiegokolwiek stanu, powołania, pozycji, zakonu, stanowiska, godności i znaczenia, osobom świeckim i księżom, zarówno świeckim, jak i zakonnym, których specjalnie należy wyszczególnić, by pod jakimkolwiek pretekstem, dla jakiejkolwiek przyczyny, ważyli się na to, by zakładać, propagować albo podtrzymywać wyżej wymienione związki wolnomularskie, przyjmować u siebie lub dawać im pomieszczenie gdzie indziej, zapisywać się do nich, brać udział w zebraniach, dostarczać im czegokolwiek, okazywać im pomoc, radę lub życzliwość, otwarcie lub tajemnie, wprost lub ubocznie, samemu albo za pośrednictwem innej osoby, w jakikolwiek bądź sposób, jak również zachęcać innych i namawiać do wejścia do tego rodzaju towarzystw, do brania udziału w zebraniach, do udzielania im pomocy i popierania ich w czymkolwiek, a to pod karą ekskomuniki na nieposłusznych z samej istoty faktu i bez osobnego postanowienia, z tym, że nikt nie może być z niej rozgrzeszonym przez nikogo, prócz Nas albo biskupów rzymskich wówczas istniejących, o ile nie chodziłoby o udzielenie rozgrzeszenia w godzinę śmierci".
Konstytucję Klemensa XII odnowił Benedykt XIV. Natomiast encykliki późniejszych papieży rozszerzają niektóre postanowienia. Papież Pius VII w swoim liście pasterskim Ecclesia a Jesu Christo z roku 1821 zakazuje pod karą ekskomuniki, czytanie i przechowywanie pism masońskich i zobowiązuje katolików, również pod karą ekskomuniki zawiadamiać Kurię Biskupią o członkach masonerii i o ich przewinieniach. Tę samą sprawę omawiał Pius VIII i Grzegorz XVI. Encyklika papieża Leona XII QUO GRAVIORA z roku 1825 powtarza raz jeszcze nakaz informowania biskupów o masonach i ich działalności, a poza tym rzuca potępienie na organizacje masońskie nie tylko już istniejące, ale i na te, które w przyszłości powstaną, oraz orzeka, że przysięgi masońskie są zabronione i nieważne. Papież Pius IX w jednej z licznych swych encyklik, wyjaśnia w tych sprawach (w encyklice z dnia 25 III 1865 r.) wobec powstałych wątpliwości, że wszystkie zakazy i potępienia masonerii obowiązują w całej rozciągłości i w tych krajach, gdzie władza cywilna dopuszcza i toleruje istnienie organizacji masońskich, Encykliki papieskie nakładają również specjalne obowiązki na duchowieństwo katolickie. W encyklicie IN EMINENTI czytamy:
"Chcemy ponadto i nakazujemy, aby biskupi, jak i wyżsi prałaci i inni miejscowi księża, aby wszyscy, którzy mają czuwać nad sprawą herezji, zasięgali informacji i występowali przeciw przekraczającym zakazy, jakikolwiek będzie ich stan, stopień, zakon, godność i znaczenie, aby ich upomnieli i nakładali na nich zasłużone kary, jako na mocno podejrzanych o herezję. Dajmy im pełną moc postępowania wobec przekraczających zakazy, stosowanie wobec nich kar, wzywając nawet, jeśli zajdzie potrzeba, pomocy ramienia świeckiego".
Papież Pius IX w encyklice z roku 1865 pisze:
"Życzymy sobie usilnie, Czcigodni Bracia, abyście albo sami, albo przez waszych współpracowników zawiadamiali o nich (t.j. o związkach masońskich) jako o klęsce niosącej zgubę i abyście się starali wszelkimi środkami, jakie są w waszej mocy, uchronić od niej waszą trzodę".
Papież Leon XIII w swej encyklice HUMANUM GENUS mówi:
"Co do was, Czcigodni Bracia, prosimy was i zaklinamy, abyście złączyli wasze wysiłki z naszymi i użyli całej waszej gorliwości, by zniszczyć i unicestwić całą nieczystą zarazę trucizny, która krąży w żyłach społeczeństwa i zatruwa je całe. Pouczajcie lud i dajcie mu poznać wybiegi, stosowane przez tę sektę w celu nakłonienia ludzi i wciągnięcia ich w swoje szeregi i przewrotność ich doktryn i niegodziwość ich celów i przypomnijcie im, że wobec wyroków kilka razy wydawanych przez naszych poprzedników, żaden katolik, o ile chce zostać godnym tego imienia i dbać, jak należy o swe zbawienie, pod żadnym pozorem nie może łączyć się z sektą masonów".
Na temat masonerii zabierał również glos Papież Pius XI. Przytaczamy tu jego przemówienie do polskiej pielgrzymki w dniu 4.10.1929 r:
"Muszę ostrzec Was, jak niegdyś Chrystus ostrzegał Apostołów, mówiąc do nich: >>Czuwajcie i módlcie się. Czuwajcie, gdyż grożą wam niebezpieczeństwa i zasadzki podstępne < Mam tu na myśli przede wszystkim sektę masońską, która szerzy swe przewrotne zasady i zgubne wpływy również i w Polsce, usiłując w szczególności zniszczyć Waszą świętą i cenną spuściznę duchową i religijną, która stanowi moc i chlubę Waszą. Dlatego też powtarzam, czuwajcie, gdyż wróg nie śpi, a więc i Wam nie wolno zasypiać".
Również Ojciec Św. Jan Paweł II bardzo często przestrzegał świat i Kościół "przed zorganizowaną potęgą złego" a zwracając się do Polaków powiedział: "nie przeszliśmy z sytuacji zagrożenia (komunizm, ateizm) do sytuacji bezpiecznej."

Zwięzły Komentarz do wydanej przez Kongregację Doktryny Wiary
"Deklaracji" o przynależności do stowarzyszeń masońskich


OJCIEC JÓZEF WARSZAWSKI S. J.
W dniu 17 lutego 1981 r. wydala Kongregacja Doktryny Wiary (= KDW) -- dawniejsze "Święte Oficjum" -- "Deklarację" -- (tak brzmi tytuł oficjalny "orzeczenia" tejże KDW, ogłoszony w dzienniku watykańskim L'Osservatore Romano z dnia 2-3 marca 1982 r.) -- dotyczącą zagadnienia o przynależności katolików do stowarzyszeń masońskich. Prasa świecka, dzienniki i dziennikarze, nie bardzo pokwapili się w rozprowadzeniu tejże "deklaracji", a jeszcze mniej w jej skomentowaniu czy uzasadnieniu. Wypada przeto, by co najmniej, kler, świecki i zakonny, uzupełnił te luki, tzn. by co najmniej wiedział cokolwiek o owej "Deklaracji" i by potrafił jej słuszność w obliczu nieuchronnych ataków uzasadnić. Cel taki wymaga zarówno zapoznania się z historycznym tłem, na którym wyrosła owa "Deklaracja", jak bardziej jeszcze wniknięcia ideologicznego w jej uzasadnienie teologiczne.

1. Tło historyczne "Deklaracji".

Ostatnim kodeksowym ujęciem stosunku Kościoła katolickiego do masonerii było włączenie do promulgowanego w dniu 27.05.1917 r. -- tj. przed przeszło 60 laty -- kanonu noszącego znany w kołach przeciwników Kościoła nr 2335. Kanon ten orzeka; "Katolicy, którzy wstępują do sekty masońskiej względnie do jej podobnych stowarzyszeń, walczących z Kościołem i z legalnymi władzami cywilnymi, popadają tym samym w ekskomunikę, zarezerwowaną Stolicy Apostolskiej simpliciter".

KDW wyczekiwała roztropnie względnie długo zanim sama wystąpiła z oficjalnym orzeczeniem w tej sprawie. Po raz pierwszy uczyniła to--o ile nam wiadomo - w dniu 19. VII. 1974 r. w liście kard. Franjo Sepera, prefekta tejże Kongregacji, pisanym do filadellijskiego kard. Jana Króla (syna rodziców polskich i wielkiego przyjaciela Polski). List ten jednak był "listem zastrzeżonym" i dlatego nie stanowił oficjalnego wystąpienia Stolicy Apostolskiej w omawianym zagadnieniu. Mimo to jego treść przedostała się na łamy prasy świeckiej i rozkrzyczano go jako danie zielonych świateł do obopólnego bratania się. Jego treść tymczasem wcale nie upoważniała do tego rodzaju haseł, a tym mniej do ich realizacji. W obliczu błędnych i tendencyjnych interpretacji wspomnianego listu wystąpiła KDW--zawsze wyczekująca i nierychliwa--z dalszą inicjatywą. Zleciła mianowicie "niektórym konferencjom episkopalnym" prowadzenie oficjalnych rozmów z przedstawicielami odnośnych lóż centralnych(Grands Lodges, Grossiogen), celem ustalenia zgodności względnie niezgodności obopólnych zasad ideologicznych. Po sześciu latach obustronnych rozmów (1974-1980) wystąpiła jako pierwsza konferencja biskupów niemieckich z konkretnym wynikiem przeprowadzonych rozmów. W dniu 12.05.1980 r. opublikowała "Oświadczenie w sprawie przynależności katolików do masonerii".(Pressedienst des Sekretariats der Deutschen Bischofskonferenc, Dokumentation 10/80 vom 12.05.1980). Czytamy m.in.:

"Kościół katolicki podczas ponownego przebadania trzech pierwszych stopni (masońskich) widział się zmuszony do stwierdzenia, że zachodzą (pomiędzy założeniami Kościoła a masonerii) zasadnicze i nieprzezwyciężalne przeciwieństwa.Masoneria nie zmieniła się w swej istocie. Przynależność do niej podważa same zasady chrześcijańskiej egzystencji. Kompetentne przebadania masońskich rytuałów oraz ich podstawowych założeń, jak też ichwspółczesnej a niezmienionej samoświadomości wykazały niezbicie, że: >>Równoczesna przynależność i do Kościoła katolickiego i do masonerii jest koncepcją i zamierzeniem nie do pogodzenia<<. Wzajemnie się wykluczają".

Wystarczy przeczytać uważnie ostatnie zdanie tego "Oświadczenia", by zrozumieć w całej pełni płochość i poniekąd infantylność owych na początku przytaczanych zapowiedzi o "zbrataniu się z braćmi odłączonymi", względnie o "usuwaniu narosłych wiekami nieporozumień i uprzedzeń wzajemnych". Kościół katolicki i masoneria to dwie rzeczywistości, dwa światopoglądy i dwie wiary, które się wzajemnie wyłączają i potępiają. Przeszło 400 razy od ukazania się pierwszej encykliki antymasońskiej, wydanej w 1738 r. przez Papieża Klemensa XII, orzekał Urząd Magisterski Kościoła Katolickiego tę przeciwstawność: 14 encyklik wydal w tej sprawie w ciągu 250 zaledwie lat; tak że dziwić się trzeba, iż niektórzy jego synowie nie przestają ponawiać skazanych z góry na niepowodzenie wysiłków pogodzenia wyłączających się od samego początku postaw i wiar. Londyńskie czasopismo niedzielne "Sunday Times", wspominało nawet o możliwości ukazania się XV encykliki antymasońskiej, której głównym rzecznikiem miał być kardynał Baggio. Wiadomość ta ukazała się na lamach owego pisma na krótko przed krwawym zamachem na Janie Pawle II. Nikogo nie zdziwi przeto, iż KDW, po głębokim rozważeniu sprawy, wydała w niespełna rok po "Oświadczeniu" episkopatu niemieckiego, własną i obowiązującą cały Kościół oraz wszystkich wiernych "Deklarację", rozstrzygającą doktrynalnie owe narosłe problemy i fakty.

Oto jej przekład:

W dniu 19 lipca 1974 r. przesłała niniejsza Kongregacja niektórym Konferencjom episkopalnym list zastrzeżony na temat interpretacji kanonu 2335 Prawa Kanonicznego, który to kanon zabrania katolikom pod sankcją ekskomuniki zapisywania się do organizacji masońskich i im podobnych stowarzyszeń.Ponieważ wspomniany Ust, przeniknąwszy do opinii publicznej, dał powód do błędnych i tendencyjnych, interpretacji, przeto KDW, nie przesądzając ewentualnie dyspozycji nowego Kodeksu, potwierdza i precyzuje następujące dane:
1. Dotychczasowa praktyka dyscyplinarna Prawa Kanonicznego nie została w niczym zmodyfikowana i obowiązuje w całej pełni.
2. Nie została więc skasowana ani ekskomunika ani inne przewidziane kary.
3. Co do wspomnianego listu zaś i co do zagadnienia, jak należy interpretować wymieniony w nim kanon, było zamiarem KDW przypomnienie ogólnych zasad interpretacyjnych prawa karnego, według których poszczególne przypadki osobiste mogą być pozostawione osądowi odnośnych Ordynariuszy. Nie było zaś zamiarem KDW upoważnianie Konferencji episkopatów do publicznego wygłaszania orzeczeń o charakterze powszechnie obowiązującym na temat istoty organizacji masońskich, które by mogły spowodować utrącanie powyższych norm.

"Deklaracja" powyższa jest nad wyraz precyzyjnie sformułowana, tak że każda dalsza jej interpretacja mogłaby co najmniej osłabić ją. Przestajemy przeto na jej, ile możności, wiernym przekładzie, a poszukujących dosłowności odsyłamy do tekstu włoskiego, w jakim "Deklaracja" ta została sformułowana i ogłoszona.
2. Tło ideologiczne "Deklaracji".

Zaznajomienie się z powyższym tłem historycznym o wzajemnym stosunku Kościoła i masonerii nasuwa samorzutnie pytanie o właściwe przyczyny określające tak bardzo przeciwstawne i wyłączające się obustronne pozycje. Są, one jak świadczą wszystkie ogłaszane z tej dziedziny encykliki najwyższego Urzędu kościelnego, natury głównie teologicznej i światopoglądowej. Jezuita, ojciec Pachtier, zajmujący się tym zagadnieniem w zeszłym stuleciu, zestawia w omawianiu "humanizmu" masońskiego cztery tego rodzaju przyczyny:Humanizm z Bogiem, czyli czysty deizm;humanizm bez Boga, czyli agnostycyzmhumanizm, który sam się deklaruje "bogiem",homoteizm; i humanizn przeciwko Bogu,antyteizm. "Oświadczenie" episkopatu niemieckiegc wylicza aż 11 przyczyn istniejącej pomiędzy Kościołem katolickim a masonerią niezgodności: l) Światopogląd masoński; 2) Masońskie pojmowanie prawdy; 3) Masońskie pojmowanie religii; 4) Masońskie pojmowanie Boga; 5) Masoneria a religia; 6) Masońska idea tolerancji; 7) Rytuał masoński; 8)Masońskie doskonalenie się człowieka; 9 Duchowość masońska; 10) Wewnętrzne ukierunkowania w łonie masonerii; 11) Stosunek masonerii do Kościoła katolickiego.
By wyłuszczyć jako tako dokładnie zagadnienie przytoczonych "przyczyn", należałoby napisać dość obszerne studium. W krótkim artykule trzeba ograniczyć się do podania i podkreślenia kilki istotnych danych. Ujmujemy je wszystkie w jednym i to najbardziej ogólnym zagadnieniu, określającym podkreślaną przez Watykan sprzeczność i przeciwstawność, tj. w zagadnieniu obustronnego pojmowania istoty "Boga".
(...)
Wiadomo powszechnie, że masoneria na określenie tego, co my nazywamy Bogiem, używa zwrotu: "Wielki Budowniczy (Architekt) Wszechświata" -- Great Architect of the Unverse. My, nie uświadomieni katolicy, kiedy czytamy podobne określenie, zaraz przypominamy sobie, że przecież Św. Paweł używa w swoich listach podobnego określenia. W liście bowiem do Hebrajczyków czytamy:"Wyczekiwał miasta, które by miało fundament, i którego architektem i stwórcą je,. Bóg" (XI, 10). W innym zaś nieco znaczeniu czytamy w Liście do Koryntian: "Ja, z łaski Bożej, położyłem fundament jako jego mądry budowniczy" (I Kor 3, 10). Jednakże dopiero zaznajomienie się z egzegezą masońską co do tego określenia wykazuje nam, że pomiędzy katolickim określaniem Boga jako "budowniczego" a podobnym określeniem masońskim zachodzi istotna różnica. Otwieramy w tym celu jedno z najbardziej umiarkowanych czasopism masońskich, bo szwajcarskąAlpinę, (która pisuje równocześnie w 3 językach). W roczniku wcale nie tak dawnym, bo z 1978 r., czytamy m.in.: "Co my nazywamy Wielkim Budowniczym Wszechświata oznacza dla jednego z braci (masońskich) istotę wyższą, Boga, dla innego zaś brata przedstawia (zwykły) symbol jakiejś zasady sprawczej" (1/1978/9, 15). Znowu leksykon Wolnomularski objaśnia tego rodzaju egzegezę dodatkową uwagą, według której: "interpretacja owego symbolicznego pojęcia, tj. "Wielkiego Budowniczego Świata jest pozostawiona dowoli" (każdemu bratu) -- "wird treigegeben" (IFL 626). Bardziej zaś metafizycznie wyraża to samo założenie i identyczne pojmowanie "Boga" artykuł wstępny tejże Alpiny z roku 1974, w którym czytamy: "Masoneria jest religią, ponieważ łączy ludzi w poszukiwaniu zaspokojenia uczucia religijnego poprzez tropienie absolutu". Lecz, jak to mówi Laudon: "Masoneria wyłącza wszelki dogmatyzm, a zwartościowanie absolutu' zależy jedynie od osobistej oceny każdego z jej członków" (nr listopadowy, s. 185-188; 187). Najlapidarniej jednak wyraża właściwą interpretację masońską owego określenia znany, szczególnie nam Polakom, wielki mistrz loży we Fryburgu Bryzgowskim, Bronisław Trentowski (1809-1869). W dziele wydanym w 1865 r. pisze m.in.:"Masoneria czci we wszystkich swych świątyniach i lożach Boga, którego w swym murarskim słownictwie zwie "Wielkim budowniczym wszystkich światów"; pozostawia jednak pojęcie (tj. pojmowanie tego "Boga") każdemu dowoli. Jej Budowniczy Wszechświata jest i pozostaje najwyższą istotą, którą może sobie pojmować, jak się chce -- którą zarówno chrześcijanin, jak żyd, i mahometanin, i poganin, i monoteista, i deista, i panteista, tak, nawet ateista ... uznawać musi" (cyt. Pachtler, Der Gotze der Humanitat ... 239). Oto masońska interpretacja wyrazu "Bóg" i autentyczne określenie "Wielkiego Budowniczego Świata". Żaden katolik -- a już nigdy Kościół katolicki -- nie może się z takim pojęciem i pojmowaniem "Boga" zgadzać. Żaden katolik -- a już nigdy Kościół Katolicki -- takiej "nauki" o Bogu nie może głosić. Ponieważ jednak masoneria ogłasza tego rodzaju pojmowanie "Wielkiego Budowniczego Świata" jako fundamentalną zasadę wszelkiego masoństwa --Kernpunkt des Freimaurertums; Fundament der Freimaurerei (IFL 23), przeto oba systemy wierzeniowe, tj. Kościoła i masonerii wyłączają się. Taka jest treść orzeczenia biskupów niemieckich. Taki jest wyrok najnowszej "Deklaracji" Stolicy Apostolskiej.
* * *
Powyższe zestawienie odnośnie do "Wielkigo Budowniczego Świata" narzuca nieprzeparcie pytanie: Kimże więc jest ostatecznie w systemie i w działaniu masonerii ów "Wielki Budowniczy Świata"? Z dotychczasowej analizy jedno zdaje się być nad wyraz oczywistym, mianowicie fakt, że masoński "Wielki Budowniczy Świata" w żadnym wypadku nie jest istotą ujawniającą się wierzytelnie. Jest natomiast elementem i pierwiastkiem ukrywającym się starannie pod "symbolem" wyrażanym trzema owymi zagadkowymi literami "WBŚ" -- Wielki Budowniczy Świata". Kogo więc -- pytamy się konsekwentnie -- przedstawia w rzeczywistości ów "Budowniczy"? Kogo obrazowo ma sobą samym wyrażać? Kogo ma w istocie swej "symbolizować"? Niech mi będzie wolno przytoczyć w tym miejscu drobny epizod, który w rzeczy samej stał się dla mnie wielkim i bardzo rzeczowym przeżyciem z tejże dziedziny. Było to w Londynie -- gdzieś w latach 50-tych. Dosyć miałem "Undergroundu", czyli londyńskiej kolejki podziemnej, i postanowiłem raz urządzić sobie przechadzkę ulicami Londynu, żeby poznać Londyn "by day", tzn. "za dnia"; by zobaczyć jak też wygląda owo miasto na swojej powierzchni. Szedłem gdzieś od stacji Temple do kościoła polskiego przy Devonii. Tam podówczas mieszkałem. Wtem znad dachów ulicznych domów wyłania mi się jakaś wieża kościelna. Kto ma pójść odwiedzać kościoły, jak nie ksiądz -- powiedziałem sobie. I pomaszerowałem w kierunku ujrzanej wieży. Wyszedłem na skraj ulicy. Jest! -- zawołałem zadowolony. Pobiegłem na ukos poprzez jezdnię wprost ku domniemanej bramie kościelnej. Dochodzę. Staję przed frontem kościoła. Nie ma bramy! -- odpowiedziałem sobie. Obszedłem fronton z prawej strony -- także nie ma wejścia. Cóż to za kościół? -- powtarzałem sobie. Żeby nie było wejścia do środka świątyni! Obszedłem kolejno obydwa boki korpusu -- z tym samym wynikiem. Moje zdziwienie rosło. Kościół przylegał wprost do jakiegoś budynku! Podszedłem tedy do znajdujących się opodal drzwi tegoż budynku. Nacisnąłem klamkę. Zamknięta. Pobiegłem więc raz jeszcze pod fronton kościoła, żeby obejrzeć bliżej jego wieżę. Przeskoczyłem kilkoma krokami ulicę i popatrzyłem w górę. Ujrzałem wtedy niebywały dla siebie widok. Poniżej dachu wieży figurował -- wyrzeźbiony na jej murowaniu - rodzaj jakby herbu. Pierwsze, co mnie uderzyło w nim, to figura trójkąta równoramiennego -- z tzw. "okiem Opatrzności" w środku -- oraz napis umieszczony na trzech bokach owego trójkąta. Począłem zdziwiony czytać. Trzy wyrazy. W dodatku w języku łacińskim. Brzmiały: "Audi -- Vide -- Tace "Słysz"; "Patrz" i "Dostrzegaj"; "Milcz!" Coś mi się zaczęło przypominać podczas rozszyfrowywania tego "herbu". Nie chciałem jednak tego przyjąć do świadomości. Wtem spostrzegam dalszy napis. Próbuję ponownie odczytać. Poszło trudniej, bo i litery mniejsze i język nie europejski. Począłem sobie przypominać ujrzane znaki. Były wyraźnie hebrajskie. Uczyłem ich się kiedyś podczas studiów teologicznych. Sylabizowałem kilkakrotnie pierwszy wyraz: "Jehovah". Poniżej niego drugi: "Kadosch", tzn. "Święty". Jeszcze nie zrozumiałem w pełni. Przyjrzałem się wtedy dokładniej znajdującemu się pod tym napisem herbowi zawierającemu mnóstwo figur. Nic mi nie mówiły. Zdegustowany począłem w końcu przypatrywać się postaciom dwóch aniołów, które stały po obydwu bokach kompleksu herbowego. Twarze patrzyły stosunkowo łagodnie. Skrzydła obu były typowe dla malowanych aniołów. Obaj mieli nadto jedno ramię opuszczone, drugim zaś wskazywały na "herb" względnie na małych wymiarów "ołtarz ofiarny". Nic szczególnego w tym wszystkim -- zakonkludowałem. Nagle aż mnie tknęło. Naczytałem się przecież niemało o różnych "aniołach". Przypatrz się ich stopom! -- strzeliła mi niespodziewanie myśl przez głowę. Spojrzałem bezzwłocznie na owe stopy "anielskie" -- i -- nie chciałem oczom wierzyć. Anioły te bowiem nie posiadały stóp ludzkich -- tylko o dziwo, zwykłe, ordynarne "kopyta". Kopyta w dodatku nie końskie, tylko dwudzielne, "koźle". Od stóp do pępka nogi tych aniołów były pod każdym względem nogami "kozła". Trudno mi było uwierzyć. Chociaż dotykałem oczyma. W jasny dzień. Żeby tu -- powtarzałem sobie -- w środku "oświeconego" Londynu -- wystawiano podobne "zabobonne" wyobrażenie i uprawiano podobny publiczny kult! Kupiłem sobie przy nadarzającej się okazji w jednej z księgarń londyńskich oficjalny "Przewodnik masoński". Wertując jego karty znalazłem na jednej z jego stronic reprodukcję ujrzanego w owym pamiętnym dniu herbu -- a pod nim nie budzący sprzeciwu ani nie pozostawiający wątpliwości wyjaśniający napis: The Arms of the Grand Lodge of England. "Herb Wielkiej Loży Anglii" (FGC 497). Już wiedziałem kim jest w ostatnim ukryciu swoim ów "Wielki Budowniczy Świata", któremu hymny śpiewają bracia-masoni. Ostatecznym jednak potwierdzeniem moich domysłów i niedopuszczających powątpiewań ich wyjaśnieniem miała być odnaleziona po latach od tego zajścia autoryzowana wypowiedź masońska. Żył i działał w ubiegłym stuleciu znany powszechnie w świecie masońskim, wielki mistrz lożowy Albert Pike (1809-1891). W dniu 4 lipca 1889 r. wydał głośne swe "Instrukcje" dla 23 "Wysokich Rad" świata. Zapisał w nich:

"Tłumom musimy powiedzieć: Czcimy jednego Boga, lecz Boga naszego adorujemy bez zabobonu. Wam jednak, suwerennym wielkim instruktorom generalnym, mówimy to, co macie powtarzać braciom 32-go, 31-go i 30-go stopnia: Religia wolnomularska, powinna być przez nas wszystkich, którzy jesteśmy wtajemniczonymi najwyższych stopni, utrzymana w całej czystości swej doktryny lucyferycznej..." "Tak, Lucyfer jest bogiem; na nieszczęście Adonai (tj. Jehovah, czyli "Bóg żydowski") jest także Bogiem. Albowiem według odwiecznego prawa nie istnieje światło bez cienia, ani piękno bez brzydoty, ani biel bez czerni. Absolut może istnieć jedynie pod postacią dwóch bóstw ... Czystą i prawdziwą religią filozoficzną jest wiara w Lucyfera..." (Die Herrscher, Wiesbaden 1980, 77).
Oto ostatnie słowo interpretacyjne co do istoty "Tego", którego ideologia masońska oznacza owym wieloznacznym określeniem: "Wielki Budowniczy Świata". Ostatnie słowo, wypowiedziane ustami jednego z najbardziej cenionych, a wtajemniczonych w mistykę masońską, Wielkich Mistrzów masońskich. Wszelka dalsza interpretacja tego określenia mogłaby jedynie zaciemnić jego wymowę. Program masoński wcielany w Polsce przez środki masowego przekazu, a w obecnych czasach szczególnie przez telewizję, zaleca m.in. zorganizowanie wpływu wychowawczego na młodzież, a nawet na dzieci, aby przeciwdziałać wpajaniu im prawdziwej miłości Ojczyzny oraz w zachowaniu wierności prawdziwej tradycji narodowej i chrześcijańskiej. Wiedząc, że "najpewniejszym sztyletem" dla przebicia serca Kościoła i narodu jest wszelka demoralizacja, wszczęto więc i w tym kierunku odpowiednie działanie w myśl znanej masońskiej uchwały często cytowanej przez Św. Maksymiliana:
"My religii katolickiej nie zwyciężymy rozumowaniem, tylko psuciem obyczajów."

(...)

Po Soborze Watykańskim II w wielu kręgach kościelnych zaczęty się szerzyć modernistyczne prawdy podszywające się pod "Odnowę posoborową", które chciały złagodzić prawa Boże i kościelne głosząc np:
Nie potrzeba już sakramentalnej ustnej spowiedzi. Można ją zastąpić spowiedzią powszechną, wspólnie odmawianą jak u protestantów!
Nie trzeba się tyle modlić, pokutować, pościć, przyjmować Komunię Św. na klęcząco i do ust!
Nie trzeba przyklękać przed Sanctissimum!
Nie trzeba konfesjonałów, ambon, dziś mówi się z ołtarza!
Nie trzeba odprawiać Mszy Św. będąc zwróconym do obecnego Chrystusa w Najświętszym Sakramencie!
Nie trzeba chodzić w strojach przepisanych duchownym i zakonnikom/zakonnicom. Nie trzeba tak ostrych reguł!
Nie trzeba różańca itd., itd. To wszystko jest przestarzałe. Teraz jest czas posoborowej odnowy!
I właśnie tak samo posoborowe czasy wychwalane są przez zaciekłych wrogów Kościoła. Podejrzane jest też wychwalanie niektórych czołowych postaci posoborowych!
Dlatego też dzisiaj, jak nigdy przedtem, zrozumiałe staje się przemówienie Ojca Św., Pawia VI z dnia 29 czerwca 1972 r., w Święto Apostołów Piotra i Pawła, skierowane do licznie zgromadzonych wiernych, w obecności kardynałów i korpusu dyplomatycznego. Według COURIER DE ROME z dnia l września 1972 r. podajemy poniżej wyjątki z tego kazania. Jak zauważa wspomniane pismo, Papież przemawiając byt głęboko poruszony:
"Odnosimy wrażenie, że przez jakąś szczelinę wdarł się do Kościoła Bożego swąd szatana. Należało sądzić, że po Soborze słońce zajaśnieje nad Kościołem Świętym. Zamiast słońca mamy chmury, burze, ciemności rozstrząsania, kwestionowanie, niezadowolenie, niepewność. Dlatego Chcemy dziś, bardziej niż kiedykolwiek, umacniać naszych braci w wierze!"

Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła Katolickiego

dr Jerome Daninques
lekarz miejski w Nowym Jorku

Część I. Mistrzowski plan

Ktoś pozostawił wielką zapieczętowaną kopertę, "zapomnianą" w moim medycznym gabinecie. Przez 2 miesiące nikt się po nią nie zgłosił. Otworzyłem ją wreszcie, chcąc znaleźć wewnątrz, być może, adres jej właściciela. Znalazłem w środku z wielkim zdziwieniem coś, co nazwano "Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła". Nikt tego "dzieła" nie podpisał i nie było również żadnego adresu. Był tylko bardzo precyzyjny plan zniszczenia Kościoła Chrystusowego. Było tam powiedziane, że jest ponad 1300 masonów, którzy stali się katolickimi księżmi dla zniszczenia Kościoła Chrystusowego od środka. Nie wiem, czy jest to prawdą, ale co wiem jest prawdą, że "Mistrzowski plan" jest niesłychanie bezczelny i gdyby się powiódł, mógłby wyrwać Kościół z jego fundamentów. Stosownie do "Mistrzowskiego planu" Kościół ma zostać "zdemolowany" w dwutysięcznym roku. Zdecydowałem się ten plan opublikować, ponieważ uważam, że to pomoże otworzyć oczy wielu księżom oraz dobrym chrześćijanon zanim będzie za późno. Bądźcie czujni, przyjaciele. Ktoś pracuje bardzo przeciwko Kościołowi. Otwórzcie wasze oczy! Nie śpijcie, kiedy diabeł nie śpi! "Mistrzowski plan" wydaje się całkiem bezbłędny. Składa się on z trzech części: pierwszej zawierającej konkretny plan zniszczenia, drugiej - jak tego dokonać, krok po kroku, trzeciej - kto ma tego dokonać. Sens "Mistrzowskiego planu" jest niesłychanie prosty. Polega on na zaszczepieniu miłości i adoracji (kultu) dla człowieka, a wyeliminowaniu miłości i kultu dla Boga.Kiedy miłość Boga przestanie istnieć, ludzie nie będą zdolni do miłości, za to będą oni nienawidzić. Tak więc pierwsze przykazanie Boskie ma być zastąpione stówami: "Miłuj tylko bliźniego swego jak siebie samego", odrzucając pierwszą część "Miłuj Boga ponad wszystko, całym swym sercem, całą swoją duszą oraz całym swym rozumem". Ten plan jest bardzo atrakcyjny, ponieważ wszystko w nim jest i oparte na miłości bliźniego. I tak w imię tej miłości dobrzy katolicy, księża i i biskupi będą łatwo przekonywani do zakończenia swej miłości do Boga. W imię miłości nastąpi próba zaszczepienia nienawiści do sensu tej miłości, jaką jest Bóg. Czy jesteście świadomi teraz, drodzy przyjaciele, jak nieobliczalne skutki może przynieść ten plan? Jestem pewny, że kiedy staniecie się świadomi wszystkich szczegółów, przyznacie, że jest to "szatańsko" proste rozbicie Kościoła Chrystusowego od wewnątrz, detronizacja Chrystusa w duszach chrześcijan... i w końcu... zabicie także miłości do bliźniego, ponieważ miłość do bliźniego nie może istnieć bez miłości do Boga. "Mistrzowski plan" przewidział to dokładnie. W opisie "Mistrzowskiego planu" możecie napotkać coś, co przypomina realizm (wiarygodność), ale to nie jest przypadek.
Część II. "Kościół Powszechny"
"Mistrzowski plan" wskazuje na początku, że ze wszystkich kościołów nazywających się chrześcijańskimi, ten jeden, który jest ostoją wszystkich, to Święty Kościół Katolicki. Plan więc nawołuje do zniszczenia fundamentów Świętego Kościoła Katolickiego i od razu do zniszczenia całego chrześcijaństwa ciężarem upadającego Kościoła. Koniecznie trzeba usunąć nazwę Święty, ponieważ to stale kieruje uwagę ku osobie Boga, jest w tym coś świętego i jest toniepotrzebne i szkodliwe. Jest to łatwe do wykonania, przez nieczynienie niczego innego, jak domaganie się zbliżenia do naszych protestanckich braci.Dlatego mówić, że Kościół jest Święty i Jedyny obraża naszych protestanckich braci i katolicy nie powinni się tego domagać. Tak więc bardzo łatwo już około dwutysięcznego roku nikt nie będzie mówił Jedyny, Święty itp. Innym przeszkadzającym słowem jest "katolicyzm", ponieważ jest on blisko związany z uwielbianiem Boga i Chrystusa i jest niezbędne wyeliminowanie tego pojęcia. Jest to stosunkowo łatwe do wykonania: niezbędnie należy zastąpić słowo "katolicki" słowem "powszechny", od tego momentu wszystko, co będzie powiedziane i czynione, będzie wyglądało lak samo jak dotychczas, ale Święte znaczenie słowa "katolicki" związane z Bogiem i Chrystusem będzie już usunięte. W 2000 r. "Kościół Powszechny" powinien opanować świat, wszystkie kościoły będą złączone, a wśród nich byliby również żydzi, hindusi, muzułmanie. Pierwszym przykazaniem tego "Kościoła Powszechnego" i tylko jedynym powinno być "kochaj bliźniego, jak siebie samego". Oczywiście Bóg w tym "kościele" ma dalej istnieć. Ale jest to Bóg, który jest bardzo dobry, tak dobry, że On nie karze, który nie umie karać, a więc wszyscy szybko zapomną o Nim, ponieważ ludzie zapominają o Bogu, który nie wymaga respektowania Swoich przykazań, który nie żąda niczego. Oczywiście jest to tylko propozycja "Mistrzowskiego planu". Ale wiele lat przed tym jest konieczne rozpoczęcie działania w mniejszym zakresie, z bardzo prostym zadaniem. Jest to plan, na który potrzeba 25 lat, potrzeba dużo cierpliwości, ostrożności i wciągnięcia do współpracy biskupów, księży i dobrych katolików. Zawsze w imieniu miłości i miłosierdzia. Chociaż słowo "miłosierdzia" jest także niewygodne, ponieważ sugeruje ono miłość do bliźniego i jest także związane z Bogiem i Chrystusem oraz z miłością do Matki Bożej i wszystkich świętych. Także słowo "miłosierdzie" powinno być usunięte i tylko pozostać ma słowo "miłość". Słowo "miłość" powinno zastąpić wszystkie inne określenia, być zrozumiałe dla wszystkich ludzi, połączyć ich lepiej w jedną całość. Ale mimo tego, powtarzam, że jest to tylko propozycja planu. Początek musi być bardziej prosty, pozbycie się rzeczy o "małym znaczeniu", zasianiu fałszywej pobożności, współczucia dla niekatolików.Otwarcie drzwi Kościoła Katolickiego dla niewierzących w Boga chrześcijańskiego(żydzi, hindusi). "Mistrzowski plan" zakłada, że słowo "pobożność" jest zbyteczne konieczne jest zastąpienie go słowem "współczucie", które nie jest jest powiązane z Bogiem, Chrystusem i Jego Matką. Osiągnięcie tego jest proste przez utożsamianie słowa"pobożność" z dewocją, z ludźmi bez charakteru, bezkrytycznymi, jest konieczne mówienie, że "pobożność" kojarzy nam się ze starą kobietą, która nie ma co robić i z nudów spędza czas w kościele.

Część III. Bez habitów i sutann

Pierwszą rzeczą w "Mistrzowskim planie" jest odebranie z wnętrza ludzi wierzących pewnych rzeczy, bez wielkiego znaczenia. Pierwsze lata przyniosą eliminację szkaplerzy i medalików u ludzi. Spowodowanie, że księża i zakonnicy przestaną nosić habity. Wszystkie te sprawy będą wyglądały z pozoru niewinnie, powiada "Mistrzowski plan", ale będą one sprzyjały takiemu życiu, które stopniowo pozwoli zapomnieć o istnieniu Boga, Chrystusa i Matki Bożej. Dwadzieścia lat temu "Mistrzowski plan" założył sobie usunięcie habitów, sutann, ponieważ ten ubiór już sam w sobie kojarzy się ze służbą Bogu. Każdy habit zakonny na ulicy był od razu symbolem życia poświęconego Bogu, byłby cichym, ale stałym znakiem tego, że Bóg i Chrystus istnieją w XX w. i że tysiące ludzi są gotowe poświęcić swe jedyne życie dla miłości do Chrystusa. "Mistrzowski plan" założył to sobie dobrze. Plan ten rozpoczął się powiedzeniem, że habity są rzeczą przestarzałą, dodając do tego, że księża i zakonnice ubrani po świecku mogą wpływać lepiej na swoje otoczenie, niż gdyby byli oni w habitach i sutannach. Po trzecie habity mogą źle wpływać na "protestanckich braci", których należy do siebie przyciągnąć. Bez wątpienia "Mistrzowski plan" odniósł wielki sukces. Teraz nie widać księży ani zakonnic na ulicach i nigdzie. To jest pierwsza część planu. Jego część końcowa przewiduje w ogóleeliminację duchownych i koniec ich działalności. "Mistrzowski plan" ma nadzieję, że ludzie zapomną, jak wygląda ksiądz i zakonnica. Jeśli oni nie będą istnieć i działać, jest pewne, że młodzi ludzie będą obojętni na problem poświęcenia się Bogu i nikt nie będzie rozważał możliwości zostania księdzem lub zakonnicą. Następnym zadaniem "Mistrzowskiego planu" jest doprowadzenie do zniesienia celibatu. Jeśli księża zaczną się żenić, to tak jakby już nie byli księżmi - ludźmi, którzy przeznaczyli swe całe życie tylko dla Chrystusa. Każdy mógłby być księdzem, jeżeli każdy być nim może, jest to tak samo, jakby nikt nim nie mógł zostać. Pod tym względem "Mistrzowski plan" nie odniósł jeszcze sukcesu, ale ma on nadzieję osiągnąć to przed 2000 rokiem. W tym planie będziemy użyci my: ty i ja, drogi czytelniku, wszyscy dobrzy katolicy, księża, zakonnice, biskupi do zniszczenia stanu kapłańskiego. Plan zakłada również opuszczenie klasztorów przez zakony. Idea jest tutaj podobna. Insynuacja, że "bracia" na ulicach potrzebują ich, że Karmelia mogą czynić wiele dobrego lecząc chorych, zakładając szkoły itp. Jak widać, plan wydaje się niewinny, ale jest on bardzo sprytny. Kto nie pójdzie kierując się miłością bliźniego do tego, który płacze, który cierpi, który potrzebuje, jeśli jest to Chrystus w postaci bliźniego płaczący - cierpiący? "Mistrzowski plan" odniósł wielki sukces w tej dziedzinie. Wiele klasztorów nie jest już klasztorami. Pomniki miłości do Boga przestały istnieć. "Mistrzowski plan" chce je zniszczyć kompletnie, ponieważ on wie bardzo dobrze, że płoną w nich ogniska miłości do Boga i Chrystusa. Wychodząc na ulice, zakonnicy nie są już twierdzami wiary, ubrani jak ludzie świeccy, szybko dochodzą do wniosku, że mogą asystować swoim świeckim "braciom", nie będąc już duchownymi, a w końcu przyjdzie też wniosek najważniejszy, że oni mogą kochać swoich "braci" lepiej niż będąc duchownymi. Plan pracuje dobrze. Celem jest postawienie na piedestale człowieka zamiast Boga. Człowiek jest Bogiem. Bóg nie istnieje. Nie jest koniecznością adorować Go, nie jest koniecznością poświęcać życie dla Niego, ale należy to zrobić dla człowieka, który jest prawdziwym bogiem. Drodzy księża i zakonnicy, błagam, dla miłości Boga, załóżcie z powrotem sutanny i habity! Każde działanie, które podejmiecie w imię miłości do Boga i waszego bliźniego, będzie tysiąc razy lepsze niż tysiąc dyskusji lub tysiąc "prac" związanych z miłosierdziem, to będzie świadectwem miłości do Chrystusa. Chrystusa prawdziwie uczestniczącego w twoim życiu.Bądźcie dumni z tego, kim jesteście i pokażcie światu, że czujecie się właśnie dumni z tego! Zabrałem mojego 6-letniego syna do katolickiej szkoły prowadzonej przez zakonnice, ale ubrane po świecku. Przedstawiłem syna przełożonej szkoły, a syn zapytał ją: Dlaczego nie ubierasz się jak zakonnica? Czy dlatego, że wstydzisz się przed ludźmi tego, że jesteś zakonnicą, Przełożona zrobiła się czerwona jak pomidor i nie odpowiedziała... i mój syn... po dwóch latach zapomniał, że zakonnice istnieją. Dla niego są one tylko nauczycielkami. Jest to tak, jakby Bóg zniknął na razie szkołach.

Część IV. Mało ważne rzeczy

Jak to przedstawiliśmy w poprzedniej części, pierwsza część "Mistrzowskiego planu" zakłada zabranie ludziom pewnych "wewnętrznych rzeczy", o których powiada się, że są mało ważne, a które urażają naszych niekatolickich "braci". Obserwowaliśmy atak "Mistrzowskiego planu" przeciw habitom. Zakłada się też "usunięcie" ludzi noszących medaliki, szkaplerze, różańce itp. "Mistrzowski plan" rozważa to "bardzo poważnie", ponieważ te rzeczy wyglądające, "mało ważnie" są największymi symbolami Chrystusa, Matki Boskiej i Boga... jest konieczne usunięcie ich z otoczenia, gdyż tworzą one pewną atmosferę religijności. "Mistrzowski plan" znów podkreśla tutaj, że usunięcie tych rzeczy bardziej przyciągnie "protestanckich braci" do Kościoła Katolickiego, nie będą oni tak bardzo urażeni widokiem katolickich symboli. I ten plan już działa. Matka Boża przyniosła szkaplerz w 1261 r., kiedy Ona przybyła do St. Simon Stock w Londynie, obiecując mu najwięcej, co Ona mogła obiecać. Matka Boska obiecała, że ktokolwiek będzie umierał mając przy sobie szkaplerz, to nie pójdzie do piekła, a tym samym trafi do Nieba. Matka Boska nie postawiła tu żadnych dodatkowych warunków. Tylko noszenie szkaplerza. Jestem lekarzem i ze śmiercią miałem dużo do czynienia. Wiem, że sam muszę umrzeć i wszyscy musimy umrzeć. Wiem, drogi czytelniku, że twoje ręce, twoje oczy, twoje serce muszą pewnego dnia przestać funkcjonować. Ja to wiem i ty to wiesz, że one będą się rozkładać, będą gnić po tym, jak twoi bliscy cię pochowają, twoje własne dzieci lub twoi rodzice będą musieli zrobić coś z twoim ciałem, które zniknie z powierzchni ziemi. Jeżeli po śmierci trafisz do Nieba, oznacza to, że wykorzystałeś swoją szansę w ziemskim życiu. Jeśli trafisz do piekła, znaczy, że głupio przegapiłeś tę szansę (w ziemskim życiu). Jeżeli Kennedy lub Krzysztof Kolumb są w Niebie, oznacza to, że w swym ziemskim życiu postępowali właściwie, jeżeli są oni w piekle - byli głupcami w życiu doczesnym, chociaż oni posiadali szacunek, poważanie, dobre zdrowie i wielką władzę. Trafić do Nieba jest celem każdego po życiu doczesnym. Ten, kto kończy życie, jest pewny, że zasłużył na Niebo, jest bezpieczny, a ten niewierzący nie wie absolutnie nic. Ponad 30 papieży popularyzowało szkaplerz, oni nosili go, określali lego znaczenie najpiękniejszymi słowami, jakie znal świat. Tysiące księży i biskupów propagowało go przez 7 wieków i miliony katolików nosiły szkaplerz. I nagle, jak magiczną mocą, zaprzestano teraz o nim mówić. jeśli ktoś chciałby otrzymać szkaplerz w kościele, to okazuje się, że tam go nie ma. Nawet karmelici nie mają szkaplerzy, ani nie są często proszeni, aby je wykonywać. Nie ma szkaplerzy. Niektórzy mówią, że są rzeczą niepotrzebną dla ogółu ludzi. A jednak szkaplerz jest w dalszym ciągu prostą, skuteczną bronią naszej Matki, wielką laską od Niej dla Jej dzieci. Drogi katolicki przyjacielu, czy chcesz iść do Nieba? Jest to łatwe, jeśli umrzesz ze szkaplerzem. Noś szkaplerz. Twoja Matka, Matka Boża zaleca ci to, ponad 30 papieży, obecny papież zaleca ci to. Nie daj się złowić w sieć "Mistrzowskiego planu". Wygrasz Niebo.

Część V. Msza jest ucztą (bankietem).

Msza św. jest także obiektem ataku "Mistrzowskiego planu". Nie próbuje się usunąć jej od razu, ponieważ byłoby to niemożliwe. Atak ten będzie innego rodzaju. Plan zakłada usunięcie sensu Mszy, świętości przemiany chleba i wina, powrotu ofiary Krzyża... Ma to być zredukowane do "bankietu" - braterstwa ludzi. "Mistrzowski plan" powiada - chrześcijanie mówią, że Msza jest ucztą, popierajmy to, mówmy, że jest to uczta dla braci. Niech ksiądz będzie odwrócony twarzą do ludzi. To musi być zaakceptowane. Ksiądz nie może być odwrócony do parafian plecami. To jakby ich obraża. Ta prosta rzecz spowoduje, że Bóg już nie będzie czymś najważniejszym we Mszy, ale człowiek. Nie pozwólmy, żeby ksiądz wyglądał jak Bóg, ale jak człowiek. Poza tym, taki ksiądz może np. akurat kichać i to zainteresuje bardziej jego parafian - powiada ironicznie "Mistrzowski plan". Ja przypuszczam, że chrześcijanie dadzą się złapać na tę przynętę bardzo łatwo. Ksiądz powinien patrzeć na ołtarz, na Boga. Ktoś, kto siedzi w drugiej ławce, nie obraca się, aby popatrzeć na tego, który siedzi w trzeciej ławce, on patrzy raczej na ołtarz, na Boga. Na ołtarzach znajdowały się kiedyś święte relikwie. Teraz nie jest to już konieczne. Prosty drewniany stół lub cokolwiek innego - oto ołtarz. Ponieważ to tylko uczta, bankiet. Należy jeszcze usunąć z Mszy wszystko, co można nazwać "świętym". Proponujemy naturalność - powiada "Mistrzowski plan". Niech każdy ksiądz używa słów wypływających z niego lepiej i gestów, które zadowolą go bardziej, z wyjątkiem przyklęknięcia podczas konsekracji, wszystko inne jest zbędne. Mówić, dużo mówić w czasie Mszy. Kazania, czytania, więcej niż u protestantów. Dużo śpiewania, pozdrawiania wszystkich "braci", przepraszania ich... czyli to wszystko co pozwala zapomnieć o Bogu, o uwielbieniu dla Niego, a rozwija uwielbienie dla ludzi. A więc diabelski "Mistrzowski plan" przewraca fundamenty Mszy św., a w końcu obali on także braterstwo ludzi, które tak zaleca. Tabernakulum jest następnym problemem. Ksiądz patrzy na wiernych, jest odwrócony plecami do Tabernakulum. Dlatego lepsze będzie umieszczenie Świętego Sakramentu na boku, po którejś ze stron kościoła, tak że ksiądz nie będzie miał Go za plecami podczas Mszy św.Tabernakulum nie będzie już punktem centralnym kościoła. To będzie już wielki sukces, krok po kroku Msza stanie się bankietem. Postawi się stoły, aby chrześcijanie zasiedli do nich razem do jedzenia, tak jak Chrystus z Apostołami. To będzie już finał wszystkiego - powiada "Mistrzowski plan". Chrystusa już tutaj nie będzie, tylko "bracia" połączeni "braterstwem". Ksiądz także zasiądzie razem z nimi jak zwykły brat. Używany będzie zwykły chleb - chleb wspólnoty. Odpadki tego chleba będą wyrzucone do śmietnika lub dawane psom - stwierdza ironicznie "Mistrzowski plan". Domagajcie się miłości do protestanckich braci - powiada "Mistrzowski plan". Uczyńcie Mszę podobną do obrzędów protestanckich, aby łatwiej trafili do was protestanccy "bracia".

Część VI. Zmiana znaczenia Eucharystii

Kolejną propozycją "Mistrzowskiego planu" jest zabranie ludziom miłości do Boga, ponieważ jest pewne, że jeżeli nikt nie kocha Boga to i nikt nie zamierza kochać bliźniego. Miłość do bliźniego nie może istnieć bez przyczyny. Miłość do bliźniego jest niemożliwa bez miłości do Boga. Eucharystia jest jądrem katolicyzmu - powiada "Mistrzowski plan", ponieważ nie jest Ona czymś mniejszym niż Chrystus, Bóg - chleb sporządzony, aby czynił miłość. Usunięcie jej natychmiastowe jest na razie niemożliwe, gdyż zaprotestowaliby wierni. Ale diabelski "Mistrzowski plan" zakłada usunięcie na początku tylko pewnych "świętych" cech Eucharystii. Niech ludzie nie klęczą otrzymując Komunię, ponieważ jest to tylko rodzaj posiłku nie wymagający jakiegoś specjalnego zachowania. Wzięcie Komunii do ręki także pomoże odrzucić ten mistyczny sens, święty sens Eucharystii. Może tylko dzieci niech biorą Komunię św. do ust. A jeśli będzie to używany chleb wspólnoty, chleb jedzony, krojony... niech to będzie robione tak, jak podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystusa. Pierwsza część jest tak przygotowana, że przekona każdego. Pozostając przy tym jak Chrystus to robił, róbcie to naturalnie... to przekona najlepiej... ale celem jest próba usunięcia świętości, mistycznego sensu, pomniejszenia ważności Eucharystii. Najbardziej ważną częścią "Mistrzowskiego planu" jest drugi jego punkt, jest utwierdzenie w przekonaniu, że Chrystus Bóg nie jest jądrem Eucharystii, ale przekonywanie, że Eucharystia jest ucztą braterstwa, jest bankietem wraz z innymi chrześcijanami, gdy gromadzą się oni, aby kochać jeden drugiego. Niech bracia się gromadzą, niech mówią "Amen", niech spierają się na temat Chrystusa po "bratersku"... Najświętszy Sakrament i Jego wystawienie będzie usunięte, bo monstrancja nie ma nic wspólnego z "ucztą" dla "braci". Z czasem Msza św. i Komunia św. będą kontynuowane tylko w prywatnych domach, ponieważ "święty" ceremoniał będzie usunięty z kościoła. Komunia rozdawana w czasie Mszy św. również zniknie, ponieważ nie będzie przecież wtedy "uczty dla braci". Oczywiście wszystko to będzie dokonane kolejnymi mniejszymi krokami. Np.: patena nie będzie używana w czasie podawania Komunii św., ponieważ jak to wyjaśnia "Mistrzowski plan". Bóg jest we wszystkich cząstkach Hostii (mogą one upaść na ziemię i nie ma to żadnego znaczenia). Sugeruje się możliwość zabierania do domu Hostii. Trzymania jej np. na obrazach lub podawania jej np. przez ojca całej rodzinie podczas posiłków. Jak widzimy, ten plan jest iście diabelski. Przedstawia on rzeczy, które wydają się w miarę przekonujące, ale naprawdę są jednym wielkim kłamstwem ukrytym pod skórą prawdy. Próbuje on wlać w umysły ludzi przekonanie, że najważniejszą rzeczą jest miłość bliźniego, a nie życie w lasce uświęcającej i przyjmowanie Komunii św. Popierane jest to teorią, iż wielu ludzi przyjmuje Komunię św., ale nie miłują oni bliźnich. Bądźcie czujni, przyjaciele... dzieci diabla pracują ciężko i dokładnie. Jeszcze raz, bądźcie czujni!!!

Cześć VII. Eliminacja uwielbienia dla Matki Boskiej i świętych

To był pierwszy krok "Mistrzowskiego planu" - przekonywanie, że tylko Bóg musi być uwielbiony, lecz ani Matka Boska, ani święci. "Mistrzowski plan" jest bardzo wyrafinowany jeśli chodzi o to. Twierdzi on, że rozsądni katolicy wiedzą bardzo dobrze, że Kościół Katolicki uznaje tylko Boga i mimo iż przyznaje pewien szacunek świętym, to jednak nie czci ich bardzo. I to będzie łatwo dać prostym ludziom taką ideę, że Kościół Katolicki uwielbia świętych odkąd ma ich na ołtarzach. I to jest bardzo złe, ponieważ tylko Bóg zasługuje na uwielbienie. Jeżeli chodzi o świętych "Mistrzowski plan" osiągnął sukces w wielu miejscach. W kraju, który posiada ogromną liczbę kościołów - w Hiszpanii nie ma obecnie świętych na ołtarzach. W różnych miejscach podawano zawsze inną argumentację, ale jest faktem, że święci zniknęli z wielu kościołów. Jeśli chodzi o Matkę Bożą, było tysiąc argumentów do zdetronizowania Jej na Soborze Ekumenicznym, ale się nie udało. Chciano przyciągnąć do siebie protestanckich "braci" umniejszając Majestat Matki Bożej, twierdząc że nie jest Ona Matką Boga, należy wielbić tylko Chrystusa. Z początku na Soborze sprawy przebiegały dobrze dla "Mistrzowskiego planu". Wyglądało na to, że pierwszy raz w historii Kościoła Matka Boża zostanie zdetronizowana z Jej uprzywilejowanego miejsca w liturgii i w chrześcijaństwie. Ale papież Paweł VI przybył osobiście i nazwał Ją Matką Kościoła i cały Sobór zaczął Ją wielbić znowu jako Matkę Boga i tytułować Ją wielkimi imionami Matki Królowej i dodając jeszcze "Nasza Orędowniczka" . "Nasza Pomoc" i kończąc poleceniem nas Maryi, aby nas chroniła Swoją Matczyną protekcją, łączyła nas z Jezusem i przypominała nam, że Matka Boża dostała się do Nieba i przez Jej wielokrotne wstawiennictwo Ona przygotuje dla nas zbawienie i będzie to robić do końca świata. Tak więc kiedy Sobór okazał się niepomyślny dla "Mistrzowskiego planu", prowadzi on dalej swoją robotę, ale teraz próbuje on zmienić znaczenie głównych rozdziałów Biblii. Próbuje on wydawać Nowy Testament z przerobioną pierwszą częścią (Ewangelia wg św. Łukasza). Nie śmiejcie się, drodzy czytelnicy. Katolicka Biblia była publikowana z usuniętym zdaniem dotyczącym Maryi jako "łaski pełnej", i ta Biblia jest zatwierdzona i polecana przez kardynała Patricka O'Bayleia, arcybiskupa Waszyngtonu w 1970 r. "Mistrzowski plan" wie, że Ewangelia wg św. Łukasza zawiera wiele pięknych zdań na temat Matki Bożej. Są to podstawowe cztery rzeczy, które muszą zostać usunięte: "Matka Boga", "Łaski pełna", "Błogosławiona między niewiastami" i "Wszystkie pokolenia będą nazywać Ją błogosławioną". Należy usunąć również to, co głosi św. Mateusz w swojej Ewangelii o świętości Maryi, która została Matką Boga, jak to przepowiedział prorok Izajasz kilka wieków przed tym faktem. Teraz istnieją Biblie, w których brak zdań dotyczących Matki Bożej, Bądźcie czujni, przyjaciele!!! "Mistrzowski plan" powiada, że najważniejszą sprawą jest detronizacja Matki Bożej i dalej dzięki temu zniszczenie Kościoła. Matka Boża będzie tytułowana tylko "kobietą", matką Chrystusa i Jego braci zrodzonych z Józefa i Maryi. Kobieta Maryja nie może być tytułowana Matką Bożą. Z początku ta sprawa ma być rozpowszechniana wśród ludzi prostych, niewykształconych. Oczywiście różnice nie będą omawiane, gdyż to separuje od nas naszych "protestanckich braci". Nowenny nie będą odmawiane do Matki Bożej, ponieważ jest to tylko dla "pobożnisiów". Ale Matka Boża była "twardym orzechem" do zgryzienia dla twórców "Mistrzowskiego planu". W sercach katolików jest Ona dalej "laski pełna", "błogosławiona między niewiastami", "Matka Boga i nasza Matka".
BAH
Pielgrzymujący między "Mc Donaldami z Coca-Colą"!
Masz jakąś obsesję i wszędzie widzisz ks.Natanka?
Nawet nie związane z nim materiały w sposób oszczerczy z nim łączysz.

Zajmij się belkami w swoich oczach a nie pokrzykuj (wielkie litery).

Ośmieszasz Kościół klonując takie materiały.
Engel44
jestes optymista +++ - najlepiej chcieliby do zera, bo po co myslec o zbawieniu ,a po co o piekle- przed dwoma tysiacami lat ludzie "podobnych potrzeb" nie mieli? Identyczne mieli - niezaleznie od techniki. Tance przy tamtamach..to jest postep i "nowoczesnosc" cywilizowanego czlowieka!!! Dzis wystarczy wylaczyc prad.. i cala cywilizacja stanie..dawniej przynajmniej umiano przezyc, bez tej …More
jestes optymista +++ - najlepiej chcieliby do zera, bo po co myslec o zbawieniu ,a po co o piekle- przed dwoma tysiacami lat ludzie "podobnych potrzeb" nie mieli? Identyczne mieli - niezaleznie od techniki. Tance przy tamtamach..to jest postep i "nowoczesnosc" cywilizowanego czlowieka!!! Dzis wystarczy wylaczyc prad.. i cala cywilizacja stanie..dawniej przynajmniej umiano przezyc, bez tej techiki.W miastach dzis, nie jest to mozliwe, jest wieksze uzaleznienie od tych wynalazkow niz kiedys..A morale- to jest regresja do neandertalczyka, bez zasad, bez Boga.
+ + +
Pasowałaby niektórym komunia św. z podskokiem, przyklaskiem, szpagatem i bieganiem w białym prześcieradle. TAAAAKI KOŚCIOŁ TO BY SIĘ PODOBAŁ NOWOCZESNY, OTWARTY NA MŁODZIEŻ w rytm MUZYKI TECHNO.

Tylko jest jeden problem, to człowiek ma się dostosować do Boga, a nie Bóg do człowieka...

Jeśli ktoś korzystając z wolnej woli tapla się w 7 grzechach głównych, i nie chce z nich wyjść, to …
More
Pasowałaby niektórym komunia św. z podskokiem, przyklaskiem, szpagatem i bieganiem w białym prześcieradle. TAAAAKI KOŚCIOŁ TO BY SIĘ PODOBAŁ NOWOCZESNY, OTWARTY NA MŁODZIEŻ w rytm MUZYKI TECHNO.

Tylko jest jeden problem, to człowiek ma się dostosować do Boga, a nie Bóg do człowieka...

Jeśli ktoś korzystając z wolnej woli tapla się w 7 grzechach głównych, i nie chce z nich wyjść, to co ? Kościół ma zwołać sobór Watykański III i zredukować grzechy tak.. do 3 ?
barsty111
U mnie na wsi tradycja pojęta wg. Ks. Natanka dopowadziła do tego, że w kościele pozostało kilka starych babek, a młodzi na Mszy siedzą na przystanku. Dajcie jeszcze łacinę to na pewno kościół ożyje.
Janusz12
Przepraszam w poprzednim wpisie pomyliłem się pisząc "Sławek Jarek" winno być "Edward Jarek"
Janusz12
Czy zdajemy sobie sprawę ,że nasze dyskusje w większości są reklamą ZŁEGO?
A może zmieńmy opcje i tak jak Sławek Jarek opiszmy jak nas Jezus doprowadził do zrozumienia kto jest tutaj najważniejszy?
Wszędzie nas straszą katastrofami zabójstwami i wszelkiej maści owocami Złego.
Myślę ,że wysiłek aby mnożyć DOBRO wart jest tego aby go podjąć i napewno będzie to zgodne z wolą Boga.Owoce takiego …More
Czy zdajemy sobie sprawę ,że nasze dyskusje w większości są reklamą ZŁEGO?
A może zmieńmy opcje i tak jak Sławek Jarek opiszmy jak nas Jezus doprowadził do zrozumienia kto jest tutaj najważniejszy?
Wszędzie nas straszą katastrofami zabójstwami i wszelkiej maści owocami Złego.
Myślę ,że wysiłek aby mnożyć DOBRO wart jest tego aby go podjąć i napewno będzie to zgodne z wolą Boga.Owoce takiego działania sami szybko zauważymy.
Szczęść nam Boże!
baj900
Odmawiajcie tą Modlitwę Krucjaty (33), aby podziękować za Moją Pieczęć i przyjąć ją z miłością, radością i wdzięcznością.
„O Mój Boże, Mój kochający Ojcze,
Przyjmuję z miłością i wdzięcznością
Twoją Boską Pieczęć Ochrony.
Twoja Boskość obejmuje moje ciało i duszę na wieczność.
Kłaniam się w pokornym dziękczynieniu i ofiaruję Tobie moją głęboką miłość i lojalność
Dla Ciebie, mój Ukochany Ojcze.
More
Odmawiajcie tą Modlitwę Krucjaty (33), aby podziękować za Moją Pieczęć i przyjąć ją z miłością, radością i wdzięcznością.
„O Mój Boże, Mój kochający Ojcze,
Przyjmuję z miłością i wdzięcznością
Twoją Boską Pieczęć Ochrony.
Twoja Boskość obejmuje moje ciało i duszę na wieczność.
Kłaniam się w pokornym dziękczynieniu i ofiaruję Tobie moją głęboką miłość i lojalność
Dla Ciebie, mój Ukochany Ojcze.
Błagam Cię, abyś chronił mnie i moich ukochanych tą specjalną Pieczęcią
I ślubuję moje życie Twojej służbie teraz i na zawsze.
Kocham Cię Drogi Ojcze.
Pocieszam Cię w tych czasach Drogi Ojcze.
Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego
Na przebłaganie za grzechy świata i dla Ocalenia wszystkich Twoich dzieci.
Amen.”
2 more comments from baj900
baj900
Jutro/sobota/

9.00 msza św. w kościele św.Aleksandra /Plac Trzech Krzyży/ Warszawa a po niej adoracja Najświętszego Sakramentu do godz. 13.00
baj900
..
Zapraszamy

na mszę św. gregoriańskie od 13.02.2012 do 13.03.2012
do kaplicy

Kościóła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie
(Res Sacra Miser)
przy Krakowskim Przedmieściu 62 ,
Warszawa

w intencji
zadośćuczynienia i przebłagania za grzechy przywódców państwa polskiego na przestrzeni całego okresu historycznego istnienia naszego państwa ,błagając o uwolnienie od zła i …
More
..
Zapraszamy

na mszę św. gregoriańskie od 13.02.2012 do 13.03.2012
do kaplicy

Kościóła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie
(Res Sacra Miser)
przy Krakowskim Przedmieściu 62 ,
Warszawa

w intencji
zadośćuczynienia i przebłagania za grzechy przywódców państwa polskiego na przestrzeni całego okresu historycznego istnienia naszego państwa ,błagając o uwolnienie od zła i Królowanie Jezusa Chrystusa Króla Chwały w całej Ojczyźnie.

W powyższej intencji prosimy
o post,modlitwe i jałmużnę
.
artur40
Przedstawiłem uproszczony model, piszesz , otrzymujesz odpowiedź, powołują komisję, badają, orzekają.
O blokowaniu wielu rzeczy - nie neguję, zdaję sobie sprawę, że tak jest. Opisałem kwestię odwoływania się od kary suspensy, bo tę kwestię usłyszałem parokrotnie w kazaniach.
Chciałem pokazać, że teza o podlizywaniu się jest błędna po prostu..
Na szczęście ks. Piotr ostatecznie obiera kierunek …More
Przedstawiłem uproszczony model, piszesz , otrzymujesz odpowiedź, powołują komisję, badają, orzekają.
O blokowaniu wielu rzeczy - nie neguję, zdaję sobie sprawę, że tak jest. Opisałem kwestię odwoływania się od kary suspensy, bo tę kwestię usłyszałem parokrotnie w kazaniach.
Chciałem pokazać, że teza o podlizywaniu się jest błędna po prostu..
Na szczęście ks. Piotr ostatecznie obiera kierunek nakreślony przez Rozmówcę z "telefonu do nieba". Jeszcze dobitniej świadczy o tym kazanie z 16.02.
Jest też jedno ALE z mojej strony. Jeśli Rozmówca z "telefonu do nieba" chciałby, by ks. Piotr odwoływał się do Rzymu i to pobłogosławił - to byłoby to skuteczne odwołanie, choćby przeciwnikom i blokującym pępki popękały ze złości, choćby Watykan obstawiły wszystkie czołgi świata, a nad Watykanem krążyły tysiące samolotów bojowych z naszymi F16 na czele. Bo dla Boga nie ma nic niemożliwego.
artur40
JorgeMariano.. odnośnie tego podlizywania, nie należy tego czynić bo jest to mocno niehigieniczne.. lepiej się po prostu podmywać i to regularnie...
To "podlizywanie się" widzę inaczej, jako obronę Benedykta XVI, który jest zewsząd atakowany.. Poza tym to, co mówi ks Piotr, jest zgodne z nauczaniem Benedykta XVI, który jako Głowa Kościoła Katolickiego, stoi zdecydowanie wyżej w hierarchii …More
JorgeMariano.. odnośnie tego podlizywania, nie należy tego czynić bo jest to mocno niehigieniczne.. lepiej się po prostu podmywać i to regularnie...
To "podlizywanie się" widzę inaczej, jako obronę Benedykta XVI, który jest zewsząd atakowany.. Poza tym to, co mówi ks Piotr, jest zgodne z nauczaniem Benedykta XVI, który jako Głowa Kościoła Katolickiego, stoi zdecydowanie wyżej w hierarchii osławionego posłuszeństwa niż biskupi.
Jakbyś słuchnął przypadkiem cykl kazań o moderniźmie, ze zgrozą odkryłbyś, ze ks Piotr jak to pięknie ująłeś zdecydowanie "podlizuje" się też dawno zmarłym Papieżom..
To Ci dopiero odkrycie!! Bo jak Ci dawno zmarli Papieże mają wziąć w obronę ks. Piotra.
Spróbuj to rozgryźć.
Podpowiem, a może to wcale nie o "podlizywanie się" tu idzie??

Po otrzymaniu kary suspensy ks Piotr za namową wielu przyjaciół zaczął rozważać na poważnie kwestię pisania odwołania do Rzymu.. Moim zdaniem wygrałby, bo pobieżna nawet analiza zarzutów kierowanych pod Jego adresem, pokazuje, że mają one charakter powiedzmy delikatnie niezgodny z nauczaniem Magisterium Kościoła..

Co go powstrzymało?? Otóż powstrzymał go Rozmówca znajdujący się po drugiej stronie osławionego "telefonu do nieba". Zwrócił się do ks. Piotra ze słowami zapytania: "Skoro zamierzasz sam się bronić, to po co Ja ci jestem potrzebny?". Ufając Rozmówcy ks. Piotr porzucił tę myśl. Odwołań nie będzie.. Mówił o tym niejeden raz w kazaniach.
Dla ułatwienia zrozumienia dodam, iż ksiądz Piotr uważa, że Jego Rozmówca jest Szefem Benedykta XVI i jako taki ma większą zdecydowanie władzę.
Każdemu życzę umiejętnego "podlizywania się" Bogu, tak umiejętnego, by zyskać uznanie w Jego oczach, co łatwe nie jest.
Ze względu na to, co napisałem powyżej, uważam, że Twoja teoria o "podlizywaniu się", celem osiągnięcia uznania w oczach Benedykta XVI jest błędna.
+ + +
Widzę, że niektórzy słuchają, ale nie słyszą, patrzą, ale nie widzą :)

Jak ktoś oporny w rozumieniu, to zawsze może sobie kazanie kilka razy przesłuchać :) Względnie zaniechać tego, jako materiał zbyt trudny, lub też nie odpowiadający wyznawanym poglądom :)

Jeden ks. Piotr Natanek, a tyle zainteresowania :) Stało się tak jak mówił na kazaniu, chciano go uciszyć, a osiągnięto efekt odwrotny. More
Widzę, że niektórzy słuchają, ale nie słyszą, patrzą, ale nie widzą :)

Jak ktoś oporny w rozumieniu, to zawsze może sobie kazanie kilka razy przesłuchać :) Względnie zaniechać tego, jako materiał zbyt trudny, lub też nie odpowiadający wyznawanym poglądom :)

Jeden ks. Piotr Natanek, a tyle zainteresowania :) Stało się tak jak mówił na kazaniu, chciano go uciszyć, a osiągnięto efekt odwrotny. Czym bardziej przeciwnicy Intronizacji Jezusa Chrystusa szaleją, tym więcej ludzi słyszy o dziele ks. Piotra :)

Króluj nam Chryste
Jędrek
Demon wszystko co ku chwale Boga -chciałby spalić na stosie! PRAWDA ZWYCIĘŻA ! KRÓLESTWO BOZE BLISKI JEST ! CHWASTY WKRÓTCE BĘDĄ ZEBRANE I WRZUCE NE W OGIEŃ PIEKIELNY!
artur40
JorgeMariano, poczytaj sobie o Eliaszu.

Pod współczesnym hasłem "A pozabijam ich wszystkich" z Psów Pasikowskiego, ten to był "rozszalały".
Jakoś nikt nie został nawet ranny na skutek tego "rozszalałego machania ciupagą" jak mówisz.

Eliasz zabija proroków Baala.

Tymczasem susza staje się z dnia na dzień coraz bardziej uciążliwa. Król Achab udaje się na spotkanie z Eliaszem i pyta: "A więc to …More
JorgeMariano, poczytaj sobie o Eliaszu.

Pod współczesnym hasłem "A pozabijam ich wszystkich" z Psów Pasikowskiego, ten to był "rozszalały".
Jakoś nikt nie został nawet ranny na skutek tego "rozszalałego machania ciupagą" jak mówisz.

Eliasz zabija proroków Baala.

Tymczasem susza staje się z dnia na dzień coraz bardziej uciążliwa. Król Achab udaje się na spotkanie z Eliaszem i pyta: "A więc to Ty jesteś ten dręczyciel Izraela?" A Eliasz odpowiada: "Nie ja dręczę Izraela, ale właśnie ty i ród twego ojca waszym porzuceniem przykazań Pańskich, a ponadto ty poszedłeś za Baalami. Więc zaraz wydaj rozkaz, aby zgromadzić przy mnie całego Izraela na górze Karmel, a także czterystu proroków Aszery, stołowników Izebel. Achab rozesłał polecenie wszystkim i zgromadził proroków na górze Karmel." (1 Krl 18, 17-20).

Przed prorokami Baala Eliasz zagroził ludowi: "Dopókiż będziecie chwiać się w obie strony? Jeżeli Jahwe jest prawdziwym Bogiem, to Jemu służcie, a jeżeli Baal, to służcie jemu!"(...) "Wtedy Eliasz przemówił do ludu: Tylko ja sam ocalałem jako prorok Pański, proroków zaś Baala jest czterystu pięćdziesięciu"(...) "Eliasz więc rzekł do proroków Baala: Wobec tego niech nam dadzą młode cielce. Oni niech wybiorą sobie jednego cielca i porąbią go oraz niech go umieszczą na drwach, ale ognia niech nie podkładają! Ja zaś oprawię drugiego cielca oraz umieszczę na drwach i też bez ognia nie podłożę. Potem wy będziecie wzywać imienia waszego boga, a następnie ja będę wzywać imienia Pana, aby okazało się, że ten Bóg, który odpowie ogniem, jest naprawdę Bogiem." (1 Krl 18, 22-24). Prorocy Baala wzięli więc cielca, oprawili, ułożyli go na stosie drewna i zaczęli wzywać swego fałszywego boga. Wzywali imienia Baala od rana aż do południa, jak mówi Pismo Święte, Baal zaś nie odpowiadał. "Zaczęli więc tańczyć przyklękając przy ołtarzu, który przygotowali. Kiedy zaś nastało południe, Eliasz szydził z nich mówiąc: Wołajcie głośniej bo to bóg! Więc może zamyślony albo jest zajęty, albo udaje się w drogę. Może on śpi, więc niech się obudzi! Potem wołali głośniej i kaleczyli się według swojego zwyczaju mieczami oraz oszczepami, aż się pokrwawili."(1 Krl 18, 26-28)
Eliasz zbudował ołtarz z dwunastu kamieni, symbolizujących dwanaście pokoleń Izraela. Ułożył na stosie drewno i położył na ołtarzu byka. Wykopał dookoła ołtarza rów, napełnił go wodą i rzekł: "O Panie, Boże Abrahama, Izaaka oraz Izraela! Niech dziś będzie wiadomo, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja Twój sługa na Twój rozkaz to wszystko uczyniłem. Wysłuchaj mnie, o Panie! Wysłuchaj, aby ten lud zrozumiał, że Ty, o Panie jesteś Bogiem i Ty nawróciłeś ich serce. A wówczas spadł ogień od Pana i strawił żertwę i drwa oraz kamienie i muł, jako też pochłonął wodę z rowu. Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: Naprawdę Jahwe jest Bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem! Eliasz zaś im rozkazał: Chwytajcie proroków Baala! Niech nikt z nich nie ujdzie! Wraz więc ich schwytali. Eliasz zaś sprowadził ich do potoku Kiszon i tam ich wytracił". (1 Krl 18, 36-40)
Jędrek
JorgeMariano -Ojciec Sw. Dobrze wie że takicj konserwatywni kapłani w obecnym modernistycznym Kościele (w którym zakorzenił sie antychryst (masoneria ) -to skarb nieoceniony!!! zwłaszcza ze jest wybrańcem Samego Chrystusa i Jego zadaniem jest renesans w Kosciele -w czasach ostatecznych-aby przygotowac ludzkość na ostateczne przyjście Chrystusa .
artur40
Do JorgeMariano:

Jak wiadomo, nie ma obowiązku wierzyć w prywatne objawienia.. więc nie musisz wierzyć.. Jest w tym nieco pułapek oraz ALE..
Możesz negować je całkowicie, ALE:

"Ktoby powiedział, że Bóg jeden i prawdziwy, Stwórca i Pan nasz, nie może być na pewno poznany przyrodzonym rozumu ludzkiego światłem, przez to co jest uczynione, niech będzie potępiony" .
A także: "Ktoby powiedział, że …More
Do JorgeMariano:

Jak wiadomo, nie ma obowiązku wierzyć w prywatne objawienia.. więc nie musisz wierzyć.. Jest w tym nieco pułapek oraz ALE..
Możesz negować je całkowicie, ALE:

"Ktoby powiedział, że Bóg jeden i prawdziwy, Stwórca i Pan nasz, nie może być na pewno poznany przyrodzonym rozumu ludzkiego światłem, przez to co jest uczynione, niech będzie potępiony" .
A także: "Ktoby powiedział, że nie może to być, albo że nie wypada, iżby człowiek miał być przez objawienie Boże pouczany o Bogu i o czci, jaka Mu ma być oddawana, niech będzie potępiony" .
A wreszcie: "Ktoby powiedział, że objawienie Boże nie może być podane do wierzenia za pomocą znaków zewnętrznych, i że dlatego ludzie mogą być skłaniani do wiary jedynie przez wewnętrzne przeświadczenie każdego lub natchnienie prywatne, niech będzie potępiony" .
Z Encykliki "Pascendi Dominici Gregis" to tak do przemyśleń, gdybyś wpadł na pomysł całkowitej negacji kwestii Objawień i walki z nimi.

Podobnie jest z tymi wszystkimi co mówią, że krzyże trzeba mieć w serduszku, wiarę w swym wnętrzu i tylko do użytku wewnętrznego, Intronizację itp

Drugie ALE:

Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie, wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie [I list św. Pawła do Tes 5,19-21]

GAMALIEL DAŁ DOWÓD SWEJ MĄDROŚCI
w radzie, jakiej udzielił swym żydowskim przyjaciołom z Sanhedrynu, którzy zamierzali surowo postąpić z pierwszymi uczniami. Jego mądre słowa brzmiały: "Mężowie izraelscy, zastanówcie się, co zamierzacie uczynić z tymi ludźmi... Trzymajcie się z daleka od tych ludzi, wypuśćcie ich; jeśli bowiem ten plan lub to dzieło pochodzi od ludzi, nie ostoi się; lecz jeśli pochodzi od Boga, nie jesteście w stanie go zniweczyć - aby nie okazało się, że walczycie przeciw Bogu" (Dz. Ap. 5:35-39)
Do powyższego mała dygresja - jeśli w Objawieniach działa Bóg to walka z nimi jest walką z Duchem Świętym..

"Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone" Łk 12,10

Jeśli więc o działaniu Ducha Świętego mówimy, że to szatan mówi i zwalczamy to ze wszystkich sił , gasząc wiarę u innych, podlegamy pod powyższe.. WIĘC NALEŻY ZACHOWAĆ OSTROŻNOŚĆ DLA SWEGO DOBRA.. wróć myślami do Gamaliela..
Co do Dzienniczka - zgadza się są tam i kartofle i gotowanie, kwiatki krzaczki itp.. Ale nie tu tkwi istota Dzienniczka.. Nad Dzienniczkiem głowy łamali sobie teologowie, wybacz ale posiadający większą wiedzę od Twojej..
O zbadanie Dzienniczka Karol Wojtyła poprosił ks. prof. Ignacego Różyckiego, teologa, wykładowcę w Seminarium.. Zapewne myślisz, że ks Różycki był orędownikiem Dzienniczka.. Otóż nie.. wyśmiewał i zwalczał ten "cukierkowaty kult" wszędzie, na wykładach w Seminarium podawał jako sztandarowy przykład durnowatej wiary ludowej.. I ten ksiądz po zbadaniu Dzienniczka musiał zameldować Karolowi Wojtyle, że Dzienniczek jest czysty pod względem teologicznym.. Pewnie ciężko było mu to przełknąć.. Postaw się na jego miejscu, jak przez lata coś wyśmiewałeś, to badając to usiłujesz udowodnić, że miałeś rację, więc badasz zapewne wnikliwie, prawda?? Musiała to być gorzka lekcja dla księdza profesora i pewnie ciężko było mu wyznać brak błędów teologicznych w tym dziele.. Bo sednem Dzienniczka nie są te kartofle i krzaki i kwiatki.. Nie jest to więc książka kucharska, ani poradnik ogrodnika.. Sednem Dzienniczka jest przesłanie Bożego Miłosierdzia..
Na koniec zahaczę o Ojca Pio i Jego stygmaty.. Co to się nie naczytałem o tym jak On sobie to sam robił.. przez wiele lat.. przyjmijmy, że to prawda.. robił sobie.. na kilka dni przed śmiercią stygmaty zniknęły.. przyjmijmy że wziął sobie: stoperan, espumisan oraz maść ichtiolową i się błyskawicznie zagoiło.. Mnie w tym wszystkim zastanawia co innego.. PO STYGMATACH NIE ZOSTAŁ ŻADEN, NAJMNIEJSZY NAWET ŚLAD.. Mając nieco pojęcia o ranach i procesach gojenia się ran wiem, że NIE JEST MOŻLIWE, by po ranach jątrzonych - sztucznie wywoływanych przez lata, nie pozostał ŻADEN ŚLAD, ŻADNA BLIZNA.. Z punktu widzenia medycyny, to jest niemożliwe.. a więc co to było?? W końcu były faktem , są przecież protokoły różnych komisji lekarskich, niejednokrotnie badających te rany. I tu trzeba UWIERZYĆ... UWIERZYĆ ŻE RANY OJCA PIO miały charakter ponadnaturalny.
Jeśli nie wierzysz w coś czy to prywatne objawienia, czy też inne kwestie odnoszące się do religii katolickiej, to sobie przeczytaj niniejszego posta raz jeszcze i przemyśl ponownie..
Uwierz w jedno chociaż, czasem lepsze dla nas ludzi jest po prostu MILCZENIE.. i to dla naszego własnego dobra..
masada
każda religijność nakierowana na Osobowość BOGA, jest wartością,jaką rolę, odgrywa w niej człowiek- "O to jest pytanie"?
JorgeMariano
A Ty sądzisz, że Stolica Apostolska będzie miała inne zdanie niż Dziwisz i Kuria Krakowska?. Nie bądź naiwniakiem, bo to przykre. Ksiądz Natanek bardzo podlizuje się papieżowi Benedyktowi, mimo iż wszystkich innych miesza z błotem, bo sądzi, że z Rzymu przyjdzie ratunek. Nie przyjdzie. Ksiądz Natanek najbardziej skrzywdził swoich rodziców, bo chcieli mieć pewnie kapłana, a mają rozszalałego syna …More
A Ty sądzisz, że Stolica Apostolska będzie miała inne zdanie niż Dziwisz i Kuria Krakowska?. Nie bądź naiwniakiem, bo to przykre. Ksiądz Natanek bardzo podlizuje się papieżowi Benedyktowi, mimo iż wszystkich innych miesza z błotem, bo sądzi, że z Rzymu przyjdzie ratunek. Nie przyjdzie. Ksiądz Natanek najbardziej skrzywdził swoich rodziców, bo chcieli mieć pewnie kapłana, a mają rozszalałego syna z ciupagą potępienia, którą macha we wszystkich kierunkach jak pijany góral. Wasza dewocyjna religijność nie ma żadnej wartości.